-
Rupert
Heh ale na tym wshe sie opierdalacie;) nie to co na uniwerku, sie musze uczyć co mi troszeczke przeszkadza, nawet bardzo... Fajnie tam macie? Pisać opienie to sie moze przepisze;) -
Anonim
a to nowum... ten sie opierdala, co chce sie slizgac i nic ze szkoly wyniesc. uczelnie prywatne to ostatnia deska ratunku dla leniwych i szansa dla tych, ktorzy mieli po prostu pecha. nie wiem jak na innych kierunkach, ale ja nie czuje zebym mial za duzo luzu. po prostu nie ma stresu, ze sie upierdzieli semestr. a ten kto sie chce nauczyc, to sie nauczy. i lepszy fachowiec bedzie z checi, nie z przymusu. -
dub
Dobrze prawisz Fido.
To chyba oczywiste, ze jak ktos chce to sie nauczy nawet na prywatnych studiach. Plusem jest to, ze rzeczywiscie ciezko jest uwalic semestr czy tam rok; ] -
Anonim
A dla mnie w porównaniu z uniwerkiem, to ta szkoła jest jednym wielkim śmiechem na sali.
Bez urazy dla wszystkich, ale żeby tu kogoś uwalili, to nie wiem jakim debilem trzeba być :)
Oczywiście są takie przedmioty, z którymi może być ciężko, ale jak się ma kasę i dużo wolnego czasu, to można zaliczać do usranej śmierci :]
I w zasadzie, to nie dziwi mnie fakt, że w niektórych ogłoszeniach o pracę jest napisane, że nie przyjmują studentów po WSHE :)
To taka szkoła, w której się jest dla zabicia czasu, poszerzenia horyzontów lub w ramach migania się od woja. -
-
Rupert
To macie fajnie bo u mnie kumple mieli kase i ich na uniwerku uwalili razem z 2/3 roku :/ -
Anonim
dzieki Dab-Ju
domimi, tych dwoch uczelni nie ma co porownywac.
problem tkwi w tym, ze wielu studentow wshe wie, iz nie zostanie uwalona i oni to wykorzystuja. to przeciez nie ich pieniazki tylko ich rodzicow. dlaczego maja sie starac? mi rowniez rodzice oplacaja studia, ale nie chce zeby te pieniadze poszly na marne. to jest 600zl miesiecznie. w to miejsce moglbym kupic wiele przydatnych rzeczy. bawi mnie jednak jak slysze z ust studentow tejze uczelni slowa, jaka to ta uczelnia nie jest smieszna, latwa i w ogole. w takim razie dlaczego ich indeksy wypelniaja w wiekszosci troje? -
Anonim
PS. nie znam jeszcze zbyt duzo ludzi na WSHE, ale poznalem kilka naprawde inteligentnych i ambitnych osob, ktore na pewno do czegos dojda w zyciu. uczelnia daje mozliwosc dobrego wyksztalcenia, tylko trzeba te mozliwosc dobrze wykorzystac. -
Anonim
Pewnie, że trzeba te możliwości wykorzystać! Ja studiuję jeszcze na UŁ, więc właściwie WSHE nie jest mi do życia potrzebne po to, by zdobyć wykształcenie. Chodzę tam dla samej przyjemności. Na szczęście za studia zaoczne nie płacę 600 zł, lecz 370 i nie uważam tych pieniędzy za wyrzucone w błoto.
Co prawda nie rozumiem ludzi ode mnie z roku, którzy tłumaczą się, że nie mieli czasu nauczyć się na jakieś banalne kolokwium, bo PRACUJĄ codziennie. Ja mam za każdym razem zamiast jednej, dwie sesje. I radę daję. A oni wolą za coś zapłacić i mieć z głowy.
To mnie właśnie w tej uczelni martwi. Tzn. niektórzy ludzie, którzy mając takie olewackie podejście, kształtują opinie innych ludzi na temat tej szkoły. Że jak się płaci, to nikt nie ma prawa za dużo wymagać.
A przecież na WSHE pracuje masa specjalistów... wracając do domu są pewnie załamani podejściem niektórych studentów, do tego, co mają się nauczyć i że w ogóle musze się raz na jakiś czas nauczyć.
