-
Maverick wyobraź sobie sytuację. Woda zalewa ci dom, zapier****** po 16 godzin dziennie przez ileś kolejnych dni by ocalić hutę, która daje całej pracę połowie miasta i jak woda wygasi piec to koniec. Premier pojawił się obiecywał że będą amfibie, wojsko, że pomoże itd. Chciałeś w to wierzyć ale jest tak, że ciągle wodę powstrzymujecie niemal pospolitym ruszeniem. Ty, sąsiedzi, OSP (w sumie też sąsiedzi), trochę zawodowej straży pożarnej, gdzieniegdzie wojsko w aptekarskich dawkach (robiona na wariata "profesjonalizacja armii się kłania"). Czujesz się oszukany bo nie odczułeś tego że premier w czymkolwiek pomógł. I teraz kiedy udało się ocalić hutę pojawia się premier którego terenowe BMW podwozi jedna z nielicznych amfibii. Gość który cię oszukał, przybywa pozować do zdjęć na tle huty by medialnie wyzyskać wasz sukces.
Maverick tak szczerze bez ściemniania powiedz pójdziesz go witać chlebem i solą czy zrobisz wszystko by gościa pogonić.
Gdyby PiS był u władzy to potrzebowałby sukcesów, w roku wyborczy. PiS jak to ujął jeden z dziennikarzy GW działa metodami XIX wiecznymi. W praktyce oznacza to, że aby się chwalić uznaje za konieczne zbudowanie czegoś. Mogło by to wyglądać tak że teraz Kaczyński jeździłby po tych instalacjach przeciwpowodziowych na Podkarpaciu i pękał z dumy. Opowiadając przed kamerami, że dzięki tym zbiornikom wałom itd zmniejszono straty z powodu powodzi. -
Dream Factory
Właśnie, w prawie powinno być zapisane, że jeśli Cię ktoś denerwuje to masz prawo mu wklepać a w skrajnych przypadkach zabić. Przecież zdrowie psychiczne narodu najważniejsze. -
Zacznijmy od tego, że legenda o pobiciu Tuska na wałach ma w sobie prawdopodobnie tyle prawdy co ta o rolniku który pod zakładami Ursusa pogonił Bieleckiego (wówczas premiera). Takie legendy albo wskazują co obywatele chcieli by zobaczyć albo jak te o czarnej wołdze czy sprzedaży Anny Jantar szejkowi zbierają sobie przerysowane wszystko to o co władza jest podejrzewana.
W takich legendach jest ziarno prawdy, więc o ile w pobicie Tuska nie wierzę, to w awanturę podczas której ludzie opier**** nielubionego premiera usiłującego poprawić sobie wizerunek kosztem ich heroicznego wysiłku jaki włożyli w ratowanie swego zakładu pracy przed powodzią, wierzę.

