HARDCORE | PUNK | INDIE | POST-ROCK [4662]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • IDIOTEQ

    "Trzy ważne polskie premiery muzyczne września: płyta Kayah, L.U.C i Kultu, zostały wykradzione przez nieznanego sprawcę i udostępnione w internecie przed ich oficjalną premierą. Artyści nie kryją oburzenia.
    W ciągu jednego tylko tygodnia w sieci ukazały się najnowsze albumy cenionych polskich artystów: Kayah – "Skała", Kultu "Hurra" i "39/89 Zrozumieć Polskę" L.U.C Łukasza Rostkowskiego, która oficjalną premierę miała wczoraj

    - Złodziej jest złodziejem i na to nie ma wpływu, zresztą i tak wkrótce go dopadniemy. Ale każdy, kto się schylił po kradzione, jest dla mnie k.... marną - mówił wczoraj Kazik Staszewski z Kultu, o czym pisaliśmy wczoraj.

    - Dla mnie to "miernota polusowska", nie mamy szacunku do siebie, jak możemy mieć szacunek do artystów?- dodaje do tego Sławomir Pietrzak z szef S.P. RECORDS - Jak to się dzieje, że artyści pokroju Kazika (który jest najbardziej okradanym w sieci artystą w Europie), docierającym wydawałoby się do tej intelektualnie wyżej plasującej się grupy, odnotowują największą ilość nielegalnie ściągnięć? Brak słów, ale chyba czas zacząć mówić o tym głośno - dodaje Pietrzak.

    L.U.C również nie pozostawił sprawy bez komentarza - To ogólnonarodowy potężny problem, o którym ciągle za mało się mówi - komentuje artysta - Totalny skandal. Kilkanaście miesięcy w studio, bieganina, promowanie, inwestowanie - często z własnych oszczędności, a potem kilka tysięcy płyt sprzedanych - kilkadziesiąt ukradzionych. Do tego tragiczna wzajemna utrata szacunku - naszego do fanów i fanów do nas - bo zaczynają płytę traktować jak wodę - dodaje.

    Dyskusja na temat piractwa rozgorzała także na naszym forum.

    "Ściągnąłem odsłuchałem i odesłałem spowrotem. Czy jestem złodziejem? Oryginału nie kupię, bo mi się nie spodobało to, co usłyszałem. Jeżeli ktoś wyciągnie Kazikowi radio, ale zobaczy, że złom i wstawi spowrotem to jest złodziejem czy nie?" - pytał użytkownik o pseudonimie "glut" pod artykułem na temat reakcji Kazika.

    "Całą muzykę jaką mam spiratowałem i oświadczam, że będę to robił, chyba że pazerniaki artyści dadzą uczciwą cenę" - komentował dalej "proste".

    "Płyta Kazika kosztuje tyle co około 2 paczki trochę lepszych fajek. Każdy, kto twierdzi że go nie stać jest po prostu kłamcą i ignorantem" - ripostuje "Xenu".

    Czy kontrowersyjne wypowiedzi artystów wywołujące skrajne emocje ich fanów, to początek publicznej dyskusji na temat piractwa w Polsce, rozgrywającej się bezpośrednio między artystami i słuchaczami?"

    Wiecej - http://muzyka.onet.pl/10174,2044652...
  • IDIOTEQ

    "W piątek (18 września) na wrocławskim Rynku Kasia Wilk wraz z innymi przedstawicielami dolnośląskiego środowiska artystycznego weźmie udział w akcji niszczenia pirackich płyt.
    Inicjatywa narodziła się z okazji jubileuszu 90. rocznicy powstania administracji celnej i 10-lecia Służby Celnej, które wyrażają przekonanie, iż jako organ administracji państwowej wspólnie z artystami mogą skutecznie zwalczać zjawisko piractwa.

    "Piractwo nazywam publiczną kpiną z ogromu starań nad właściwą oprawą muzyczno - brzmieniowo - graficzną płyty oryginalnej" - mówi Kasia. "Rozumiem potrzebę posiadania za mniejsze pieniądze, ale sami często wolimy kupić oryginał w sferze codziennego życia... jeansy, buty, wino. Dlaczego? >>Smakują<< dłużej i intensywniej, lepiej się prezentują i służą latami. Ja tworząc swoją markę stworzyłam produkt, którego nie da się zastąpić podróbą... Pirackie płyty nie mają nic wspólnego z krążkami, w które włożyliśmy mnóstwo pracy nad jakością i całościowym charakterem. Osoby, które to uprawiają i udostępniają pirackie płyty, same nigdy nie chciałyby być zastąpione przez podróbki ich samych. Uważam, że każda nieuczciwość z naszej strony wróci do nas prędzej czy później. Dlatego imitacjom i ich twórcom mówię kategorycznie nie!"

    Akcja niszczenia pirackich płyt odbędzie się 18 września o godz. 13:30 na Rynku we Wrocławiu. "
  • IDIOTEQ

    "Do trzech lat więzienia grozi 18-letniemu mężczyźnie, który rozpowszechniał w internecie pliki z piosenkami grupy Kult z najnowszej płyty "Hurra" przed jej premierą.

