sztuka nowoczesna [2188]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Dzizu

    według mnie bardzo intrygujący artysta. Osobiście ujmuje mnie w jego twórczości fakt niesamowitego oddziaływania jego obrazów na widza, przy tak prostej formie,
    nawet jeśli ma się do czynienia z reprodukcjami;(

    dla mnie jest jednym z najbardziej przekonujących artystów którzy kładą nacisk na grę widz-obraz....i mimo że nie miałam nigdy okazji widzieć żadnego z jego dzieł na żywo to potrafię sobie wyobrazić że przed takimi płótnami można stać godzinami i przeżywać je...

    myślę nawet...a właściwie wierze, bo wspominano przecież o takich przypadkach , że co wrażliwsze jednostki przezywają takie "spotkanie z rothko" baaardzo emocjonalnie...

    i choć zabrzmi to banalnie to artysta musiał zamknąć w tych płótnach na prawdę spora część swojej melancholijnej i bądź co bądź depresyjnej natury...

    no więc piszę a nóż kogoś również Rothko zaintrygował może ktoś widział jego prace na żywo?
    ja nie miałam przyjemności ale taki zamiar stoi na czele listy moich najskrytszych marzeń;]
  • Anonim

    Wdzialam wielokrotnie lub moze raczej ; ) ogladam co jakis czas. Mozna w jego pracach 'utonac' na wiele godzin to prawda.; )
    Jest tak mysle w nich jednoczesnie - bezkres i klaustrofobia, bezruch i dynamika, pustka i pelnia. Moze dlatego ogladajacy czuje sie tak bardzo 'tego wszystkiego-nie wiadomo czego' uczestnikiem?
    Niepokoj graniczy z ukojeniem, pewnosc istnienia z zagubieniem.
    Czasem wydaje mi sie ze w niektorych jego pracach dostrzegam jego kulturowa 'Zydowskosc' szczegolnie po spacerze w ortodoksyjnych dzielnicach zydowskich, jakos tak mi sie to po glowie placze.
    Ciekawe czemu nie ma jak narazie rzadnych komentarzy? a to przeciez bardzo znana postac.
    Fajnie ze tak ladnie o nim napisalas.
    Pozdrawiam serdecznie. ; )
  • nf

    Nie znam jego wszystkich dzieł...ale większość to kreski i plamki...dla mnie mało refleksyjne i odkrywcze, pewnie dlatego, że lubie czasem się pogłowić i pomyśleć nad przekazem autora, a w tym nie znajduje ciekawych odpowiedzi. Pozdrawiam dziewczęta
  • Dzizu

    o Rothko mówi się że jego obrazy to "prosty wyraz złożonej myśli". No ale to takie książkowe, a myślę że właśnie barierą w odczytaniu tej myśli jest brak styczności z prawdziwymi obrazami...bo reprodukcje no to faktycznie....w paincie można by coś takiego zrobić w 5 minut.
    ale jeszcze tak a propos tych kresek i plamek to jest to o czym mówił Greenberg - pradygmat modernistyczny, że sztuka nie powinna mieć związków z rzeczywistością tylko skupiać się na własnym języku czyli tych plamkach i kreskach...nie ma sensu doszukiwać się ukrytych znaczeń i odniesień do czegokolwiek...obraz to obraz, płótno, farba, pociągnięcia pędzla....to co mnie właśnie w sztuce współczesnej pociąga najbardziej to to, że malarstwo nie musi już niczego odtwarzać czy wyrażać tylko tworzy zupełnie nową rzeczywistość w której obraz żyje(jakkolwiek sekciarsko to zabrzmi;)), wciąga widza, odrywa od tej szarej codzienności...

