-
Kozioł/Joker
-
besene
zrezygnowalem z wp po 2 ksiazkach i nie zaluje.. zaluje czasu ktory nad nia spedzilem
cala jej znakomitosc polega moim zdaniem jedynie na tym ze tolkien wszystkie postacie z legend (czyt, elfy krasnoludy etc) wrzucil do ksiazki i mozna bylo sobie poczytac o ich przygodach.
jako ksiazka szalu nie robi - DLA MNIE
nie bylo mowy przy czytaniu WP o wybuchu smiechu, i to bynajmniej nie szydzacego. natomiast przy wiedzminie zdarza mi sie to nader czesto. wiedzminem sie zyje. wladce sie czyta. -
Elwen'a
>Turi Guiliano. napisał
>zrezygnowalem z wp po 2 ksiazkach i nie zaluje.. zaluje
>czasu ktory nad nia spedzilem
>
>cala jej znakomitosc polega moim zdaniem jedynie na tym ze
>tolkien wszystkie postacie z legend (czyt, elfy krasnoludy
>etc) wrzucil do ksiazki i mozna bylo sobie poczytac o ich
>przygodach.
>
>jako ksiazka szalu nie robi - DLA MNIE
tutaj widać, że nie przeczytałeś i nie potrafisz zrozumieć geniuszu autora. to nie jest książka o przygodach.. to jest książka, w której Tolkien stworzył zupełnie inny, nowy świat.. świat, który nie kończy się na WP.. świat, który ma podstawy.. historie.. początek i długie dzieje.. w którym każdy, najmniejszy, szczegół ma znaczenie. np. zdanie wypowiedziane przez Gandalfa gdy nie pozwala przejść balrogowi przez most nad Kazah Dum: 'Jestem sługą tajemnego ognia' co to dla Ciebie znaczy? przypuszczam, że nic.. a chodzi o to, że Gandalf nosił jeden z trzech elfickich pierścieni - ten który dawał panowanie nad ogniem. mało ludzi to wie.. mało ludzi zwraca uwagę na takie istotne szczegóły.. dla Ciebie (pozostańmy przy tej kwestii) Gandalf był sobie mądrym dziadkiem, który zamotał wszystkimi tak, że poszli zniszczyć pierścień.. a jakbyś chciał, to byś wiedział, że to, że Gandalf włączył Bilba do drużyny idącej na smoka było czystym przypadkiem.. bo spotkał pewnego krasnala w barze w Bree, a gdyby nie to to pierścienia by nie zniszczono (nie mówię tylko o tym, że Bilbo go znalazł.. ale wprowadzili zmiany w tej części śródziemia i dzięki temu ludzie tam żyjący nie poddali się sauronowi) nie mówiąc już o tym kim właściwie był gandalf, kto i po co go przysłał? chciałabym też zauważyć, że to Tolkien uważany jest za prekursora fantasy.. nie Sapkowski.
> wiedzminem sie zyje. wladce sie
>czyta.
a tu częściowo się zgodzę.. Wiedźminem żyje się na długo po tym jak się go skończy.. a książki Tolkiena w zasadzie nigdy się nie kończą.. za każdym razem jak czytam np. WP to odkrywam coś, jakiś szczegół, który wcześniej przeoczyłam.. to jest jak niekończąca się historia. i proszę Cię na przyszłość, nie zabieraj zdania w sprawach, o których nie masz pojęcia. nie mówię tu o wyrażaniu opini, bo to każdemu wolno.. ale Ty wysunąłeś tutaj bardzo pochopne wnioski..
-
Kozioł/Joker
Ot Elwen'a. Mnie pewnie też zbesztasz, ale czytając twój wywód wreszcie zrozumialem co mi się tak nie podobalo we "Wladcy Pierścieni". Tutaj glówną atrakcją jest stworzony świat, jego spójność, zlożoność, przemyślana konstrukcja i takie tam. Brakuje mi tego czego oczekuje od powieści - wspomnianych przez Ciebie przygód, fabuly, mniej lub bardziej zlożonych charakterów i pewnego rodzaju żonglerki emocjami. Dlatego Hobbit mi sie podobal - rzecz zwarta i treściwa. Natomiast we "WP" wszystko, razem z klimatem rozmywalo mi się w gigantycznych i bardzo wnikliwych opisach świata, jego historii, legend i wogóle wszystkiego. (nie mówiąc już o tym, że prawie wszystkie postaci we "Wladcy Pierscieni" mają rys psychologiczny na poziomie Toma i Jerrego).
