SNM [402]

Zapisz się
  • 1
  • 2
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Anonim

    Sądzę, że są tu osoby które zainteresuje ten projekt..... poczułem się nim oczarowany jednak ze zdziwieniem stwierdziłem że mało osób o tym wie...., więc dzielę się informacją z przyszłymi koleżankami i kolegami.... przekażcie dalej, niech wiedzą, że coś się dzieje...

    Z góry przepraszam osoby które poczują się urażone zamieszczeniem tego na gronie wydziału, jeśli nie spotkam się z zainteresowaniem proszę moderatora o usunięcie.....

    Sorry za nadety ton w tym oświadczeniu, po prostu chciałbym uniknąć odebrania tego wątku jak pytania o normy architektoniczne mebli hotelarskich co swoją drogą jest intrygujące....

    W każdym razie zapraszam do oglądania, wpisywania się, komentowania, zapoznawania z cała historią...;)

    http://foureyedmonsters.com

    Zapraszam na forum
    http://grono.net/forum/994263/0/ wypowiedzcie się, dajcie znać że Was to rusza bądź też nie.... szukam osób które to widziały, bądź o tym nie wiedzą, a chcą zobaczyć.... uważam że warto, bo coś takiego nie zdarza się często......;)
  • Anonim

    może inaczej w ten sposób:

    1*.Najpierw przeczytaj to: http://serwisy.gazeta.pl/film/1,244...
    i/lub to
    http://www.aktivist.pl/tekst/tId,32...

    2. Jeśli poczujesz mrowienie pod czaszką i ta historia Cię zaintryguje w jakikolwiek sposób obejrzyj to: http://youtube.com/watch?v=k8rRFFi_...

    3. Jeśli po prywatnym seansie będziesz się czuł spełniony, zaintrygowany, oczarowany, pragnący więcej, oszołomiony, szczęśliwy itd. itp. to wpadnij tutaj po dokładkę w postaci 8 epizodów http://foureyedmonsters.com

    4. Jeśli już dojdziesz do punktu 3 to zapewne chętnie byś coś na ten temat powiedział wyraził się, podzielił spostrzeżeniem, wrażeniami, inspiracją, może informacją, czymkolwiek co Ci leży o czym wiesz, a nie wiedza inni...., może film i cały projekt wogóle Ci się nie podobają bo taką możliwość tez oczywiście przyjmuję, wtedy zapraszam tutaj: http://grono.net/forum/994263/0/

    Piszcie, dzielcie się wszystkim co czujecie na ten temat.
    Na czym mi zależy to pobudzenie spontanicznej rozmowy na każdy temat związany z Four Eyed Monsters.
    Wydaje mi się, że to ciekawe i warte uwagi zjawisko nie tylko pod względem treści, ale również głównej formy przekazu oraz promocji projektu...

    Jest również sposób, żeby zupełnie bez kosztów własnych doinwestować Arin&Susan i pomóc im w spłaceniu debetu jaki poczyniła produkcja filmu o czym więcej tu: http://www.spout.com/resources/Cont...
    oraz na samej stronie Four Eyed monsters.

    Niecierpliwie oczekuję reakcji;)
  • z

    linki z gazety i aktivista nie fukaja....reakcja chemiczna nr 1
  • Anonim

    Uuuu too bad:/ http://serwisy.gazeta.pl/film/1,244...

    http://www.aktivist.pl/tekst/tId,32...

    dzięki, teraz powinno działać...;)
  • Anonim

    Żadnych reakcji??? niemożliwe ktoś jeszcze musiał to oglądać, słyszeć, przeczytać gdzieś.....
  • Ufo aka Juggalo

    mi nie dygnal
    film jako film, dosc przecietny, jakos w polowie zaczal przynudzac to wylaczylem...sorrewicz, ale tak to juz jest z offowymi produkcjami, ze w dlugiej formie sa nudnawe. Nie dziwi mnie wiec, ze zjechali ich na Sundance. Chociaz trzeba im przyznac, ze marketingowo rozplanowali to swietnie.
    Nie wiem, moze bardziej bym sie tym dzielkiem zajaral, gdybym przesiakl tym calym 'media buzz' wokol calej sprawy. Ale tak nie jest i filmik ogladalem tak jak kazdy inny.
    Zjawisko????
    ze co? ze zbieranie hajsu w necie? nokamą...ze promocja via net? toc to juz bylo przy okazji blair witch project, jakies 7 lat temu. chyba, ze chodzi Ci o zjawisko spoleczne - samotni mlodzi ludzie w wielkich metropoliach...ale to juz raczej na grono socjologow :)

