-
WiniaR
Jakie znacie żeglarskie dowcipy. Meże sami zostaliście wysłani do sklepu po klucz do kilwateru lub wy kazaliście jakiemuś szczurowi ladowemu uzupełnic wode w skrzynce mieczowej? -
Phisikus
ja słyszałem o kolesiu, który wodę ze skrzynki mieczowej wybierał. A po klucz od kilwateru to chyba każdy był wysyłany, albo próbował być wysłany.; -) -
_mefius_
ja zawsze jak mam zielonego załoganta to mu daję komendę żeby dokręcił kabestan tak by nie klekotał; ) -
Reflinka
-
-
G_A_N_T_Z
Ja zawsze wysyłam po klucz do brytów (przejdź się po kei może ktoś nam na chwilę pożyczy) i zlecam umycie kilwateru (trzeba pożyczyć od kogoś większe wiadro; > ) - wtedy też jakiś doświadczony załogant "przypomina" mi, że przydałoby się też wybrać wodę ze skrzynki mieczowej. Ja udaję wtedy zatroskanego i mówię do żółtodzioba: "chodź, czegoś się nauczysz". No i idziemy - rozkęcamy skrzynkę i pokazuję młodemu: "Patrz, w mordę ile k**** wody! Jakie te łódki nieszczelne! Ciągle podcieka - trzeba by to wybrać.... ale czym? Może wyciągnij sznurówkę z buta i sznurówką wybierz wodę..."
No i zależnie od tego czy mamy czas czy nie żółtodziób dłużej lub krócej macza sznurówkę w jeziorze :P
Czasem na Mazurach jak się bardzo postaram (musi mi się bardzo chcieć i musi być na to miejsce) to czasem z samego rana jak "zielony" jeszcze śpi składam maszt (nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, że na wodzie bywają przeszkody i że trzeba jakoś maszt składać) i jak się gość obudzi to mu wmawiam, że w nocy pękł sztag i maszt się przewrócił i że chyba nieźle popiliśmy skoro nikt się nie obudził...
-
_mefius_
z tą skrzynką mieczową to kiedyś odwrotnego wkręta zrobiłem koledze. otóż powiedziałem mu że tu jest zbiornik z wodą, która z kranu leci i żeby go napełnił do końca. po paru wiaderkach się jednak kapnął o co chodzi, choć bardzo delikatnie z tymi wiaderkami pod pokład schodził; )
z takich numerów to kiedyś nasz znajomek trochę przesadził z alko i mieliśmy go dość. dlatego zawineliśmy go w grota i zostawiliśmy na noc na pokładzie. od tej pory miał też ksywkę kokon :)
raz też tą samą osobę wysłaliśmy w sztynorcie po kejach, żeby się popytał czy ktoś nie ma kingstona pożyczyć na dzień, bo "mamy niezłą awarię". :)
kiedyś tez inny numer zrobiłem koleżance, która bardzo chciała się nauczyć pływać. posadziłem ją przy sterze, wytłumaczyłem wszystko i jak juz pojmowała to położyłem jej mapę soliny na kolanach i kazałem kierować się na tamę. dodam tylko że właśnie byliśmy na dobskim na mazurach. aż mi się jej żal zrobiło, bo udawała , że rozumię mapę i panicznie szukała na horyzoncie tej tamy :D
raz w kanale giżyckim sobie jaja zrobiliśmy i przed zakrętem przez folijkę od papierosów nadałem sygnał "eeeee". mijamy zakręt a tam jachty przytulone do brzegów kanału w oczekiwaniu na świnie. a tu sobię wesołe tango płynie :) -
G_A_N_T_Z
Z tym kingstonem to chyba nie załapałem.... - mówisz o pożyczeniu od kogoś dysku przenośnego typu flash USB ?
Co do zawijania kogoś w coś to przypomniało mi się jak kumpla zapakowaliśmy do lazybagu (aż dziw, że się listwy w grocie nie połamały) i zostawiliśmy go tak na dłuższy czas.
-
_mefius_
>Gantz napisał
>Z tym kingstonem to chyba nie załapałem.... - mówisz o
>pożyczeniu od kogoś dysku przenośnego typu flash USB ?
