- 1
- 2
-
Piotr
Co jakiś czas ten temat się przewija - zasługuje więc na własny wątek.
Ostatni taki post:
http://grono.net/forum/post/2265042...
>ktoś tu pytał - skąd brać kase na emerytury.
>a ja odpowiem małym przykładem.
>mój ojciec przez 33 lata pracował najpierw dla Huty
>Ostrowiec, potem dla wydzielonej spod huty spółki,
>ściśle jednak z hutą związanej. i przez te 33 lata, co
>daje 396 miesięcy i 396 miesięcznych pensji, zabierano mu
>składki emerytalne.
>ojciec zmarł w wielu niespełna 60 lat, nie dożywając do
>brania emerytury.
>ile jest takich przypadków?
>z jakiej racji ludzie odkładający pieniądze całe życie
>wyrzucają je w śmietnik?
>podejrzewam, że te 396 składek emerytalnych, umieszczonych
>na jakiejś lokacie czy zwyczajnym koncie, nawet biorąc pod
>uwagę hiperinflację 1989/1990 dałoby całkiem pokaźną
>sumkę. z pewnością wyższą, niż 3000 PLN wypłacone
>przez zakład w ramach tzw. pośmiertnej odprawy.
Do roku '80 większość pieniędzy z emerytur poszło na wielkie przedsięwzięcia budowlane (Nowa Huta, elektrownia w Żarnowcu itp), budowę potencjału militarnego (Polska miała w '88 po "rozbrojeniu" 3,3tys czołgów, 5 tys BWP, masę innego sprzętu, i około 350 tys ludzi pod bronią), oraz na opłacenie szpicli, zomowców, cenzury i innych aparatów opresji.
Wszystko to spowodowało, że w '89 nie było żadnych pieniędzy odłożonych na emerytury. Wszystko było "przejadane" na bieżąco.
Wyjść z sytuacji było kilka:
- rozgonić wszystko niech każdy się martwi o siebie - emerytury z starego systemu nie będą wypłacane, ale też zawiesić składki - ale jak ludzie będą zarabiali o te 20% więcej to i tak oszczędzą sami na emerytury i utrzymają swoich rodziców.
- wydłużyć wiek emerytalny i tym samym sprawić, że emerytury będą wyższe jednocześnie zachowując ciągłość wypłacania emerytur w starym systemie
- nie wydłużać wieku emerytalnego, zachować stary system -> głodowe emerytury dla ludzi którzy mają obecnie poniżej 30 lat.
Niestety wybrano wariant trzeci - najgorszy. -
Piotr
>pytanie zatem. ilu ludzi NIE DOŻYWA momentu możliwości
>skorzystania z emerytury?
>pytanie najprostsze. gdzie do k... nędzy podziewają się
>te pieniądze?
Oczekiwana długość życia mężczyzny w Polsce: 71,18 lat
Oczekiwana długość życia kobiety w Polsce: 79,44 lata.
Mężczyzna przechodzi na emeryturę w wieku: 59,7 lat
Kobieta przechodzi na emeryturę w wieku: 56 lat
Mężczyzna żyje na emeryturze średnio 11,48 roku,
Kobieta żyje na emeryturze średnio 23,44 lata,
Aktywność zawodową w Polsce zaczyna się w wieku 18 lat, co oznacza, że
Mężczyzna przepracowuje 41,7 lat
Kobieta przepracowuje 38 lat
W wieku nie produkcyjnym spędzamy odpowiednio:
Mężczyzna: 29,48 lat,
Kobieta: 41 lat.
Oznacza to, że przeciętny obywatel pracuje 39,85 lat, nie pracuje 35,24 lata, w tym na emeryturze spędza średnio 17,46 roku
Okazuje się więc, że na jedną osobę niepracującą przypada (utrzymuje ją z swoich podatków) w naszym kraju 1,13 osoby pracującej. Z kolei na jednego emeryta przypada 2,82 osoby pracującej.
