Radiohead [2769]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • anti

    nie wiem - ale sam tekst yorka przed creep "we have no idea which songs you know and which you don't" wynikał troche z irytacji tym jak zachowywali się NIEKTÓRZY ludzie. chciałbym się mylić.

    ale przyznacie że była mała różnia w zachowaniu ludzi między creep w poznaniu (znajdziecie na youtube)

    a tym http://www.youtube.com/watch?v=Gms3...

  • Grześ

    >kacper p. napisał
    >stałem na wprost thoma sądze że cztery kroki za tobą.
    >jeśli darcie mordy i klaskanie uważasz za szaleństwo to
    >niestety już twój problem. dla mnie ludzie stali jak
    >tłuki to że podskoczysz trzy razy w utworze to raczej
    >żart niż faktyczne szaleństwo

    Tak nawiasem mówiąc, to co ci ludzie mieli wg ciebie robić? Mdleć z wrażenia, dostać ataku serca, posikać się w spodnie, stanąć na rzęsach, dostać orgazmu? Podstawową formą wyrażania emocji na koncercie jest chyba skakanie (w tym tańczenie czy gibanie się, czy cokolwiek), klaskanie, machanie łapami, śpiewanie i darcie ryja. Poza tym, już pisałem wcześniej, to nie jest drum'n'bass żeby każdy napierdalał na trzech metrach kwadratowych, ani jakiś polski punk żeby pogować pod sceną. Raczej ludzie woleli przeżywać to wszystko bardziej 'statycznie'... W sumie to sam nie raz zamierałem na chwilę łapiąc się za głowę (z powodu tak ogromnego pozytywnego zaskoczenia setlistą, wykonaniem, efektami i wszystkim), że się wcale tym stojącym nie dziwię. No mogłoby być w niektórych momentach (i miejscach na publiczności) trochę żywiej, ale kurna nie przesadzajmy, aż tak źle też nie było (mówię, przypomnijcie sobie jak było na Moderacie :D)

  • KaZ

    >Grześ napisał
    >Mnie zabiło jak jacyś goście obok mnie
    >zaczęli pogować, no skąd sie tacy kretyni biorą, to ja
    >nie wiem. Przecież to nie jest kazik na żywo, do ch*ja
    >wacława :/

    Ha! Mówiłem, że jakieś debile się znajdą!
  • KaZ

    >gośka napisała:
    >a ja mam paleczke do perkusji od eda! <radosc>

    'Lucky' you. :P
  • Goshka

    Właśnie stworzyłam piękne podsumowanie, ale niestety cały tekst diabli wzięli, a było w nim to:
    dziękuję za tytuły utworów granych przed, wiedziałam że mogę na Was liczyć :)
    Było również, to że na koncert przyjeżdża się po to by wspólnie go przeżyć z innymi, za tym idzie liczenie się z sąsiadem i że mankamenty będą zawsze, a taki koncert tylko jeden i jestem w gronie szczęśliwców którzy go przeżyli!
  • Goshka

    Wystarczy nasycić się muzyką a cała reszta nie ma znaczenia.
  • M.

    >Goshka napisała:
    >Było również, to że na koncert przyjeżdża się po to
    >by wspólnie go przeżyć z innymi, za tym idzie liczenie
    >się z sąsiadem i że mankamenty będą zawsze, a taki
    >koncert tylko jeden i jestem w gronie szczęśliwców
    >którzy go przeżyli!

    Tylko szkoda, że sąsiad nie liczy się z Tobą. Rozumiem, że ktoś się wczuwa, ale niech i mi pozwoli przeżyć ten koncert. Właściwie to bym nie narzekał, gdybym mógł chłonąć muzykę zamiast uważać żeby nie dostać w głowę, bo przez to czuję taki niedosyt... że np. część Paranoid Android zupełnie mi umknęła. "A taki koncert tylko jeden..."
  • pinka

    kurde nie rozumiem tych wszystkich komentarzy: "no bo stali jak kołki" albo "skakali mi po głowie", halo chyba każdy przeżywa to po swojemu... mnie na przykład tak wryło, że przez kilka kawałków nie byłam w stanie się ruszać w jakikolwiek sposób, aha no i tak spoglądałam na telefon żeby zobaczyć czy dyktafon się nie wyłączył i obejrzałam się kilka razy do tyłu bo to było niesamowite uczucie kiedy słyszało się echo klaskania tych 40 tys osób które stoją za tobą i czują podobnie :)
    no i pomimo dwóch lasek które były po**** i skutecznie potrafiły "umilić" mi koncert (nie będę się o nich rozpisywać bo szkoda słów...) i jednej która już od Moderatu wkładała mi łokcie między łopatki to .... to był koncert mojego życia!!! i mam nadzieję że za jakiś czas będę już pamiętać tylko tańczącego Thoma i te wszystkie dźwięki a nie przypadkowych współkoncertowiczów, których przecież się nie wybiera. więc ludzie bez przesady, chyba nie to było najważniejsze tego wieczoru jak kto "się bawił", czy delektował koncertem, ale to, co czuło się samemu.
    peace
  • Mickey.

