-
Richelieu
Wątek o śmiesznych powiedzonkach, jakie zdarzyły się postaciom na sesji lub takichże maksymach często przez nie używanych; )
Na początek zacytuję swojego paladyna (człowiek) w kc:
W osadzie krasnoludzkiej pytam krasnoluda o drogę. Ten ją wskazuje, po czym dorzuca:
- Gotam-gor z tobą.* (*bóg krasnoludów w KC)
Na to paladyn:
- Czy ja wyglądam, jakby Gotam-gor był ze mną...??
Inne (kiedy probował być dobrze ułożony przy spotkaniu z elfami):
- Dla was, elfów, czas płynie jako rzeka błota... -
Yofi
WFRP, Imperium, Wiocha gdzieś... Karczma, ja, qmple, karczmarz:
K: -No witom wielmożnych panów! Coż uczynić dla was mogę...
My: -Stolik i piwo dla wszystkich karczmarzu!
K: -Dla tych tam też? (pyta wskazując na stolik z elfami...)
J: -No, a co?! To, że ktoś się gejem urodził to znaczy, że piwa mu odmawiacie?!
Powiedzonko MG:
-Jak jeszcze raz wyrzucić 6 na tej kostce to wyjdę i będziecie grać sami!
- Jak to?! przeciez ten rzut był nie do wykonania?!
- Przestańcie się śmiać z jego imienia! (MG Marta... kobieta która wymiata... odsyłam do topicu o NPCach) -
Veenan
Dobre to z elfami;)
ja teraz juz wiekszosci z naszych sesji nie pamietam..a sporo tego bylo..ale mam kilka z naszych sesji futrzaka (czyt. Wilkolaka:) )
MG: Panteon bóstw: Żmij, Dzikun , Kaczka...
MG do gracza: Wkurzający potrafią być Ci ludzie..
Gracz(co mial chyba problemy ze sluchem;)):Jacy plywajacy w stawie ludzie?!
wiecej tekstow nie pamietam..;) (narazie) -
Yofi
-
-
Richelieu
Sesja w DL. Czas - 5th Age, rok 33 SC. Drużyna złożona z kendera/handler (8 lvl), rycerza Róży (10), elfki Qualinesti (12) i czarodzieja (16) podąża do Neraki, na horyzoncie widać już pierwsze budynki. Nagle z bocznego wąwozu wyjeżdża patrol Rycerzy Neraki.
Komendant RN: - Proszę proszę... kogo my tu mamy... chyba pójdziecie z nami...
Rycerz solamnijski (nieco przestraszony): - Podnieście na mnie rękę, a zakon zrówna całe miasto z ziemią!
Komendant RN: - Bałbym się... ale zakon daleko...
Na to czarodziej z tylnej linii wyciągając zza pasa różdżkę, ostrym złowrogim szeptem:
- Neraka też daleko... -
Richelieu
(nie dodalem najważniejszego - że różdżka miała łądunki czaru 'Teleport Other' - ale skąd napastnicy mieli to wiedzieć...) -
Yofi
MG: Macie przed sobą drzwi... (bla bla bla jakie i tego typu)... Jak wiecie, nie wiecie co jest za drzwiami... Słucham, co robicie skoro są zamknięte?
Gracz: Nie wiem jak koledzy, ale ja ide do domu bo zgłodniałem...
:/ -
Palec
-
antihero
(Zła postać)
MG: Zbliżasz się do ślicznej chatki otoczonej pięknym lasem. Wchodzisz do niej i widzisz rozgrzaną, piękną, młodą kobietę, która patrzy na ciebie wyzywająco. - co robisz?
G: Wiesz co robie...
MG: W nocy było wspaniale, czujesz sie znakomicie, co robisz?
G: Wyrzucam ciało do rzeki.
;-D -
Anonim
ten text to dosc stary; ) Ja mialem kiedys fajny zonk. W mojej szkole byl zwyczaj grania w erpegi w radiowezle. Tak pewnej przerwy otwieram drzwi od "wezla" a tam koles rozkraczony w drzwiach odpychajac framuge niemal wszystkimi mozliwymi konczynami. Patrzy sie chwile na mnie i "sorry, ale trzymam portal" :D -
Anonim
Paladyn:
jak się czujesz
Uleczony rpzez niego łotrzyk(w skupieniu patrzy na kartę)
-hmmm to będą... średnie obrazenia! -
Anonim
Moja krasnoludzka alchemiczka:
"Elfy? No tak, w sosie własnym, albo w potrawce z warzywami są jeszcze do zniesienia... Na Thora!" -
Anonim
Aha no i jeszcze kolega, który zamykał się w pisuwarze, cicho wykopywał szybę i biegał za końmi wyścigowymi. Ale on to zawsze tak grał. -
Yofi
Qmpel:
"Mam tak wyśróbowaną zdolność strzelniczą, że jestem w stanie trafić w źrenicę oka z 250 metrów!"
po czym:
"Jak to nie trafiłem?!" -
a
mam gdzieś 6 stron maczkiem wypowiedzi z sesji, takich, po których wszyscy się zwijali.
chwilowo przychodzi mi jeden dialog.
sytuacja: konwent, 4 chyba nad ranem, wszyscy zmęczeni, MG ciut nudzi, więc słabo już kontaktujemy. mamy jakiegoś jeńca i myślimy, co a nim zrobić, a mieliśmy tylko maluchy jako pojazdy. i leci dialog:
A - Wsadźmy go do bagażnika!
B (powątpiewa) - W malcu?
C - W marcu?
A (skołowany) - Jak to? Jest listopad! -
a
jeszcze z serii transportowych, tym razem Młotek i moja wspaniała drużyna:
A - Mamy dwa muły...
B - To prawie jak koń... jakby postawić jednego na drugim! -
Anonim
-
a
jeśli chcecie, to ja tak mogę przez następne 20-30postów. naprawdę, granie ze sprawdzoną i niegłupią paczką przyjaciół owocuje przewdziwymi cudeńkammi... -
Anonim
-
Sha
Taki mi się dialog przypomniał :) Ale nie pamiętam dokładnie kto z kim gadał; ) Choć chyba w tym przypadku kontekst nie jest aż tak niezbędny; p
A: Mamy coś do picia?
B: Mamy wodę święconą.
A: Wodę?
B: Wodę.
A: Wódę?
B: Wodę.
A: Wódę?
B: Wódę.
A: No to piejmy!

