Uzależnienie od książek [20044]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Kometa

    Hm ciekawa sprawa - książka jest nagminnie porównywana do Serii Zmierzchu Stephenie Meyer, nazywana jej odpowiednikiem, a nawet plagiatem w skarajnych przypadkach. W ogóle nie rozumiem dlaczego :/ Czytałam serie Meyer i czytałam "Zew Księżyca". I wiecie co? Jak dla mnie Briggs nokautuje Meyer na całej linni.

    Ale może po kolei.

    [Uwaga! Możliwe delikatne spoilery.]

    Mercedes Thompson nie jest człowiekiem. Sama do końca nie jest pewna czym jest, niemniej jednak swój niezwykły dar przemiany w kojota przejęła prawdopodobnie po swoim ojcu, którego nie było dane jej poznać. Wedle legend jest Zmiennokształtna - posiada dar przypisywany niegdyś plemionom Indian.

    Ale nie jest ona jedyną niezwykłą istotą w okolicy. Nieludzie gęsto zamieszkują niewielkie Tri-Cities. I to raczej nie przez przypadek. Część z nich ujawniła światu swoją tożsamość z racji bycia istotami raczej nigroźnymi, lub znajdującymi się na pograniczu ludzkiej tolerancji. Ale są i tacy którzy nie mogli sobie na ten luksus pozwolić. Bo nie byli ani niegroźni ani tolerowani przez żadne słabsze istoty. Jak na przykład przez ludzi.
    Jako że Mercedes przemienia się w kojota często jest mylona z wilkołakiem. Duży wpływ na to ma także fakt, że trzyma się blisko tych właśnie stworzeń. Gdy jej matka zorientowała się czym jest Marcy oddała ją na wychowanie stadzie zaufanych wilków. Kiedy dziewczyna osiągnęła dorosłość osiedliła się w Tri-Cities w sąsiedztwie Alfy tamtejszego stada - Adama Hauptmana. Ale jak sama bardzo lubi podkreślać nie należy do jego stada. Ani do żadnego innego. Jako właścicielka niewielkiego warsztatu samochodowego naprawiała auta nie tylko ludzi czy wilkołaków, ale także wampirów i innych osobliwych klientów.
    I wszystko byłoby dobrze gdyby pewnego dnia na progu jej warsztatu nie pojawił się młody chłopak przedstawiający się jako Mac i nie poprosił o pracę. Gdyby Mac był człowiekiem nie byłoby problemu. Ale nie był. Byl wilkołakiem i do tego niemiejscowym. Nowy, młody, niedoświadczony wilkołak na nieswoim terenie nie wróży nic dobrego. I Mercy przekonuje się dość szybko, że ciągnie za sobą dużo więcej kłopotów niż mogłaby się spodziewć.
    Krótko po pojawieniu się chłopaka zaczyna robić się naprawdę gorąco. Miejscowy Alfa - Adam, zostaje napadnięty przez obce wilki w swoim własnym domu. Ledwo uchodzi z życiem - a to tylko dzięki Mercy, a jego córka - Jesse - zostaje porwana. Panna Zmiennikształtna ma teraz poważnym problem gdyż wiele wskazuje na to, że ktoś ze stada Adama zdradził swojego Alfe. Nie mogąc nikomu ufać, ani prosić o pomoc żadnego z miejscowych wilków, postanawia uciekać z miasta i zwrócić się o pomoc do jednego z najstarszych wilkołaków (jeśli nie najstarszego) - Brana - przewodnika stada, które ją wychowało. Podejmuje ryzykowną podróż mając nadzieję, że uda jej się dowieść umierającego Adama do swoich przyjaciół na czas. Początkowo podejrzewa, że chodziło o przejęcie władzy w Tri-Cities, ale szybko okazuje się, że całe to zamieszanie to jedynie wierzchołek góry lodowej stanowiącej większą i zaplanowaną z rozmachem intrygę...
  • Kometa