    Jak poinformował w piątek rzecznik podkarpackiej policji podkom. Paweł Międlar, według dotychczasowych ustaleń 18-latek z Rzeszowa zamieszczał pliki na serwerach hostingowych. Następnie na forach internetowych zostawiał linki do tych plików. Każde wejście na stronę i pobranie pliku z piosenką powodowało, że mężczyzna zarabiał na rozpowszechnianiu tych piosenek od właściciela serweru. Jednak ze względu na dobro śledztwa policja nie udziela informacji na temat wysokości kwoty, jaką z procederu uzyskał mężczyzna.

    Podczas przeszukania policjanci zabezpieczyli elektroniczne nośniki danych, za pomocą których 18-latek zamieszczał w internecie pliki z piosenkami. Policja ustala jeszcze inne osoby odpowiedzialne za nielegalne rozpowszechnianie utworów.

    Postępowanie to nadzoruje rzeszowska prokuratura rejonowa. Wniosek o ściganie złożył Związek Producentów Audio Video, stowarzyszenie, które zbiorowo zarządza prawami autorskimi.

    Rozpowszechnianie utworów chronionych prawem autorskim i uczynienie z tego procederu źródła dochodu jest przestępstwem określonym w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych."
  • Anonim

    "- W dobie internetu, kiedy wszyscy narzekają i walczą z piractwem, ja robię dokładnie odwrotnie. Mówię: "ściągajcie i jeżeli ta płyta się wam spodoba, to proszę, idźcie do sklepu i ją kupcie" - dziś w naszej debacie o piractwie Adam "Nergal" Darski, lider Behemotha "

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomo...

    Najwyraźniej Nergal, w przeciwieństwie do Kazika, nie przeszedł odpowiedniego przeszkolenia w siedzibie ZAiKSu w kwestii publicznych wypowiedzi na temat piractwa.
  • IDIOTEQ

    "Redakcja miesięcznika "Stolica" zaprasza na debatę e-warszawiaków "Spotkajmy się w realu". Debata na temat "Prawne aspekty Internetu" odbędzie się 8 października o godzinie 16. w Dużej Auli Politechniki Warszawskiej.
    Na naszym spotkaniu dowiesz się, czy wszystko, co robisz na swojej stronie internetowej, blogu, forum, jest zgodne z prawem; czy przypadkiem nie jesteś przestępcą, który zgodnie z proponowanym nowym prawem będzie ścigany z urzędu; oraz jakie ograniczenia przyniosą proponowane zmiany ustawodawcze.

    Spotkanie w realu e-warszawiaków to dla jego uczestników okazja do wyrażenia własnych opinii oraz zadania pytań prawnikom specjalizującym się w ochronie własności intelektualnej, prawa prasowego, Internetu i ekspertom współpracującym z ustawodawcą.

    W debacie wezmą udział: prawnik, pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego - dr Wojciech Machała, były dyrektor departamentu prawno-legislacyjnego Ministerstwa Kultury, ekspert w dziedzinie prawa autorskiego w Polsce i w krajach Unii Europejskiej Wojciech Dziomdziora oraz ekspert Instytutu Sobieskiego w dziedzinie nowych mediów i komunikacji Robert Kroplewski.

    Spotkanie zakończy się uroczystym ogłoszeniem wyników kursu "Syrenka w sieci" na najlepszą stronę internetową o Warszawie."
  • IDIOTEQ

    "Policjanci z komendy wojewódzkiej w Rzeszowie ustalili źródło "wycieku" nowego albumu Kultu. Nagranie pojawiło się w sieci niemal dwa tygodnie przed premierą. Okazało się, że zatrzymany w tej sprawie jeszcze we wrześniu 18-latek pobrał materiał z sieci, a zatem - to nie on był źródłem "wycieku".

    Policjanci nadal poszukiwali odpowiedzi na pytanie kto jako pierwszy umieścił plik w internecie i skąd miał nagranie albumu. Funkcjonariusze sprawdzali zasoby sieci szukając pierwszego umieszczonego linku.

    Praca policjantów wspieranych przez prokuratora przyniosła efekty. Ustalono, że płyta pojawiła się w sieci 14 września. Tym razem trop prowadził do województwa małopolskiego.

    Policjanci zatrzymali w tej sprawie cztery osoby, w tym trzech pracowników firmy tłoczącej płytę. To właśnie jeden z nich wyniósł nagranie i skopiował je na dysk, a następnie na pendrive. Inny z pracowników przekazał płytę koledze, który umieścił ją w sieci.

    Wśród zatrzymanych jest 25-letni mieszkaniec Małopolski. Mężczyzna przyznał się do umieszczenia pliku w sieci. Mężczyzna jest pracownikiem tłoczni płyt, współpracującej z wydawcą Kultu. Jednak to nie on był źródłem "wycieku".

    Jak się okazało, bezpośrednim źródłem "wycieku" albumu byli dwaj pracownicy firmy tłoczącej płytę Kultu. Jeden z nich wyniósł płytę z nagraniem ze strefy ograniczonego dostępu, w której wytłoczone na początku września egzemplarze były przechowywane, a następnie skopiowali ją z drugim pracownikiem i wynieśli na zewnątrz.

    W sumie, podczas wyjaśniania tej sprawy funkcjonariusze zatrzymali czterech mężczyzn. Wszyscy przyznali się do stawianych zarzutów i złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze.