Średnia emerytura w Polsce wynosi 1,5 tys złotych, co oznacza, że każda osoba pracująca musi wpłacić 657 zł do ZUS aby emerytury były wypłacane obecnym emerytom. Oznacza to, że przy przeciętnej pensji 3200 zł 20,5% musi iść na emerytury, a idzie tylko 18%, z czego część idzie na nasze indywidualne konta. Oznacza to, że z podatków, które mają iść na drogi itp trzeba wyrównać tą różnicę.
Oto i gdzie podziały się pieniądze Twojego taty cannabinol. Rozkradło ZSRR na zbrojenia i szpicli, a teraz były wydawane (przejadane przez innych) na bieżąco na emerytury... -
Piotr
Co do argumentu, że nikt nie chciałby aby "starzy żołnierze" strzegli naszych granic. Z kilkoma osobami miałem okazję rozmawiać na ten temat. Najczęstsza opinia wśród "mundurowych" była taka:
"To właśnie staruszkowie wygrali II wojnę światową. Młodzi jako gorzej wyszkoleni a często po prostu głupi szybko na niej umierali po każdej ze stron."
Moim zdaniem tak samo jest w każdej dziedzinie. Trzeba się po prostu przyzwyczaić, że 60 letnie osoby to są ludzie nadal w pełni sił (przynajmniej tacy powinni być - albo wcześniej odłożyć pieniądze samemu na prywatną emeryturę). Normą za parę lat będą osoby 60 letnie i starsze pracujące w większości zawodów.
Ktoś podnosił zarzut, że są zawody, które powodują choroby i krótsze życie. Na to mam jedną odpowiedź - powróćmy do wolnego rynku. W XIX wieku jedną z najbogatszych grup zawodowych byli górnicy. Czemu? Ponieważ ich praca była niebezpieczna (niewiele osób chciało się nią zajmować), ale była potrzebna bo węgiel był drogi (tu zaznaczę - wtedy był drogi - teraz jest tani - więc kopalnie w Polsce nie mają racji bytu w tej ilości). Bez problemu więc odkładali duże sumy dla siebie na starość i przechodzili po 25 latach pracy (w wieku 40 lat) na emeryturę i żyli dostatnio. -
Anonim
Piotr - dzięki za poprzedni post - bardzo pomocny i obrazujący skalę problemu.
Podoba mi się ten pomysł z indywidualnymi kontami. Poprostu każdy by sobie odkładał kwotę, którą mógłby ruszyć dopiero w jakimś tam wieku. Jednak w pewien sposób może być to postrzegane jako uszczęśliwianie na siłę, bo państwo nakazuje Ci odkładać pieniądze na później.
Oczywiście doraźne rozwiązania to wydłużanie wieku emerytalnego. Ale czy to metoda aby na pewno skuteczna na dłuższą metę?
Z tego co się orientuję, to płatnicy ZUS też utrzymują KRUS. Ale reforma KRUS jest tematem na inny wątek, i już chyba było maglowane. -
-
Piotr
Tru....
To co można właśnie zarzucić Tuskowi to jest sojusz z PSL, który konserwuje chyba najbardziej chory fragment naszego państwa - KRUS... -
Dream Factory
>Piotr napisał
>Wszystko to spowodowało, że w '89 nie było żadnych
>pieniędzy odłożonych na emerytury. Wszystko było
>"przejadane" na bieżąco.
I słusznie, pieniądze które leżą nie dają żadnego zysku. Obowiązkiem rządzących było zainwestować odpowiednio te pieniądze (to czy się udało odpowiednio zainwestować to już inna sprawa; ) ).
>Piotr napisał
>Wyjść z sytuacji było kilka:
>- rozgonić wszystko niech każdy się martwi o siebie -
>emerytury z starego systemu nie będą wypłacane, ale też
>zawiesić składki - ale jak ludzie będą zarabiali o te
>20% więcej to i tak oszczędzą sami na emerytury i
>utrzymają swoich rodziców.
>- wydłużyć wiek emerytalny i tym samym sprawić, że
>emerytury będą wyższe jednocześnie zachowując
>ciągłość wypłacania emerytur w starym systemie
>- nie wydłużać wieku emerytalnego, zachować stary system
>-> głodowe emerytury dla ludzi którzy mają obecnie
>poniżej 30 lat.
