-
Beauty
- 11/11/2009 23:20
Jeżeli tak to z jakiego biura ?
Mając 17 lat - trafie do klasy senior i mam szanse otrzymać dyplom ukończenia high school i zostać na studia ? Czy muszę zdawać dodatkowo testy, wracać do Polski aby przedłużyć wizę ?
-
Toms
- 12/11/2009 00:31
Na wszystkei towje pytania jest jedna odpowiedz- wszystko zalezy od organizacji i szczescia. Jeden trafi do nowego yorku a drugi do miasteczka gdzies na zadupiu gdzie jest 500 mieszkancow i dystans miedzy sasiadami jest 20 mil. Co wcale nie znaczy ,ze bedzie mial zmarnowany rok.
Jeden moze zrobic wszystkie egzaminy, wrocic odrazu na studia, dostac dyplom i wszystko a drugi nie moze zorbic niczego z tych rzeczy. Wszystko zalezy od organizacji, host-parents, szkoly.
Naprawde czytajcie to forum. To juz sie nudzi czytac te same pytania ciagle. Jedziecie na rok,wlozcie w to troche wysilku. -
nowy etap:)
- 12/11/2009 15:41
a teraz tak na powaznie
1) nie wiem czy to nie kolejny prowokator bo zero znajomych i brak zdjecia jakos mnie nie przekonuje
2)niech sie ten ktos ruszy i poczyta a nie dupe zawraca tymi samymi pytaniami
3) chyba nie zalezy ci na tym wyjezdzie bo jaq przed wyjazdem to przeczytalam caqle grono od poczatku do konca. -
PE A EL CE U
- 12/11/2009 18:32
zaczalem pisac <doalmatur> maile i wszystko mi wyjasnili : * -
Alexz
- 12/11/2009 21:23
-
Toms
- 13/11/2009 00:13
-
Anita
- 13/11/2009 00:23
-
Mjr
- 13/11/2009 00:40
ale w zwiazku z tym ze amerykanie to narod bardzo zmotoryzowany i prawie kazdy dzieciak w wieku 16 ma swoj samochod
Godzina drogi do wiekszego miasta nie jest wielka przeszkoda.
ja jestem troche in the middle of nowhere ale mi sie to tam podoba... Male miasta maja zalety. Ludzie sa mili, gadatliwi, zyczliwi, znaja sie, pomagaja ci jesli cos potrzeba, sa ciekawi ciebie i twojego kraju... i ja akurat trafilem na bardzo milych ludzi... -
Anita
- 13/11/2009 23:22
Jeden minus-brak transportu publicznego, przez co trzeba polegać na rodzinie/znajomych zawsze jak sie chce gdzies jechać... Czyli jak chce iść do sklepu po cokolwiek to musze fatygować rodzinke. -
~*KasIOoLa*~
- 14/11/2009 01:42
ja jestem w malym miasteczku ale mam tu wszystko... od malych sklepikow, basen, kina, polska poczta, szkola(ale chodze do amerykanskiej oczywiscie), polski sklep^^, duze galerie...
wiec ludzie po co checie sie tak na siel pchac do tych duzych miast??? ludzie w kolo sie nie znaja, kazdy zabiegany i mysle ze hosci na mniej by pozwalali ze wzgledu na bezpieczenstwo itp...
btw jestem jakies 15 min od Chicago; D i stad tyle tu polskich akcentow... w sql codziennie z jakims Polakiem rozmawiam, czasami jak w Polsce sie tu czuje hahaha ale nie narzekam; )) -
nowy etap:)
- 14/11/2009 17:37
-
Kamil
- 15/11/2009 18:02
-
Toms
- 15/11/2009 18:50
Nie wszystko ale pewnie czesc tak:) -
Anita
- 15/11/2009 19:20
-
Kamil
- 16/11/2009 14:42
-
Anita
- 17/11/2009 05:24
Koordynatorka dostaje aplikacje i szuka rodziny o podobnych zainteresowaniach. Daje rodzinom kilkanaście aplikacji i rodzina wybiera osobę. Dopiero kiedy rodzina jest znaleziona zapisują do szkoły, a kiedy dyrektor się zgodzi my dostajemy informacje o rodzinie.
Byc może jest jakiś sposób na pojechanie do rodziny, którą się zna, ale to nie student wybiera rodzinę, tylko oni nas...w końcu to oni biorą obcą osobę do swojego domu. -
Kamil
- 17/11/2009 18:55
>To raczej niemożliwe. To rodzina wybiera ludzi. Moja
>przyjaciółka mieszka u koordynatorki, ona nam dokładnie
>powiedziała jak to jest.