    18-letni mieszkaniec Rzeszowa oraz 25-letni mieszkaniec Małopolski odpowiedzą za nielegalne rozpowszechnianie w sieci nagrania nowej płyty Kultu. Grozi im za to kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do 2 lat.

    32-letni Marcin W. i 34-letni Tomasz W., którzy skopiowali i wynieśli płytę na zewnątrz odpowiedzą za naruszenie praw autorskich. Mężczyznom grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku."
  • IDIOTEQ

    ODSIEBIE.COM

    "Zarzuty pomocnictwa w nielegalnym utrwalaniu i rozpowszechnianiu filmów, nagrań i oprogramowania komputerowego postawiła wrocławska prokuratura dwóm właścicielom portalu hostingowego "odsiebie.com". Wstępnie straty prawowitych właścicieli oprogramowania oszacowano na ponad 250 tys. zł.

    Jak powiedziała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Małgorzata Klaus, zarzuty postawione zostały 41-letniemu Jarosławowi Ć., na którego zarejestrowana była firma prowadząca portal oraz 21-letniemu Łukaszowi Ć., który zarządzał portalem.

    Obaj mężczyźni nie przyznali się do winy, a po przesłuchaniu zostali zwolnieni do domu. Prokurator zastosował wobec każdego nich środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 50 tys. zł. - Jeden z podejrzanych odmówił składania wyjaśnień. Drugi natomiast je złożył i wyraził ubolewanie, że wcześniej na czas nie usunął niektórych plików ze strony - dodała Klaus. Mężczyznom grozi do pięciu lat więzienia.

    Adwokat Piotr Marański zaznaczył, że obydwaj podejrzani są przekonani, że działali legalnie. - To właśnie będziemy się starali wykazać najpierw podczas postępowania przygotowawczego, a jeśli prokuratura zdecyduje się na wniesienie aktu oskarżenia, także przed sądem - dodał.

    Zastępca naczelnika Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu nadkom. Ryszard Piotrowski mówił, że zatrzymanie właścicieli było efektem m.in. zawiadomień o naruszeniu przepisów związanych z ustawą o prawie autorskim, które wpłynęły do policji i do wrocławskiej prokuratury.

    Portal funkcjonował na zasadzie darmowego udostępniania plików. Użytkownicy tworzyli własne profile, na których można było umieścić niemal dowolne dane. - Nie było żadnych ograniczeń ani żadnej formy filtracji. Wszystkie pliki były ogólnie dostępne i można je było dowolnie ściągać. Właściciele zyski czerpali z reklam, które umieszczane były w serwisie. Miesięcznie była to kwota ok. 50 tys. zł - powiedział Piotrowski.

    Zapewnił, że analizowane będą także poszczególne profile użytkowników, którzy umieszczali na portalu dane i tym samym zgodzili się na ich rozpowszechnianie. - Takie osoby także mogą spodziewać się poniesienia odpowiedzialności z tytułu naruszenia prawa autorskiego lub kodeksu karnego - dodał funkcjonariusz.

    Policjanci nie wykluczają kontroli innych, działających na podobnych zasadach, portali internetowych.

    Serwis "odsiebie.com" działał od czerwca 2008 r. i służył do wymiany plików muzycznych, filmów i programów. Wszystkie dane znajdowały się na serwerach zagranicznych, natomiast ruchem plików na tych serwerach zarządzała strona zarejestrowana w Polsce. Strona internetowa portalu została na polecenie prokuratury zablokowana."
  • s314ryt

    http://tylkolegalnie.pl/
  • IDIOTEQ

    Prawo telekomunikacyjne

    "Parlament Europejski niemal jednogłośnie zatwierdził we wtorek wielką reformę prawa telekomunikacyjnego UE. Tym samym zakończył kilkumiesięczny unijny spór o to, czy i kiedy można odcinać obywatelom dostęp do internetu.

    Zgodnie z kompromisowym zapisem uzgodnionym wcześniej z krajami członkowskimi, wszelkie ograniczenie dostępu do internetu - który traktowany jest jako jedno z praw obywateli UE - będzie musiało być "odpowiednie, proporcjonalne i konieczne z punktu widzenia społeczeństwa demokratycznego". Poza tym ma obowiązywać prawo do wysłuchania stron i ewentualne odwołanie do sądu.

    "Żaden internauta nie będzie mógł być odcięty od sieci bez wszczętej uprzednio odpowiedniej procedury administracyjno-sądowej" - powiedziała eurodeputowana Lena Kolarska-Bobińska (PO), jedyna Polka w grupie ustalającej kompromisowy tekst pakietu między PE a szwedzkim przewodnictwem i Komisją Europejską.

    Francuska sprawozdawczyni Catherine Trautmann podkreśliła, że PE chciała mieć pewność, że prawa obywateli nigdy nie będą lekceważone. "Po raz pierwszy akt legislacyjny odnosi się do kwestii korzystania z sieci internetowej w kategoriach podstawowych praw i wolności obywatelskich" - powiedziała.