    >M. hat geschrieben:
    >"A taki
    >koncert tylko jeden..."

    Nie jeden! Nie jeden! Ugryź się w język!
    Say: "Ten koncert to dopiero początek, jadę na następne!" :D
  • M.

    >pinka napisała:
    >kurde nie rozumiem tych wszystkich komentarzy: "no bo stali
    >jak kołki" albo "skakali mi po głowie", halo chyba każdy
    >przeżywa to po swojemu...

    a potem:

    >no i pomimo dwóch lasek które były po**** i skutecznie
    >potrafiły "umilić" mi koncert (nie będę się o nich
    >rozpisywać bo szkoda słów...) i jednej która już od
    >Moderatu wkładała mi łokcie między łopatki to .... to
    >był koncert mojego życia!!!

    :)


    PS. Powiedzmy, że to był jedyny koncert na którym były jakieś niedociągnięcia organizacyjne; )
  • pinka

    och czepiasz się; P
    chodziło mi o to, że te wszystkie narzekania świadczą o tym, że dla niektórych najważniejszym nie stało się to, co powinno się stać. Natomiast druga część mojej wypowiedzi miała służyć jako przykład, że też nie miałam zbyt kolorowo (tak się składa, że nie jestem zbyt dużym człowiekiem i chwilami to była walka o przetrwanie; ) ) ale jednak nie o to chodziło przecież!
  • KaZ

    >vinieta napisała:
    >@ Jacek --> To, co napisałam, było odnośnie nie tylko
    >Twojego posta, lecz także kilku wcześniejszych, w których
    >pisano z oburzeniem o ludziach którzy śmieli nie skakać
    >na którymś tam kawałku i którzy klaskali w połowie
    >piosenek. Zachowanie ludzi, o którym piszesz jest
    >rzeczywiście nieco irytujące, ale nadal uważam, że póki
    >ktoś nie utrudnia Ci odbioru koncertu (wtedy w zęby :D),
    >to niech sobie robi co chce, ja się tym nie przejmuję; -)

    Pozwólcie, że wtrącę. Oboje macie po trosze rację, bardziej jestem jednak, w tym przypadku, za opinią Jacka. Bo co innego jeśli pojedyncze osoby zachowują się na koncercie jak Ty vinieta, a co innego jeśli znaczna i co gorsza widoczna większość stoi jak wbite w dno morza pale, które nawet największa fala nie ruszy (że pozwolę sobie tu na użycie małej metafory) i mają cały koncert w dupie tak naprawdę bo przyszli tu dla czystego 'fanu' bo dostali bilety od znajomych albo przez jakieś wtyki ale niestety RH okazał się być dużo mniej rozrywkowy niż Madonna więc można było ze szwagrem pogadać (tu odnoszę się do jednego filmiku kilka postów wcześniej). I takie tępe osoby zabierają cenne miejsce, zasłaniają, psują powietrze, atmosferę, gadają między sobą w trakcie występu i w efekcie psują reszcie całą frajdę z odbierania koncertu 'wszystkimi zmysłami'.
  • KaZ

    >M. napisał
    >>Jacek napisał
    >>
    >>i dodam jeszcze to i owo - czy nikt z Was nie widział
    >tego
    >>co wyczyniał Jonny? Pod koniec Street Spirit grał na
    >>gitarze i ową gitarą wciskał klawisze keyboardu - i
    >>trafiał (!!!)


    Widziałem! :D Kurna, ten koleś jest wszechstronny fest!


    >Fak! Niech diabli by wzięli wszystkie kudłate łby. Żeby
    >cokolwiek zobaczyć to przez cały koncert musiałem się
    >przeginać, wyginać i stawać na palcach... A nie jestem
    >niski. No i mnie mnóstwo ominęło oczywiście.
    >

    Popieram, też stał przede mną taki jeden typ. Niby niższy ode mnie ale przez to, że musiał sobie postawić fryzurkę na jakiś żel czy lakier, musiałem się co chwila gibać na boki, żeby środek sceny zobaczyć. Nie wspominając już o tym, że typ przed koncertem niby chcąc przejść dalej 'przesunął' mnie, stanął centralnie przede mną i za chuj nie chciał się ruszyć w żadną stronę. :|
  • dmn

    Sfrustrowane wywody niektórych z Was na temat koncertowych sąsiadów pozwalają odnosić wrażenie, że pierwszy raz na koncercie byliście; ) niestety to norma, że ludzie popadają w skrajności w odbiorze (lub 'odbiorze') tego co się na scenie dzieje...

    Jonny grający na klawiszu za pomocą główki gitary roxx; )
  • amanita Hukkle!

