-
Detective's Daughter
Rysowanie zmieniło sposób, w jaki patrzę na świat, diametralnie. Zaczęłam zwracać uwagę na szczegóły. Gdy jadę autobusem, zastanawiam się, jak by tu narysować te wszystkie krzesła. Gdy patrzę na chodnik, widzę punkt zbiegu, ku któremu kierują się linie "zebry". Gdy widzę człowieka, patrzę uważnie, w jaki sposób się porusza, jak wygina się materiał jego ubrania.
Przestałam rozdzielać ludzi na 'pięknych' i 'brzydkich', w pewnym sensie. Oczywiście, nadal myślę 'jaka piękna kobieta!' lub 'o mój Boże, Freddie Kruger', ale obserwuję ich twarze z takim samym zainteresowaniem. Rozpracowuję ich rysy, wyobrażam sobie postaci, do których by one pasowały. Tak samo z ludzkim ciałem - ciało pulchnej dziewczyny jest dla mnie tak samo piękne, jak chudej - nie w sensie 'użytkowym', czyli lansowanym przez magazyny i społeczeństwo, ale pod względem proporcji, światła i cienia, mięśni, kości, pozy. Jest dla mnie nawet bardziej interesujące, niz ciało 'idealne', 80-60-80, bo jest PRAWDZIWE, należące do żywego człowieka z osobowością, która mogłaby udzielić się postaci, która bym tą samą figurą obdarzyła.
Normalnie mam szkicownik w oczach. I jakoś tak ciekawiej i przyjemniej mi się po świecie rozglać, kiedy nagle widzę piękno i możliwości nawet w chropawym chodniku czy zmiętej gazecie. -
zbuczony (Oo,)
no tak... to prawda...
od kiedy rysuje wydaje mi się, ze naprawde widze to na co patrze...
wcześniej nie zastanawiałbym sie tak nad linią, cieniem czy wogóle kształtem...
nie widziałem nawet tylu kolorów heh... xD
no... i tego że tak naprawde zwykła butelka turlająca się po chodniku jest czymś więcej... czymś czemu moglbym poświęcić moj czas żeby oddać to na kartce...
ale to chyba normalne... -
gosiak
heh....normalne, przynajmniej dla tworcow:)), ostatnio przestalam patrzec na swiat oczami "artysty", pewnie dlatego ze malo rysuje, ale tesknie za tym ciąglym analizowaniem, a fajna sprawa, bo swiat jest piekniejszy, peeelno kolorow, kształtow, linii, cieni....mmm, az sie rozmazylam, was tez rysowanie wciaga?? tak ze nic nie istnieje, poza tym co rysujecie? -
Kasia Ania Marysia
tak, bo przecież o to w tym wszystkim chodzi xD ..żeby sobie odlecieć
Nie mam takiej zakodowanej analizy, o której mówicie. Jedynie nie mogę odmówić sobie pofantazjowania, że najbardziej pomarszczona babcia przyjdzie do mnie z prośbą o własny portret. achh! zmarszki :D -
-
Anonim
zmarszczki są super ale okropnie trudno się je rysuje, przynajmniej ja mam z tym problem bo nie wychodzi mi tak jakbym chciał. trenowałem na starej moreli :D ale jak się jakaś starsza babcia przybłąka to z przyjemnością sie za nią wezmę oczywiście w sensie portretowania :D -
Marta
-
Anonim
U mnie przede wszystkim fotografia zmieniła sposób patrzenia (i to jak!), ale rysowanie też... Może mniej, bo tym się mniej zajmuję.
Ale teraz patrzę uważniej;] -
Irranea Bláthín
Rysuję praktycznie od zawsze. Jednak kiedy zaczęłam naukę rysunku na serio, to spostrzegłam, że widzę więcej barw, szeczegółów. I to jest wspaniałe, bo widzę więcej niż przeciętny człowiek (choć czasem staje się to uciążliwe).
Cieszę się, że patrzę na świat w taki a nie inny sposób. Oczami artysty. -
Anonim
U mnie jest to samo nawet zwykła butelka na chodniku jest inna tak jak ktoś tam wspomniał. Dla zwykłego człowieka jest to normalny przedmiot a ja widzę w nim piękno i spostrzegam rzeczywiście inaczej widzę milion barw, form, charakter szklanki, każda szklanka się różni od poprzedniej. Każdy przedmiot ma swoją formę itd.