    Książka jest napisana lekko i czyta się ją momenatalnie niemal niemogąc się oderwać. Akacja jest wyważona, dobrze poprowadzona i dynamiczna, a same postacie bardzo dobrze zarysowane. Opowieść jest przedstwiona z punktu widzenia Mercy co mnie na początku nieco wystraszyło, ale szybko się okazało, że panna Thompson jest właściwą osobą na właściwym miejscu. Jak na główną postać kobiecą jest zaskakująco realistyczna i całkowicie do zniesienia. Z racji narracji ( xD ) pierwszoosobowej dobrze znamy myśli i odczucia Mercy, ale tylko pozornie. Nie ma tu przesadnego biadolenia o uczuciach i wrażeniach nią targających, jest konkretna i przekazuje nam wiadomości w treściwy sposób niepozbawiony własnego stylu i charakteru. Jeśli coś ją trapi to owszem wiemy o tym, ale mamy pole do popisu. Mercy nie wyrzyguje z siebie całej gamy doznań w nudnawym i mdłym monologu, ale możemy poznać jej nastroje po tym jak reaguje i jak się zachowuje w stosunku do sytuacji czy osoby. Daje możliwość czytania między wierszami odnośnie samej siebie i nie odsłania się od razu czytelnikowi ze wszystkim.
    Reszta bohaterów też niczego sobie. A nawet całkiem całkiem. Moim ulubieńcem jest Adam oczywiście, ale też nic nie można zarzucic postaciom takim jak Samuel (choć go nie lubię, ale nie wynika to z tego, że jest źle nakreśloną postacią, ale z tego, że zwyczajnie nie lubię tego typu mężczyzn ), Bran, Jesse, Warren czy Stefan. Więzi między postaciami są bardzo naturalne, ale też jednocześnie bardzo skomplikowane, z jednej strony niby oczywiste z drugiej jest bardzo subtelnie i napradę z dużym wyczuciem zarysowane drugie dno.


    Wracając do porównywania tej serii z serią Zmierzchu Meyer. To duży błąd. Owszem tematyka bardzo podobana, ale książki mają zupelanie inny styl i klimat. Meyer jest pisarką infantylną, bardzo idealizuje swoje postaci przez co są mało wiarygodne. Ich uczucia i zamiary są jasne i łatwe do rozszyfrowania, często przesycone patetyzmem i melodramatyzmem, a fabuła skupia się głównie na romansowych przeżyciach nastoletniej bohaterki, która jak dla mnie jest dość nijaka. Proza Briggs jest dojrzalsza skierowan do starszych czytelników pomimo, że sceny pikantne jak i brutalne są ukazane dużo łagodniej niz u Meyer. Właściwie autorka je pomija, ale i tak czuje się ten magnetyzm między postaciami, napięcie trzyma przy scenach akcji. Jest to intrygujące i ciekawe, to dlatego czytamy dalej, z powodu tych subtelnych niedomówień. U Meyer wszystko jest wyłożone, książki są przewidywalne, bohaterowie tymbardziej, a tym co pcha nastoletnie czytelniczki do czytania są zwyczajnie sceny miłosnych uniesień gdzie pikanteri dodaje fakt, że główny bohater jest wampirem - piękny i niebezpieczny. I może zeżreć główną bohaterkę w każdej chwili.

    Nie zrozumcie mnie źle, lubię proze Meyer, jest równie lekka, ale to zupełnie inna para kaloszy niż to co pisze Briggs. I uważam za duży błąd stawianie ich w jednym szeregu. Meyer pisze romanse. Owszem fantastyka, ale seria Zmierzchu jest niczym innym jak ckliwym romansem. "Zew Księżyca" to ksiażka akcji, powiedzmy - snsacja, gdzie sprytnie zostały wplecione wątki miłosne, niezbyt nachalnie tak żeby dodać smaczku, a nie zasłodzić czytelnika natłokiem ochów i achów. I dlatego wolę to co pisze Briggs, Meyer jest dla mnie zbyt lovestorowa, bo ja tak naprawdę nie przepadam za romansami. Jako kobieta zawsze gdzieś się na takie coś skuszę, ale zawsze też pozostawi mi to pewien niesmak. Bo po prostu lubie realnych bohaterów i realne relacje między nimi. A w romansch to wszystko jest takie przejaskrawione.
  • mademoiselle lennon

    Pokaźny monolog.
    Pytanie: po co?

