Rok w USA [539]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Beauty

    Czy istnieje szansa na trafienie do większego miasta typy Miami, Nowy Jork, Chicago ?
    Jeżeli tak to z jakiego biura ?
    Mając 17 lat - trafie do klasy senior i mam szanse otrzymać dyplom ukończenia high school i zostać na studia ? Czy muszę zdawać dodatkowo testy, wracać do Polski aby przedłużyć wizę ?
  • Toms

    Proponuje najpierw zapoznac sie z innymi teatami a potem zadawac takei pytania. Naprawde odpowiedz na to wszystko byla juz chyba z 500razy.

    Na wszystkei towje pytania jest jedna odpowiedz- wszystko zalezy od organizacji i szczescia. Jeden trafi do nowego yorku a drugi do miasteczka gdzies na zadupiu gdzie jest 500 mieszkancow i dystans miedzy sasiadami jest 20 mil. Co wcale nie znaczy ,ze bedzie mial zmarnowany rok.

    Jeden moze zrobic wszystkie egzaminy, wrocic odrazu na studia, dostac dyplom i wszystko a drugi nie moze zorbic niczego z tych rzeczy. Wszystko zalezy od organizacji, host-parents, szkoly.

    Naprawde czytajcie to forum. To juz sie nudzi czytac te same pytania ciagle. Jedziecie na rok,wlozcie w to troche wysilku.
  • nowy etap:)

    nie no dlaczego....ja uwielbiam takie pytania.przeciez kazdy ma prawo sie czegos dowiedziec. i po cholere ma czytac reszte grona skoro moze sie zapytac i denerwowac tym ludzi ale i tak w koncu ktos napisze.....Po cholere psuc oczy przed netem no i dupa sie przeciez zmeczy od siedzenie.

    a teraz tak na powaznie
    1) nie wiem czy to nie kolejny prowokator bo zero znajomych i brak zdjecia jakos mnie nie przekonuje
    2)niech sie ten ktos ruszy i poczyta a nie dupe zawraca tymi samymi pytaniami
    3) chyba nie zalezy ci na tym wyjezdzie bo jaq przed wyjazdem to przeczytalam caqle grono od poczatku do konca.
  • GRUB A

    ja to jestem zajebisty i zamiast pisac i pytac ludzi tutaj
    zaczalem pisac <doalmatur> maile i wszystko mi wyjasnili : *
  • Alexz

    co do tych miast . to chyba Cię zasmucę . nie da sę trafć do większych miast . to jest już zupełnie inny program . przynajmniej tak mi psali w mailach . ale tak ogólnie to po co te nerwy . ja tam i tak zawsze odpisze jak będę coś wiedziała : )
  • Toms

    NIe jestem pewien, ktos z gorna wiem ,ze trafil do wielkiego miasta w texasie, ktos do nowego orleanu.... ja sam mieszkam 15 minut od centrum milwakuee( miasto 500tysieczne):)
  • Anonim

    Wszystko zależy od przypadku. Ja myślałam, że to beznadzieja trafić do "małego" miasta, ale tu małe miasta są zupełnie inne niż w Polsce, nie można patrzyć przez perspektywę naszych małych miasteczek/wsi. Jest na prawdę cudownie!
  • Anonim

    Zazwyczaj nie trafia sie do duzego miasta, a na pewno nie w sam srodek. jesli to gdzies na przedmiescia, peryferia.

    ale w zwiazku z tym ze amerykanie to narod bardzo zmotoryzowany i prawie kazdy dzieciak w wieku 16 ma swoj samochod
    Godzina drogi do wiekszego miasta nie jest wielka przeszkoda.


    ja jestem troche in the middle of nowhere ale mi sie to tam podoba... Male miasta maja zalety. Ludzie sa mili, gadatliwi, zyczliwi, znaja sie, pomagaja ci jesli cos potrzeba, sa ciekawi ciebie i twojego kraju... i ja akurat trafilem na bardzo milych ludzi...
  • Anonim

    Zgadzam się, co do mentalności ludzi. Zupełnie ina niż u nas! Wszyscy robią wszystko, żeby pomóc i umilić czas. Sąsiedzi przychodza, przynoszą kolacje, ciastka, ostatnio sąsiadka przyniosła zdjęcia , które mi zrobiła na paradzia, inni sąsiedzi przychodzą zabierać naszego psa na spacer ze swoim...
    Jeden minus-brak transportu publicznego, przez co trzeba polegać na rodzinie/znajomych zawsze jak sie chce gdzies jechać... Czyli jak chce iść do sklepu po cokolwiek to musze fatygować rodzinke.
  • ~*KasIOoLa*~

    oj tak, z tym transportem to tragedia tutaj; ///

    ja jestem w malym miasteczku ale mam tu wszystko... od malych sklepikow, basen, kina, polska poczta, szkola(ale chodze do amerykanskiej oczywiscie), polski sklep^^, duze galerie...
    wiec ludzie po co checie sie tak na siel pchac do tych duzych miast??? ludzie w kolo sie nie znaja, kazdy zabiegany i mysle ze hosci na mniej by pozwalali ze wzgledu na bezpieczenstwo itp...

