-
KOSAnia
Ja zabrałam zdecydowanie za dużo ciuchów!!! To było bez sensu bo przy tamtejszych cenach i ilości sklepów. No i jak to często bywa przytyłam więc i tak bym musiała kupić sporo ubrań. Wzięłam parę drobiazgów dla host family, czekoladki, coś z bursztynem i chyba jakiś obrazek czy obrus. I to w zasadzie tyle. Nic więcej mi do głowy teraz nie przychodzi. Reszta standardowo jak do każdego wyjazdu. -
KACZOR
A byłaś w jakimś większym mieście??? Bo w mojej miejscowości mieszka 14 tys. ludzi myślisz że dużo będzie sklepów itd?? Ja z prezentów biorę dla Host ojca Polską wódke dla Host mamy jakieś albumy o Polsce i książkę kucharską oczywiście z polską kuchnią:D
Tylko nie wiem co dla dzieci wziąć Córka ma 19 a Syn 20. Co mi radzicie?? -
Seattle82m
-
KOSAnia
Byłam na kompletnym zadupiu. Miasteczko Newcastle pod Oklahoma City ( http://en.wikipedia.org/wiki/Newcas... W samym miasteczku nie było nic, to prawda. Pewnie wszystko zależy od tego, na jaką rodzinę i znajomych trafisz. U mnie było tak, że rodzinka sądziła, że najlepszym rozwiązaniem na weekend jest wrzucenie mnie i Kristin (Niemka, która ze mną mieszkała) do najbliższego centrum handlowego i zostawienie nas tam na cały dzień. Niema jak trochę Amerykańskiego podejścia konsumpcyjnego; )
Co wiesz o rodzinie, do której jedziesz? Jaka miejscowość i stan? Przysłali ci jakieś zdjęcia? -
-
KACZOR
Wiem tyle że mają Polskie pochodzenie nazwisko Szymczak, maja dwojke dzieci ale na studiach wiec nie bede z nimi mieszkal no i tyle. Bede mieszkal w Grafton w Massachusetts. Fotek mi nie przyslali. -
Seattle82m
KOSAsia... to mialas przejegrane mowiac bardzo delikatnie.. kurcze! Ja trafilem do bogatej rodziny ktora mnie rozpieszczala i zabrala mnie do kilku innych stanow.. (reszta w kwestionariuszu ktory wypelnilem dla ciebie). Dziwie sie wiec, ze pomimo tak nimilych wrazen z USA piszesz prace o tym kraju i nie jestes do niego zrazona.
Juz gdzies to napisalem ale powtorze raz jeszcze. W wielkiej mierze to czy komus sie bedzie podobac w USA czy nie zalezy od tego czy trafil do fajnej rodziny czy nie.
-
Seattle82m
-
KOSAnia
Mój wyjazd w ogóle był hadcorowy; )
W październiku w wypadku samochodowym złamałam rękę, potem bujałam się z ubezpieczeniem i lekarzami. Miałam uszkodzony jeden z nerwów więc nie mogłam ruszać nadgarstkiem. Wylądowałam u pary sześćdziesięciolatków, mojego host father nie cierpiało całe miasteczko i wszyscy uwali go za furiata niezrównoważonego psychicznie! :D Na szczęście teraz się z tego śmieję. To był niezapomniany rok! Dużo by opowiadać. -
Seattle82m
No to ladnie, moj pobyt byl maga udany, bez wiekszych problemow. Po raz kolejny okazuje sie ze roznie to bywa. -
>Juz gdzies to napisalem ale powtorze raz jeszcze. W wielkiej
>mierze to czy komus sie bedzie podobac w USA czy nie zalezy
>od tego czy trafil do fajnej rodziny czy nie.
>
Seattle82m, zgadzam się.
Ja wylądowałam w Michigan. Sam w sobie stan malo ciekawy..
Ale dzięki rodzinie mogłam zwiedzić całe wschodnie wybrzeże.
Host mama byla lekarzem, co mówi samo za siebie. Mialam okazje chodzić z nimi do Chicagowskiej opery, jeźdźić na festiwale muzyczne.
Dużo zawdzięczam mojej host family. Poniwaz wszyscy w tej rodzinie grali na intrumentach, moja host mama pomogla mi kupic taniej nowy saxofon, zapisalam się na lekcje, należalam do zespolu szkolnego.. i przy okazji spełniłam marzenie życia.. :D
Nie nudziłam się z nimi ani trochę.
A wracając do tematu..
wziełabym pustą walizkę, ciuchy i sprzęt warto kupic na miejscu.
Jezeli chodzi o prezenty dla rodzinki, to chyba standard.. czyli jakis album o Polsce w jezyku angielskim.. + jakies hand made rękodzieło prosto z cepeli.. + jakies czekoladki wedla.. (mojej rodzinie podobaly sie z czekoladki w pudeleczku z Chopinem.)
-
KOSAnia
Moim też to pudełko się bardzo podobało. Coś z bursztynem tez można zabrać. -
balbi
czyli ogólnie wiekszosc zgadza sie zeby zabrac prawie pusta walizke, no bo własnie co potem? jak sie z powrotem zapakowac z zakupami z calego roku plus co się przywiozło?; P -
j.
-
balbi
-
j.
mi akurat sie oplacalo
choc kilka paczek(z elektronika) trafilo na clo
ale i tak wyszedlem na swoje
przy tej wartosci dolara dzis na pewno sie oplaca -
balbi