Malarstwo szczególnie malarstwo zmieniło mój sposób bycia a mianowicie zmieniłam nastawienie, nauczyło mnie cierpliwości a także w pewną taką pokorę którą nie trzeba tłumić lecz aby się rozwijała. Niw jestem Tzw"pępkiem świata" tylko stanowię pewną część świata. To ostatnio wyciągnęłam z malarstwa oprócz mieszania barw i nadawanie wszystkiemu na bejtrlamie kształtu i pewnej przestrzeności, a takze jak to prof. powtarza malarstwo to najpiękniejsza miłość i malarstwo to iluzja, złudzenie rzeczywistości i takie tam filozoficzne rozwazania.
Pozdrawiam wszystkich którzy coś próbują stworzyć na swoich kartkach papieru:) -
Anonim
A ja mam dziwne odczucie, że nigdy nie zastanawiałam się nad moim sposobem postrzegania świata, po prostu - tak jakbym patrzyła tak zawsze - analizowała, rozróżniała barwy, kształty... co prawda nigdy nie zastanawiałam sie nad perspektywą jeśli nie była mi potrzebna w konkretnej pracy. Nie zauważyłam jednak jakichś konkretnych różnic. Może zaledwie widzę więcej kolorów w świecie.... -
Aniulak
rysuje od 7 lat i coraz bardziej podobją mi się moje prace .. [wiem że trochę zboczyłam z tematu]
gdy zaczęłam rysować myślałam że nigdy nie będę taka dobra jak starsze ode mnie osoby i myliłam się .. zpoważniałam i doszłam do wniosku że jeśli chcę to potrafię; D
ciągle jeszcze nie jestem profesjonalistką; p ale dążę do tego !; ))
-
Anonim
I tak trzymaj! Trzeba dążyć do czegoś a nie stać w miejscu! I na ogół w malarstwie i w życiu:) -
kejt .
szukam ludzi zainteresowanych nurtem street anatomy (w tym anatomically tattoo i tego typu sprawy) -
Basia™
-
kejt .
czytanie ze zrozumieniem. jak wpłynęło, a nie czy wpłynęło.. no chyba że lubimy posty klepać bez sensu, to sory dżordż -
Osek
-
Anonim
ja rysuje to co mi sie śni i to co zobacze w mojej wizji... lubie rysować jedną rzecz czy krajobraz lecz na kilka różnych sposobów i potem sprawdzić który najlepiej pasuje... zaczęłam patrzeć na świat zupełnie inaczej staram sie zauważać różnice kolorów jaka jest np. wśródliści drzew, staram sie patrzeć na rzeczy nie tylko na wprost ale też od spodu, pod kontem itd. radzę spróbować (jeśli chodzi o malowanie farbami) namalować coś np. ptaka potem na niego nasypać wmiare dużo proszku do prania i znowu pomalować- fajne efekty =]
-
Anonim
Ja mam coś takiego, że rysuje tylko wtedy kiedy mi coś wapdnie w oko i wpatruje się w to, a potem patrząc na inne obrazki zaczynam tworzyć coś nowego. Nawet jak często coś rysuje tego samego, np: drzewo to przyglądam się jemu bliżej by doskonalić moją pracę. -
Frey
Ja opiszę to tak, sztuka dla mnie nie jest sposobem patrzenia na świat ale jego pojmowanie, ile człowiek więcej razy się zastanawia dlaczego pewne linie układają się tak a nie inaczej, zastanawia się jak ukazać w szarości kolorystykę różnokolorowości, dlaczego ten balkon schodzi sie tak i dlaczego ten skrót perspektywiczny wygląda akurat tak. To jest kwestia nie patrzenia a dostrzegania, nie rozmyślania lecz myślenia. Bo czym jest np. abstrakcja jak nie próbą ukazania czegoś więcej niż jabłko, lecz jego smaku zapachu i wszystkich doznań jakie są z tym związane. Życie kogoś kto uważa się za artystę to próba przedstawienia świata w sposób jakiego nie umie podjąć sie nikt inny to uzmysłowienie sobie i innym ludziom jakie rzeczy ich otaczają i ile można w tym odnaleźć piękna(i nie tylko, choć dla mnie i makabreska bywa piekna na swój skrzywiony sposób). -
Anonim
Gdziekolwiek jestem, na cokolwiek patrzę od razu zastanawiam się na dwa sposoby nad tą rzeczą:
1) Jakby to narysować, którą techniką, za pomocą czego oddać tą chwilę,
2)Jakby zrobić temu fotkę, jakie zblizenie, rozmieszczenie