    Oto jak zaśmiecamy grono.
  • Lobo

    Po to, żeby Lobo kupiła sobie "Zew księżyca" po tak zachęcającej wypowiedzi. Teraz tylko czekam na wolną chwilę, żeby przeczytac i się wypowiedziec.
    Zazdrościsz, ze Kometa w jednym poście umieściła więcej zdań niż ty na całym gronie?]:>
    Grono zaśmiecają takie wątki, jak "jaką ksiazke kupiliście", "co teraz czytacie" albo "co powinna przeczytac osoba nad tobą", a nie kawałek solidnej wypowiedzi. brawa dla dziewczyny ze jej się chciało, a nie rzucanie kamieniami bez uzasadnienia.
  • mademoiselle lennon

    Pisząc to miałam na myśli,że zamiast zakładać nowy temat można byłoby umieścić posta w "oceniamy ostatnio przeczytaną książkę" lub podobnym.
  • Lobo

    Potrzebowałam relaksu i połknęłam "Zew księżyca" w jeden wieczór. Gdybym miała porównywać Briggs do "Zmierzchu", ten drugi tradycyjnie zostałby zmiażdżony. Zupełnie inna liga. Nastawiłam się, że skoro "Zew..." jest z FS to tradycyjnie będzie czytadło. Jakże miło się rozczarowałam, kiedy dotarło do mnie, że to jednak całkiem niezła książka. Nawet zawiłości fabuły zmusiły mnie do ruszenia szarymi komórkami niczym niezły kryminał. Zakończenie... heh, po drodze wymyśliłam z 5 nieco bardziej... spektakularnych wersji tego "kto jest tym złym i o co tu chodzi", ale propozycje autorki da się przeżyć; D
    Przede wszystkim świetnie skonstruowana fabuła, potwierdzająca tezę, że w dobrej, przemyślanej książce żadne słowo nie pojawia się przypadkiem, nic nie jest opisywane bez powodu, jeśli autor mówi w trzecim rozdziale o pistoletach- wystrzelą one w ostatnim, kiedy czytelnik już o nich zapomni.
    Postacie bardzo fajnie, wyraziście odmalowane. Oczywiście moim idolem jest Warren, pierwszy wilkołak-gej o jakim słyszałam. Cud, miód i orzeszki ziemne. A główna bohaterka.... aaaach, och. normalna kobieta. Wierzyć mi się nie chciało, ale naprawdę! Nie kretynka potykająca się o własne nogi i nie herod baba skrzyżowana z wonder women. I do tego volkswageny! No jak można ich nie lubić? :D
    I żadnych kretyńskich udziwnien, typu iskrzenie na słoneczku czy w świetle księżyca, czy na solarium, czy gdziekolwiek. Normalne, klasyczne wilkołaki. Urocze w swoim zadufaniu i wkurzające w poczuciu hierarchii. Słodkie krwiożerce wampiry. Milutkie tajemnicze gremliny. Więcej aż nie mam czelności wymagać.
    Generalnie książkę polecam, jeśli ktoś lubi wyżej wspomniane zjawiska. Albo po prostu dobrą akcje i humor. Albo tatuaże w ciekawych miejscach; D
  • oFca?