    Restrykcje będą mogły być nałożone tylko w "uzasadnionych przypadkach, przy poszanowaniu zasady domniemania niewinności i prawa do prywatności, po uprzednim sprawiedliwym i bezstronnym procesie, umożliwiającym procedurę odwoławczą" - głosi pakiet telekomunikacyjny, złożony z trzech dyrektyw regulujących rynek usług internetowych oraz telefonii stacjonarnej i komórkowej.

    Taki zapis zastąpił ostatecznie forsowaną przez eurodeputowanych poprawkę zakazującą odcinania internetu bez wcześniejszego orzeczenia sądu. Orędownikiem swobody dostępu do internetu byli w PE eurodeputowani lewicy, liberałowie i Zieloni, zdaniem których podlega on ochronie na mocy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Na to nie chciały się jednak zgodzić kraje członkowskie. Przyjęty kompromis, zgodnie z którym szczegółowe rozwiązania będą wprowadzane na poziomie krajowym, zadowolił wszystkich.

    Ofensywa eurodeputowanych miała związek z francuskim pomysłem na walkę z nielegalnym ściąganiem plików w internecie, który początkowo przewidywał, że decyzję o odcięciu internauty od sieci będzie podejmował po trzech ostrzeżeniach specjalny urząd. Ostatecznie wprowadzono zmiany do ustawy, zakładające, że decyzja będzie należała do sądu.

    W praktyce uzgodniony zapis oznacza, że kraje członkowskie same będą określały zasady ograniczania dostępu do internetu, ale w nakreślonych przez unijne prawodawstwo ramach: różne przepisy mogą obowiązywać w sprawie podejrzenia o działalność terrorystyczną, zakazanych treści (jak pornografia dziecięca), nielegalnego ściągania plików czy po prostu karania tych internautów, którzy zalegają z opłatami.

    Ciągnące się od maja negocjacje w tej spornej sprawie blokowały ostateczne przyjęcie pakietu telekomunikacyjnego, który ma zapewnić dalszą integrację sektora telekomunikacyjnego w UE i większą konkurencję na rynku. Złożony z trzech dyrektyw pakiet przewiduje m.in. większą harmonizację regulacji 27 rynków telekomunikacyjnych UE, a także szereg rozwiązań korzystnych dla konsumentów, w tym prawo do zmiany operatora telefonicznego w jeden dzień z zachowaniem numeru.

    c.d. -->
  • IDIOTEQ

    <-- c.d.

    "Jest to jeden z najbardziej prokonsumenckich pakietów, jakie w ostatnim czasie przyjął PE" - podkreśliła Kolarska-Bobińska.

    "PE stoi na stanowisku, że swobodny dostęp do internetu jest fundamentalnym prawem każdego obywatela. Dzięki nam, posłom, udało się tę kwestie zapisać w pakiecie, podkreślając, że tym samym podlegają on ochronie na mocy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka - dodała. - Stanowisko PE wskazuje na to, że posłowie reagują na oczekiwania, interesy oraz obawy obywateli".

    Dzięki pakietowi łatwiej będzie przenieść numer telefonu do innej sieci, co teraz w Polsce może trwać do miesiąca. Zwiększono też przejrzystość planów taryfowych, więc będzie łatwiej porównywać ceny różnych operatorów.

    "Reforma zapewni więcej konkurencji na europejskim rynku telekomunikacyjnym, lepsze i tańsze połączenia z telefonów stacjonarnych, komórkowych, lepsze usługi mobilne i szybsze połączenia internetowe" - cieszyła się unijna komisarz ds.; telekomunikacji Viviane Reding. "W naszym zasięgu jest rzeczywisty wspólny rynek dla operatorów i konsumentów" - dodała.

    W środę pakiet uroczyście podpiszą przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek i szwedzka minister telekomunikacji Asa Torstensson. "Ten pakiet legislacyjny to doskonały przykład tego, w jaki sposób praca Parlamentu jako europejskiego ustawodawcy wpływa bezpośrednio na sytuację obywateli" - powiedział Buzek. Kraje członkowskie będą miały czas do maja 2011 roku na wdrożenie nowych przepisów."
  • IDIOTEQ

    "Policja przeprowadziła działania skierowane przeciwko osobom udostępniającym nielegalne kopie programów, gier, filmów i utworów muzycznych na jednym z popularnych forów internetowych. Podejrzanym grozi teraz kara do 5 lat pozbawienia wolności.

    Akcja została przeprowadzona przez policjantów z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą mazowieckiej komendy oraz kilku komend wojewódzkich i powiatowych. Objęła osiem województw, w których przeszukane zostały mieszkania użytkowników udostępniających pliki z pirackim oprogramowaniem, grami, filmami oraz muzyką. Funkcjonariusze zabezpieczyli w sumie dziewięć komputerów, trzy laptopy, sześć dysków twardych oraz ponad 1000 sztuk płyt CD/DVD.

    Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że straty właścicieli praw autorskich wyniosły "nie mniej niż 200 tys. zł".

    Na stronie KGP czytamy, że podejrzane osoby naruszyły następujące przepisy:

    art. 278 § 2 Kodeksu Karnego - "...kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.", oraz art. 116 § 2 Ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych -"Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie ...".

    Grozi im za to kara do 5 lat pozbawienia wolności."

    internetstardard.pl
  • IDIOTEQ

    "Właściciel pubu w Wielkiej Brytanii musi zapłacić 8 tys. funtów za naruszenie praw autorskich. Klient pubu, który skorzystał z udostępnionego w nim Internetu, pobrał piracką wersję filmu.