    /nodobra, nie jestem z snm, wiec moge nic nie qmac i nic nie rozumiec/
  • Anonim

    Sądzę, że złe przyjęcie na Sundance i podobne reakcje są wynikiem tego, ze ludzie nie są, nie byli jeszcze gotowi na takie kino, na kino amatorskie w takim wymiarze..... pełonometrażowym
    TO samo na Sundance stało się w tym roku z eksperymentalną i kontorwersyjną animacją we are strange: http://www.youtube.com/watch?v=Wk5A...

    Co do Blair Witch to była to promocja komercyjna w projekt, który został coprawda zrealizowany niskim kosztem, ale miał normalną dystrybucję kinową a później wydanie na DVD.... co zaś FEM sie tyczy to
    sami twórcy nie zainwestowali nic w jego promocję, a dystrybucja od poczatku odbywała się za darmo poprzez You Tube, poprzedzając to kilkoma pokazami kinowymi realizowanymi, niemalże na zamówienie zgłaszających się widzów.... nie porównywałbym więc bezpośrednio, bo ejst to już inne zjawisko jeśli chodzi o dystrybucję internetową...., zdecydowanie bardziej bezpośrednią w tym przypadku....

    dzięki za koment;)
  • Anonim

    Przyznam, że o Arin i Susan nie słyszałam wcześniej. Za to dużo zamieszania zrobił Artur. O ile historia tej dwójki mnie jeszcze nie poruszyła (zaczekam z opinią aż obejrzę film) o tyle Pan Wyrzykowski mi bardzo imponuje uporem, przedsiębiorczością. A co ważniejsze jest nasz, Warszawiak, nie musimy szukać za oceanem.
  • Anonim

    Tyż prawda....., z niecierpliwością czekam na efekty tego przedsięwzięcia, bo to również intrygująca inicjatywa i fakt, niespotykany upór i konsekwencja.... czekam na na opinie zatem;)
  • Psychol<og>

    Obejrzałem film i przeczytałem ze 2 wypowiedzi na jego temat. Co o nim sądze? Ogólnie podobał mi sie, wyczułem co chcieli przekazać twórcy, jednocześnie jednak w kilku momentach fabuła zgrzytała [vide kłótnie zrealizowane dość mizernie w stosunku do reszty filmu, przynajmniej moje odczucie - za dużo dramy?]. Kolejna rzecz to tak jak kolega kilka postów wyżej napisał - marketing - wydanie na niskobudżetową, offową produkcje 100 000 $ to naprawde sztuka, szczególnie w Stanach które oferują dość niskie koszta jeśli chodzi o utrzymanie [papu i inne rzeczy] - nikt mi chyba nie powie że połowa tej sumy poszła na sztuczne ścianki i "dekoracje"; ].

    Myśle że film jest skierowany do specyficznego grona ludzi szukających czegoś na czym mogliby sie oprzeć - i z powodzeniem realizuje te kryteria, jednak dla ludzi znających swoje cele, bądź znudzonych wiecznym tematem miłości ten film może być tylko ciekawą produkcja niezależną, bądź obrazem na który nie zwrócą oni uwagi i zapomną o nim po tygodniu. Pozdrawiam!
  • Anonim

    Obejrzałam 50 minut. Początek z dobrą muzyka zapowiadał film w stylu osławionej Amelii Poulain, oczekiwałam dzieła z ciekawymi ujęciami o młodych ludziach, nie mogących odnaleźć się w życiu. Tylko co do tego drugiego się nie pomyliłam.
    Z przerażeniem stwierdzam, ze wraca nurt turpistyczny. Miłość porównywana do much na odchodach, ściekach i jeszcze więcej much.
    Można to zrobić tak słodko jak Mania Peszek albo w sposób jak przedstawił to ten film.
    100 000$ wolałabym ofiarować http://www.happyslip.com, ona nagrywa skecze w domu na macintoshu, są zabawne, charakterystycznym stylu i nie wydaje na nie kroci. Może lepiej by je spożytkowała?
    Ale fajnie, że coś zrobili, starali się. To jest zawsze dobre.
    (Nie jestem krytykantem, nie jestem krytykantem...)
  • Ufo aka Juggalo