    >anti napisał
    >przez pierwsze kilka utworów chciałem zamordować prawą
    >stronę pierwszej strefy w której stałem - ludzie stali
    >jak kołki - nie klaskali po utworach, gapili się k... i
    >patrzyli jakby bardziej na zasadzie ewaluacji "za co
    >zapłacili" albo jakby dostali bilety w swojej korporacji i
    >dywagowali czy było warto iść na koncert. po secie
    >podstawowym nadal stali jak kołki na zasadzie "przecież i
    >tak zabisują" -
    (........)
    >aha, pozdrowienia dla wszystkich którzy też czekali
    >godzine na orlenie zeby zatankować na A2 w drodze powrotnej
    >do warszawy:)
    >
    >sam koncert przepiękny - trochę mało smaczków z the
    >bends:)

    Dzieki za pozdrowienia:) stałam na Orlenie i marudziłam w megastrasznej kolejce.
    - Na koncercie byłam po prawej stronie i sceptycznie obserwowałam co się dzieje, co się stanie..czekałam na ciarki, a one nie nadeszły...koncert bez rewelacji-nie wiem, może za daleko stałam(2 strefa), może za 160 +dojazd i ceregiele chciałam cudów na kiju.. jednak miałam wrażenie, że TY zbytnią sympatią do widowni nie pałał, koncert- nic wyjątkowego ponad techniczne, dobrze wykonaną pracę-nie czułam jakiejś wyjątkowości...czegoś nienazwanego jak ciarki i dreszcze-zazdroszczę więc tym, którzy kwalifikują 25.08 do najlepszych dni swego życia-dla mnie dużo lepszy był koncert Lamb po którym przez 2 dni nie mogłam usnąć, a w szczytowym momencie cudnego show miałam ciarki nie tylko na ramionach i plecach ale i na...udach
    ps-moderat wcale nienudny!!!
  • KaZ

    @ dom:
    Po prostu dzielimy się spostrzeżeniami, wrażeniami, ciekawymi sytuacjami itp. Po to są fora dyskusyjne, kolego. Każdy wie, że oglądanie koncertu na żywo nigdy nie będzie tak komfortowe, jak oglądanie koncertu na kompie czy dvd. Nie znaczy to jednak, że nie można sobie ponarzekać. W końcu ludzka rzecz.
    ;P
  • KaZ

    >amanita Hukkle! napisała:
    >nie czułam jakiejś
    >wyjątkowości...czegoś nienazwanego jak ciarki i
    >dreszcze-zazdroszczę więc tym, którzy kwalifikują 25.08
    >do najlepszych dni swego życia-dla mnie dużo lepszy był
    >koncert Lamb po którym przez 2 dni nie mogłam usnąć, a w
    >szczytowym momencie cudnego show miałam ciarki nie tylko na
    >ramionach i plecach ale i na...udach
    >ps-moderat wcale nienudny!!!
    >

    Hehe, dużo ludzi, którzy byli na Lamb mówią, że postawili poprzeczkę dla RH naprawdę wysoko. :D
    Ja niestety nie mogłem pójść, strasznie żałuję, na żaglach wtedy byłem. :(
  • dmn

    >• k▲z • napisał
    >@ dom:
    >Po prostu dzielimy się spostrzeżeniami, wrażeniami,
    >ciekawymi sytuacjami itp. Po to są fora dyskusyjne, kolego.
    >Każdy wie, że oglądanie koncertu na żywo nigdy nie
    >będzie tak komfortowe, jak oglądanie koncertu na kompie
    >czy dvd. Nie znaczy to jednak, że nie można sobie
    >ponarzekać. W końcu ludzka rzecz.
    >;P

    zatem ja ponarzekam sobie np na super-ziomali z firmy ochroniarskiej, którzy nie wiedzą do czego służy trzymany przez jednego z jej pracowników megafon; ) Ponad godzina bezsensownego duszenia się w tłumie z pytaniem na ustach "zdążę wypić browar, czy nie?".
    Ale i tak najlepszy był środkowy typek przy scenie, który to podczas Radiogłowych raz na jakiś czas wpychał sobie coraz głębiej stoperki - myślałem, że mu lewy prawym uchem wyjdzie!
    Ale jego twarz wyrażała (wybaczcie) ewidentną tęsknotę za rozumem; )
  • M.

    >dom♪♫ napisał
    >Sfrustrowane wywody niektórych z Was na temat koncertowych
    >sąsiadów pozwalają odnosić wrażenie, że pierwszy raz
    >na koncercie byliście; )

    Fajnie tak stracić dziewictwo na koncercie Radiohead, czyż nie? :P
  • dmn

    To wyznanie? :P
    A poważnie to chyba niekoniecznie fajnie - można już nie mieć lepszego orgazmu.
| |

Grono miłośników grupy Radiohead



Fotki

Miejsca grona (0)