    Dobra, dobra. A co z językiem jakim została napisana? Nie chcę takiej wpadki jak przy "Zmierzchu".
  • Lobo

    Żadnych egzaltacji, żadnych zwrotów jak to życ bez siebie nie można. Zero wątku stricte miłosnego, więc ciężko o egzaltacje. Bez przekleństw i wulgaryzmów. Normalny, przystępny, potoczny. Meyer mogłaby to Briggs chodzić na warsztaty z konstrukcji tekstu, przydałoby jej się.
  • miss Anne Thropy

    Moje kochane wilkołaczki... Dla mnie wystarczy, że w książce pojawi się choćby cień ich pazurka i już nie uważam czasu spędzonego na czytaniu za stracony. Tylko te Meyerowe są jakieś mało wilkołacze.

    Czyli już wiem, co będzie moją lekturą w czasie sesji:]
  • Kometa

    No to ja pozaśmiecam forum dalej xD :

    Właśnie jestem po drugiej cześci cyklu Mercy - Więzy Krwi. Zarwałam noc, ale naprawdę BYŁO WARTO! Cykl o Mercy (przynajmniej dwie pierwsze cześci) już stał się jednym z moich ulubionych, jesli nie ulubionym. Jeszcze bardziej polubiłam Mercy, Adama, Warrena, Stefana, Jesse, nawet cholernego Samuela, Bena, Honey (kurde, kobita jest mocna xD serio spięcia jej i Mercy przynosiły mi dużo radości), Brana i ogólnie wszystkich, co mi się nie zdarza zbyt często. Bardzo się przywiązałam i do bohaterów i do świata przedstawionego. I już odczuwam przemożny głód dalszej lektury.

    Więzy Krwi są równie dobre co Zew Księżyca, pod względem intrygi przewodniej chyba nawet lepsze. Tu przeciwnik jest groźniejszy, bardziej niebezpieczny i zagrożenie jest całkiem realne. I uzasadnienie, że tym razem tylko Mercy może coś z tym zrobić całkiem logiczne. Ja serio siedziałam i myślałam sobie "No dalej babo, na co czekasz, nie pozwól im tam iść, zrób coś z tym!". Chyba się strasznie wczułam xD

    Autor: Patricia Briggs
    Tytuł: Więzy Krwi (Blood Bound)
    Cykl: Mercedes Thompson
    Tom: 2
    Tłumaczenie: Ilona Romanowska
    Język oryginału: Angielski
    Liczba stron: 456
    Rok wydania: listopad 2008
    Oprawa: miękka
    Wymiary: 125 x 195 mm
    Wydawca: Fabryka Słów, Wydawnictwo Sp. z o.o.

    Tym razem Mercy ma dług do spłacenia. Wampirowi. W natępstwie akcji z tomu pierwszego Mercy zobowiązała się oddać przysługę Stefanowi - zaprzyjaźnionemu wampirowi, ktoremu naprawiała samochód. Pan Nosfertu nie omieszkał się przypomnieć i tak o trzeciej w nocy Mercy rusza z nim na osobliwe spotkanie w którym ma pełnić rolę neutralnego świadka.
    Tyle tylko, że Stefan nie wspomniał jak niebezpieczny będzie jego rozmówca. Albo może nie zdawał sobie sprawy. Mercy pod postacią kojota miała być jedynie oczami i uszami, miała udawać zwykłe zwierzę i broń Boże nie wtrącać się niezależnie od rozwoju wypadków. Niestety "zły" charakter panny zmiennoksztaltnej nie pozwolił jej siedzieć bezczynnie i patrzeć na krzywdę przyjaciela. Tyle tylko, że jej szanse od samego początku były żadne. Jakimś jednak cudem udaje im się wyjść cało z opresji, Stefan dostarcza ranną Mercy do domu a tam już czekają na nią jej przyjaciele - bardzo wkurzone wilkołaki. W dodatku okazuje się że wersje wydarzeń Stefana i Mercy znacząco rożnią się od siebie, a przecież, według Mercy, cały czas przebywali razem. Dziewczyna zaczyna pojmować dlaczego wampir chciał by była świadkiem, jako zmiennokształtna była w stanie oprzeć się magii w większości przypadków, a wyglądało na to że przeciwnik nieźle namieszał w głowie Stefanowi właśnie za pomocą czarów. Jaki potwór byłby w stanie omamić wampira tak potężnego jak Stefan? I dlaczego akurat jego?
    Wilkołaki są tym faktem zaniepokojne. Coś zabija na ich terenie i atakuje Mercy - przyjaciela stada. Postanawiają wmieszać się w sprawy wampirów, tymbardziej, że Mercy zostaje "zaproszona" na ich proces dotyczący Stefana. Przeciwnik który zaatakował zmiennoksztaltną i wampira najwyraźniej uznał za zabawne wrobić go w kilka zabójstw przy okazji i sparwić by popadł tym samym w niełaskę swojej Pani. Mercedes postanawia zeznawać w obronie przyjaciela zwłaszcza, że on sam nie jest do końca pewien co naprawdę zaszło. Miejscowy Alfa - Adam, nie zamierzając pozwolić aby Mercy szła sama do siedziby chmary wampirów posyła z nią swoje wilki.