    Właściciel lokalu został skazany w procesie cywilnym latem tego roku. Wcześniej jeden z jego klientów pobrał z Internetu piracką kopię filmu, korzystając z udostępnionego w pubie otwartego hotspotu. Policja, która dysponowała adresem IP hotspotu, z którego pobrano film, dotarła do pubu.

    Okazało się, że dla brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości nie ma znaczenia, kto pobierał, ważne jest kto udostępnił łącze. Właściciela oskarżono o naruszenie praw autorskich i skazano na karę 8 tys. funtów.

    W wypowiedzi dla serwisu ZDNet UK, Lilian Edwards, profesor prawa internetowego w Sheffield Law School powiedziała, że firmy, które udostępniają łącze internetowe za pośrednictwem otwartych hotspotów, teoretycznie nie mogą być odpowiedzialne za treści pobierane przez korzystających z nich użytkowników.

    Jednym z powodów, dla którego skazano właściciela pubu są niejasności prawne regulujące działalność otwartych hotspotów Wi-Fi w Wielkiej Brytanii.

    Zdaniem przedstawiciela firmy The Cloud, dostawcy usług internetowych dla restauracji i pubów, która poinformowała o całym wydarzeniu i z której usług korzystał właściciel pubu, to pierwszy taki przypadek w Wielkiej Brytanii.

    Nie podano, czy skazany właściciel, który nie zgodził się na ujawnienie nazwy pubu, będzie się odwoływać od wyroku."

    internetstandard.pl
  • IDIOTEQ

    STREAMING

    "Zamiast walczyć z pojedynczymi osobami czy telekomami może warto się zastanowić nad modyfikacją oferty rozrywkowej. Okazuje się bowiem, że istnieją skuteczne sposoby konkurowania z piractwem.

    Przemysł rozrywkowy rozpaczliwie szuka możliwości powstrzymania dalszego spadku swoich przychodów. Procesy z internautami, dostawcami internetu czy też lobbowanie na rzecz korzystnych dla siebie zmian w prawie są jednak kosztowne, często długotrwałe, nie wiadomo także, jakie efekty te działania przyniosą.

    Internauci wielokrotnie podnosili jednak, że musi powstać jakaś realna alternatywa dla dzielenia się plikami, aby zrezygnowali oni z działań, które uznawane są nie tylko za niemoralne, ale często także za sprzeczne z prawem. Okazuje się jednak, że stosowane już obecnie rozwiązania mogą pozytywnie wpływać na zmniejszenie skali negatywnych zjawisk związanych z łamaniem praw autorskich.

    Antidotum może okazać się transmisja strumieniowa (z języka angielskiego streaming). Już teraz popularne jest oglądanie w ten sposób filmów, programów telewizyjnych czy też klipów muzycznych. Badania przeprowadzone przez brytyjskie firmy Lightspeed Research oraz Trendstream wskazują, że jest to coraz popularniejsza forma konsumowania kultury - informuje TechCrunch.

    Zwraca jednak uwagę także na bezpośrednią zależność pomiędzy czasem spędzanym w sieci a prawdopodobieństwem nielegalnego pozyskiwania plików z filmami czy muzyką. Co istotne, kwestia finansowa (darmowy dostęp) nie jest jedynym czynnikiem skłaniającym do pobierania plików chronionych prawami autorskimi. Internauci chcą bowiem jak najszybciej mieć dostęp do kolejnych odcinków seriali czy też hitów filmowych zaraz po ich premierze, a nie nawet kilka miesięcy później, jak to czasem bywa.

    Może warto więc porzucić pozwy sądowe na rzecz rozwoju tej formy rozrywki. Przemysł rozrywkowy musi jednak mieć na uwadze fakt, że przekonać internautów nie da się tylko poprzez wprowadzenie opłat za dostęp do filmów czy seriali. Czasy się zmieniły, a razem z nimi oczekiwania."
  • IDIOTEQ

    Czy piractwo rzeczywiście zmniejsza zyski wytwórni?

    "Znacznie lepsze wyniki finansowe EMI Group każą zadać pytanie o to, czy piractwo umniejsza przychody przemysłu rozrywkowego - jak twierdzą przedstawiciele wytwórni i niektórzy artyści, czy może jednak wpływa na dotarcie muzyki do znacznie większego grona odbiorców, a tym samym powoduje większe przychody producentów.

    Marży na poziomie 20 procent w obecnym roku podatkowym (który zakończy się w marcu 2010 roku) spodziewa się muzyczne ramię koncernu EMI Group. W marcu 2009 roku wyniosła ona 5 procent - przypomina australijski The Age. Widać więc wyraźnie, że przemysł muzyczny, mimo bardzo dobrze rozwiniętej szarej strefy, radzi sobie całkiem dobrze.

    Z jednej strony tak dobry wynik jest niewątpliwie powodem do zadowolenia. Z drugiej jednak wytrąca on wytwórni bardzo poważny argument w dyskusji na temat walki z piractwem i dzieleniem się plikami. Trudno bowiem w takiej sytuacji mówić o tym, że zjawiska te w negatywny sposób odbijają się na finansach przemysłu muzycznego.