Nie odmawiam Tolkienowi geniuszu, aczkolwiek uważam go za kogoś w stylu literackiego Lucasa. Obydwaj stworzyli nieprawdopodbne, niesamowite światy, które żyją w wyobraźni tysięcy (jeśli nie milionów) fanów, ale sami niezbyt sprawnie potrafili o tych światach opowiadać :) -
-
Elwen'a
masz po części rację. Tolkien chcąc opisać wojnę o pierścień w WP pogubił się i postacie pozbawione są własnych charakterów, tak cenionych przez fanów Sapkowskiego, jednak Tolkien ukazał to w Hobbicie i znakomicie w Dzieciach Hurina. Rzadko zdarzało mi się przy WP odczuwać to co bohaterowie, chyba ze 2 razy i to przy dodatkach; p a u Sapkowskiego było to nagminne i nie raz trzęsły mi się aż ręce z nadmiaru emocji.. albo wybuchałam płaczem (szczególnie na zamku Stygga i jak przy łodzi 'pomagali' Jaskrowi Ci co tam zmarli). Dlatego ja na przykład dawno zaprzestałam porównywania tych dwóch twórców. Ich dzieła, mimo, że dotyczę podobnej tematyki, mają miejscami BARDZO podobne wątki, zawierają nawiązania do mitów arturiańskich itd., są zupełnie inne.. i nie należy ich porównywać, bo jeden drugiemu i drugi pierwszemu dorównać nie może. I tego nie uczyni; )
a Lucas.. hmm.. jego to bym skrytykowała od góry do dołu, bo nie widzę u niego nic twórczego, poza jednym kreatywnym pomysłem no i może odrobiną techniki, którą zastosował, by stworzyć takie efekty w tamtych czasach.. nic mnie tam za bardzo nie zaskoczyło.. a poza tym to film.. i daleko mu do książki xD
-
Kozioł/Joker
Tak samo daleko jak książce do filmu :P
Tak samo jak nie wypada porównywać Tolkiena do Sapkowskiego, nie powinno się zakladać wyższości literatury nad sztuką filmową.
Dodam jeszcze, że skoro tak uważasz o Lucasie, to nie potrafisz zrozumieć geniuszu autora. On stworzyl nie caly świat, ale caly wszechświat!!! :) I pewnie nie widzialaś ani "THX 1138", ani "Amerkańskiego graffiti" (to a propos tego, że nie widzisz u niego nic twórczego). -
besene
>Kozioł/Joker napisał
>Ot Elwen'a. Mnie pewnie też zbesztasz, ale czytając twój
>wywód wreszcie zrozumialem co mi się tak nie podobalo we
>"Wladcy Pierścieni". Tutaj glówną atrakcją jest
>stworzony świat, jego spójność, zlożoność,
>przemyślana konstrukcja i takie tam. Brakuje mi tego czego
>oczekuje od powieści - wspomnianych przez Ciebie przygód,
>fabuly, mniej lub bardziej zlożonych charakterów i pewnego
>rodzaju żonglerki emocjami. Dlatego Hobbit mi sie podobal -
>rzecz zwarta i treściwa. Natomiast we "WP" wszystko, razem
>z klimatem rozmywalo mi się w gigantycznych i bardzo
>wnikliwych opisach świata, jego historii, legend i wogóle
>wszystkiego. (nie mówiąc już o tym, że prawie wszystkie
>postaci we "Wladcy Pierscieni" mają rys psychologiczny na
>poziomie Toma i Jerrego).
>
>Nie odmawiam Tolkienowi geniuszu, aczkolwiek uważam go za
>kogoś w stylu literackiego Lucasa. Obydwaj stworzyli
>nieprawdopodbne, niesamowite światy, które żyją w
>wyobraźni tysięcy (jeśli nie milionów) fanów, ale sami
>niezbyt sprawnie potrafili o tych światach opowiadać :)
i o to mi wlasnie chodzi;]
no ale juz uslyszalem ze nie mam sie wypowiadac w kwestiach o ktorych nie mam pojecia; ]
bawet jesli zrobie to dla tego pana powyzej przeczytam 3 tom i gwarantuje ze niczego wiecej nie wyniose. zdanie pewnie tez sie moje nie zmieni (chociaz nie zakladam tego) -
Elwen'a
>Kozioł/Joker napisał
>Dodam jeszcze, że skoro tak uważasz o Lucasie, to nie
>potrafisz zrozumieć geniuszu autora. On stworzyl nie caly
>świat, ale caly wszechświat!!! :) I pewnie nie widzialaś
>ani "THX 1138", ani "Amerkańskiego graffiti" (to a propos
>tego, że nie widzisz u niego nic twórczego).
no właśnie z rozumieniem tego 'geniuszu' mam problem xD
-
Anonim
A kto czytał "Silmarillion" ??