    btw jestem jakies 15 min od Chicago; D i stad tyle tu polskich akcentow... w sql codziennie z jakims Polakiem rozmawiam, czasami jak w Polsce sie tu czuje hahaha ale nie narzekam; ))
  • nowy etap:)

    można trafić do dużych miast ja byłam w St. Louis Monia w stolicy Texasu takze tak jak pisali wyzej zalezy od przypadku wszystko.ja bylam w duzym miescie nawet bardzo duzym i tez co do transportu musialam polegac zawsze na znajomych czy rodzine ale nigdy nie mialam z tym problemu.znajomi nawet czasami przyjezdzali po mnie tylko po to zeby gdzies zabrac zostawiali mnie tam i potem odbierali:) takze wszystko bylo ok:) mnie najbardziej smieszylo ze dla nich jezeli cos jest blisko to 15 minut samochodem np.bo St. Louis jest cholernie rozlegle.no i to by bylo na tyle co do tego tematu z mojej strony....Boze jak ja bym chciala juz tam wrócic....
  • Kamil

    właśnie sobie obejrzałem high school musical 3 no i bardzo mi sie spodobał, bo akcja toczy sie własnie w high school i pokazuje senior year. Rzeczywiście to wszystko tak fajnie wygląda w realu???; )
  • Toms

    nie:P

    Nie wszystko ale pewnie czesc tak:)
  • Anonim

    Ale ludzie nie są tak zdebileni jak Vanessa i Zac i nie śpiewaja zamiast mówić tylko normalnie się zachowują... Polecam obejrzeć Zaca Efrona w SNL, pięknie podsumował HSM.
  • Kamil

    co myślicie o szukaniu rodziny na własną rękę?? Jakby np obdzwonić szkoły które nas interesują i poprosić dyrektora żeby tam poszukał jakiejś rodziny to byłyby większe szanse. Tylko co na to biuro? W ogóle można sobie samemu rodzine znaleźć i potem w biurze dać do nich namiar?
  • Anonim

    To raczej niemożliwe. To rodzina wybiera ludzi. Moja przyjaciółka mieszka u koordynatorki, ona nam dokładnie powiedziała jak to jest.
    Koordynatorka dostaje aplikacje i szuka rodziny o podobnych zainteresowaniach. Daje rodzinom kilkanaście aplikacji i rodzina wybiera osobę. Dopiero kiedy rodzina jest znaleziona zapisują do szkoły, a kiedy dyrektor się zgodzi my dostajemy informacje o rodzinie.
    Byc może jest jakiś sposób na pojechanie do rodziny, którą się zna, ale to nie student wybiera rodzinę, tylko oni nas...w końcu to oni biorą obcą osobę do swojego domu.
  • Kamil

    >Anita napisała:
    >To raczej niemożliwe. To rodzina wybiera ludzi. Moja
    >przyjaciółka mieszka u koordynatorki, ona nam dokładnie
    >powiedziała jak to jest.
    >Koordynatorka dostaje aplikacje i szuka rodziny o podobnych
    >zainteresowaniach. Daje rodzinom kilkanaście aplikacji i
    >rodzina wybiera osobę. Dopiero kiedy rodzina jest
    >znaleziona zapisują do szkoły, a kiedy dyrektor się
    >zgodzi my dostajemy informacje o rodzinie.
    >Byc może jest jakiś sposób na pojechanie do rodziny,
    >którą się zna, ale to nie student wybiera rodzinę, tylko
    >oni nas...w końcu to oni biorą obcą osobę do swojego
    >domu.

    no właśnie, rodzina wybiera sobie studenta, no ale jeśli ja bym sobie rodzine znalazł no to by znaczyło ze oni mnie wybrali; ] Więc dla biura to jeszcze ułatwienie sprawy bo nie muszą szukać.
  • Tymon

    Zaleta małych miast ? Mozliwe, ale sadze że mimo wszystko małe miasteczka w "middle of the nowhere" jak ktos to fajnie okreslil, nie oferuja duzo atrakcji i mimo tych wszystkich emocji zwiaznych z byciem w stanach moze sie zrobic nudno. Ja mieszkam w przedmiesciach dwoch najwiekszych miast w stanie Minnesota (tzw. Twin Cities) czyli w Minneapolis-St.Paul i nawet tu mam czasami wrazenie ze to miasto takie puste ... aczkolwiek nie nazekam i sie bardzo ciesze z mojego pobytu i kazdemu polecam takaa przygode ! Pozdr.
  • Anonim

    Dlatego lepiej w aplikacji napisać o swoich "wieeeeelu" hobby i zainteresowaniach i oczekiwaniach, w sensie wpakować tam dużo tekstów typu "lubię chodzić do kina, teatrów, zwiedzać MIASTA, kręgle, zakupy itp. Oni nie wpakują nikogo do miasta gdzie NICZEGO nie ma, bo to by było bezcelowe.
  • Marta

    małe miasto- duże miasto co za różnica i tak najwięcej czasu spędzasz tam w szkole, i wszedzie bedziesz sie dobrze bawic jak zaczniesz uprawiac sport itp. (czyt. albo inne formy zapoznawania się z ludźmi). Ja mieszkałam w mialym miasteczku a do Los Angeles miałam 1,5 godz i wpadałam tak co jakis czas bo czesciej poprostu nie dałam rady, miałam za duzo spraw na głowie. ale moich kochanych ludzi z Romoland za nic bym nie zamieniła!
| |

Zapraszam wszystkich, którzy byli, są teraz lub planuja wyjazd do USA w ramach programów Acadamic...



Fotki

Miejsca grona (0)