    Elio Leoni-Sceti, dyrektor generalny EMI Group, pochwalił francuskie władze za uchwalenie restrykcyjnego prawa (Hadopi) w zakresie walki z piractwem, uznając to za bardzo ważny pierwszy rok. Jego zdaniem rządy powinny podjąć zdecydowane działania w walce z dzieleniem się plikami.

    Przypomnijmy, że w kilku europejskich krajach trwają intensywne zabiegi zmierzające do ograniczenia działań łamiących prawa autorskie. Oprócz Francji, bardzo poważnie do zmian w systemie prawnym przymierza się także Wielka Brytania. Niemcy, mimo że nie planują zmian w prawie, zamierzają skuteczniej egzekwować już obowiązujące zapisy.

    Jednak największa walka trwa w znacznej części Europy z serwisem The Pirate Bay. W Irlandii i Niderlandach jest on już niedostępny dla mieszkańców, w Norwegii z kolei trwa batalia przed sądem. Szwecja natomiast próbuje wygrać z Zatoką Piratów, zakazując jego twórcom kierowania serwisem."

    di.com.pl
  • IDIOTEQ

    Niemiecka firma DigiRights Solutions otwarcie przyznała, że właściciele praw autorskich zarabiają 150 razy więcej na naruszeniach praw autorskich niż na sprzedaży muzyki.

    "W tej sytuacji likwidowanie problemu piractwa jest jak zabijanie kury znoszącej złote jajka. Lepiej poczekać, aż plik zostanie pobrany i wtedy wysłać list z żądaniem odszkodowania, niż starać się sprzedać "legalny" utwór.

    IFPI, RIAA, MPAA, ZAIKS, ZPAV – to tylko kilka z wielu organizacji, które funkcjonują dzięki temu, że ktoś narusza prawa autorskie. Organizacje te lubią o sobie mówić, że są non-profit, ale nie da się ukryć, że dają pracę wielu ludziom, których można określić jako antypiratów.

    Trzeba jednak dodać, że także posiadacze praw autorskich, rzekomo okradani przez użytkowników P2P i ochraniani przez antypiratów, również dobrze zarabiają na walce z piractwem (sic!).

    Na świecie działa już kilka firm (Logistep, DigiProtect i in.), które na zlecenie organizacji antypirackich identyfikują osoby korzystające z sieci P2P i wysyłają do nich listy z prośbą o zapłacenie odszkodowania. Zazwyczaj w takim liście proponuje się kilkaset dolarów odszkodowania. Do tej pory nie było wiadomo, ile osób płaci i ile antypiraci oraz właściciele praw autorskich mogą na tym zarobić.

    Dane na ten temat podała jedna z takich firm - DigiRights Solutions (DRS). Przygotowaną przez nią prezentację przedstawił Gulli.com, a za nim TorrentFreak. Z dokumentu wynika, że DRS żąda od podejrzanego o piractwo 450 euro odszkodowania. Jeśli internauta zapłaci, to 80% kwoty zatrzymuje DRS, a 20% (czyli 90 euro) trafia do posiadaczy praw autorskich.

    Warto teraz dokonać najistotniejszego porównania. Za sprzedanie utworu muzycznego posiadacz praw autorskich otrzymuje 0,6 euro, a za odszkodowanie od domniemanego pirata aż 90 euro. Co się bardziej opłaca? Sama DRS przyznaje, że uzyskanie odszkodowania przynosi 150 razy wyższy dochód niż legalna sprzedaż.

    Ponadto DRS twierdzi, że 25% osób płaci odszkodowanie po pierwszym upomnieniu i możliwe jest namierzenie 5 tys. domniemanych piratów na miesiąc na utwór. Będzie można na nich zarobić tyle samo, co na 150 tys. legalnych sprzedaży. Więcej na ten temat w Gulli.com w tekście pt. Abmahnungen einträglicher als verkaufte Musik? oraz na TorrentFreak - Illegal Downloads 150x More Profitable Than Legal Sales.

    Gulli.com posuwa się do stwierdzenia, że piosenka umieszczona w sieci P2P jest niczym haczyk na złotą rybkę. To stwierdzenie nabiera szczególnego znaczenia, jeśli sobie przypomnimy do czego w przeszłości byli zdolni posiadacze praw autorskich.

    W styczniu ubiegłego roku rockowa grupa BuckCherry ustaliła, że jej utwór trafił do P2P. Jej przedstawiciele oficjalnie wypowiedzieli się na ten temat, obrażając piratów. Potem okazało się, że najprawdopodobniej sam menedżer grupy umieścił plik w sieci.

    W przeszłości publikowano już badania, z których wynikało, że sieci P2P pomagają artystom w utrzymaniu popularności i napędzają sprzedaż nagrań. Teraz dodatkowo okazuje się, że P2P jest źródłem niemałych przychodów. Można odnieść wrażenie, że posiadaczom praw autorskich rzeczywiście nie powinno zależeć na wypracowaniu nowych modeli biznesowych lub "rozwiązaniu problemu piractwa" w inny sposób."

    di.com.pl
  • ♂ButterflyΣr♀

    wystartowali!!!

    http://authalia.com/
  • Ш αc ђ ο

    Student nie zapłaci 675 tysięcy dolarów za rozpowszechnianie muzyki

    Pewien student nie musi płacić 675 tysięcy dolarów odszkodowania czterem wytwórniom muzycznym za rozpowszechnianie muzyki - tak brzmi wyrok odwoławczy bostońskiego sądu.