    wiesz, niskie koszty zycia to jedno, a kaska jaka sie placi za produkcje filmu to drugie. Widac nie mieli znajomych w branzy teatr/film/tv i wynajmowali sprzet i ludzi po komercyjnych cenach, ewe z jakims upustem. U nas gdybys chcial zrobic podobny film, kasowo mogloby Ci wyjsc podobnie (nomoze nie $ a zł :))...oswietlenie, dzwiek, kamery, lokacje, dekory...to wszystko kosztuje

    Kamą, ale pelen metraz w produkcjach offowych tez juz byl. Budzety wieksze, lub mniejsze tez/ zdaje sie, ze kilka polskich filmow otarlo sie o podobne budzety/. Zreszta, zeby nie szukac daleko, Sadowska Marysia, ostatnio krecila jakis film, pelen metraz, nie majac fchuj kasy na produkcje. Toto jak? To jest offowe, czy nie?

    Nie widze tu zadnego przelomu, niczego niezwyklego. Sam film NIE powala (ale nie mowie tez, ze jest zly). Cala akcja marketingowa wokol niego jest natomiast dosc nowatorska...chociaz to wynika raczej z dostepnosci darmowych srodkow (youtube, myspace...kolesie od blaira wtedy nie mieli takich srodkow pod reka).
  • BorysR

    Happyslip mnie nie wzrusza. 100000... duzo. Za mniejsze pieniadze zrealizowano chyba cuba ktory byl jak dla mnie bardziej zaawansowana produkcja plus sporo zebral nagrod... jako zjawisko... tworzenie sie web 2.0 wymusza i tworzenie sie kina offowego czy nie offowego w internecie. Nic nowego. Kwestia czasu.
  • Anonim

    co do produkcji: 'no ale jak zachwyca, skoro nie zachwyca?!' :-| albo czegos nie rozumiem albo jest to najzupelniej zwyczajny film?, a to jak powstal jest sprawa dla mnie jako widza zupelnie nie wazna, bo przeciez przezywajac go nie interesuje mnie czy blenda w tym ujeciu byla markowa czy robiona ze steropianu w piwnicy - to nie jest istotne podczas odbioru sztuki - liczy sie efekt - a ten do mnie nie dociera. czy jak cos jest tanie w produkcji to jakosc tego rosnie?, nie wydaje mi sie. i to nie zasluga filmu, jego tworcow, ani niczego z nim zwiazanego, ze ja lub wy go obejrzeliscie - to akurat zasluga serwisow typu you tube, a teraz grono - tutaj o nim przeczytalem pierwszy raz. wiec brawa naleza sie dla tytubki, ktora zmienila internet na swoj sposob - no ale to juz przeciez jest truizm, czyz nie?
  • Psychol<og>

    Gregor - Myśle że ludzie stosują tutaj prosty skrót myślowy, mianowicie filmy "z garażu" w prawie wszystkich przypadkach cechuje pewien specyficzny klimat, który odróznia je od "innych" produkcji [często nielubianych przez fanów kina offowego]. Ludzie uważający się za offowych kinomaniaków nie o tyle uważają takie filmy za lepsze "bo są offowe" co gustują w tym klimacie, otoczce o której wspomnialem powyżej. Żeby nie było, nie jestem znawcą tego typu filmów, oglądam jeśli mi ktoś coś poleci/ ew festiwal filmowy. Poza tym zgadzam sie odnośnie efektu końcowego, to on podlega naszej ocenie - od artysty zależy jaką drogą pójdzie.

