-
Justyna
Nie wiem, czy na każdym wydziale UW są tzw 'wieczni studenci'. Wiadomo na niektórych wydziałach UW jest łatwiej, a na innych ciężej. Na moim wydziale jest dużo osób, które powtarzają 1 ćw po 3 razy, albo ciągle repetują. Co myślicie o takich studentach? Czy taki student, który studiuje np. 7 lat jest wartościowym pracownikiem? Czy UW nie powinno wywalać takich osób? Na moim wydziale są praktykowane np. repety 2 lata z rzędu, albo warunek warunku. Dla uczelni takie osoby to "skarb", bo wiadomo za repety i warunki trzeba płacić. Ale czy uczelnia powinna myśleć tylko w kategoriach finansowych? Co np z dbaniem o renome? Co o tym myślicie? -
Kosu
Bez różnicy. Dyplom z uniwersytetu nie jest wyznacznikiem Twojego geniuszu, naturalnych zdolności, bystrości, inteligencji. Dyplom oznacza, że przyswoiłaś materiał studiów. Dlatego tak naprawdę stopień magistra osoby, która zrobiła studia w 4 lata i takiej, która walczyła dekadę jest tyle samo wart. Czym innym jest wartość samego absolwenta jako kandydata do pracy, ale to już pracodawca (rynek) decyduje i on na pewno wie lepiej od systemu szkolnictwa jaki mu jest potrzebny absolwent (choć Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ma inny pogląd na tę kwestię; ]) -
Kosu
A co do renomy, to już grubsza sprawa.
Właściwie na UW jest tylko jeden kierunek, który może mówić o "renomie" wynikającej z wypuszczanych absolwentów - Informatyka MIM. Pozostałe kierunki są lepsze lub gorsze, ale o "renomie" raczej nie ma mowy. Za bardzo wartościowych uznaje się studentów studium międzywydziałowego, ale jakoś metka "renomowanych" do nich nie przylgnęła - na szczęście dla tych lepszych i ku zracjonalizowaniu samooceny tych słabszych (bo np na MISMaP-ie nie studiują wyłącznie geniusze, jak niektórzy próbują sugerować).
Teraz UWAGA: szeroko pojęta renoma uczelni nie wynika z jakości absolwentów, a z pracy naukowej. Prestiżowe są wydziały, których pracownicy mają osiągnięcia, o których można usłyszeć w mediach lub przeczytać w prasie. A żeby mieć osiągnięcia, trzeba mieć pieniądze. A pieniądze idą m.in. za studentem. Amerykański MIT nie jest prestiżową uczelnią dlatego, że wypuszcza dobrych elektroników. Jest prestiżowe dlatego, że w prawie każdej rzeczy na prąd w Twoim domu jest coś, co tam wymyślono :]
Dlatego zupełnie chybionym pomysłem jest to, co uskuteczniają np niektóre wydziały humanistyczne/społeczne - "wybierzcie nasz wydział, bo skończył go Giedroyc". Ja skończyłem to liceum co Giedroyc i nie zostałem wybitnym politykiem ani literatem :] -
Anonim
Momentami trafisz na takiego wykładowcę, że nie ma zmiłuj i nawet 4 podejścia do warunku nie pomogą :] Poza tym to każdego indywidualna sprawa. Mi osobiście nie przeszkadzają takie jednostki - chcą przez tyle lat powtarzać ten sam materiał - ich sprawa. Co mi do tego :) Każdy ma jakieś problemy, trudności, które spotyka na swojej drodze i tyle. Jedni studiują tyle, bo nie znajdują w sobie większych ambicji do nauki, drudzy z kolei mają jakieś głębsze problemy z tym związane. Trzeba zawsze brać oba warianty pod uwagę, bo nigdy nie wiemy jak jest na prawdę. I tylko starać się, abyśmy sami nie musieli się zadręczać z warunkami i ich powtarzaniem :P -
-
Amelius
moze na uw powinno byc jeszcze bardziej szczurowato- a co, sami sądzmy, wywalajmy wszystkich, ktorzy nie sa geniuszami, albo nie sa tacy fajni jak my, bo sie np musza sami utrzymac, bo cos im w domu nie gra, albo zwyczajnie im sie nie chce i nie robia mgr w 5 lat tylko w 7? poza tym- trudno teraz, zeby usos na niektore sprawy pozwolil. niech sie kazdy martwi o siebie, a nie patrzy, jak by temu z boku jeszcze dokopac.
a co do renomy- uw renome ma, ale na nic Ci sie to zda, gdy pojdziesz do pracy i prostego polecenia nie zrozumiesz. -
Anonim
-
Anonim
>justina napisała:
Co myślicie o takich studentach? Czy taki
>student, który studiuje np. 7 lat jest wartościowym
>pracownikiem? Czy UW nie powinno wywalać takich osób? Na
>moim wydziale są praktykowane np. repety 2 lata z rzędu,
>albo warunek warunku. Dla uczelni takie osoby to "skarb", bo
>wiadomo za repety i warunki trzeba płacić. Ale czy
>uczelnia powinna myśleć tylko w kategoriach finansowych?