    Joel Tenenbaum, student ostatniego roku na Uniwersytecie w Bostonie, został skazany za nielegalne pobieranie i rozpowszechnianie plików muzycznych. Za swój występek powinien zapłacić 675 tysięcy dolarów odszkodowania czterem wytwórniom muzycznym, do których należą prawa autorskie udostępnianych piosenek - tak brzmiał wyrok sądu w lipcu tego roku. Teraz jednak wyrok ten został zmieniony, przez sędzinę sądu okręgowego w Bostonie. Sąd nakazał Tenenbaumowi wykasować wszystkie nielegalnie pobrane pliki muzyczne ze swojego komputera. Student nie może również rozpowszechniać takich materiałów.

    Wytwórnie filmowe domagają się jednak więcej. Twierdzą bowiem, że Tenenbaum nakłaniał ludzi do odwiedzania jednej ze szwedzkich stron internetowych, gdzie mogli oni nielegalnie pobierać piosenki, a ponadto publicznie dyskredytował wytwórnie. Student przekonuje, iż z witryną nie miał nic wspólnego. Co do oszczerstw, sędzina sądu okręgowego Nancy Gertner uznała, że nie może "zamknąć ust" Tenenbaumowi, tylko dlatego, że publicznie mówi to, co myśli o wytwórniach muzycznych.

    Student z Bostonu został skazany w lipcu tego roku za pobranie i udostępnienie 30 plików muzycznych. Na szczęście, nie będzie musiał zapłacić tak horrendalnej sumy za ten wybryk.

    http://chip.pl/
  • IDIOTEQ

    Microsoft | BSA

    "Piractwo komputerowe szkodzi nie tylko finansom firm informatycznych, ale przede wszystkim konsumentom. Microsoft zapowiedział podjęcie kolejnych działań w tej materii. BSA z kolei rozlicza amerykańską administrację z jej obietnic walki z cyberprzestępczością.

    Piractwo komputerowe to nie tylko kradzież własności intelektualnej, ale także realne niebezpieczeństwo dla osób korzystających z nielegalnego oprogramowania. Cenę za to płacimy jednak wszyscy - oprogramowanie komputerowe mogłoby być zapewne tańsze, gdyby nie fakt, że spora jego część nabywana jest nielegalnie. Tracimy więc na tym wszyscy - niższe zyski firm informatycznych to także niższe wpływy z podatków, z których finansowane jest państwo.

    Microsoft ogłosił w zeszłym tygodniu, że bardzo szybko rośnie liczba zgłoszeń od osób, które nieświadomie nabyły nielegalne oprogramowanie - w ciągu dwóch lat było przeszło 150 tysięcy zgłoszeń. Co jednak istotne, znaczna część programów zawierała także wirusy czy aplikacje typu malware.

    Koncern poinformował także o rozpoczęciu w ponad 70 krajach działań edukacyjnych związanych z nabywaniem i użytkowaniem nielegalnego oprogramowania. W komunikacie podkreślił, że wiąże się to z niebezpieczeństwem utraty danych zapisanych na dysku twardym czy też uzyskaniem dostępu do np. kont bankowych przez osoby nieuprawnione. Nie mówiąc już o bezpośrednich stratach czasu i pieniędzy.

    W chińskich szkołach mowa będzie o ochronie praw związanych z własnością intelektualną, meksykańskie władze dbające o bezpieczeństwo konsumentów wezmą udział w szkoleniu dotyczącym ryzyka związanego z używaniem nielegalnego oprogramowania, w Grecji mowa będzie o bezpieczeństwie dzieci w sieci, a w Argentynie o wpływie piractwa na małe i średnie firmy - tematyka jest zróżnicowana, gdyż różne są także zagrożenia i wyzwania z tym związane.

    Amerykańska firma podkreśliła także, że w piractwie coraz rzadziej chodzi tylko o zarabianie na sprzedaży nielegalnych kopii. Dzięki nim można tworzyć botnety, wykorzystywane później przez cyberprzestępców do przeprowadzania wirtualnych ataków.

    Biernie sytuacji na rynku oprogramowania nie zamiera przyglądać się także Business Software Alliance (BSA). Organizacja uruchomiła właśnie Cyberspace Policy Review Dashboard, narzędzie dzięki któremu można sprawdzić postępy w realizacji strategii prezydenta Baracka Obamy w kwestii cyberbezpieczeństwa. Została ona nakreślona pół roku temu i zawiera działania, jakie władze zamierzają podjąć.

    Wyznaczonych zostało 12 głównych kategorii i 31 różnych celów do osiągnięcia. Każdy z nich opatrzony jest oceną przemysłu IT - czy wzbudza poparcie, obawę czy też sprzeciw. W większości przypadków podejmowane działania spotykają ze wsparciem ze strony branży. W jednym obszarze widoczna jest jednak pewna troska - wciąż nie został wyznaczony koordynator ds. cyberbezpieczeństwa w Białym Domu. Sprzeciw widoczny jest w projekcie ustawy Rockefeller-Snowe, która zdaniem BSA ograniczy innowacyjność przemysłu informatycznego, co ma być główną bronią w walce z zagrożeniami.

