Rok w USA [524]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Anonim

    hej, hej hej. Nie twierdze, ze sie tego NIE DA wytrzymac. Po prostu mi sie to nie podoba. Jesli mialabym wyjechac to na wlasna reke. Zebym mogla robic to co chce, a nie to co moge. Nie twierdze tez, ze nie da sie przystosowac i byc happy z takiej sytuacji. Ale ja jestem niecierpliwa i nie lubie czegos 'przetrzymywac'.
  • Maja

    >nowy etap:) napisała:
    >a moim zdanie Maja nie masz sie co przejmowac....:)jak one
    >sie tak odrazu aprzyjaznily to na 99% jestem pewna ze sie
    >pokloca albo co...skoro wszystko robia tak samo to pewnie
    >sie o chlopaka pokloca:)poczekaj troche albo wlasnie poznaj
    >kogos w szkole:)

    Ale tu nie o nie chodzi.

    Wczoraj, a raczej dziś, podjęłam, decyzję, że zmieniam rodzinę.
    Nie będzie to łatwe...
    Powód: moja host matka jest często nie do wytrzymania, jest niesympatyczna, wiecznie humorzasta, ton w jakim się zwykle odzywa jest naprawdę irytujący i nieprzyjemny; o Jessice, 15letniej host siostrze zbyt wiele złego powiedzieć nie mogę - ale teraz, bo wiem, że za tydzień się to zmieni, jest jeszcze bardziej humorzasta niż jej matka, co jest po prostu chore, w tym domu nie ma żadnej stabilności; mój host ojciec powiedział, że chce się rozwieźć (chociaż dzisiaj powiedział, że nie chce żeby jego rodzina się rozpadła, przez co jestem naprawdę zmieszana...).

    Dzisiaj rozmawialiśmy o tym, co stało się wczoraj - Jess i jej matka się pokłóciły, powiedziały, że się nienawidzą, itd... No i wydaje się, że wszystko jest w porządku, ale nie jest.
    Po prostu wszystko to, kosztuje mnie zbyt dużo stresu. Ja chcę, żeby ta wymiana była przyjemna, a nie pełna problemów - wiem, że nigdy nie będzie idealnie, ale to jest naprawdę męczące. Nie ma tu żadnej stabilności.
    Dodatkowo jest tu 2-latek, na którego często się krzyczy, bo jest nieznośny, a wtedy na cały głos płacze - czasem to powoduje niesamowite bóle głowy...
    I często muszę go pilnować. A bo coś tam, a bo coś tam.

    I niby mogłabym z nimi porozmawiać, ale mimo wszystko, wiem, że nic się nie zmieni.

    Moja nauczycielka, z którą dziś rozmawiała powiedziała, że bardzo chętnie mnie przyjmie.
    Ale jako, że teraz jest niby wszystko w porządku, ja nie wiem, co mam robić. Nie mam pojęcia...
  • Anonim

    Kochan, zmieniaj rodzine.

    ja bylam bliska ale porozmawialam z koordynatorka, i potem wszystko sobie wyjasnilismy, i pracowalismy nad naszymi nawykami i bledami i jest rewelacja. ale jesli u Ciebie sytuacja jest caly czas beznadziejna to zmieniaj ta rodzine czym predzej. zwlaszcza jesli matka jest nienormalna. bo dom do ktorego wracasz po szkole powinien byc cieply i pryzejmny i powinnas sie cieszysz ze wracac " do domu". jesli oni maja problemy w swojej rodzinie to wcale nie jest to dobry czas na przyjmowanie exchange sudentow, bo oni nie moga sie nimi porzadnie zajac i zadbac o podstawowa dobra atmosfere.

    pamietaj ze siedzisz tutaj rok. i jak juz Ci sie u nich nie podoba, nie licz ze spodoba Ci sie przez rok... chyba ze zaakceptujesz warunki jakie tam panuje.