>Co np z dbaniem o renome? Co o tym myślicie?
a co, Ciebie wywalili a ktoś kogo uwazalas za glupszego zostal i teraz wylewasz gorzkie zale na gronie?
-
Justyna
Nie nie wywalili mnie, ani nie napisałam tego w kontekście, żeby wykopać takie osoby. Ciekawiło mnie tylko, czy takie zjawisko jest też na innych wydziałach. Nurtuje mnie poprostu co skłania ludzi, żeby np. az tyle się męczyć i czy to ma sens...Studiować 10 lat, zamiast np. zrezygnować po 1, czy 2 roku i zacząć nowe studia? Niektórzy studiują kierunki, do których nie mają predyspozycji, a sami jakoś nie wiem.. nie zdają sobie z tego sprawy? brną dalej w jakieś studia i sami się pogrążają... -
Anonim
aa. to przepraszam za głupi tekst.
ja się nie wypowiadam dalej bo studia zaczynam dopiero w październiku. -
Anonim
Tak nawiasem mówiąc to z UW ciężko wylecieć (przynajmniej z niektórych wydziałów). Trzeba kompletnie wszystko olewać, żeby Cie wyrzucili. A jak piszesz podania, płacisz za warunki i repety, to studiujesz ile chcesz:] -
Anonim
>Niektórzy studiują kierunki, do których nie mają
>predyspozycji, a sami jakoś nie wiem.. nie zdają sobie z
>tego sprawy? brną dalej w jakieś studia i sami się
>pogrążają...
rozumiem ludzi którzy studiują coś na mus
bo widzą w dyplomie to coś co ułatwi im zarabiać pieniążki
ja bede studiować coś co jest w kręgu moich zainteresowań
ale również widzę siebie na kierunku do którego nic nie czuje prócz niechęci a będzie on milej widziany przez potencjalnego pracodawce
nie każdy jest taki hopsiup :) ambicja nie zawsze idzie w parze ze zdolnościami, warunkami, predyspozycjami blablabla
a tacy co studiują 10 lat hmm znam taki przypadek, który raczej umyślnie to robi bo tak ślizga na garnuszku u rodziców i dobrze mu z tym
a że ktoś dostanie taki sam papier jak ktoś kto był lepszy i nie miał milionów poprawek warunków czy jak to się nazywa, nic nie zmienia. Bo wyższe wykształcenie powoli staje się normą, a papierek nie zrobi z kogoś dobrego socjologa, architekta, ekonomistę, prawnika
-
Devils Marriage
Tak jak ktoś wyżej wspomniał "czasami trafiasz na taki przedmiot, który Ci nie idzie, a jeszcze wykładowca tego nie rozumie, koniecznie chce go czegoś nauczyć" i rok do tyłu murowany. Czasami raz ktoś się nie nauczył, bo musiał zostać dłużej w pracy - nie miał szczęścia być na garnuszku u kogoś, a wykładowca dalej go "nęka" za karę (broń Boże nie jest to do nikogo aluzja :)). A czasem jest też tak, że rozchoruje ci się dziecko, jeździsz z nim po szpitalach i zawalasz semestr albo dwa.
Mnie osobiście bardziej "drażnią" osoby, które nic się nie uczą, nie chodzą na wykłady, a fartem zaliczają wszystkie przedmioty :) Zazdrość kłuje w środku; ) -
=^.^=
Dlaczego uważasz, że tacy ludzie się męczą? Kilkakrotne zdawanie z przedmiotu wcale nie musi być męką.Tobie się tak wydaje, sama tego nie doświadczyłaś, więc wydajesz tylko swój osąd. Poza tym ciekawi mnie co rozumiesz pod pojęciem "nie mają predyspozycji" ?
A ty je pewnie masz? Ponieważ jesteś zawsze nauczona na egzamin? Hem, mało przekonywujący argument, biorąc pod uwagę fakt, że ludzie mają różne sprawy w życiu: choroby, pracę, rodzinę, itp. co raczej nie zmienia faktu, że wcale się nie nadają na studia.
"Rusz głową!":) -
=^.^=
>a tacy co studiują 10 lat hmm znam taki przypadek, który
>raczej umyślnie to robi bo tak ślizga na garnuszku u
>rodziców i dobrze mu z tym
A co zazdrościsz mu? to się wprowadź spowrotem do rodziców
-
Anonim
Hej!
