Szkic, rysunek. [7058]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • ...Między Ziemią a Niebem...

    stało się kiedyś coś takiego w Waszym życiu po czym nie potrafiliście już nic stworzyć??
    że choćbyście mieli nie wiem ile pomysłów... i tak nie mogliście wziąć "ołówka w dłoń"... jakby coś Was hamowało?
  • Magnus

    okresy takie bywaja czasem, ale prawdopodobnie powodowane są psychicznym wycienczeniem.. czesto fizyczne rowniez idzie w parze:p
  • Just

    ja nie jestem wycienczona ani psychicznie ani fizycznie a ogarneła mnie jakas "twórcza apatia". Mam pomysły ale nie chce mi sie rysowac oO
    Trochę to martwiące, ale pewnie pzrechodzi.


    mam nadzieję oO
  • Roberto

    Wystarczy sie przełamać. Też tak mam, ze czasem musze się zmusić. Na szczęscie takie sytuacje należa do rzadkości.
  • Anonim

    A teraz na temat...Prostamol Uno
  • Rudii

    >ஜ Między Ziemią a Niebem ஜ napisała:
    >stało się kiedyś coś takiego w Waszym życiu po czym nie
    >potrafiliście już nic stworzyć??
    >że choćbyście mieli nie wiem ile pomysłów... i tak nie
    >mogliście wziąć "ołówka w dłoń"... jakby coś Was
    >hamowało?

    Ja właśnie mam coś takiego, od paru dobrych lat.
    Pierwszy taki moment był, kiedy uciekłam po tygodniu nauki z liceum plastycznego, na które cholernie trudno się dostać, tak z 9 lat temu. Miałam wtedy kryzys, mimo że od zawsze chciałam malować, i chciałam to rozwijać. Długo po tym nie tknęłam ołówka.
    Potem trochę jeszcze rysowałam, głównie po to by nie myśleć, przypomnieć sobie tą przyjemność jaką czerpałam z tej czynności, a kiedy zaszłam w ciążę to już kompletnie przestałam.
    Tęsknię za tym mocno.
    Ostatnio zrobiłam jedną małą pracę, dla przyjaciółki, i zatęskniłam jeszcze bardziej.
  • ...Między Ziemią a Niebem...

    ja też strasznie tęsknię za rysowaniem... ale jakoś już nie potrafię...
    mam dużo pomysłów ale gdy siadam żeby zacząć to po prostu nie mogę... płaczę nad tymi moimi kartkami i ołówkami itp. ...
    nie mogę się pozbierać po czymś co się niedawno stało... i choć to nie miało nic wspólnego z malowaniem... to przez to już nie mogę nic stworzyć...
  • Anonim

    Kiedy jestem bardzo nastawiona na to, że jakiś rysunek mi się uda i nic z tego nie wychodzi, przez jakiś czas po prostu nie potrafię nic narysować, chociaż mam multum pomysłów.
  • Magdalena

    No cóż.. Chyba każdy tak ma. Ja teraz mam "zastój twórczy", jak kilka osób tutaj już napisało. No ale staram się jakoś zmotywować. Za miesiąc mam egzaminy do plastyka, więc nie mam wyjścia. Wiem, że to jest to, co chcę w życiu robić. Więc mimo, że mnie odrzuca, jak tylko siadam do kartki, to próbuję to olać, przełamać się, rozrysować.
  • Kaśka Petruk

