-
jm
>vinieta napisała:
>Ale czy ktoś tańczy, czy stoi? Who cares?
>Kota. napisała:
>Zgadzam się w zupełności z vinieta. Ja pewnie zostałam
>odebrana jako dziewczynka dla lansu, bo mało śpiewałam, i
>niestety nie miałam siły skakać bo organizm po kilku
>godzinach snu i męczącej podróży odmówił
>posłuszeństwa, więc sobie spokojnie stałam (lub jak kto
>woli, tylko się tępo patrzyłam i nie śpiewałam
>wszystkich piosenek o Mój Boże to straszne!). Każdy
>odbiera inaczej, jedni może stali, bo mieli akurat ochotę,
>drudzy skakali i już! Ten, kto stał i nie śpiewał nie
>musiał być od razu dla lansu, sorry.
Koleżanki, nie zrozumiałyście mnie - jak dziewczyna co chwilę się ogląda dookoła, patrzy na zegarek i ogólnie sprawia wrażenie znudzonej, to raczej wygląda na to że pomyliła miejsca i nie powinna się była tam znaleźć.
To widać, czy ktoś jest dla lansu, czy "bo wypada". Zresztą skręcało mnie, jak jakieś cwaniaki chwaliły się "znajomościami w eventimie" i że "byli na Madonnie i U2 i tu też się udało bilety załatwić".
Zresztą mogę Wam zacytować inną opinię, z forum Porcysa:
"A klimat - "ludzie" przepychający się do barierek z piwem i zapiekankami (sic!). Laski, które ulokowały się przy samych barierkach i dyskutowały ożywione, z jakiego miasta która jest oraz ogólny smród nieświeżych, spoconych ciał. I w większości jakieś kompletnie przypadkowe osoby na zasadzie: "no i żeśmy poszli z żoną na ten koncert ale po zapiekanki to takeśmy stali chyba z godzinę i z piwkiem sobie chodzić nie można było proszę ja ciebie. i tak żeśmy ze szwagrem stwierdzili że jednak szkoda było ciepłego wieczoru bo na działkię se można było pojechać, grilla zrobić pięknego, Krzyśków zaprosić"."
Peace. -
Anonim
@ Jacek --> To, co napisałam, było odnośnie nie tylko Twojego posta, lecz także kilku wcześniejszych, w których pisano z oburzeniem o ludziach którzy śmieli nie skakać na którymś tam kawałku i którzy klaskali w połowie piosenek. Zachowanie ludzi, o którym piszesz jest rzeczywiście nieco irytujące, ale nadal uważam, że póki ktoś nie utrudnia Ci odbioru koncertu (wtedy w zęby :D), to niech sobie robi co chce, ja się tym nie przejmuję; -) -
fartek
zgadzam się, z tym klaskaniem w połowie "You and whose army?" to ludzie przegięli :/ to już jest brak wyczucia wg mnie... na videotape chyba tez. -
-
Anonim
>vinieta napisała:
>>Goshka napisała:
>>1000 punktów dla tego kto będzie w stanie wymienić
>utwory
>>które leciały przed koncertem Radiohead, na pewno Cool
>>Kids - Black Mags jeszcze coś było, ale nie
>>pamiętam...pomóżcie; ]
>>ps. ma ktoś boootlega; D
>
Gold Lion - Yeah Yeah Yeahs
-
ola
>Dominika napisała:
>>vinieta napisała:
>>>Goshka napisała:
>>>1000 punktów dla tego kto będzie w stanie wymienić
>>utwory
>>>które leciały przed koncertem Radiohead, na pewno Cool
>>>Kids - Black Mags jeszcze coś było, ale nie
>>>pamiętam...pomóżcie; ]
>>>ps. ma ktoś boootlega; D
Hard-Fi - Hard to Beat -
Anonim
-
Jurek
-
Grześ
>Goshka napisała:
>1000 punktów dla tego kto będzie w stanie wymienić utwory
>które leciały przed koncertem Radiohead, na pewno Cool
>Kids - Black Mags jeszcze coś było, ale nie
>pamiętam...pomóżcie; ]
>ps. ma ktoś boootlega; D
Był też dwa razy Blur - "Country house" i "Beetlebum", i coś z Placebo, ale nie pamiętam co. A resztę wymieniono już wcześniej :P -
Anonim
>Grześ napisał
> i
>coś z Placebo, ale nie pamiętam co.
