-
Olivia Kowalczyk
Zacznę od tego, że tak jak większości z Was jest to moje największe marzenie- Rok szkolny w USA!
I nie usnę spokojnie dopóki się ono nie spełni...
Nie chciałabym jednakże w dużym stopniu nadwyrężać budżetu rodzince...
Pieniądze stanowią jedyny problem mojego wyjazdu.
Dlatego pytam.
-skąd wasi rodzice wzieli pieniądze (pożyczka, jakieś dotacje czy cóóś, a może z codziennego budżetu)
I napiszcie przy okazji czy macie rodzeństwo(chciałam ustosunkować Waszą sytuacje do swojej)
Z góry dziękuję Wam za odpowiedzi.;)) -
Karola
No to chyba jesteśmy w podobnej sytuacji; D
Ja mam dwóch młodszych braci,moja rodzina nie jest jakaś tam zamożna,ale nie przesadzajmy.Może to zabrzmi egoistycznie ale uważam że marzenia są od tego,aby je spełniać i dążyć do ich realizacji bezwzględu na to ile kosztują.Narazie tkwię w nadzieji że rodzice zaciągną jakąś pożyczkę.W końcu zależy im na tym żebym była szczęśliwa; D A to w prost nie realne aby zarobiła taką sumę w wieku 15 lat.
Pozdrawiam; ) -
♥weronika♥
Jeszcze nie wiadomo czy wyjadę na wymianę, ale jeśli się uda to będzie super!!! :D
Jeśli wyjadę to pewnie moi rodzice tez wezmą jakąś pożyczkę czy coś...
aha i mam starszą siostrę :) -
-
Karola
Gites,bynajmniej masz kogoś kto mógłby się za Tobą wstawić że tak powiem :))
-
Olivia Kowalczyk
Ja mam starszego i młodszego brata...
i wiem że gdyby ta pożyczka mogła komuś zaszkodzić...to miałabym wieelkie wyrzuuuty sumienia...
Ale też uważam że marzeń nie powinno się przeliczać na pieniądze.
-Ale niech jeszcze ktoś to zrozumie.;/ -
Magda B.
Czytałam, że z kartą ISIC (czy jakoś tak xd) można dostac zniżkę na bilety lotnicze. Jak znajdzie sie coś pasującego do Twojego przelotu do USA to zawsze wyjdzie trochę mniej pieniędzy i zostanie więcej na kieszonkowe :D -
marusia
Ja planuje wyjechać w tym roku (jestem na etapie podpisywania umowy).
Mam brata mniej więcej w moim wieku.
Abym mogła wyjechać moi rodzice zrezygnowali z wyjazdu w wakacje i tygodniowo odkładają, dodatkowo ja również sobie dorabiam i ile mogę to im daje.
-
Olivia Kowalczyk
Moi rodzice nie są chyba w stanie wziąć dla mnie pożyczki .
boolesne . dotkliwe. -
jeannerose
Jesli jestescie w wieku 17+ to radzilabym odpuscic wyjazd, bylam tak samo szczesliwa i "napalona" jak wiekszosc ludzi ktorych wyjezdza a jestem rozczarowana i mam zmarnowany rok. Jesli nie macie pojecia gdzie traficie to nie jest za fajnie. Na placement czeka sie dlugo i czasami ma sie juz dosc. Ja wylecialam pol miesiaca po terminie, trafilam do szkoly 3 tyg po rozpoczeciu - cieszylam sie bardzo, jest to wies powiedzmy sobie szczerze - do szkoly chodza jakies polglowki, ludzie tutaj nie wiedza jak jest "fryzjer" po angielsku - zdziwieni? No coz.. moj angielski owszem jest lepszy i dogadam sie z kazdym w szkole, ale czy warto wywalic 30tys ? Nie sadze, moze gdybym jeszcze miala host rodzenstwo byloby lepiej, wiec jesli masz powyzej 17 lat, jestes no coz.. normalna nastolatka i oczekujesz od zycia czegos wiecej niz siedzenia na kanapie, placement nie jest w miescie z mozliwoscia komunikacji i nie masz host rodzenstwa w swoim wieku, badz starsze mieszkajace w tym samym domu - odradzam. Jestem w tym momencie na wymienie i chetnie odpowiem na wszelkie trapiace was pytania bo i tak siedze i sie nudze...
Co do pieniedzy w moim przypadku rodzice zarabiaja um... ciut wiecej niz przecietny Polak, ale nie powiem ze bylo nam latwo, teraz zaluje ze nie zaczekalam i nie wyjechalam na rok na studiach badz na rok "pracuj i ucz sie", albo chociaz do Australii na taki sam program tyle ze do miasta, bo to po prostu strata czasu.