    3mam kciuki, powodzenia:):):)

    PS. nie czytam na bierzaco (bo mi sie nigdy nie chce) wiec zapytam w razie czego jeszcze raz. jak Ci pomaga Twoj koordynator?
  • Anonim

    Maja?! Nie podejrzewałam Cie o to; ) Jesli tylko masz mozliwosc, to moze i to własciwa decyzja... Szkoda, że u mnie sie nie dało. Ale grrr no dobra, juz nic nie mowie; )
  • Maja

    Jak narazie siedzę tutaj właśnie z niezłym bólem brzucha, bo jest cholernie zestresowana.

    Wczoraj zadzwoniłam do koordynatora - nie wydawał się zbyt zachwycony, pierwsze co powiedział to to, że musi pogadać z Ann - a ja wtedy: ale czy możesz najpierw mnie wysłuchać, wysłuchać moje powody? No i spotykamy się o 10.
    Ale wiem, że ten człowiek jest raczej niekompetentny, niż zdolny do załatwienia czegokolwiek.
    Już kiedyś był koordynatorem dla innej studentki z wymiany, 8 lat temu moja rodzina miała studentkę z Niemiec.

    Ja naprawdę już tak dłużej nie mogę. Jestem tak zestresowana, jak jeszcze nigdy...
    Podejrzewam, że oczywiście nie wyjdzie mi ze zmianą...

    Z drugiej strony, moja nowa host rodzina to byłaby moja nauczycielka od team sports. Starsza kobieta, jej mąż jest sędzią sądu najwyższego, mają 3 córki, które już nie mieszkają w domu.
    Z tym, że ta starsza kobieta jest pełna życia; )
    Dużo zwiedzają, itd...
  • Marta

    Ja tez zmienilam rodzine.
    Uwierzcie mi, ze to wcale nie jest przyjemne. Ostatnie dni ze stra rodzina, byly okropne, w zyicu nie czulam sie tak samotnie!

    teraz bede juz 2 tydzien, w nowej rodzinie, mzoe nie robia TYLLLEEE rzeczy (czyli co tydzien Disneyland, wycieczka tu tam..) ale czuje sie naprawde jak w domu..

    aa i na tesknote, pomaga .. sport, naprawde
    a i ludzie w Stnach sa swietni, pomogli mi bardzo, teraz mieszkam z kolezanka z mojej druzyny, razem mamy treningi.

    pozdr z cieplej Californii


    ps. trzymajcie sie dziewczyny, wiem co czujecie, bo 2 tyg temu prechodzilam przez to samo
  • nowy etap:)

    Maja to ja bym starala sie zmienic...i nie zakladaj odrazu ze Ci nie wyjdzie....pisalas (chyba na blogu) ze znalazlas takich fajnych ludzi w szkole...moze oni CIe wezma:) zaplacilismy za to kupe kasy wiec trzeba zrobic wszystko zeby bylo jak najlepiej:):*:*:*
  • Maja

    >nowy etap:) napisała:
    >Maja to ja bym starala sie zmienic...i nie zakladaj odrazu
    >ze Ci nie wyjdzie....pisalas (chyba na blogu) ze znalazlas
    >takich fajnych ludzi w szkole...moze oni CIe wezma:)
    >zaplacilismy za to kupe kasy wiec trzeba zrobic wszystko
    >zeby bylo jak najlepiej:):*:*:*

    Ciężko jest nie zakładać, że nie wyjdzie; )

    Rozmawiałam z koordynatorem - o dziwo, jest w porządku. Będzie rozmawiać z moimi hostami, powiedziałam mu wszystko, jak się czułam itd...

    No, ale jest inny problem - pani Hardesty, czyli moja nowa potencjalna rodzina, porozmawiała z mężem. I faktem jest to, że bardzo, bardzo chcieliby mnie przyjąć, ale jako, że jej mąż jest sędzią sądu najwyższego, bardzo często podróżują w sprawach służbowych i powiedziała mi, że to byłoby nie w porządku w stosunku do nas, bo to takie wyjazdy, na których byśmy się nudziły, a oni nie mieliby nas z kim zostawić...
    Ale powiedzieli, że chętnie by nas przyjęli do świąt i pomogliby nam znaleźć rodzinę, która przyjęłaby nas na resztę czasu.
    Pani Hardesty poprosiła, żeby Don do niej zadzwonił. Przekazałam i oczywiście się zgodził, że nie ma problemu - w końcu to żona sędziego sądu najwyższego; ) Powiedział mi, że kiedyś poznał pana Hardesty, ale daaaawno temu.