    Firmom informatycznym i ich organizacjom nie można odmówić troski o własne interesy. Walcząc o nie, przyczyniają się jednak także do zwiększania bezpieczeństwa pojedynczych użytkowników. Obie strony tych działań powinny być jednak wyważone."

    di.com.pl
  • IDIOTEQ

    Koncerny fonograficzne zapłacą odszkodowanie

    "Aż 6 miliardów dolarów odszkodowania mogą zapłacić koncerny fonograficzne za nielegalne rozpowszechnianie utworów muzycznych - informuje kanadyjski dziennik "Toronto Star".
    Jak na ironię artyści pozwali Kanadyjskie Stowarzyszenie Przemysłu Nagraniowego (CRIA) - organizację, która sama ostro zwalcza piractwo w internecie.

    W poważnych tarapatach znalazły się cztery najpotężniejsze wytwórnie płytowe, wchodzące w skład CRIA - Warner Music Canada, Sony BMG Music Canada, EMI Music Canada i Universal Music Canada. Muzycy twierdzą, że firmy te od lat nie płacą za rozpowszechnianie utworów, do których nie mają żadnych praw. Chodzi głównie o kompozycje muzyczne rozprowadzane na kompilacjach CD (w rodzaju - Najlepsze utwory taneczne 2009).

    Koncerny wybierają piosenki, umieszczają je na "składance", a potem dystrybuują. Jednak artyści, którym należy się za to wynagrodzenie, umieszczani są jedynie na tzw. "liście oczekującej".

    Wytwórnie najpierw wypuszczają więc CD, a dopiero później poszukują muzyków, którym powinni zapłacić za prawa autorskie. Jednak przeważnie - w ogóle nie wypłacane jest z tego tytułu żadne honorarium. Jak twierdzą autorzy pozwu - od lat 80-tych ubiegłego wieku - na liście oczekującej uzbierało się już 300 tysięcy utworów.

    Bezprawne rozpowszechnianie każdego z takich utworów wyceniane jest na około 20 tysięcy dolarów od sztuki. Podobnych kwot nie raz żądało CRIA od właścicieli serwisów P2P rozpowszechniających nielegalnie pliki muzyczne w sieci. Na razie wytwórnie płytowe przyznają się do zadłużenia względem twórców rzędu jedynie 50 milionów dolarów."

    polskatimes.pl
  • IDIOTEQ

    Odcinanie dostępu do Internetu może zaszkodzić muzykom

    "Brytyjski wokalista Billy Bragg po raz kolejny wypowiedział się krytycznie o rządowych planach odcinania dostępu do Internetu osobom przyłapanym na piractwie. Jego zdaniem może to oznaczać karanie ludzi za słuchanie muzyki.

    Według serwisu PC Pro Bragg podczas zorganizowanej w Londynie konferencji, poświęconej przyszłości treści online stwierdził, że odcięcie ludziom dostępu do Internetu zabierze fanom i potencjalnym klientom możliwość słuchania i dzielenia się muzyką. Takie działanie może zaszkodzić jej twórcom.

    Bragg wskazał też, że sieci P2P powinny być postrzegane raczej jako narzędzie sprawdzające się w promowaniu wykonawców, a nie jedynie jako miejsce wymiany pirackimi plikami. Jego zdaniem konieczne jest odróżnianie ludzi, którzy chcą posłuchać muzyki od osób zarabiających na nielegalnym sprzedawaniu cudzych piosenek. Należałoby też upewnić się, że utwory, których chcą posłuchać fani, można nabyć legalnie, co nie zawsze jest możliwe.

    Bragg już wcześniej wraz z innymi wykonawcami i kompozytorami z Wielkiej Brytanii, protestował przeciw rządowym planom odcinania od Internetu użytkowników przyłapanych na piractwie. Zdaniem wokalisty wiele osób poznało jego twórczość właśnie za pośrednictwem sieci P2P, a zapłaciło kupując chociażby bilety na koncert. Według artystów z zespołów Blur i Radiohead, akcja rządu Wielkiej Brytanii może przynieść więcej szkód niż pożytku i odstręczyć ludzi od muzyki.

    W przyszłym roku na Wyspach zacznie obowiązywać nowe prawo "trzech ostrzeżeń". Użytkownik przyłapany na piractwie zostanie ostrzeżony o możliwości zablokowania dostępu do Internetu. Jeśli nadal będzie wymieniać się pirackimi plikami, zostaniu mu odcięty dostęp do Internetu. Pierwsze ostrzeżenia mają zostać wysłane w kwietniu 2010 r. Sprawdzanie efektywności systemu listownych ostrzeżeń ma potrwać rok. Jeśli przez ten czas skala piractwa nie ulegnie zmniejszeniu, od kwietnia 2011 będzie można odcinać piratów od Sieci."

    pcworld.pl
| |

PUNK | HARDCORE | SCREAMO | EXPERIMENTAL | POST-ROCK | METAL | INDIE | PUNK-ROCK | METALCORE | GRIND...



Fotki

Miejsca grona (8)