Zdrada [349]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • margrabia

    Wg. Mnie najgorzej boli wtedy kiedy człowiekowi bardzo zależy na partnerze. I to jest właśnie najgorsze... bo jeśli partner zdradzi, zabija to w zdradzonym możliwość angażowania się w kolejnym związku. Lek przed bólem blokuje.
  • Grono.Net

    Pewnie , że jeśli na kims zależy a ten mietosi nasze uczucia i wyrzuca do kosza to boli. Ale równie boli wtedy gdy nie jesteśmy w stalym zwiazku. Gdy cos sie tworzy , znajomosc przyjazn. A zdrada nie tylko jest fizyczne oddanie sie drugiej osobie ale tez boli kiedy ktos zaniedbuje, zniecheca, lekcaważy.... i nie musi byc to pomiedzy ludzmi ktorych laczy wiele, wystarczy nic ktora sprawia ze czulismy sie ze soba dobrze a ta druga strona to odbiera to moze nawet nieswiadomie.... Czyz nie jest tak J..... ????
  • MissKatiii

    Zdrada boli najbardziej kiedy się jej zupelnie nie spodziewasz...
    Jeżeli są jakieś problemy, to można to sobie w jakis pokręcony sposób wytlumaczyć, ale gdy wszystko jest ok (przynajmniej w mniemaniu osoby zdradzanej) to wtedy dopiero boli...
  • ngL

    Hm... kiedy człowiekowi nie zależy na partnerze to nie można mówić o zdradzie, jedno nie istnieje właściwie bez drugiego.
    Kiedy boli najbardziej? Właśnie wtedy... kiedy... jak napisała poprzedniczka - kiedy myślimy, że wszystko jest ok i taki cios jest niespodziewanym zepchnięciem ze schodów w chwili, gdy my mamy ręce w kieszeni...
  • Grono.Net

    dobrze powiedziane....
  • magda

    zdrada nie musi byc jedynie fizyczna...ogromnie boli gdy okazuje sie ze czule slówka, cieplo, spojrzenia ktore mialy byc jednyne i zarezerwowane tylko dla nas... udzielaja sie tez innym
    ukochana osoba powinna byc jednyna prawda?
    jesli druga polowka robi cos co temu zaprzecza... a dowiadujemy sie o tym nagle... bol jest straszny
    taki pekniety balon
  • Cuban Peso

    Według mnie zdrada najbardziej boli gdy jest "gwoździem do trumny" lub jak kto woli "dobiciem". Jak ktoś połamie Ci Twoją ostatnią deskę ratunku. Jak kopnie Cię ktoś zaufany gdy wrogowie go skopali ileży na ziemi. O wtedy to boli najbardziej. Jak wszsytko się jebie to ostatnie zjebanie jest najboleśniejsze
  • Sonia

    kiedys czytalam ze stwierdzili ze kobiety bardziej sie boja zdrady psyhicznej i faceci phizycznej,... to znaczy my sie boimy ze on sie w innej zakocha a wybaczymy jeszcze w niekturych wypadkach czysty sex a faceci nie toleruja sexu z innym ale pogodza sie z tym gdy pokochamy innego,... faceci jednak sa dziwni :)
  • Cuban Peso

    Zupełna negacja. To jakieś mizerne stereotypy. Mam dokładnie odwrotnie. Wybaczyłbym sex, ale nie emocje. W ogóle myślę że rozdzielanie tego jest błędem. Nie ma sexu bez emocji. Chyba że u profesjonalistki; )
  • Grono.Net

    Ja chyba bym zrozumiała że ktos ( no moze nie zrozumiała ale łatwiej wybaczyła ) ze moj partner sie zakochał. Po prostu usunęła bym sie na bok i zyczyla im szczescia. Róznie bywa z miłoscia i jestem w stanie to zaakceptowac chociaz nie mowie ze by to bolalo. No ale mysl ze bzyknął sie z panienka bo mu sie zachciało to juz jest nie do zniesienia bo z niemyslaca osoba nie chce dzielic zycia. Zwłaszcza mysl ze nie pokochal jej tylko dal sie bezmyslanie wciagnac .

    Nie mowiac o tym ze ja pozniej po jakiejs k.....e mam sie z nim kochac - nie dziekuje postoje sama....; )
  • :)areofon

    boli najbasrdziej gdy sie na nia patrzysz a Twoja druga połówka ze stałego związku nie wie ze ją obserwujesz

    najbardziej boli jak dwa dni wczesniej sie kochacie i wszystko jest ok..

    najbardziej boli przy pierwszym sexie z inną osobą po zdradzie:(
  • Sanguine de'Viant

    Allex
    Naprawdę z Ciebie samarytanka,skoro tak byś się na bok odsunęła

    Myślenie nie ma nic wspólnego z seksem.Tooretycznie seks powinien być wyrazem miłości między ludźmi,ale to tylko ładna teoria.