    W poniedziałek idziemy na obiad do pani Hardesty. Don porozmawia z Ann i Allanem.
    Co prawda Allan wie już wszystko, Ann nie...
    No i po prostu zobaczymy, jak to wszystko wyjdzie. Mam nadzieje, że nie będę musiała tutaj zostać.

    A jeśli to się będzie ciągnąć, to naprawdę nie jestem pewna, czy to wszystko jest tego warte. Jeśli miałabym być nieszczęśliwa całe 10 miesięcy, to wolałabym wrócić do Polski.
  • Anonim

    taaaa...; )
    masz fajną perspektywę. zamienilabym sie chetnie; ]
  • Ryśmiś

    Pomysl o przyszlosci :P i swoim CV po tym wyjezdzie.
    Jeeeeeeezu jak zajebiscie ze ja nie mam problemow z hostami.
  • Paula

    ojojoj co tu sie dzieje
    bardzo powaznie myslalam o wyjezdzie na przyszly rok szkolny do stanow ale po tym co tu przeczytalam juz nie jestem taka chetna; )
  • Anonim

    pfff :D
    Przeeeestan Paula. Jest ok xD To, ze niektorzy wrocili, wszyscy zmieniaja rodziny, koordynatorzy sa do dupy, to nic ..
    xD
  • Paula

    haha :D nie pomyslalam wczesniej o tym ze moge miec tego typu problemy; ) jak mam sie stresowac przez 10 mies to ja dziekuje.
    moja kolezanka teraz tez zmieniala rodzine, wiem jak sie czula przez to wszystko.
    a jakie sa statystyki?:D wiecej ludzi trafia do normalnych rodzin czy odwrotnie? ktos sie orientuje?; }
  • Ryśmiś

    ja znam co najmniej jedna zadowolona osobe oprocz mnie :P
  • mMmm...

    Mi wydaje sie ze problem lezy w koordynatorach w duzej mierze..
    Bynajmniej ja mialam ten problem.
  • Anonim

    jedz z Almaturem, oni wspolprafcuja z CIEE i koordynatorzy tej organizacji maja obowiazek znalezc Ci host rodzine jesli w pierwszej Ci sie nie spodoba.

    ja trafilam do bylego gubernatora texasu i generalnie jest zajebiscie.
    ale tak naprawde to kwestia szczescia do kogo trafisz.

    nie zakladaj niczego po tym co tutaj czytasz, bo kazda historia jest inna, i kazda rodzina jest inna.

    problemy tak czy inaczej beda. czy to z rodzina,domem, miejscem, szkola, kolegami.
    ale taki wyjazd daje wiecej niz mozliwosci i fajne CV :)
  • Anonim

    >∴ napisała:

    >A jeśli to się będzie ciągnąć, to naprawdę nie jestem
    >pewna, czy to wszystko jest tego warte. Jeśli miałabym
    >być nieszczęśliwa całe 10 miesięcy, to wolałabym
    >wrócić do Polski.

    Kochana z jakiej jestes organizacji? Sluchaj zaplacilas kupe kasy, jestes tutaj sama, i koordynator to osoba ktora musi Ci pomoc, wiec nawet go grzecznie nie pytal tylko mow mu co ma robic. i jesli bedziesz miala jakies trudnosci znajdz numer do kogos z tej organizacji kto soti "wyzej" niz Twoj koordynator i powinien by po to zeby Ci pomoc.

    nie warto sie poddawac, bo moze byc naprawde super :)

    pozdrawiam:* (uda Ci sie:P )