    Uwaga, bedzie dlugo.
    wiecie co, nawet jesli macie zastój, co jest chyba całkiem normalne, to nie poddawajcie się,xzrobcie sobie ewentualnie przerwe i dalej rysujcie. Kiedyś kiedy byłam bardzo młodą dziewczyną dużo rysowałam, czasem po kilka szkiców dziennie, lubiłam to po prostu.Wiec mialam takie swoje hobby, rodzina, znajomi chwalili mnie za mój talent, a jakże, zalezalo mi zeby to rozwijac. Ale pewnego dnia rysowanie zaczelo mnie psychicznie męczyć. Zaczelo sie od pierwszej niedokończonej pracy, odłozona z myślą (zrobi się później, teraz juz nie mogę, musze miec przerwe) oczywiscie nie skonczylam jej, zaczelam rysowac cos innego i znow nie dokonczylam. Zaczela mnie ta czynnosc strasznie denerwowac, to, ze nie udaje mi sie czegos dobrze narysowac (czesto, nawet bardzo czesto, rysowalam ze zdjec, czyli kładłam sobie obok jakieś, patrzylam i staralam sie przeniesc na papier, oczywiscie pozwalalam na jakies lekkie modyfikacje) naprawde czasami to po prostu mialam ochote wybuchnac, rzucic to wszystko w cholere, i tak robilam, odkladalam. Naprawde to bylo takie straszne psychiczne napięcie. Nie potrafilam rysowac czegos dluzej niz kilka minut, potem po prostu "wysiadalam". To bylo dobrych kilka lat temu, no i skończyło się. Cale moje rysowanie. Głupio postąpilam bo pozbylam sie wszystkich moich prac a czesc byla naprawde fajna, udana, bylam dumna z niektorych moich rysunkow i przez to dumna z siebie.(rysowalam prawie same twarze ludzkie)momentami kiedy wspominam to i myslę, ze mialam jakas swoja pasje, bylam w czyms dobra a teraz studiuję jakąś socjologię (czyli cos na zasadzie"aby studiowac")to bardzo zaluje, mysle sobie, ze gdybym wtedy nie przestala to teraz bylabym na naprawde niekiepskim poziomie, wielebym sie mogla nauczyc. (juz nawet nie mowie o jakims liceum plastycznym chociaz o takim przez pewien czas myslalam).No i wydaje mi sie, ze juz nie potrafie po prostu rysowac, tzn. widac ze radze sobie z tym lepiej niz inni, ktorzy rysowac po prostu nie potrafia, ale czuje, ze wciaz nie bylabym w stanie skonczyc zadnego rysunku.
    I od ilus tam lat staram sie znalezc sobie inna pasje. Ale mowie wam szczerze- zaluje. Nawet moj wujek, tez uzdolniony plastycznie powiedzial, ze to mnie kiedys dopadnie, ta mysl, o zaniedbanym, odrzuconym wręcz talencie i ze bede przez to nieszczęsliwa. Jakos zyje, ale moglabym przeciez teraz zyc zupelnie inaczej.
  • Magdalena

    Studiując socjologię też można rysować! Żeby rysować dobrze nie trzeba przecież tego robić od najmłodszych lat. Rysuj, rysuj, rysuj, aż przełamiesz barierę!
  • ...Między Ziemią a Niebem...

    to nie takie proste żeby przełamać się... czuje że ja mam tak samo tylko nie kilka lat... tylko tygodni...
    zaczynam rysować... i czuje że nic mi nie wychodzi, że już nie wyjdzie i rzucam kartkę...
    jakbym miała jakiś uraz... nie wiem... to mnie strasznie przygnębia...
    dopiero niedawno poczułam że tworzenie jest częścią mnie...
    a teraz ta część odeszła...
    jakby coś we mnie umarło...
    a ja nawet nie umiem postarać się to zmienić...
    po prostu daję za wygraną...
    już nie mam siły walczyć...
    walczyć sama ze sobą...
    ze swoim lękiem...
  • Kaśka Petruk

    ja wcale nie powiedzialam, ze te studia mi w czymkolwiek przeszkadzaja, oczywiscie, ze moglabym rysowac, mam dosc duzo wolnego czasu, chodzi o co innego, ze zarzucilam pasje, nie poszlam dalej w tym kierunku, bo przeciez moglabym zdac do jakiegos liceum plastycznego albo chociaz brac lekcje poza szkola a potem próbowac (bo wiadomo, ze to nie takie proste) zdawać na ASP i czuc ze robi sie cos co robic sie powinno, ze studia maja sens. A tak zarzucilam rysowanie, poszlam na studia niby nie takie straszne, bo osobiscie nawet sie ciesze, ze studiuje to a nie co innego, ale niezgodne z moimi zdolnosciami wydaje sie... No i tyle.
    Teraz musialabym spooroo nadrabiac
  • Magdalena

