-
GROFAZ®
wiem że po czasie ale byłem tam i był to najlepszy koncert jaki pamiętam. trochę zjarany ale publika nosiła mnie na rękach następnie ochrona mnie zgarnęła i byłem pod sceną:))), no i ta muza... wspomniam to z łęzką w oku -
Anonim
Ano ja tez bylem. The music i WS, to moje ulubione zespoly, wiec ten koncert to bylo cos na co czekalem zajebiscie dlugo.
Ogolnie grali super. Z koncertow prawie nic nie pamietam bo bylem pod takim wrazeniem. Pamietem tylko ze WS zaczeli od "dead leaves and the dirty ground', a potem to bylem juz w amoku, wiec kojarze tylko zajebiscie zagrany 'death letter', a potem byl juz koniec i bylem troche zawiedziony ze grali tak krotko, chyba nie całą godzinę. Ale i tak zagrali sporo kawalkow, naliczylismy po koncercie z kumplem ze zagrali chyba 16 czy 17. No i jeszcze spoko bylo to spiewanie 'sto lat' i 'niech mu gwiazdka pomyslnosci..' hehe, chyba z 3 razy zaczynal granie 'the nurse' a my zesmy mu ciagle przerywali.
The Music tez byli zajebisci, uwielbiem ich szczegolnie za genialna 1 płytę, ale oni tez grali krotko, raptem 10 kawalkow, ale mam ich koncert na dvd wiec nadrobilem przed telewizorkiem.
Jedyny chyba minus to jakies pogujące metale czy inne typki, co zaczely skakac na the music ( jestem pewien ze nawet nie wiedzieli kto gra), na szczescie ochrona ich wyciagnela zanim rozpieprzyliby fajna atmosferę.
No i co moge wiecej napisac. Troche szkoda, ze widzialem tak malo fanow WS (chyba tylko jakies dziewczyny z dorysowanymi wąsami a'la jack, rzucily mi sie w oczy), a ludzi co sluchaliby the music, to pewnie mozna by bylo na palcach jednej reki policzyc. Za to duzo bylo karków, technoznawców i disco lasek czy sluchaczy the rasmus i tokio hotel. To mnie troche wkurzalo, ale najwazniejszcze i tak byl koncert. No i jeszcze warto napisac ze koncert Faithless byl zajebisty. Choc nie slucham ich tak na codzien, to musze przyznac ze grali swietnie.
no.. to sie troche rozpisale, ale wybaczcie mi, bo w koncu znalazlem forum z ludzmi co dobrej muzyki sluchaja, hehe..
pozdr.
-
Jula