    no i że się tak kolokwialnie wyrażę...według mnie w tej kwestii Rothko daje radę;)
  • Anonim

    co do ogladania prac Rothko w orginale to sprawa jest o tyle ciekawa ze sam tworca nie przewidywal innego sposobu !; )
    Rozmiary jego prac sa monstrualnie wielkie i wbrew muzealnej tradycji powinny byc ogladane z odleglosci 18-20 inches to pewnie bedzie okolo 50 centymetrow. To mialo stwarzac poczucie intymnosci oraz jak pisal "a transcendence of the individual" czyli pewnie takie wyjscie "poza siebie" oraz aby doswiadczyc "sense of the unknown" w sensie mysle takiej najwiekszej zagadki - kim i czym jestem?
    Dla mnie osobiscie jego obrazy sa takimi niewerbalnymi Koanami na ktore odpowiedzi mozna znalesc tylko w intymnym poczuciu niewiadomej Nas Samych.
    Nie wiem jak przetlumaczyc slowo "unknown" ktore czesto przewija sie w jego wypowiedziach, to chyba najblizej jest - nie znane, nie wiadome w sensie - nie odkryte.
    Jeszcze jedno, tylko w orginalach widac technike Rotkho szczegolnie w "multiforms", techniki malarskie bardzo skomplikowane ktorych sekretow nie znali nawet asystenci z nim wspolpracujacy. Po smierci Rotkho byly prowadzone szerokie laboratoryjne badania sposobu malowania, ale nie wielkie to dalo rezultaty. W ogromnym uproszczeniu mozna by to porownac do laserunkow, ktorych pelne dzialanie ogromnej "radiacji" kolorowej glebi odczytac mozemy tylko z bliska.
    Moim skromnym zdaniem to takim kluczem do Rotkho moze byc "The Rothko Chapel" czyli kulumninacja jego drogi - "Unknown adventures in an unknown space"
    Tam otoczeni jego obrazami ze wszystkich stron, pradoksalnie jestesmy sami ze soba w obliczu takiej intymnej "takosci" (suchness) - Tego Wszystkiego.
    Szczegolnie "pozny Rotkho" jest postrzegany jako - abstrakcyjny ekspresjonizm i co do tego sie zgadzam ale, dlamnie jego prace to w pewnym sensie sztuka uzytkowa (Applied art ) w sensie odzialywania i pewnej wspolpracy ze mna; ) Zartuje ale cos w tym jest, "The Rothko Chapel" to jak Zendo w ktorej forma i funkcja czy tez forma i pustka sa nie rosdzielne; )
    Ze sie tez kolokwialnie wyraze - Rotkho potafi !

    Sorry ze tak sie rozgadalam, wszystko co napisalam jest to moje zdanie i oczywiscie 'subject to verification' ; )
    No i sorry za nie najladniejszy styl.
  • Anonim

    chyba nie wynika to z moich postow ale, widzialam prace Rotkho wielokrotnie "sam na sam" i rowniez "The Rothko Chapel", dla tego te moje wypowiedzi. ; )
  • nf

    ja cenie w sztuce przeze wszystkim PRZEKAZ, nie cierpie sztuki dla sztuki jak to sie mówi... co innego kiedy na dziele widac, że autor wyrazil w nim swoją emocje i pewnie nie widze tej emocji bo znam Rothko tylko z interenetu :) w kazdym razie wg mnie Rothko moze zachwycac pierwszym czy drugim obrazem ktory ogladamy....ale pozniej niewiele sie u niego zmienia prucz barw...wg mnie jest monotematyczny
  • Anonim

    sztuka dla sztuki - jest jak zombie; ) tez jej nie lubie.
    A co do Rotkho, to jasne dopoki nie jestes zawodowo zwiazana z tym tematem to jest OK, fajnie ze zachwycil Cie wogole. Zachwycic sie jego pracami tylko z internetu, chociazby i kilkoma to niezly wynik
    ;)

    Te jego "kropki i kreski" to ten jego nowy idiom ktorego szukal by poradzic sobie z tragedia ludzkosci w czasie 2WW, wczesniej malowal bardzo figuratywnie.
    "Nadszedl czas kiedy zaden z nas nie jest w stanie przedstawiac postaci ludzkiej bez okaleczania jej."
    " a time came when none of us could use the figure without mutilating it"
    Powiedzial to w 1940 w tym samym roku zmienil nazwisko na Rotkho z obawy o swoje pochodzenie.

    I to chyba wszystko.
    pozdrawiam Was :)
  • Anonim

    Matylda, mogłabyś sie zdecydowac - Rothko czy Rotkho, piszesz raz tak a raz tak.
    Sorry; ) Spelling; )
    Poza tym wszyyystko sie zgadza !