R.E.M. [217]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Kyльбaбa

    Koncert odbyl sie pare kilometrow od Grazu pod golym niebiem. Przyjechalam tam troche wczesniej i swoje odstalam, ale dzieki tam znalazlam sie pod sama scena.

    Jak tylko przyszedl zmrok - zaczelo sie.
    Pierwsza piosenka - Kenneth. Niesamowita energia, wszyscy skakali i pod
    scena zrobilo sie jakos luzniej i zostalam wepchnieta... do pierwszego
    rzedu, gdzie twardo trzymalam sie juz do konca koncertu.
    Koljeny kawalek: So Fast, So Numb - rewelacja oczywiscie. Potem podobno
    Animal (nie pamietam tego) i wreszcie to na co czekalam, czyli Leave.
    Genialna piosenka i uwazam, ze swietnie nadajaca sie na koncerty. Eh.
    Trudno mi nawet opisac - to trzeba przezyc!
    Setlista generalnie nie byla niespodzianka. Grali to co ostatatnio. Me
    In Honey, Electrolite, Orange Crush i te wszystkei nowe piosenki. Z
    ciekawszych piosenek bylo jedynie 7 chinese brothers.
    Ogolnie widac bylo, ze to jest tylko jeden koncert z wielu pod czas tej
    trasy. Stipe dawal przedstawienie, jak zwykle - dla mnie prawde mowiac
    az do przesady.
    Buck jak zwykle trzymal dystans do wszystkiego i tylko zagadywal co
    jakis czas do Scotta McCaugheya. Natomiast Mills zachowywal sie jakby
    mial 20 lat i latal, skakal i sie wyglupial. Spiewali ze Stipem do
    jednego mikrofonu, a na koniec zeskoczyl ze sceny i przelecial przed
    publicznoscia przybijajc "piatki" do wyciagnietych dloni.

    Ogolnie bylo super, atmosfera wsrod publicznosci byla niezwykle mila -
    nie bylo specjalnego scisku, a stalam prawie na srodku. Koncert byl
    swietnie zagrany i mimo, ze nie bylo niespodzianek to bawilam sie
    naprawde rewelacyjnie (a zawsze sie balam, ze kolejny koncert po Kolonii
    czy Wawie wypadnie dla mnie po prostu kiepsko).
| |

We are young despite the years, we are concern, we are hope despite the times! a oprócz tego...



Fotki

Miejsca grona (0)

Tagi