Ps. ja w tych moich wypowiedziach oczywiście generalizuje, bo wiem, że na wshe studiują też ludzie inteligentni i zainteresowani tym, co robią. -
Anonim
no no no ... ambitna :) tez myslalem aby podjac studia na drugim kierunku. narazie niestety skonczylo sie na gadaniu i mysleniu.
co do trzeciego twojego akapitu, dokladnie.. najbardziej mnie boli to, ze wykladowcy wrzucaja wszystkich do jednego wora. wykladowca widzi, ze kilku sobie olewa i to mu pozwala myslec, iz reszta ma identyczne podejscie (a prawda jest inna). w tym momencie on traktuje zajecia 'na luzie'.. teraz, osoby ktore chca sie czegos nauczyc zaczynaja psioczyc, i dochodza do wniosku, ze nic sie tutaj nie naucza... i tak sie tworzy bledne kolo. wiecej zalezy od studentow, nie od wladz i kadry uczelni. -
Anonim
-
Anonim
-
lady_m4ryjane
przylacze sie do waszej rozmowy bo ja bedac na trzecim roku straszliwie psiocze na ta szkole. mam na roku sporo bardzo ambitnych ludzi ale swoja ambicje moga sobie w d.. wsadzic. na 5 semestrze mielismy w sumie 3 zajecia w tygodniu: poltorej godziny reklame, drugie poltorej psychologie reklamy i poltorej semianrium dyplomowe. chodzilismy do szkoly 2 razy w tygodniu (jeden dzien na 2 wyklady i drugi na jedne zajecia). na 6 semestrze zostala juz tylko reklama plus seminarium dyplomowe (zaznaczam ze na seminarium chodzi sie jak juz cos konkretnego napiszesz zazwyczaj) tak wiec raz w tygodniu jedna godzina normalnych zajec. w tym czesne 440 zl bo to trzeci rok (na pierwszym i drugim bylo 330) - studia dzienne. pomyslelibyscie sobie, ze mozna dostac stypendium naukowe skoro tak malo zajec (no w koncu mozna miec same piatki przy dwoch zajeciach w tygodniu) lecz nasza kochana szkola ubezpieczyla sie na te okolicznosci. stypendium naukowe nie przyznaja studentom ostatniego roku, nawet jesli planuja uzupelniajace magisterskie. tak wiec nie mozna dostac stypendium ani na trzecim roku licencjackich ani drugim magisterskich. pominawszy fakt ze przepadlo (bo tak to tylko mozna nazwac) mnostwo pieniedzy to jeszcze jak bardzo by nie byc ambitnym raczej niczego z takiej ilosci zajec sie nie wyniesie (do tego babki od reklamy nie bylo na mniej wiecej 60 procentach zajec). na pierwszym i drugim roku bylo troche wiecej przedmiotow ale tez przemeczyc sie nie dalo (zawsze chodz jeden dzien w tygodniu mielismy calkiem wolny). jestem na fp- specjalnosc promocja reklama i reprezentacja firmy i teraz jestem swiadkiem tego jak nasza szkola korzysta z hasel, kampanii i wszelkich dzialan zwiazanych z promocja z pomyslow moich i mojej grupy, gdyz rzeczy ktore robilismy na zaliczenie z reklamy wykorzystano i ktos wzial za to kase. do tego nie mozna nic z tym zrobic bo wykladowca ma wszelkie prawa do prac zaliczeniowych. nie ma zadnego plusa jesli chodzi o ta szkole. jest to tylko strata pieniedzy i marnowanie szansy na zdobycie pozniej dobrej pracy. jesli ktos marzy o kilkuletnich wakacjach to szkole polecam. nie mowie bo byly egzaminy nad ktorymi trzeba bylo sie natrudzic ale to nawet nie umywa sie do uniwerku czy politechniki, czy nawet innych prywatnych szkol wyzszych. jedyne co bylo dobre w tej szkole to to ze poznalam bardzo fajnych ludzi wlasnie w swojej grupie. lecz jesli chodzi o wiedze i wyksztalcenie to tylko dno pochyle. -
inż. jASiu
niezly hardkor :] ja jestem na 6 sem i zawsze od pon do piat mialem zajecia, nie tafialy sie wolne dni (chyba ze na waxy), moze na 7 sem cos takiego bedzie. co do poziomu, nigdy nie bylem prymusem, ale jak narazie wszystko zaliczam, bez platnych poprawek i bez zszywaczy na kartach egzaminacyjnych :] co do totalnej olewki to (przynajmniej na informatyce) troche ludzi odpadlo/zrezygnowalo/powtarza rok wiec nie przesadzajmy ze wshe to takie dno i laba non stop. plusy tez sa. np (w przypadku infy offcoz) mozliwosc zrobienia kursow i certyfikatow cisco, microsoft, a to sie liczy na rynku jak sie ma taki papier, tymbardziej robic to tu bo mamy dobry sprzet w porownaniu z polibuda, ktora tez oferuje cisco. nie wiem jak jest na innych kierunkach, nie wiem co najlatwiejsze co najtrudniejsze (choc slyszalem ze wlasnie informatyka jest u nas najtrudniejszym kierunkiem), ale jak kolezanka mowi ze na filologii jest tak jak napisala to cos w tym musi byc.
