- 1
- 2
-
Użytkownik zalatany
Dobra, a kto pamieta Jaczewska...
Jest ona jeszcze???
Mnie uczyła przez 4 lata polskiego... Oooo nie zapomne jej do śmierci!!! -
Grono.Net
-
Anonim
To moja była wychowawczyni :D miazga!
Teraz jest dyrektorką;p zawsze udawała, że jest z niej taka groźna woźna ale tak naprawde to dziwna była, kazała nam załatwiac wszystko w białych rekawiczkach:] heh i te pamietne zielone szkoły do porąbki ^^ -
Użytkownik zalatany
pamietam jak kiedys przepytywała z gramatyki mojego qmpla...
Stał pod tablicą...
Ona sie patrzyła na niego tym sokolim zwrokiem...
On sie na nia popatrzył...
Kolor na twarzy mu odplynal...
I...
Zemdlał...
A i tak mu jedynke postawiła...
Terror był straszny... -
-
marta
bez przesady, Jaczewska, ten mały gnomik???
uczyla mnie polskiego od 4klasy do konca gimnazjum... i przezylam...
fakt, ze bylo mi wstyd, ze nic nie umiem dobrze napisac, bo ona niczego nas nie nauczyla, ale terror??!!
-
Użytkownik zalatany
To moze jej sie charakter na stare lata zmienił... ale jak ja chodziłam (jeszcze przed reforma;), to była straszna... to odpytywanie z gramtyki (ale dzieki temu znalismy ją świetnie, to trzeba przyznać), wypracowania co chwile (no, ale tez dzieki temu umiem pisac;)...
To jest jedyna nauczycielka z podstawowki, której nie zapomne do konca zycia...
zapomne te wszystkie Dobrzycieckie, Byczkowskie i inne Puckowe, ale
ANNA JACZEWSKA
wyryła sie w mojej glowie na amen;) -
marta
w sumie to nie wiem, jaka ona jest teraz!!!
Ale na nia byl sposob, trzeba bylo ja do siebie przekonac, nie wiem jak to sie stalo, ale skromnie mowiac, Jaczewska bardzo mnie polubila;p
A co do polskiego z nia, to daj spokoj, przez te jej wypracowania, z ktorych, no sory oceny byly z doopy!!! myslalam, ze umiem pisac, ale w LO okazalo sie ze bylam w bledzie!!! -
endefis
moja wychowawczyni w latach 1994-1998 (rocznik '83), ogólnie była spoko...:) -
gsx_katana
Mikołaj, błagam Cie.... no proszę... ONA BYŁA SPOKO?
Może teraz jak wpadam czasem do szkoły, to jestem w stanie zamienić z nią dwa słowa... chociaż i tak pamiętam ją z najgorszej strony i gadam głównie przez dobre wychowanie, żeby się nie odwrócić do niej dupą...
Ale jeśli miałabym wspominać lekcje z nią?! Ona kurwa mać nie trawiła:
a) mnie - bo nie lizałam jej dupy,
b) mojej matki - bo "śmiała" się z nią nie zgadzać co do metod nauczania i ogólnie polskiego (np. interpretacji wiersza "Alarm", który mama recytowała przy Broniewskim... i z nim dyskutowała na jego temat, po czym przekazała wiedzę wtedy zdobytą mnie. Jaczewska zaczeła wrzeszczeć, że moja matka ma nie podważać autorytetu jej jako nauczyciela, że ma nie mieszać mi w głowie nadinterpretacją, bo ona najlepiej wie, co autor chciał powiedzieć itp... Poza tym "nie potrafiłam pisać po polsku"... ale dostałam się do zajebistego liceum, którego dyrektor-polonista bardzo cenił moją twórczość, i jakoś teraz nie przeszkadza mi to być redaktorem niezłego miesięcznika...)