>
>Niestety wybrano wariant trzeci - najgorszy.
najgorszy jest chyba pierwszy wariant. Nie każdy emeryt ma stadko dzieci które chętnie będzie go utrzymywało. Zresztą skazanie człowieka który pracował całe życie i zabierano mu część pieniędzy na łaskę dzieci jest nie do zaakceptowania.
-
Ta jasne staruszkowie wygrali II Wojnę Światową nie wiem kto wymyśla takie głupoty ale to po prostu o pomstę do nieba woła. Może by jakieś przykłady przewag wojennych tych jednostek w których służyli staruszkowie bo pierwsze skojarzenia to Volkssturm i Home Guard tyle, że w tej pierwszej do końca jeśli już ktoś walczył i niszczył np rosyjskie czołgi to były to sfanatyzowane szczeniaki z Hitlerjugend.
A teraz tak trochę najskuteczniejszych
- Erich Hartmann (352 zestrzelenia) rocznik 1922
- Stanisław Skalski (21 zestrzeleń) rocznik 1915
- Eugeniusz Horbaczewski (17 zestrzeleń) rocznik 1917
- Walter Nowotny (258 zestrzeleń) rocznik 1920
- Walter Krupinski (197 zestrzeleń) rocznik 1920
- Iwan Kożedub (62 zestrzelenia) rocznik 1920
- Saburo Sakai (od 64 do prawie 80 zestrzeleń) rocznik 1916
- Francis Gabreski (28 zestrzeleń w II WŚ) rocznik 1919
- Richard Bong (40 zestrzeleń) rocznik 1920
- Pierre Clostermann (33 zestrzelenia) - rocznik 1921
Prawdziwi staruszkowie do zakończenia II WŚ żaden z nich nie przekroczył 30
A w innych formacjach
Michael Witman - (130 zniszczonych czołgów drugie tyle dział pepanc i z 250 innych pojazdów) rocznik 1914
A może snajperzy
Wasilij Zajcew - (228 zastrzelonych wrogów) rocznik 1915
Ludmiła Pawliczenko - (309 odstrzelonych wrogów) rocznik 1916
Josef Sepp Allerberger - (257 killi) rocznik 1924
Simo Hayha - (505 odstrzelonych ruskich) rocznik 1905
Cekaemiści nie byli tak medialni ale jeden przeszedł do historii
Hein Severloh rocznik 1923 - "Bestia z plaży Omaha" od 5 rano do 14 wystrzelił około 12 000 naboi ponieważ walczył najdłużej przypisuje się mu znaczną część zabitych na tej plaży Amerykańców coś pomiędzy 500-2000
Poza Finem znów wszyscy poniżej 30
Ponawiam apel Piotrze podaj które to były te jednostki staruszków wygrywające II WŚ. -
cannabinol
jak dla mnie rozwiązanie jest proste.
zlikwidować ZUS, wyprzedać cały jego majątek, zgromadzone środki przeznaczyć na wpłaty na indywidualne konta emerytalne poszczególnych płatników. jeśli będzie za mało, trudno - dołożyć z budżetu państwa.
ustanowić indywidualne konta emerytalne, ale BEZ obostrzenia, że można z nich skorzystać dopiero w jakimś tam wieku. każdy odpowiada za siebie, więc każdy odkłada na swoje późniejsze życie tyle, ile zechce.
nawiązać silną współpracę z jak największą ilością organizacji charytatywnych - pomoże to we wspieraniu tych, którzy na tych zmianach będą pokrzywdzeni.
ewentualnie - utrzymać dotychczasowe OFE, jako alternatywę dla indywidualnych kont emerytalnych. ale nad tym trzeba by się było zastanowić.