ps. mozna byc ambitnym itd ale jak tu sie kurde skoncentrowac na sesji jak na patio (i nie tylko) w te sliczne cieple dni nie mozna oderwac oczu od tych widokow naszych pieknych studentek, jest czym oko nacieszyc, prawda panowie? :D -
Aphex
No ja skończyłem inżynierską informatykę i było ciężko, zwłaszcza na pierwszym roku. Dużo wtedy osób odleciało... I było co robić do samego końca studiów :) Zobaczymy jak będzie na magisterskich.... -
Anonim
lady_m4ryjane: nie wiem, czy masz jakieś zajęcia z Kępińskim, ale on nam mówił, że jeśli ktoryś z wykładówców odwala takie numery, że nie przychodzi na zajęcia, to trzeba od razu pisac pismo do dziekana. W końcu płacimy za tą szkołę! Kępiński nam mówił, że danego wykładówcę dziekan srogo opieprzy, a nam, jest szansa, że odda pieniądze za te straty w zajęciach! -
lady_m4ryjane
domimi: wiem wiem :) za sprawa naszej grupy jedna baba juz wyleciala (prowadzila dzialania tworcze i projekt wlasnego przedsiewziecia) a druga dostala ostra reprymende dzieki czemu jakos potrafila sie zmienic. teraz juz po prostu wszyscy leja na ta szkole bo juz koniec.
niestety wybierajac WSHE (z powodu nie dostania sie na uniwerek) nie wiedzialam ze poziom nauczania zalezy od kierunku na jaki sie trafi. na naszym jest malo osob (sporo tez wylecialo - TAK WYLECIALO tzn. zostalo skreslonych z listy studentow - jak widac dla chcacego nic trudnego) i zaczeli nas na koniec calkowicie olewac.
w odpowiedni sposob prowadzono jedynie przedmioty z filologii polskiej - gdyz w wiekszosci wykladowcy byli powaznymi profesorami z uniwerku, reklama z powodu ktorej spora czesc ludzi wybrala ten kierunek zostala calkowicie olana. przepadl nam tez miedzy innymi projekt wlasnego przedsiewziecia (co ja np. strasznie chcialam miec) na ktory nie musielismy chodzic bo baba sie na jednych zajeciach poplakala :>>> no a na koniec zadbalismy o to by wyleciala :d wiele stracilismy bo jesli chcielibysmy isc na magisterskie uzupelniajace na uniwerek musielibysmy zaliczac wszystkie przedmioty ktorych u nas kosztem reklamy nie bylo. reklama miala urozmaicic kierunek a pozostawila nas z reka w nocniku bo tak naprawde nie mamy ani porzadnej filologii polskiej (mozemy kontynuowac nauke tylko na WSHE bo chcac isc na uniwersytet trzeba by zaliczyc wszystkie opuszczone przez WSHE przedmioty tzn. starocerkiewnoslowianski, lacine etc :P) a o reklamie to w ogole nie mamy zielonego pojecia :P a mialo byc tak pieknie hehe -
Anonim
hyhy... Wasza grupa to postrach WSHE z tego, co widzę :]
Ja właściwie nie potrafię do końca rozgryźć tej uczelni. Niektórzy wykładowcy olewają kompletnie to, co robią. Albo właśnie nie przychodzą do zajęcia, albo stawiają zaliczenia za śliczne oczy (przez co później uczelnia ma nieciekawą opinię), ale są też tacy służbiści, którzy za nic nie odpuszczą i tak jak są postrachem UŁ, tak też WSHE. Mówią, że 5 z ćwiczeń zwalnia z egzaminu, a jak się przychodzi po wpis to zaczynają odpytywać, męczą i wcale nie ma się 5, tylko ostatecznie 3, albo jest się i tak oblanym. Później trzeba zdawać milion poprawek, na których uczelnia zbija kasę... w ogóle nie widzę w tym sensu. -