    Ja rozumiem,że mężczyźni mają potrzebę niezobowiązującego seksu, miewają napady ochoty i nie znaczy to,że przestają nas na tę chwilę kocha/pragnąć.

    Bezmyślnie wciągnąć?Czyli że winna jest ta trzecia tylko i wyłącznie?
  • judith

    usuwanie się na bok... wcale nie takie proste jak się wydaje... mi też się zdawało że będę w stanie usunąć się chociaż w "moim" trójkącie trudno powiedzieć kto kogo zdradzał w końcu, kto był kim itd itp :/ Ale zdrada boli bo odbiera wiarę w 2 człowieka i zostawia ślady które moga odbić sie na dalszych kontaktach
  • הילל בן שחר

    Zdrada jest czymś, co odbiera człowiekowi radość, poczucie własnej wartości. Jeżeli jesteś zdradzaną/ym bądź tą "drugą/gim" czujesz się w jakiś sposób gorszy... a jeśli zdradzasz? No cóż... powinieneś się czuć gorszy... tak czy inaczej boli.. jak nie ciebie,to kogoś innego... niezmiennie i zawsze.
  • Jasa (druk cyfrowy)

    Najlepiej zostać zdradzonym jako zakochany po uszy gówniarz. Wtedy to działa jak szczepionka – nic już nie może Cię ruszyć. I do końca życia masz już na to luzik.

    Zdrada to duperela niewarta uwagi. Cały ten świat przesiąknięty jest mniejszymi i większymi zdradami. Praktycznie nie ma małżeństw, w których przynajmniej jedna osoba by nie zdradziła. Oczekiwanie, że ktoś całe życie będzie wierny, to jak spodziewanie się jedynie dobrej pogody. Czy się chce, czy nie, deszcz w końcu przychodzi.

    W życiu emocje nie raz biorą górę nad rozumem. Tak było, jest i będzie. Jeśli się decydujesz na wspólne życie, to musisz wiedzieć, że choć ten drugi to człowiek, to przecież nie wyzbył się do końca swej zwierzęcej natury. Nie będzie ideałem. Może kiedyś zdradzić i już. Trzeba to wkalkulować w życie i nie brać takich faktów za bardzo do bani.

    Zdrada nie upokarza, nie poniża, nie odbiera sensu istnienia. W życiu są tysiące poważniejszych problemów, tysiące ważniejszych zobowiązań niż zobowiązanie do wierności. Zdradzona czy nie, to ty stanowisz kim jesteś i jaką posiadasz wartość. Akt zdrady dokonany przez partnera czy partnerkę określa tylko tę osobę, która zdradza. Nic więcej.

    * * *

    Ale wesoło się robi, jak nie zdradzasz, a np. żona ciągle Ci to wmawia i jeszcze prześladuje twoje koleżanki, bo sobie coś na ich temat ubzdurała. Możesz takiej osobie bez końca tłumaczyć, że to wymysł, a ona i tak twierdzi swoje - jakby tej zdrady oczekiwała, jakby jej potrzebowała, by cierpieć, zamartwiać się i obniżać swoją samoocenę. Wtedy – zapewniam – można zwariować!
  • ngL

    Jasa - ale Ty mówisz o jednym pojęciu zdrady. Fizycznym - jak mi się zdaje.

    Zdrada psychiczna to nie jest duperela... właściwie nie można powiedzieć, że jakakolwiek jest. Zdrada jest pojęciem ruchomym - nie można powiedzieć, że spojrzenie nie jest zdradą, pocałunekk jest drogą do zdrady stosunek fizyczny jest zdradą.
    Tym słowem każdy okseśla własne uczucia. Dla jednego zdradą jest dopiero seks na trzeźwego i po pijaku się nie liczy - dla innego zdradą jest już otarcie się o osobę płci przeciwnej. Kwestia wartościowania. Doświadczenia - owszem, też ale przede wszystkim wartościowania.

    Nie można nazwać duperelą czegoś, co dotyka głęboko a to jest właśnie zdrada, niejakie "oszukanie drugiej osoby, wykorzystanie zaufania".
    Duperela to jest kiedy zwichniemy sobie nogę ale nie wówczas, gdy oszuka nas ten ktoś, komu ufamy najbardziej.