    Odnośnie kosztów - owszem wynajmnowanie wszystkiego po "komercyjnych cenach" kosztuje majątek, jednak nie sądze żeby na takim sprzęcie kręcili wspomniany obraz - zresztą o ile pamiętam główny bohater zajmował sie nagrywaniem więc byłoby dziwne gdyby nie posiadał adekwatnego sprzetu [bądź znajomych dysponujących takowym]. Myśle raczej, że o ile ekipa [w sumie 15 osób?] zajmująco się tym jako hobby, miała swoje źródła dochodu, to główni bohaterowie [no i może najważniejsze osoby w produkcji] żyli przez ten rok z tych kart - czy uczciwie mówić o tym jako o kosztach produkcji? To pozostawiam do oceny, bo każdy ma subiektywne zdanie.
  • Ufo aka Juggalo

    tak, wchodzi to w koszta produkcji, jako pensja jaka sobie wyplacasz na owa miseczke ryzu :). Niestety film jest taka dziedzina sztuki, ktorej nie da sie uprawiac dorywczo, po robocie. Dzien zdjeciowy to jest dzien zdjeciowy, czesto trwajacy po ~nascie godzin (chyba, ze robisz z ludzmi z tvp, ktorzy robote koncza o 16tey; )) Fajnie jest miec qmpli zajmujacych sie produkcja tv/filmowa, ktorzy sa tak mili i maja takie nadmiary czasu, ze zgodza sie nam pomoc za darmo, ewe za pokrycie kosztow/ dojazdy, prad, zarowki w lampach etc/. Chociaz watpie by ktokolwiek, niewazne jak dobrym by byl naszym qmplem, ilebysmy razem wódy wychali i jointow spalili, by chcial wejsc w duza pelnometrazowa produkcje za przyslowiowe "dziekuje". Godzinny film to jest jakies 2o dni zdjeciowych (15-2o), czyli miesiac...i to biorac pod uwage, ze za produkcje bierze sie osoba z doswiadczeniem, bedaca w stanie tak wszystko poustawiac (plany, aktorzy, sprzet), by wszystko poszlo gladko i wedle harmonogramu.
    Oczywiscie nikt przy zdrowych zmyslach nie bierze sie za krecenie na tasmie filmowej, ktora jest fchuj droga, a jej pozniejsza obrobka jeszcze bardziej (ponoc laczny koszt godziny/ surowki!/ nagranej na tradycyjnej tasmie to jakies 2o tysi...
    Czy nie widac tej kaski? Mysle, ze widac. To co prawda produkcja offowa, ale ze wstawkami aktorskimi, kreconymi w jakims studiu, z jakimis ludzmi - koszty. Noi gdzieniegdzie drobne efekciory (co tez kosztuje, tak czy siak). ach! noi poza kosztami samej produkcji -planu, sa tez koszta post produkcji, czyli np montazu. A to tez kosztuje i trwa/ ale tu juz mozemy zalozyc, ze chlopak kupil sobie final cuta na swojego maczka i przez pol roku rzezbil sobie; )/

    co do samych filmow offowych...heh...to zabawne, ale wiekszosc tworcow robi zaledwie jeden dobry film (czesto to ten pierwszy, albo jeden z), a pozniej juz nie jest w stanie powtorzyc sukcesu. I przypomnialo mi sie, pamietacie taki polski film „...ze zycie ma sens”, sprzed jakis 7miu lat jak pamietam, jak dotad jedyny polski film offowy, ktory trafil do oficjalnej kinowej dystrybucji./ realizacyjnie i technicznie to byla bieda, ale opowiesc byla fajna, na tyle by ktos (gutek film?) zdecydowal sie na transfer na tasme i dystrybucje kinowa/
  • Psychol<og>

    Wchodzisz w normalną produkcje filmową, niepotrzebnie wykłądając jak to wygląda - tak jak przy takich "eksperymentach" bywa film wyszedl od dwójki ludzi którzy po kolei zarażali innych tym projektem, w stanach jest inaczej niż w Polsce, tam jeśli ma sie jakiś projekt, ma on ręce i nogi to od razu znajdują sie na niego pieniądze [lub jak w tym przypadku karty kredytowe z łącznym debetem na 100 000$... czy w Polsce coś takiego byłoby możliwe? Podejrzewam że taka parka zadłużyłaby się u jakiegoś nowoczesnego "lichwy" i skończyłaby w lesie kabackim 6 feet under...] Wykładasz wszystkie koszty których tak na dobrą sprawe nie było... film realizowany był w mieszkaniu pary, z pomocą znajomych, zdjęcia w plenerze? 2 kamery pod pache i proszę... [to nie normalna produkcja, nie trzeba od razu sprzętu za 10 000tys, szyn i innch pierdół żeby nakręcić byle co... ]Wstawki animacyjne? Robiła je ta dziewczyna, pewnie z pomoca znajomych. Jeśli tak trudno uwierzyć ci w tą pomoc to dziwie ci sie bo dobry projekt może zjednoczyć nawet ludzi którzy z pozoru sie nie lubią/nie ma szansy na ich współpracę, ale oprócz spięć i kłótni które musisz rozstrzygać żadnej kasy im nie płacisz, a nagrody tak są jak są [doświadczenie własne].