"This Picture" -
Bartek
szkoda, że nie zagrali np. Sulk albo Pyramid Song.
najważniejsze że grali Reckoner i I might be wrong.
zdziwiłem się że było Creep.
było super. -
Anonim
>>kacper p. napisał
>powiedzcie mi jakim cudem 98% ludzi było w stanie stać
>przy Idiotequ? jak można było nie tańczyć do tego? albo
>chociaż podskakiwać. to samo myxomatosis i w ogóle
>wszystkie utwory, nie łapię tego i nie zrozumiem, czekasz
>na jakiś zespół ileś tam lat a gdy już gra stoisz i
>się gapisz, jak kiwniesz głową to znaczy że właśnie
>doszedłeś;/
>rozumiem kontemplacja muzyki, ale jasny gwint ten koncert
>był tak niesamowicie energetyczny że nie wierzę jakim
>cudem ludzie ustali np. przy bangers and mash.
>>Może ty na innym koncercie byłeś? [;
>>Tam gdzie ja stałem (1. strefa na samym środku, dwa kroki od barierki), to chyba tylko na >>ideotape było w miarę cicho i spokojnie, a przez resztę koncertu wszyscy w promieniu kilkunastu >>metrów ode mnie darli japę i nie przestawali skakać, aż mnie to w pewnym momencie irytowało bo >>wolałbym sobie niektórych utworów w spokoju posłuchać, a nie, że mi ktoś wskakuje na plecy; P >>Widocznie stałeś w jakimś dziwnym miejscu [;
stałem na wprost thoma sądze że cztery kroki za tobą. jeśli darcie mordy i klaskanie uważasz za szaleństwo to niestety już twój problem. dla mnie ludzie stali jak tłuki to że podskoczysz trzy razy w utworze to raczej żart niż faktyczne szaleństwo -
Anonim
>vinieta napisała:
>>Grześ napisał
>> i
>>coś z Placebo, ale nie pamiętam co.
>
>"This Picture"
Grizzly Bear - Two weeks -
Юстина
a ja bardzo bym chciała pozdrowić człowieka który z tak wielką radością pod koniec koncertu przeskoczył z trzeciej do drugiej strefy powodując tak piękną reakcję ochroniarza, że do tej pory śmiać mi się chce (:
jedynym moim zastrzeżeniem co do koncertu jest to, że miał trwać 8 godzin a nie 2 (; -
-
Bartek
>jedynym moim zastrzeżeniem co do koncertu jest to, że
>miał trwać 8 godzin a nie 2 (;
podpisuję się pod tym
-
Anonim
Ochłonęłam, można coś napisać; -)
Koncert obłędny, super aranżacje, które dzięki fantastycznemu nagłośnieniu słychać było idealnie. Do tego fajna setlista, choć może zabrakło mi kilku utworów - przede wszystkim mojego ukochanego "Where I End and You Begin" i "Planet Telex", które zawsze chciałam usłyszeć live, ale to już takie indywidualne życzenia. Z tego, co faktycznie zostało zagrane - po prostu FENOMENALNIE zabrzmiało "The Gloaming", niesamowite ciary i trans. Do tego wyróżniłabym "The National Anthem", "Reckoner" i "Myxomatosis" - moc. Bardzo fajnie z ich strony, że był "Creep", choć specjalną fanką tego kawałka nie jestem, ale gest przemiły i taki ukłon w stronę czekającej 15 lat publiczności, tak to trochę odebrałam. Akcja pt. "Oko Thoma" przeurocza i rozbrajająca :-) No i te światła! Cudowne, idealnie zsynchronizowane z tym, co działo się na scenie, coś wspaniałego. Ogólnie masa emocji, ciar i transu. Osobiście bardziej się przysłowiowo obsrałam na koncercie w Berlinie rok temu, ale to tylko dlatego, że był to mój pierwszy koncert Radiohead i wrażenia były spotęgowane do granic. We wtorek przypomniałam sobie jednak, dlaczego po berlińskim koncercie powiedziałam o nich "cholerni hipnotyzerzy z Oksfordu" :-)))
Aha, powrót do domu był prawdziwym wyczynem - pozdrawiam i podziwiam wszystkich tych, którzy ściśnięci wracali do Warszawy pociągiem o 1:10. Ja wymiękłam i czekałam godzinę na następny (a tam już trafiłam rozkładane miejsca siedzące; P). -
Grześ
>kacper p. napisał
>stałem na wprost thoma sądze że cztery kroki za tobą.