c) mojego ojca - który przyjechał mnie zabrać kiedyś z Zielonej Szkoły, bo się na nią wkurwił (rzuciła słuchawką mówiąc, że nie życzy sobie, żeby denerwować dzieci na wycieczce - sprawa wyglądała tak, że miałam -naście lat w dolnej granicy i przeżywałam pierwszą śmierć bliskiej osoby, więc byłam i tak lekko roztrzęsiona i wyrywanie mi słuchawki, kiedy rodzice tłumaczą mi co i jak nie było najmądrzejszym posunięciem, bo wtedy dostałam ataku histerii)
NIE LUBIE TEJ FRANCY -
Matthew
To była moja wychowawczyni w podstawówce na szczęście w gimnazjum była już Czokajło.Pani Jaczewskiej nie wspominam z sympatią chociaż nie miałem z nią jakiś dużych kłopotów.Wkurzyła mnie gdy (to chyba ona) wyrzuciła najlepszego nauczyciela historii jaki mnie uczył za jego poglądy. -
Użytkownik zalatany
u mnie w klasie bylo wesoło, bo oczywiście Jaczeska miała swoich pupilków... Oni najlepsi, najmadrzejsi, itd itp - chodzacy stos cnot... Oni dostali na koniec 8 klasy czworki i piatki... Mi z ocen wypadała 4, ale chciałam sie jeszcze dla pewnosci z czegos tam poprawić (miałam do tego prawo)... a ona mi z tekstem, przed cala klasa wyjechała: "TY, żartujesz chyba, zadnej 4 Ci nie postawie"...
Ale sprawiedliwośc dziejowa wyszła na egzaminach do L.O.
Ja sie dostałam do Słowackiego i to bez problemu...
A oni, tam gdzie zdawali, sie nie podostawali
HAHAHAHAHA
Oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa!!!!!!!!!!! -
marta
No bo ona byla mocno ograniczona!!! Ja jej wcale dupy nie lizalam, a mnie lubila, nie mam czego zalowac bo przynajmniej byla jakas przeciwwaga dla pozostalych nauczycieli, ktorzy za mna nie przepadali
Katana, milam bardzo podobna sytuacje z Jakubowska, nie wiem czy czytalas, ale moje podstawowkowe zycie zjebala jakubowska, to jak ona mnie nienawidzila... i jak po mnie jezdzila bez zadnych skrupulow...
A wracajac do Jaczewskiej, to chce podkreslic, ze przez nie nie umialam pisac, interpretowac wierszy ani 'czytac ze zrozumieniem' jak poszlam do LO, kobieta tak nam namieszala w glowach, no moze nie wszystkim...
ale z ta nadinterpretacja... to wstyd sie przyznac, ale dzieki niej nie moglam sie tego pozbyc przez dluzszy czas!!!
PS. Katana ja chyba pamietam Twoj rocznik, w sumie bylam wtedy malym gowniarzem, ale o ile dobrze pamietam, byl tam taki jeden 'Stefan-telefan', na niego mowilysmy ??!!
-
Grono.Net
-
o.