    Tak jak powiedziałeś - największy kłopot jest z montażem, ale koleś miał warsztat, zajmował się tym. To nie byli ludzie znikąd, oni byli w branży, owszem może nie super doświadczeni ale wiedzieli co i jak trzeba robić...
  • Psychol<og>

    Poza tym - nie chce się z tobą kłócić, widać że od strony technicznej znasz sie na tym dużo bardziej niż ja [bo nie będe kłamał, jestem laikiem, nigdy składaniem filmów sie nie zajmowałem].

    Chodzi mi tylko o to, że trzeba to rozpatrywac na dwóch różnych płaszczyznach, taka produkcja wyglada inaczej niż kręcenie normalnego filmu - całe prace trwały rok, więc zgodnie z twoimi obliczeniami [dodając do tego to, że nie byli to profesjonaliści i mieli mniej rąk do pracy] powinni mieć i tak co najmniej 3 razy więcej materiału. O ile myśle że dla bohaterów i kilku absolutnie niezbędnych ludzi [kamerzyści, dźwiękowec itd] praca rzeczywiście trwała od godzin rannych do późnej nocy, o tyle dla wszystkich innych były to liczne przysługi, pomoce, zapomogi. 100 amerykańskich kafli to naprawde duża suma i biorąc pod uwagę prace objga stwierdzam, że pieniądze były wydawane równierz na przeżycie, a nie tylko produkcje filmu, to tyle.
  • Anonim

    I jakby nie tylko przezycie, (bo to na pewno... z reszta oni sami przedstawiając to otwarcie, że rzucili prace i zajeli się całkowicie tylko tym....
    Do tego trzeba doliczyć jeszcze przeloty na festiwale pobyty, spotkania..., co prawda teraz dostaja wynagrodzenie jak się gdzies pojawiają na jakieś spotkanie, projekcję, ale na samą promocję, i wyjazd na Slamdance jechali już na kasie od rodziców.....,
    Jakby abstrahując od całej sfery pieniężno technicznej, bo na ten temat bez watpienia kolega zna się najbardzej, ale mimo wszystko to są tylko dywagacje i tak naprawde nikt nigdy nie sprawdzi na co po kolei poszła ta kasa...., co do materiału, to sporo scen było wyciętych, w momencie kiedy zaangażowani profesjonalni aktorzy zaczęli się dopominać o prawa autorskie......

    Zgadzam się również, że jest to film dla specyficznego odbiorcy, i niewątpliwe jest, że u nas z takim entuzjazmem jak w stanach raczej nie ma szans się spotkać, bo to w końcu jak wciąż nadmieniacie inne realia...., zarówno te pieniężne, ale przede wszytskim społeczne...., tam taki scenariusz gdzie rzuca się wszystko i robi film jest zdecydowanie bliższy akceptacji i realizacji niż u nas...., choć nie twierdzę, że tu nie powstają ambitne, ambitniejsze produkcje offowe, może podobnie niedopracowane.... troche przerysowane, ale tak samo trafiające do umysłów młodych ludzi.....