>jeśli darcie mordy i klaskanie uważasz za szaleństwo to
>niestety już twój problem. dla mnie ludzie stali jak
>tłuki to że podskoczysz trzy razy w utworze to raczej
>żart niż faktyczne szaleństwo
Przesadzasz. Jak tłuki to stali na Moderacie :D -
M.
>Jacek napisał
>
>i dodam jeszcze to i owo - czy nikt z Was nie widział tego
>co wyczyniał Jonny? Pod koniec Street Spirit grał na
>gitarze i ową gitarą wciskał klawisze keyboardu - i
>trafiał (!!!)
Fak! Niech diabli by wzięli wszystkie kudłate łby. Żeby cokolwiek zobaczyć to przez cały koncert musiałem się przeginać, wyginać i stawać na palcach... A nie jestem niski. No i mnie mnóstwo ominęło oczywiście.
Jakby tego było mało to przede mną narodził się nowy Thom Yorke, który taaaaaak się wczuwał w piosenki, że zamiast słuchać (nie mówię już nawet o oglądaniu) musiałem uważać żeby mnie nie pieprznął głową. Nie wspominając już o tym że ciągle mnie deptał i na mnie wpadał. Na dodatek przyszedł z dziewczyną, która w połowie koncertu sobie usiadła... pozostawię to bez komentarza. I w ten oto sposób ów "Thom" popsuł mi kilka piosenek. Aż mnie czasami nosiło żeby mu tam je*nąć, naprawdę.
Jakby TEGO było mało to za mną stała kolejna parka... No i oczywiście chłopczyk przez cały czas wpychał mi łokieć w plecy, bo chyba miał za mało miejsca. Rzecz jasna nie mogła sobie ta parka stać normalnie, tylko chłopczyk musiał otoczyć swoją lubą rękoma. Czyli wokół niej powstało półkole o promieniu pół metra. Że tak to literacko ujmę - On był księżycem na Jej orbicie. Jeszcze może i nie miałbym nic przeciwko przeuroczym zakochanym, ale jak podczas "oka Thoma" przy szale i uciesze fanów panienka wyskoczyła z pytaniem: "Czym oni się tak podniecają?" to zwątpiłem w sens ich istnienia - przynajmniej na tym koncercie.
W związku z powyższym postawiono mnie przed wielkim dylematem: albo się gibać, albo widzieć co się dzieje na scenie. Ostatecznie trochę się potańczyło, trochę pooglądało.
Na szczęście magii koncertu nie udało im się zniszczyć i jestem z niego bardzo zadowolony :) Setlista wspaniała! Nooo, pozostał mały niedosyt, że nie zagrali wszystkich swoich piosenek, ale jakoś to przeżyję. Nagłośnienie bajka. Forma zespołu - nie mam nic do zarzucenia. Efekty świetlne boskie. W dwóch słowach: cudowny koncert.
Aha... i NIKT nie stał tak blisko tańczącego Thoma. Ten na scenie to musiał być tylko fejk.
Przepraszam za wulgaryzmy, ale tego się po prostu nie dało inaczej wyrazić.
Pozdrawiam. -
Jego Ekscelencja Niedźwiedź
jesteś tym samym gościem, co tak jęczał na szałcie lans-efemowym?
pozdro&poćwicz -
Anonim
-
anti
przez pierwsze kilka utworów chciałem zamordować prawą stronę pierwszej strefy w której stałem - ludzie stali jak kołki - nie klaskali po utworach, gapili się k... i patrzyli jakby bardziej na zasadzie ewaluacji "za co zapłacili" albo jakby dostali bilety w swojej korporacji i dywagowali czy było warto iść na koncert. po secie podstawowym nadal stali jak kołki na zasadzie "przecież i tak zabisują" - ci którzy klaskali, klaskali za 10 osób - o tych co nie klaskali w myślach powtarzałem sobie co za beznadziejni ludzie. wobec tych wszystkich komentarzy w necie i prasie pt. "jakie to powitanie polacy zszykują" i tego ze występowali po tak długiej przerwie, to po prostu byłem na nich wściekły. nie oceniam oczywiście całej widowni, inne sektory zachowywały się zajebiście i 95% pierwszej strefy też - ale i tak musiałem tym komentarzem wyżyć się na tych którzy nie zasługiwali na ten koncert.
aha, pozdrowienia dla wszystkich którzy też czekali godzine na orlenie zeby zatankować na A2 w drodze powrotnej do warszawy:)
sam koncert przepiękny - trochę mało smaczków z the bends:)