Aphex
Ja na swojej Informatyce miałem zarówno działania twócze jak i projekt własnego przedsięwzięcia i bardzo miło sobie wspominam :) no, może pierwszy semestr działań twórczych nie był ciekawey bo prowadziła te zajęcai wtedy taka babka co wyglądała na starą alkoholiczkę :P A przy wpisie robiła dziwne propozycje; ) Ja miałem 5 a ona mi przy wpisywaniu: "Wie Pan, że ja stawiam też 6ki?" :P Drugi semestr działań twórczych był z bardzo młodą Panią Moniką; > i na tych zajęciach bywało się co tydzień :D A jesli chodzi o projekt własnego przedsięwzięcia to prowadził to niejaki Pan Petruszka i prowadził te zajęcia bardzo dobrze :) -
lady_m4ryjane
no to miales bardzo fajnie bo mi zalezalo na tych zajeciach znaczy projekcie... :P dzialania tworcze mialam dobrze prowadzone (nie z ta baba ktora zwolnili - na szczescie, wiem tylko ze ona takze prowadzila zajecia z dzialan tworczych bo nam mowila). jesli chodzi o projekt to ona kazala nam na tych zajeciach rysowac i wyobrazac sobie jak bedzie wygladala nasza firma :P kolezanke spytala o ktorej otwiera swoja wyimaginowana firme :P nie miala zielonego pojecia o tym jakie formalnosci trzeba zalatwiac planujac wlasne przedsiewziecie i jak to w ogole wyglada. kazala nam chodzic do prawnikow i sie o to pytac jak sprawa wyglada pod wzgledem prawa :P natomiast na zajeciach musielismy cos mazaczkami narysowac. ciagle informowala nas o tym ze ten przedmiot to jest podobny do dzialan tworczych wiec ona nie rozumie czemu my jestesmy niezadowoleni (sorry kazdy spodziewal sie ze bedzie nas uczyl jakis biznesmen znajacy sie na sprawie, ktory przedstawi jak to wszystko wyglada, a nie ze bedziemy rysowac na karteczce budynek naszej wyimaginowanej firmy; )) mozna by sie usmiac ale jak sobie czlowiek przypomni ile kasy poszlo na ta szkole to krew zalewa.
hehe do tego chyba jeszcze bede musiala jakos przetrwac 2 lata na magisterskich :P 10 lipca mam obrone wiec zdam relacje jak bylo :> na szczescie moja promotorka to zlota kobieta, takich nauczyceli jest w dzisiejszych czasach naprawde garstka - potrafiacych zarazic pasja. moze fragmenty mojej pracki znajda sie w pazdziernikowym wacku bo ona bardzo chciala to wcisnac; ) -
white_wolf
wiecie co wam powiem chodzilem do takiego technikum w ktorym mozna bylo olewac i zdawac bez problemow i wiem jak to jest! ale po co narzekac na wlasna uczelnie skoro jak ktos juz powiedzial jak sie chce to mozna sie nauczyc i ta wiedza bedzie tym cenniejsza ze nie bedzie wymuszona i nie wierze ze przy rozmowie kwalifikacyjnej kiedy sie bedziecie starali o prace skresla was za to ze sie uczycie na wshe to totalna glupota!! wszedzie sobie mozna olewac i wszedzie mozna zdobyc wiedze to zalezy tylko od podejscia!!