Z perspektywy czasu widze, ze Jaczewska nie byla takim zlym nauczycielem. Jak kazdy miala swoje "odchyly" i nie lubila trzymac sie wyznaczonego przez ministerstwo programu. Wbrew wszystkiemu mozna bylo sie z nia dogadac, choc lubila obstawiac przy swoim i uparcie bronila swojego zdania. Mozna jej wiele zarzucic, ale dzieki niej pokochalam dlugie wypracowania i czytanie lektur wychodzacych spoza kanonu, gdyz jak sama mowila - "sa one czesto lepszych od tych odgornie wyznaczonych" i miala calkowita racje. Oczywiscie, ze dzielila ludzi na tych, ktorych lubi i nie. Miala swoich faworytow i czarne owce, ale tak jest z kazdym nauczycielem, wiec nie ma sie czemu dziwic. Ja jakos moglam sie z nia dogadac, choc najpierw przychodzilo to z trudem, gdyz bylam (i jestem, bo przeciez zyje) indywidualistka i mam wlasne zdanie na kazdy temat. Jaczewska dobrze nasz przygotowala do egzaminu gimnazjalnego - przynajmniej cos z nami przerabiala. W moim liceum (az zal sciska "pewne" miejsce, kiedy o nim mysle) nasza polonistka byla czlowiekiem tak bardzo schematycznym, pompatycznym, monotonnym, owladnietym mania religijna, ze w porownaniu do Jaczewskiej, to nie byla z niej zadna polonistka (po technikum chemicznym i "studiach" dla nauczycieli uczyla jezyka ojczystego). Starala sie wyslawiacpiek
ropolszczyzna szlachecka z naciagnieciami francuskimi - sama zachowywala sie jak bohaterowie "Wesela", ktorego nie mogla zrozumiec... Nie mowiac o tym, ze nie przygotowywala nas do matury, nawet nie rozwiazywala z nami watpliwosci, gdyz po prostu jej to nie lezalo... A Jaczewska? Coz z tego, ze miala swoje fanaberie - jak kazda kobieta, jednakze, gdy ktos mial problem, to starala sie ona mu pomoc.
Nie bronie tet kobiety, sama jestem dosc sceptycznie do niej nastawiona, jednakze z perspektywy : liceum - gimnazjum (podstawowka), widze, ze wiecej nauczyla mnie Ona, niz Pani "Polonistka" (pffff! ironiczny usmiech) z liceum, ktore niby mialo byc takie swietne i z tradycjami. Pani Agnieszka (mua :*) wie, o co chodzi... -
gsx_katana
No... niestety u mnie - porażka. Muszę stwierdzić, że Jaczewska w porównaniu z moją polonistką z LO, zresztą ze wszystkimi polonistami (Klejnocki, Sosnowski), którzy mnie w LO uczyli, bądź przygotowywali do matury/egazminów do LO, to naprawdę PORAŻKA.
Kurde, to liceum było naprawdę nieziemskie :) -
marta
Olga daj spokoj, moze mialas kiepska polonistke w LO, ale Jaczewska.... jedyne czego ona probowala nas nauczyc to gramatyka, reszte olala i to pozniej wyszlo:
-zero interpretacji wierszy
-wypracowania, owszem dlugie, ale na jakie tematy??!!! ==> "moja przygoda na bezludnej wyspie"
OK, kazdy ma swoje zdanie,
ale mimo, ze ja z Jaczewska mialam dobry kontakt, uwazam ze nauczycielem byla kiepskim! -
Użytkownik zalatany
Oooo, tak - potwierdzam!!! Jaczeska uczyła TYLKO gramatyki... Reszta jej jakos nie wychodziła... -
o.
Praktycznie, to gramatyke mialam tylko w podstawowce i gimnazjum "dzieki" Jaczewskiej. W liceum w ogole :) -
Anonim
Pani JAczewksa bardzo lubiła kablowanie na innych.. na zebraniu powiedziała mojej mamie że powinnam jej donosić o zachowaniu innych uczniów albo wesoło opowiadała co jej doniesiono na mój temat; ).. a że nie donosiłam to zawsze miałam ocenę w dół.. nie cierpię kobiety... -
Mafia
mnie Jot lubiła, byłam jej pupilkiem, ale co prawda, to prawda, że jak poszłam do LO, to moja polonistka z pierwszego wypracowania postawiła mi2 z komentarzem, że powinna być 1, ale za język i włożoną pracę się nade mną zlituje...no cóż to było tylko lanie wody, za które u Jaczewskiej zawsze dostawałam 4-5...poza tym kiedyś mi postawiła 1 za to, że moi rodzice nie podpisali kartkówki, z której z resztą dostałam 5...porażka...kobieta była nawiedzona:D ale i tak jest śmieszna...taki mały karypelek, który upaja się swoją pozorną władzą:P
- 1
- 2