>Koordynatorka dostaje aplikacje i szuka rodziny o podobnych
>zainteresowaniach. Daje rodzinom kilkanaście aplikacji i
>rodzina wybiera osobę. Dopiero kiedy rodzina jest
>znaleziona zapisują do szkoły, a kiedy dyrektor się
>zgodzi my dostajemy informacje o rodzinie.
>Byc może jest jakiś sposób na pojechanie do rodziny,
>którą się zna, ale to nie student wybiera rodzinę, tylko
>oni nas...w końcu to oni biorą obcą osobę do swojego
>domu.
no właśnie, rodzina wybiera sobie studenta, no ale jeśli ja bym sobie rodzine znalazł no to by znaczyło ze oni mnie wybrali; ] Więc dla biura to jeszcze ułatwienie sprawy bo nie muszą szukać. -
Tymon
- 18/11/2009 04:56
-
Anita
- 18/11/2009 23:04
-
Marta
- 20/11/2009 22:46
-
Kamil
- 04/12/2009 15:33
-
Anja eN
- 07/12/2009 04:44
-
Anja eN
- 07/12/2009 04:46
mam wrazenia ze te wszystkie pytania sa bardziej dla fundacji niz dla rodziny... -
Anita
- 08/12/2009 00:34
-
Matt G
- 08/12/2009 10:55
>to prawda że w stanach tak strasznie nie tolerują
>ściągania, że nawet na świadectwie pisze "ściągał"
>???
w sumie jest tak że sami uczniowie nie chca sciągac i zle się patrzą na osobę ściągającą, tak samo większoś osób odrabia prace domowe; ) ale musisz zrozumiec ze oni cały czas walczą o stypendia, miejsca na studiach itp i przeszkadza im jak ktos idzie na skróty i chce zając ich miejsce przez oszustowo a tego bardzo nie lubią tak samo jak kłamania. Musisz tam uważac co komu mówisz bo zaraz wszyscy będą wiedziec i to jest normalne; ) -
anna olga
- 08/12/2009 22:12
-
Anita
- 09/12/2009 01:42
-
Tymon
- 10/12/2009 03:07
-
Tymon
- 10/12/2009 03:11
-
Anita
- 10/12/2009 04:11
AP English- college class, która jak dobrze zdam egzamin zwalnia z niektórych lekcji w collegu...
Wszystko można sobie wziąć na wysokim... Chociażby jak moje koleżanki mają AP US history,to masakra, ciągle testy i od groma materiału. A przy tym jest efektowne, bo ma się codziennie ten sam plan, jest kontynuacja i na prawdę się tego uczymy, a nie zakuwamy do testów.
-
Mjr
- 10/12/2009 23:49
ja mam hiszpanski tak.
Matma. mega. Dosc trudna, trudniejsza niz u mnie w szkole w polsce. wiecej robienia zadan niz dyskutowania co jak i dlaczego.
Historia. jest rewelacyjna.. tylko kupa pracy..
najsmieszniej jest na angielskim dla 12thgrade. ktory jest w sumie najnudniejsza lekcja, bo trudna i o sredniowiecznych brytyjskich wierszach. ale i tak mam ocene lepsza niz 15 native speakerow. -
Anita
- 12/12/2009 03:22
Niby ma być trudniejszy-ale różnica jest taka, że na normalnym english musisz czytać książki i robi się ogólne rzeczy. Na AP skupia się na pisaniu, retoryce, analizie technik retoryki i rpzede wszystkim nauka słów (oni też się uczą nowych, trudnych słów) Więc jest to idealne dla exchange student, bo nie trzeba czytać książek, które oni każą, rozwija się słownictwo no i poprawia angielski poprzez pisanie wypracowań. (co tu też jest inne niż u nas, bo nauczyciel pozwala wybrać temat w zależności od rodzaju pracy, co daje wiele możliwości) -
agnieszka
- 12/12/2009 05:03
-
~Kasia~
- 13/12/2009 00:09
Potrafie zgarnac slaba ocene za wypracowanie na Polskim a co dopier gdybym miala cos takikego napisac w j. angielskiem...
Ale jakos widze, ze wszyscy sobie radzicie, wiec nie moze byc tak strasznie :) -
♥ Alice
- 13/12/2009 11:04
|
|
Zapraszam wszystkich, którzy byli, są teraz lub planuja wyjazd do USA w ramach programów Acadamic...