    Czy wampiry uwierzą Mercy? Komu i dlaczego zależało aby Stefan miał kłopoty? Jak przeciwnik zareaguje na wmieszanie się w sprawę kogoś odpornego na jego magię? I co dzieję się z ludźmi w Tri-Cities? Wsakźnik przestępczości drastycznie skoczył w górę, ludzie zrobili sie drażliwi do tego stopnia, że maja chęć się pozabijać. I ku swemu przerażeniu Mercy stwierdza, że nie tylko ludzie. Coś niepokojącego dzieje się także z wilkołakami...
  • Kometa

    Ku mojemu zdziwieniu miejscami było naprawdę strasznie. Scena kiedy "coś" próbowało się dostać do przyczepy Mercy... serio szczękałam zębami, a w rażenie potęgował fakt, że czytałam w nocy, a wicher gwizdał mi za oknem. Świetny klimat i zajebista książka. Nic w prawdzie górnolotnego, ale już wiem, że wpadlam po uszy - kocham ten cykl miłoscią wielką i obsesyjną. Nic nie poradzę.

    Serdecznie polecam fanom gatunku.
  • Lobo

    Czy ty serca nie masz kobieto? Na samym początku sesji, kiedy wiem, że przez najbliższe trzy tygodnie nawet nie spojrzę na inne dzieło niż "Antropologia wsi polskiej w XIX wieku", musisz mi smaczek na drugim tom robić? Najchętniej już bym to chwyciła w pazurki, rozdziewiczyła brutalnie pierwszą stronę, przebrnęła do końca.... eeee jakiekolwiek skojarzenia są nieprzmyślane i wywołane głupawką przed zaliczeniową.
    Ale tom drugi wchodzi na liste lektur i zajmuje pozycje zaraz za "Ostatnim patrolem".
  • Kometa

    ee... przepraszam? <wstydzi się, ale nie mogła się powstrzymać xD >
  • Lobo

    Łaskawie wybaczam; D Dzięki za założyłaś wątek, inaczej nie zwróciłabym uwagi na "Zew księżyca" i mój mały świate byłby uboższy o ukochanego wilkołaka- geja (chcę własnego! mogę nawet zostać prawnikiem!;)
  • Kometa

    Cieszę się, że chociaż jednej osobie sprawiłam tym przyjemność; ) Ale naprawdę uważam że cały cykl jest waty uwagi.

    A tak przy okazji aby dopełnić temat:


    Cykl Mercedes Thompson:

    1. Moon Called (PL: Zew Księzyca)
    2. Blood Bound (PL: Więzy Krwi)
    3. Iron Kissed
    4. Bone Crossed

    I plus Książki powiązane czyli Cykl Alpha and Omega:

    *On The Prowl - antologia z opowiadaniem Briggs którego rozwinięciem jest właśnie cykl Alpha and Omega.