    To nadrabiaj; ) Ej, dziewczyny! Nie poddawać się. Ja miałam ostatnio tak samo. Ale chodzę na zajęcia za które płace 500zł miesięcznie, więc coś na nich robić musiałam. Więc siedziałam nad kartką i machałam pędzlem albo ołówkiem, na odwal się. I w pewnym momencie bariera sama runęła!; )
  • Just

    a co jak ta niechęć trwa już prawie rok...? o____O
  • Magdalena

    Wiem, że nie łatwo jest się przemóc, i że czasem wydaje się, że ołówek aż parzy... Ale nie zróbcie tego błędu. Nie pozwólcie, żeby wasza pasja tak po prostu pasją przestała być. Różne wydarzenia wpływają na to. Ale to przeważnie w psychice się coś blokuje. Ja po pewnym.. dość tragicznym zdarzeniu nie rysowałam ponad 1,5 roku. Potem uznałam, że muszę coś z tym zrobić, że nie pozwolę, żeby coś, co kochałam kiedyś tak bardzo robić odeszło. Zaczęłam "rysować". Najpierw takie bardzo proste rzeczy, żeby się troche rozrysować, chociaż nie było łatwo. Ale mimo, że bardzo tego w tamtych chwilach nie lubiłam, to próbowałam się w jakiś sposób zmotywować. Na siłę. I potem jakoś poszło. Czasem ta niechęć wraca, ale to nie szkodzi. Czasem przerwa każdemu jest potrzebna!
  • Anonim

    Ja mialam klopoty z rysowaniem w czasie ciazy i po niej. Metlik w glowie nie pozwalal mi zrealizowac niczego, a studia nie pomagaly. Jak naptrzylam sie na obrazy wielkich mistrzow stweirdzalam, ze mimo iz niektorzy uwazali ze mam talent, to jestem raczej przecietna i nigdy nie osiagne poziomu prezentowanego przez Michala Aniola:P
    Teraz znow rysuje. Zadko i zadko tez cos koncze. Nie wiem czy to dobrze ze wrocilam do rysunku, rzeczy ktore teraz rysuje troche mnie przerazaja, zmienil mi sie styl, tematy...mimo wszystko rysunek jest moim zyciem.
    W zastojach najgorsza jest chyba niemoc wyobrazni. Zadna kompozycja mi nie wychodzila, chociaz tkwila w mojej glowie bardzo wyraznie. Wtedy wybieralam cos z mojego otoczenia, co przykuwalo moja uwage, dzbanek na stole, reklamowke perfum w gazecie, cokolwiek by tylko zmusic sie do pracy. Gdy z ktoryms razem mi w koncu cos zaczynalo wychodzic wracala i ochota :)
  • ann_noise

    Oczywiście mi się to zdarza. Zazwyczaj jak mam dużo spraw na głowie, problemów to wtedy jest mi trudno stworzyć coś sensownego. Potrzebuje spokoju, ciszy i skupienia; )
  • ...Między Ziemią a Niebem...

    a ja mam zupełnie inaczej jak mam dużo spraw na głowie, to żeby się od tego oderwać rysuję... wszystko co czuję zawieram w tym co rysuję... ból, radość, złość, niepokój, itd....
    zazwyczaj... teraz jakoś nie potrafię...
  • [:...Piotrek.S...:]

    Witam wszystkich..:)..ja juz swoj kryzysik mam wiele miesiecy i to raczej nie z wykaczenia fizycznego lecz....cos mi jest co nie pozwala rysowac....;/...
| |

Szkic, rysunek - cóż więcej można powiedzieć? Jeżeli rysowanie to Twoja pasja - wejdź i poz...



Fotki

Miejsca grona (0)