    Mimo wszystko to jedyne miejsce gdzie temat tego filmu wzbudził jakąś wiekszą dyskusję, nawet jesli schodzi ona na newralgiczny temat kosztów "produkcji" i moralny watek późniejszego dokładania internautów do ich miseczki ryżu........ fajnie, że nie pozostajecie obojętni i macie jakieś zdanie.......
    A tak wogóle to FEM chyba mimo wszystko zapoczątkowal coś większego, bo już na tegorocznym Sundance pojawiły się dwa tytuły....... We are the strange... i moonshine, które (co jest prawie pewne przynajmniej w przypadku monshine) mają swoją dystrybucję oprzeć o realease na You Tube... podoba mi się ta tendencja i plany cichego obalenia hollywood.....:P

    http://www.youtube.com/watch?v=UmYX... - moonshine

    http://www.youtube.com/watch?v=6qCS... - WATS
  • Ufo aka Juggalo

    toc w pierwszym zdaniu napisalem, ze koszty zycia wliczaja sie w koszty produkcji.
    I bede bronil tworcow, nie przebimbali kasy, rzetelnie ja wydali. To co ja napisalem powyzej to nie sa rzeczy ktore tycza sie tylko wylacznie profesjonalnej produkcji filmowej, bo te same zasady tycza sie tez produkcji polprofesjonalnych, hollywoodzkich, jak i amatorskich. Rozna jest tylko skala i budzety (przy amatorskiej produkcji katering wszyscy sobie sami zapewniaja, ewe Twoja dziewczyna robi kanapki, przy bardziej profesjonalnych sprawach, kateringuje wszystkich kuchnia z bristolu, albo co; )).
    W filmie pomieszano rozne ujecia, co daje dosc fajny efekt. Bo mamy zarowno jakies ujecia krecone z reki mala kamerka, i inne tego typu low-budgetowe popierdowki, gdzie widac na planie tylko jedna osobe, ale za pare chwile wchodzimy do restauracji, gdzie pracuje bohaterka i to juz jest krecone w studio z aktorami. Czyli obok siebie mamy sytuacje, ktora w produkcji kosztowala tyle co kasetka do kamery + troche pradu (czyli max 2o$), a zaraz mamy sytuacje ktora kosztowala nieco wiecej (1ooo$?).
    Nie wiem, moze ja widzialem juz troche filmow offowych/amatorskich (chociaz jakims specjalnym fanem to ja nie jestm) i po prostu moze jestem w stanie zauwazyc kiedy tworcy mieli jakis budzet na cos, a kiedy starali sie cos zrobic wlasnym sumptem.

    Wiesz, u nas jak sie bierzesz za produkcje filmowa to to jest wlasnie rzucanie wszystkiego i robienie tylko filmu + ta niepewnosc, czy to sie zwroci (bo o zarabianiu na filmie troche ciezko u nas mowic)...chyba, ze jest sie panem wajda, ma sie wsparcie w postaci roznych instytotow sztuki filmowej, w zanadrzu jakiegos sponsora, pewnosc, ze szkoly pojda na nasze dzielko (a nawet jesli nie, to ktos napewno), wiec mozna bez obaw krecic co dusza zapragnie...; )))

    Fajnie, ze jest youtube i daje nam mozliwosc wrzucania pelnego metrazu. Ale nie nazwalbym tego jakas rewolucja, powstaniem jakiegos wiekszego ruchu. Ot po prostu, nowe medium dystrybucji filmow, dostepne dla kazdego, zwlaszcza dla tworcow, ktorzy bardziej stawiaja na przekaz i dotarcie do widzow, niz na zarabianie kaski. A jesli przy kasce jestesmy, to raczej watpliwe wydaje mi sie obalenie w ten sposob hollywood, inny wymiar finansowy przede wszystkim. W hollywood moga produkowac gnioty, ale produkuja je w taki sposob, w takiej jakosci, ze mimo, ze to jest gniot (bo ta historie widzielismy juz wiele razy w kinie) to i tak go obejrzymy. Tworcy niezalezni moga sie bronic dobrymi pomyslami, ciekawymi historiami, to ich jedyna bron. Ale rewolucji nie bedzie, co najwyzej maly zamet

    heh...a na koniec mojej kolejnej przydlugiej wypowiedzi, taka smieszna rzecz, bo jakby tak obiektywnie spojrzec, to wychodziloby, ze jednymi z najbardziej low-budgetowych, offowych i amatorskich filmow sa...pornosy :D
  • 1
  • 2
| |

Grono studentów wydziału "Sztuka Nowych Mediów" na PJWSTK. lolz



Polsko -Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych

  • do
Grona tematyczne:

Dołącz grono

Fotki

Miejsca grona (0)