A mnie interesuje trochę inna sprawa. Zmiana kierunku po kilku latach studiowania kierunku humanistycznego. Sama się nad tym zastanawiam. To też przedłuża czas studiowania, ale może warto, żeby się spełnic w życiu. Co myślicie, warto zaczynać coś całkiem od podstaw, tak tylko dla siebie? -
Anonim
-
Marta
>Kasia napisała:
>>a tacy co studiują 10 lat hmm znam taki przypadek, który
>>raczej umyślnie to robi bo tak ślizga na garnuszku u
>>rodziców i dobrze mu z tym
>
>A co zazdrościsz mu? to się wprowadź spowrotem do
>rodziców
>
>
To chyba Ty komuś zazdrościsz. Gdyby tak nie było, to nie doszukiwałabyś się złośliwości w cudzych wypowiedziach. -
Justyna
>Aleksandra napisała:
>Hej!
>A mnie interesuje trochę inna sprawa. Zmiana kierunku po
>kilku latach studiowania kierunku humanistycznego. Sama się
>nad tym zastanawiam. To też przedłuża czas studiowania,
>ale może warto, żeby się spełnic w życiu. Co myślicie,
>warto zaczynać coś całkiem od podstaw, tak tylko dla
>siebie?
Myśle, że zawsze ma sens zmiana kierunku, jeśli po czasie stwierdziło się, że nasz pierwszy to jednak nie to. Tak naprawde chyba większość ludzi z czasem nie jest zadowolona z wyboru kierunku. Po liceum trudno się ukierunkować i wiedzieć co się chce robić w życiu. Dopiero studia weryfikują nasze zainteresowania i wybory. Nie każdemu jednak się chce zacząć kolejny kierunek. Można do tego podchodzić tak, że w sumie w dzisiejszych czasach i tak każdy pracuje w innym zawodzie, niż wyuczony. Więc jeśli komuś zależy tylko na "papierku", to pewnie nie ma sensu zaczynanie kolejnego kierunku. Ale ja uważam, że jak ktoś wie co chce w życiu robić, to zawsze to osiągnie. Więc wychodząc z takiego założenia warto zacząć nawet po kilku latach inny kierunek.Tylko myśle, że trzeba być zdecydowanym w 100%. Wydaje mi się, że istotną sparwą są też finanse. Większości osób na 1 studiach pomagają rodzice. Gdybyś zdecydowała się po kilku latach studiowania na 2 kierunek np. dziennie, to trzeba brać pod uwagę fakt, że będzie Ci ciężko się usamodzielnić i znalezc stałą prace. Wiadomo, że większość studentów dziennych pracuje dorywczo, ale nie zarabiają takich sumy, zeby móc się samemu utrzymać. Więć może np warto zdecydować się na 2 kierunek zaocznie. Można pogodzić prace, ze studiami, a same studia nie są jakimś dużym obciążeniem. Jak to jest np. kiedy studiuje się dziennie i ma się przez 4-5 dni w tygodniu zajęcia. -
Anonim
Pierwsza szkoła do której polizłam po maturze to totalny niewypał (MSKPU) 4h siedź i słuchaj czym się różni guzik od suwaka... rok później kulturoznawstwo, gdzie na I roku w sem. letnim wszystkiego mi się odechciało... Zawaaliłam 4 przedmioty i darowałam sobie podanie, więc repeta. Na II roku powtórku z rozrywki, I sem zal II nie =p A że to moje ukochane kulturoznawstwo to nie rzucę tego w cholerę, nic nie poradzę, że raz mi się chce, a kiedy indziej nie.... no ale wzięłam dziekankę na rok. Teraz jestem na filologii białoruskiej i mam też jakieś zapędy w stronę studiowania malarstwa =p Do 40stki będę studiować w takim tempie i z takimi pomysłami :D:D -
A kto za to płaci? Pan płaci, pani płaci, społeczeństwo płaci! Hura. A studenci się bawią, takie ich święte prawo-_-'
- Przeglądaj grona w kategorii Szkoły i Edukacja
- Przeglądaj grona w okolicy Warszawa
- Załóż własne grono tematyczne
Podobne Tematy
|
|
dla byłych, przyszłych i obecnych studentów UW (; PS: czytamy regulamin...
Miejsca grona (25)
-
Lucid Klub Aleje jerozolimskie 179 (Piętro 4), Warszawa
-
Coffeetura Krakowskie Przedmieście 4/6, Warszawa
-
Klub Muzyczny Red Star Aleja Wilanowska 361, Warszawa
-
Opium Club Wierzbowa 9/11, Warszawa
-
RETRO Kolejowa 8/10, Warszawa
- Dodaj miejsce