Moim osobistym zdaniem nie powinno sie dopuszczac do programu osoby powyzej 16 roku zycia, mam zal do rodzicow ze nie pozwolili mi jechac jak bylam mlodsza pewnie by mi sie spodobalo 100 razy bardziej.
Co do organizacji - juz zupelnie odradzam USSE jest ten temat na forum poruszany kilka razy, wlasnie dzisiaj dostalam wiadomosc ze jedna z mam pozwala wlasnie firme, jej corka mieszkala w warunkach jak z horroru a z dnia na dzien jej rodzina (ojciec, chora umsylowo 20letnia corka i 77letnia babcia) nie pozwalali jej sie kontaktowac z matka, dziewczynce fizycznie nic nie jest, ale psychicznie - na pewno ma uraz, kilka dni temu "zabrala" ja nowa host mama ktora rok temu wziela z tego domu inna dziewczynke. KU PRZESTRODZE, nie zgadzajcie sie na wszystko co zaoferuja bo czasami lepiej jest zniesc smiech znajomych na poczatku roku szkolnego i glupie docinki "mialas byc w Ameryce" (tak wlasnie wyobrazam sobie reakcje niektorych Polakow gdybym nie wyjechala; p) niz meczyc sie w lesie z 3 wariatow i masa pchel w domu ...
Jak przeczytalam dzisiaj ta historie to powinnam sie cieszyc ze mieszkam w domu gdzie praktycznie niekogo nie ma nic nie musze robic, z drugiej strony ogladac filmy po angielsku moge i w Polsce, bo porozmawiac to raczej nie mam z kim, chyba ze po polsku, a nawet jak rozmawiamy to i tak nikt mnie nie poprawi bo oni mowia takim samym "poprawnym" angielskim jak "He drink "
Pozdrawiam, z nieco bardziej realnej strony niz mi to opowiadano na spotkaniach w biurze... -
MaryJane
a ja jestem 17+. i zależy mi, mimo wszystko, żeby wyjechać tam do high school. jestem w IILO i żałuję, że wcześniej się tym nie zajęłam, ale, jak dla mnie, lepiej późno niż wcale, bo to i tak moja ostatnia szansa...
nawet, jeśli będę miała rok w dupę, mam to gdzieś. jedyny problem to kasa. może nie jestem biedna, stać mnie na to i tamto, ale bez przesady. moi rodzice są po rozwodzie, jedno nie pracuje, drugie ma nauczycielską pensję + dodatki. kredytu żadne już nie dostanie. no i mam młodszego brata-złodzieja. czyli, właściwie, jestem w dupie. ale i tak nie odpuszczę. nie chcę nikogo naciągać na takie koszty i ciągle wierzę, że jest jakiś sposób, żeby się finansowo wspomóc... tylko jaki, no? ma ktoś pomysł? cokoooooolwiek! -
jacek
dla osoby w twoim wieku nie ma mozliwosci zarobku takiej kwoty w tak krotkim czasie :) Ale slyszałem o stypendiach na takie wyjazdy, w niektorych szkolach sa rozwieszane ogloszenia sypendialne na takie wyjazdy ty ponosisz jakies tam nie wielkie koszty, ale ja takiego czegos nie mam i nigdzie w poblizu nie ma :) w sumie to slyszalem tylko o jednym takim przypadku. Jedyny sposob na taki wyjazd to rodzice :) Tez sie strasznie zdenerwowalem bo moja mamusia powiedzala tak "Jak sie dostaniesz to zaplacimy i mozesz leciec" a tak naprawde myslala " i tak sie nie dostanie" a jak jej wylozylem na stol 1000 stron apliacji to nagle powiedzala ze nie ma pieniedzy i jestem na nia wpros wsciekly ... Ale jest tez inna opcjia ktora teraz rozwazam, a mianowicie Rotary :) Tyle ze musisz przyjac kogos do swojego domu i wtedy wydatek wynosi jakies 500 zł miesiecznie dla takiego wymienca bo tam w usa dostajesz od rodziny kieszonkowe i ogolnie cie utrzymuja a twoja rodzina utrzymuje takiego wymienca u siebie. Z tego co sie juz dowiedzalem to zgloszenia tylko do konca stycznia przyjmuja a i bardzo ciezko znalesc klub ktory bedzie promowal twoj wyjazd :) jest ich ogolnie ponad 30 w polsce ale naprawde ciezko jest znalesc odpowiedni. Duzo z nich mowi poprostu ze nie prowadzi wymian badź pisze ze sie odezwa a po miesiacu czekania nici z tego... ja na szczescie znalazlem cos odpowiedniego i czekam az mily Pan wysle mi termin spotkania w klubie (takie orientacyjne) -