    1. Cry Wolf
    2. Hunting Ground

    Oraz także nawiązująca do cyklu Mercy, ale już lużno powiązana i nie wliczana do niego:

    1. Wolfsbane and MistleToe - antologia, jednym z bohaterów opowiadań jest postać z cyklu Mercy.

    Powyższe książki nie dotyczą już samej Mercy, ale ich akcja osadzona jest w tym samym świecie i przewijają się tam postaci znane z Cyklu Thompson. Ale o samej Mercedes są tylko cztery ksiażki jak na razie. Nic nie wiem żeby miały być kolejne, ale to czas pokaże..

    Jak na razie nie wiadomo też kiedy ukaże się polskie wydanie trzeciej części - Iron Kissed. Fabryka Słów milczy na ten temat.

  • Kometa

    No jeszcze raz ja, juz ostatni xD Tak dla zainteresowanych założyłam grono odnośnie cyklu: http://grono.net/forum/2468452/0/
  • nastka

    jestem po przeczytaniu dwóch tomów z cyklu Zmierzch i mimo naprawde mało interesującej stylistyki sama fabuła mnie strrrrasznie zaciekawiła, poprostu książka super, ale po Twoich wypowiedziach zabieram sie do czytania Zewu Krwi i mam nadzieje ze nie pożałuje :)
  • Anonim

    Dzięki temu wątkowi weszłam w posiadanie 2 tomów:P Książka jest rewelacyjna, a druga część jeszcze lepsza od poprzedniej. W przeciwieństwie do książek Meyer ten cykl bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Czytałam te książki z błogą nieświadomością zakończenia. Tak jak u Meyer zawsze było wiadomo, że w końcu Edward wróci do tej swojej Belli, tak tu nie miałam zielonego pojęcia o kolejnych poczynaniach Mercedes;P Do tego dochodzą jeszcze ci wszyscy panowie kipiący od testosteronu... :D
    Warto przeczytać;)
  • miss Anne Thropy

    A ja jestem właśnie w trzech czwartych drugiego tomu. I powiem tak: porównanie do książek Meyer jest cholernie krzywdzące dla pani Briggs. Jest wręcz czymś niewybaczalnym. Jeśli ktoś naczytał się o maślanych oczkach Edwarda i szuka czegoś podobnego u innych autorek, to powinien omijać książki pani Briggs szerokim łukiem. Chyba że zaintrygowało go szeroko rozumiane współżycie międzygatunkowe - bo chyba tylko to jakoś tam łączy te dwie serie.

    Nie wiem zresztą, co wspólnego może mieć dojrzała (no, powiedzmy;]), żywiołowa kobieta z dwa razy młodszą dziewczyną o temperamencie kluchy. I w którym miejscu skomplikowana historia Mercy miałaby być plagiatem z prostego jak prostata "dzieła" Meyer, które samo w sobie jest plagiatem z dziesiątek harlequinów i jakichś internetowych fanfików pewnie (bo stylistycznie i fabułowo "Zmierzch" stoi na poziomie wypracowania licealnego).

    No i pewnie parę osób na tym gronie już to zauważyło, ale mam pewną słabość do wilkołaków, a w książkach Briggs wilkołaków jest duuuuużo... i każdy z nich to ciacho jakich mało... i są odpowiednio wilcze, tak jak lubię... a i wampiry przypadły mi do gustu (nie tylko dlatego, że nie świecą w promieniach słońca, sic! O_o)
  • Mora

    Właśnie przeczytałam pierwszą część. Wspaniała. Nic dodać nic ująć.
    Zmierzch to po prostu romansidło, czy ktokolwiek słyszał o dobrym romansidle?
| |

Zanim założysz nowy temat, przeczytaj poniższe ZASADY: 1. Korzystając z wyszukiwarki sprawdź, ...



Fotki

Miejsca grona (1)