  • Sebastian

    Dzisiaj mialem spotaknie z innymi exchange students. Rozmawialem z dziewczyna z Serbi. Okazalo sie , ze chciala zmienic rodzine. Mieszka tylko z host mama i inna exchange student ze Slowacji. W domu jest okolo 13 stopni celcjusza , wiec wlasciwie chodza w kurtkach , Nie moga wziac nic do jedzenia z lodowki , spizarni itp. Maja tylko sniadanie , lunch , kolacje. Jak spoznia sie na autobus szkolny , to nie maja jak isc do szkoly bo ich host mamie szkoda na paliwo. Nie ma szans znalezienia normalnej rodziny na wlasna reke , gdyz mieszka w najbardziej niebezpiecznym miescie w okolicy i chodzi do najbardziej niebezpiecznej szkoly , gdzie ma praktycznie samych latynosow , afroamerykaninow i inne narodowosci. Wszyscy oczywiscie malo sympatyczni i ciekawi. Nie ma tam zadnych znajomych.

    Koordynator nie chce jej zmienic rodziny , gdyz ta pani miala wczesniej 6 exchange students i zawsze bylo ok. Wiec na pomoc koordynatora nie ma co liczyc. Nie dodalem jeszcze , ze rodzina jest biedna , a warunki sa tragiczne.

    Tak wiec i tak macie dobre sytuacje , ze mozecie cos z tym zrobic i zmienic rodziny. Nie ma co sie nawet zastanawiac. Mam nadzieje , ze wszystko bedzie dobrze i juz niedlugo znajdziecie swoich wymarzonych hostow :)

    Moja host rodzina to chyba najlepsze co mnie tutaj spotkalo. Niesamowici ludzie , traktuja mnie jak swoje dziecko.

    Peace !
  • nowy etap:)

    Moja host rodzina(jak narazie) jest cudowna:) jeszcze nie mialam ani jednej sprzeczki ani nic( i mam nadzieje ze tak zostanie:))
    ja tam w te wszystkie niebezpiecznosci nie wierze...tak samo o mom St. Louis mowia ze takie i owakie:P a ja tu nic takiego nie zauwazam:) ale mimo wszystko wspolczuje....
    ja jak narazie naprawde super trafilam rodzinka super koordynatorka tez:) jest mloda i mnie traktuje jak kolezanke:) pomagac nie ma w czym narazie wiec sie tylko tak spotykamy czasem na ploty i zeby cos razem porobic:)
    szkoa tez bardzo fajnie:) naprawde jedyne na co moge narzekac to to ze MOIM zdanie moj angielski jest ciagle na takim samym poziomie....
    no i super mi sie trafilo ze mam Monike i rysiamisiapysia:) bo niby sa daleko a jenak tak blisko:):*
  • Sebastian

    >nowy etap:) napisała:
    >ja tam w te wszystkie niebezpiecznosci nie wierze...tak samo
    >o mom St. Louis mowia ze takie i owakie:P a ja tu nic
    >takiego nie zauwazam:)

    Niestety to miasto to akurat jest naprawde niebezpieczne. Strzalaniny w centrum handlowym itp :P Ja mieszkam z 30 mil od tego miasta wiec mnie to nei dotyczy , ale swoje wiem :)

    Moj koordynator jest nieogarniety , ale naprawde go lubie :P Organizuje dla nas super wyjazdy i atrakcje i traktuje nas jak kumpli , czyli wszystko to jest wazne. Tylko ma u mnie wielki minus za to , ze nie pomoze tej dziewczynie z Serbii...

    NIe wiem czy wy macie to samo , ale uwielbiam gadac ze Slowakami i Czechami :P Mam niesamowite jazdy , kiedy slysze , ze na lyzke mowia "mieszatka". No i ogolnie ich rozumiem co mnie cieczy bo Niemcy (ktorych jest od groma) nie wiedza co sie dzieje.
| |

Zapraszam wszystkich, którzy byli, są teraz lub planuja wyjazd do USA w ramach programów Acadamic...



Fotki

Miejsca grona (0)