MaryJane
moja 'mamusia' prędzej poszłaby mi wykopać grób, a potem by mnie łopatą przez łeb, wepchnęła do dołu i zakopała, niż przyjęła kogoś do siebie... beznadzieja. wiem, że nie mam możliwości takiego zarobku, dlatego ciągle liczę na jakiś szczęśliwy zbieg okoliczności; D. hmmm u mnie w szkole też raczej nie ma takich dofinansowań, a żeby mi przyznać jakiekolwiek stypendium... oj. rok temu byłam na cenzurowanym, teraz, 'na szczęście', zmieściłabym się ze średnią, angielski w normie i tyle. mimo wszystko, może jeszcze jakoś się uda :<... -
jacek
rotary nie glupi pomysl uwierz :) Jest opcjia ze jak ladnie poprosisz i oni sie na to zgodza to nie musisz go do domu przyjmowac wystarczy ze bedziesz placila za niego miesiecznie a rotary znajdzie dla niego dom... sam chce tak zrobic ale Pan powiedzal ze tez zadko tak robia wola miec pewnosc ze znajda mu dom i dlatego osoba ktory wyjezdza ma raczej przyjac takiego do siebie. Zobaczymy moja mama jeszcze nic nie wie ze w razie W musi przyjac kogos do domu <haha> juz widze jej reakcje xD No ale jak mnie kocha to zrozumie :) (w co watpie ale to nic :) xD -
-
MaryJane
musisz mieć spore zaufanie do swojej mamy, skoro pakujesz ją w coś takiego :D
gwarantuję, że moja nikogo nie przyjęłaby pod swój dach. zresztą, mam z nią 'na pieńku', więc to dodatkowa przeszkoda. ale w sumie, nie zaszkodzi mi trochę poogarniać jak działa rotary. i tak jestem w skrajnej desperacji, jeśli chodzi o ten wyjazd. -
karolkie
ej, ej, ale rotary tez duzo kosztuje, mimo, ze na stronie nie ma podanych kosztów. moja kolezananka byla rok temu w meksyku z rotary i wydala na wyjazd jakies 15tys zł. i nikt z meksyku do niej nie przyjechał, w sumie nie wiem dlaczego. ale chyba chetnego nie mogli znalezc czy cos. ona byla u rodziny, ktora nie miala dzieci. -
MaryJane
-
karolkie
dolicz do tego kieszonkowe i bilet lotniczy;)
ale skąd wzielas to 30tys?:> -
jacek
powiem ci tak ze to zalezy ile sie wydaje :) Bo dla niektorych to co dostaja od tamtej rodziny to malo i im rodzice dosylaja to raz a dwa rowniez zalezy to ile rodzice placa miesiecznie za utrzymanie kogos w polsce, bo niektorzy placa 900 zł miesiecznie a niktorzy po 300 zł a podliczajac 900 zł x 10 miesiecy + jesli wysylaja cos dla dziecka w innym kraju to koszty sa tak wysokie,
tam up chodzi o to ze np., Why Not Usa to koszt ponad 30 tys zł a Rotary to okolo 15 tys zł -
niezmienniee
a ja mam pytanie, jak sie zaczeliscie kontaktowac z rotary ? drogą mailową czy dzwoniliście ? bo ilekroć próbuje wysłać maila do rotary olsztyn, gdańsk, warszawa to mi automatycznie odrzuca maila i on do mnie wraca :( -
karolkie
bylam rok temu, jadę jeszcze raz w przyszlym roku.
moze w sumie te dwa wyjazdy pochłoną 30tys ale nie jeden; o
ale do roatary trzeba doliczyc jeszcze koszt biletu (bilety z moja kolezanka kupowalysmy razem. moj do us kosztowal 4800, jej do meksyku 7200) i kieszonkowe. nie dostajesz kasy od rodziny "za nic". twoi rodzice muszą wpłaic im pieniadze, ktore potem ty otrzymasz.
jak porównac nasze wyjazdy (moj i mojej kolezanki) to po kalkulacji wychodzi, ze us z fundacji oplaca sie bardziej niz rotary. szczegolnie jesli jeszcze ktos ma do ciebie przyjechać. ona byla w lepszej sytuacji bo nikt do niej nie przyjechał.