    A co ze zdradą psychiczną? Czy to, że ktoś przez kilka lat oszukuje, że kocha a za plecami znajomym ogłasza, że próbuje się z Tobą rozejść i nie może zdobyć się na odwagę? Albo - zakładając taką sytuację - zniktnie z Twojego życia zostawiając puste konto w banku.
    Duperela?
    Szczerze - zabolałby mnie bardziej sam fakt kradzieży/ nadszarpnięcia mojego zaufania przez najbliższą mi osobę - niż zaginięcie kasy.
  • Jasa (druk cyfrowy)

    Nikt Cię nie oszukuje. To ty najwyżej możesz się sama oszukać. Albo jesteś realistką, albo jesteś niepoważna. A jak jesteś niepoważna, to zaboli – a nie powinno!

    Zdrada była jest i będzie elementem życia. Każdy dłuższy związek musi się na nią natknąć. Sztuka w tym, by sobie z tego zdawać sprawę i nie popadać w złudne nadzieje, że nagle świat okaże się lepszy niż był dotychczas.

    I nie ma znaczenia o jakiej zdradzie mówimy. Każda ma w życiu swoje miejsce – i ta fizyczna, i tak duchowa. Jeśli się to rozumie, to zdrada może być nawet budująca.

    To naprawdę są duperele. Drugi człowiek to drugi człowiek – nie należy się spodziewać, że będzie twą drugą połową przez całe życie. To ty i tylko ty możesz i musisz dopełnić samą siebie.
  • Eurydyka

    Widzisz, ngL, Pan Jasa zarzuca żonie, czyli mnie (właściwie już byłej), że czepiam się jego biurowej koleżanki. Bo "przecież nic nie było". Tylko ,że znalazłam na kompie list miłosny pisany do niej, a i to nie przeszkadzało im balować co sobota do 8 rano. Czy to tylko ubzduranie sobie czegoś?
  • Sanguine de'Viant

    Nie ubzduranie.
    I wierzę w to,że nie każdy,jak ja potrafi się takimi rzeczami nie przejmować,tylko czy na pewno chcesz tu przed nami,obcymi ujawniać tak osobiste doznania?Mamy potępić Jasę,czy jak?
  • ngL

    Jasa:
    "Nikt Cię nie oszukuje. To ty najwyżej możesz się sama oszukać. Albo jesteś realistką, albo jesteś niepoważna. A jak jesteś niepoważna, to zaboli – a nie powinno!"

    - Czyli mówiąc "kocham" gdy tak nie jest, to nie On jest kłamcą tylko ja sobie wmawiam? :)

    "Zdrada była jest i będzie elementem życia. Każdy dłuższy związek musi się na nią natknąć. Sztuka w tym, by sobie z tego zdawać sprawę i nie popadać w złudne nadzieje, że nagle świat okaże się lepszy niż był dotychczas."

    - Jest zdrada i zdrada. Co innego porwać się chwili i zrobić mały skok w bok a co innego ze strachu kamuflować się miesiącami czy nawet latami na koniec wywinąć drugiej osobie taki numer, że może jej ciężko się podnieść. Związek dwojga ludzi polega głównie na zaufaniu, nie zamierzam obszukiwać kieszeni drugiej połowy i nie chciałabym nigdy zostać do takiej sytuacji zmuszoną, by później przezs taką osobę jak Ty nie zostać nazwaną naiwną. Zdecyduj się.

    "I nie ma znaczenia o jakiej zdradzie mówimy. Każda ma w życiu swoje miejsce – i ta fizyczna, i tak duchowa. Jeśli się to rozumie, to zdrada może być nawet budująca."

    - Owszem, ma wielkie znaczenie, zależy głównie od tego, czy zdrada była "porywem chwili" - czy była właśnie planowana z premedytacją. Ta druga budującą raczej być nie może a na pewno już nie dla TEGO związku

    "To naprawdę są duperele. Drugi człowiek to drugi człowiek – nie należy się spodziewać, że będzie twą drugą połową przez całe życie. To ty i tylko ty możesz i musisz dopełnić samą siebie. "

    - Co innego spodziewanie się, że będzie "na zawsze" a co innego celowe wystawienie drugiej osoby do wiatru. Partner to przede wszystkim powinien być przyjaciel a przyjaciele świń sobie nie robą, mało tego, niektórzy "wrogowie" nie posuneliby się do takich sytuacji do jakich posuwa się czasem partner.

    Eurudyka:
    Bo jak widać, panowie idą po linii najmniejszego oporu:
    Jeśli coś zauważysz i dalej trwasz w związku to jesteś naiwna. Jeśli zerwiesz związek, to jesteś głupia bo nie masz dowodu. Jak znajdziesz dowód to z kolei jesteś wścibską wredną jędzą która wszędzie wietrzy nieszczęście; )
| |

Dla wszystkich tych, którzy dopuścili się tego haniebnego czynu rozrywki... I dla tych, którzy c...



Miejsca grona (0)