>
>
>
on nie wiedział co to kingston. no a weź idź do kogoś i poproś go o kingston (czyt. kibel) bo na jachcie jest "awaria niezła" :D
-
G_A_N_T_Z
-
_mefius_
-
G_A_N_T_Z
-
wczorajszy obiad
-
Maciek
-
G_A_N_T_Z
-
Krzysztof Maria Różański
> kingston (czyt. kibel)
gwoli sprostowania, kingston to nie tylko kibel, ale w ogóle każda dziura poniżej linii wodnej statku służąca do nabierania/wydalania wody (celowego, dziura w poszyciu od skały nie jest kingstonem; ) - również np. do mycia, chłodzenia silnika. W każdym razie nie do noszenia :)
-
Anonim
na jednym z rejsów miśki oczywiście nie słuchały i nie dotarło, że trzaeba dłużej popompować kibel. Jeden (albo jedna) myslała, ze jjak już nie widać, to nie ma. Pare przechyłów, lekka cofka i na podłodze wylądowal piekny brazowy klopsik.. i tak się toczyla ta kupka, aż się prawie na niej nie przejechałem. -
G_A_N_T_Z
Jakiejś innej nazwy mnie uczono na kursie - ale zapomniałem jakiej więc ze znajomymi przyjeliśmy nazwę "bulgator" lub "bulgdziura" :) -
G_A_N_T_Z
>drobny A'tuin napisał
>Pare przechyłów, lekka cofka i na podłodze wylądowal
>piekny brazowy klopsik.. i tak się toczyla ta kupka, aż
>się prawie na niej nie przejechałem.
Dobre ]|_, ([ ]) ]|_,
Co do alternatywnej nazwy kingstona to stosujemy też "glubbluter" - nie wiem skąd to się wzieło.
Co do śmiesznych historii to znajomy (niejaki Trol - obecnie kapitan) opowiadał mi, że kiedyś podczas rejsu po wzburzonym Bałtyku jednej z załogantek zachciało się numeru 2 (czyli chodzi o grubszą sprawę) - niestety instalacja wod-kan na jachcie miała awarię w związku z czym potrzeby fizjologiczne trzeba było załatwiać na zewznątrz.
Dziewczyna jak to dziewczyna wstydziła się robić cokolwiek na oczach męskiej części załogi, a woda zimna więc zejście do wody nie wchodziło w grę. Ostatecznie poszła na dziób, przypieła się do kosza pasem i zwisając z dziobu tyłkiem w stronę wody zaczęła załatwiać to po co poszła (majtki w okolicach kolan)...
Jak wspominałem morze było wzburzone i w pewnym momencie (trzeba dodać że był to moment kulminacyjny - to znaczy chwila gdy krecik ujrzał światło dzienne) jacht poszedł ostro dziobem w stronę wody rozbryzgując ją do okoła - w tym na naszą bohaterkę...
Dziewczyna się przestraszyła i podciągnęła majtki - niestety łapijąc w nie spadającego do wody krecika...
Wraz z ładunkiem wdrapała się na pokład, odpieła pas, weszła do kabiny i za chwilę przez forluk do wody wyleciało małe zawiniątko.
Podobno sternik z kukiem mało co nie wypadli za burtę ze śmiechu... :) -
_mefius_
kiedyś stoimy na szymonce zaraz przy wejściu do kanału szymoneckiego. godzina koło 19 więc czas na kolację. obok na jachcie wesoła rodzina oraz starsze małżeństwo. miła atmosfera, bo w trzy jachty jemy kolację rozmawiając i planujac wieczorne ognisko. sielanke przerwał pan szambonurek który nagle podjechał i zaczął wybierać z toi toia stojącego obok keji a co za tym idzie 10 m obok nas.
chciałbym zeby mi załoga zawsze tak szybko sprzatała jedzenie i gary :D -
Ghanima
Jedna rzecz mi sie tylko nasuwa, jak pare lat temu kolega, kompletny żółtodziób szukał "świec do silnika" dla łodzi wiosłowo żaglowej, gorzej, że przyniosł świece... z VW; )
Podobne Tematy
UWAGA! Przed napisaniem czegokolwiek na forum Żeglarstwo najpierw zapoznaj się z regulaminem: h...
Miejsca grona (3)
-
KLUB WYTWÓRNIA Łąkowa , Łódź
-
Santorini - Cel Naszego Rejsu Greckiego - www.zeglowanie.net wyspa, Santorini
-
Port Jachtowy Nieporęt Wojska Polskiego, Nieporęt
- Dodaj miejsce