Moim daniem Tolkien był geniuszem, aby stworzyc takie dzieło..
W tej książce jest wiele odpowiedzi, na zagadki WP,
Tolkien stworzył alternatywny świat i opisał go od jego powstania, nie zdążył jednak dokończyć swego dzieła....
Uważam Tolkiena za geniusza i ojca fantastyki, na którym opierali sie późniejsi pisarze, łącznie z samym Sapkowkim.... -
Anonim
Pytanie jest łatwe. Co komu bardziej sie podoba to dla niego lepsze.
Sądzę, że na gronie wiedźmina więcej będzie zwolenników o nim właśnie książki, tak jak byłoby więcej zwolenników władcy na gronie o nim. To moje zdanie. -
Smok z Bajki
z lektury władcy zapamiętałam właściwie jedno... że oni idą, idą i nie mogą dojść...
ale może po prostu jeszcze nie dorosłam.
na ten moment- wolę wiedźmina -
KOS
ciężko to porównywac, wszystko zależy od gustu czytającego. Najlepiej przeczytac obie serie -
Anonim
zależy co kto lubi
Ja wolę akcje, operowanie czasem i dowcip sapka
Inni wolą rozwlekłe opisy z władcy które mnie właściwie strasznie nudziły -
Kamila
Jestem za Wiedźminem. Władca Pierścieni jest moim zdaniem jest ok ale nie zachwycający. Może nie dorosłam do tej książki ale niektóre opisy są dla mnie straszliwie nużące. Zniechęcają do dalszego czytania. Wiedźmin wciągnął mnie jak żadna inna książka i naprawdę chętnie do niej wracam. Poza tym zmusza do przemyśleń (a przynajmniej mnie:P). -
Anonim
Ja tez mam trudne pytanie :-) http://img130.imageshack.us/f/wiedz...
spójrzcie i powiedzcie, czego nie rozumiem, bo może coś przeoczyłem; / Fabuła nie idzie dalej, Raymound czeka pod wieża.
Sekcja - padło na niego.
Cmentarz - padło na niego.
Detektyw chce abym przyprowadził do wieży Kalksteina; / A jedyny dialog jaki mogę z alchemikiem prowadzić to: "Jak dostać się na bagna?" oraz jakże krótkie a zarazem bogate w treść "Bywaj" -
Zireael ...
Uwielbiam i jednego i drugiego, jednak Tolkien nie umywa się do Sapkowskiego. Historia przedstawiona we "Władcy pierścieni" jest fajna, ale bardzo prosta. Nie ma tam zbyt wiele komplikacji, wątków pobocznych itd. No i postacie... Są takie jednoznaczne. Wiemy, że Aragorn, Legolas, czy Gandalf są dobrzy. Sauroman zaprzedał duszę złu, a Sauron to zło w czystej postaci. No i Orkowie, to też.. zło. Nie lubię Tolkienowskich elfów, które są takie och i ach. Natomiast historia opisana przez Sapkowskiego jest tak skomplikowana, że czytając po raz któryś tam odkrywasz coraz to nowe rzeczy. Masa ciekawych wątków pobocznych, z których mógłby by powstać nowe książki. Postacie są bardzo niejednoznaczne, no może poza Bonhartem, który jest jednoznacznie zły, ale nawet Vilgefortz ma w sobie coś dobrego, a Geralt, czy Ciri coś złego. m.in. przez to postacie są tak niesamowicie interesujące! Także bohaterski Aragorn wydaje się mniej ciekawy, niż np. Regis. Bo przecież wiemy od początku (no prawie), że to bohater, że jest potomkiem Isildura itd. i spodziewamy się, że dokona czegoś wielkiego i uratuje Śródziemie, albo bohatersko zginie, próbując tego dokonać. Wolę Regisa, wampira, który kiedyś dobrze się bawił pijąc ludzka krew, a teraz pomaga Geraltowi i w końcu zostaje nazwany "uosobieniem człowieczeństwa". Cahira, który jest czarnym rycerzem z koszmarów Ciri, a okazuje się być wybawicielem. No i opisy Tolkiena mogą bywać nużące. U Sapkowskiego nie ma nudy. no i ten wspaniały styl i poczucie humoru, które kocham nad życie!

