-
>Ajgor napisał
>Zawsze mu mogą wymyślić coś nowego, jeśli uznają, że
>jeszcze im sie do czegoś przyda - trzeba było chyba
>zostać w SLD, Bartuś; )
Albo pójść do palikociarzy - przystojny chłopak, miałby tam u męskiej części klubu parlamentarnego nie lada powodzenie; )
Nie wiadomo kogo (/co?) by miał poniżej pasa :D -
Arłukowicz sam wybrał swój los więc nie ma go co żałować.
Co do reszty to Miller raczej go do piersi nie przygarnie ale kto wie? Co innego palikot ten go weźmie chętnie. -
>MPJ 78 napisał
>Arłukowicz sam wybrał swój los więc nie ma go co
>żałować.
Żałować? Ja nie żałuję żadnego czerwonego, ich miejsce jest w rezerwatach; )
>
>Co do reszty to Miller raczej go do piersi nie przygarnie
>ale kto wie? Co innego palikot ten go weźmie chętnie.
Miller go nie przygarnie. Nie potrzebuje go, a on, co by o nim nie powiedzieć, politykiem jest sprawnym, niepotrzebny mu taki skompromitowany dwulicus. -
To zależy, niekiedy lepiej przyjąć kogoś takiego niż pozwolić mu pójść do konkurencji. Oczywiście zależy od tego jak bardzo teraz się Arłukowicz spali w ministerstwie zdrowia
-
-
Ajgor
http://wiadomosci.dziennik.pl/polit...
wygląda, że Kopacz się w porę ewakuowała...
A Arłukowicz może równie dobrze zostać. Im barziej go teraz udupią, tym bardziej będzie zalezny od Tuska. -
Z tą zależnością to może być różnie, z jednej strony Tusk może bronić spalonych ministrów tak jak bronił Kopaczowej czy Grabarczyka z drugiej oboje byli mu potrzebni w wewnętrznych rozgrywkach. Natomiast tacy ludzie jak Ćwiąkalski czy Czuma, którzy do wewnętrznych rozgrywek nie byli mu potrzebni stosunkowo łatwo tracili teki ministra.
Wydaje mi się że w tej kadencji Tusk musi bardziej pilnować konkurencji w platformie niż czegokolwiek innego. Wysoce realna jest bowiem opcja że część platformersów i środowiska GW jest gotowa w momencie kiedy problemy gospodarcze nie dadzą się dalej zamiatać pod dywan, rzucić Tuska w charakterze kozła ofiarnego ludkowi. Pacyfikacja takiej frakcji platformy jest możliwa i wydaje się że Donek już to robi (odstawienie Schetyny), tyle że do tego potrzeba ministerstw z problemami w których polegną członkowie tej frakcji i premiera który widowiskowo wywala tak zużytych ministrów. -
-
Może tak może nie. W sytuacji kiedy trzeba będzie wybrać albo odstawka od koryta albo złożenie ofiary z Donaka znaczna część platformowych baronów wybierze tą drugą opcję. Dlatego Donek musi teraz tak mieszać w swojej własnej partii by nie powstała jakaś większa grożąca mu grupa. Oczywiście wiecznie tak się nie da ale jemu starczy że uciągnie tak rok a może nawet tylko pół roku, po czym przeskok na jakąś unijną posadkę. W tej sytuacji zmienianie zderzaków i kombinacje z przesunięciami po ministerstwach są niezbędnym elementem
-
Ewa Rojek
Partia Miłości? Brzmi trochę jak z "Roku 1984".
Tak, wiem. Tam było Ministerstwo Miłości.
Czy jakoś tak. -
bartkiller