dla mnie to jedyna sensowna droga. ZUSu zreformować się nie da, ta placówka przejada zdecydowaną większość tego, co ściąga. jego istnienie nie ma racji bytu żadnej. -
:]
odnoscnie do problemu pracujących staruszków to rzeczywiscie sa funkcje które od pokoleń starsi sie zajmowali miedzy innymi wszelkiego rodzaju funkcje kierownicze, doradcze poniewaz ci ludzie maja doświadczenie lub opieka nad dziecmi. Wydłużanie czasu pracy musiałoby sie wiązać z przekwalifikowaniem starszych ludzi do zawodów gdzie nadal sa uzyteczni i z drugiej strony kierowania młodych tam gdzie juz starzy sie nie nadaja. Jednak jak wiadomo takie odgórne narzucanie ludzia pracy i obowiazków zrodziło by konflikty wiec co najwyzej pozostaje nam jedno nie liczyć na bogactwo na emeryturze;) i kupienie sobie domku z ogródkiem poza miastem do chodowania dla siebie jedzonka, warzywek i owoców;) -
Piotr
MPJ 78 - jestem pod wrażeniem wyliczenia - niestety pomimo buńczucznych zapowiedzi znanych mi starszych wojskowych polegające na udowadnianiu, że to ludzie w ich wieku wygrali IIWŚ nie natrafiłem na przekonujące na ten temat dane. W tej chwili więc muszę przyznać Tobie rację.
Jest jednak wiele przykładów ludzi w podeszłym wieku którzy nie rezygnują z aktywności zawodowej. Do wymienianych przeze mnie trenerów judo dorzucę moją babcię, która w wieku 70 lat nadal jest księgową i w tym roku nauczyła się kompletnej obsługi pakietów biurowych w takich stopniu, który umożliwia prowadzenie pełnej księgowości.
cannabinol - zgadzam się z Twoją propozycją z dwoma zastrzeżeniami:
1) mitem jest, że majątek ZUS jest ogromny. Rocznie ZUS wydaje na emerytury około 150 mld zł:
Emerytów jest 36mln ludzi*(17,46lat na emeryturze/75,19 lat średnio żyjemy) ~= 8359622 emerytów.
Wypłaca się im 8359622*1500 zł*12 miesiecy ~= 150 mld zł
Jak sprzedasz majątek ZUS za 10% tej sumy to będzie dobrze a i tak pokryje to tylko 10% jednorocznych potrzeb...
2) Wyjście z systemu ZUS proponuję następujące:
co dwa lata o rok wydłużać wiek przejścia na emeryturę - spowoduje to, że za 34 lata średni wiek przejścia na emeryturę będzie równy dzisiejszej oczekiwanej długości życia, a za 60 - 80 lat emerytów po prostu już nie będzie - w ten sposób "łagodnie" "wygasilibyśmy" ten system. -
Piotr
Co do lotników - rzeczywiście trzeba ich wycofywać z lotów bojowych w wieku max 50 lat, ze względu na "zużycie materiału", ale popyt na takich pilotów jest ogromny w wojsku - od pracy biurowej (bo kto lepiej wie jaki sprzęt potrzebny jest w lotnictwie niż były pilot), lub do pilotowania bezzałogowych samolotów. Zwłaszcza jeśli chodzi o bezzałogowe samoloty - gdzie pilot ma do dyspozycji tylko mały ekran i urządzenia pomiarowe i potrzebne jest niesamowite wyczucie w pilotowaniu takich maszyn. -
Podchodząc do sprawy pragmatycznie Państwo najpierw jako PRL a potem jako najjaśniejsza RP kiedy tylko mogło doiło ZUS. Przyjmijmy że skoro w PRL za pieniądze z ZUS budowano zakłady itd wszystkie wpływy z prywatyzacji powinny trafiać do ZUS a nie być przepier**** na bieżące wydatki. Państwo zanim powie coś na temat reformy ZUS powinno te pieniądze zwrócić i to z odsetkami.
Wizja "łagodnego wygaszania systemu" oznacza tylko tyle, że mam pracować do końca życia a jak nie to zdychać pod płotem jeśli dzieci nie będą łaskawe. W sumie to powrót do XIX wieku i nie jest to opcja w najmniejszym stopniu atrakcyjna dla nikogo kto obecnie jest przed 40 i ma odrobinę wyobraźni lub wiedzy historycznej.
Rozsądne było by przywrócenie warunków progowych przy których ten system znów zaskoczy i będzie działał czyli robienie wszystkiego co przywróci dzietność rzędu trójki dzieci na małżeństwo. Ponieważ obecnie mamy pokolenie które rozumie wyłącznie bodźce finansowe można by, np uzależniać wysokość składki na ZUS po przekroczeniu 35 roku życia od ilości dzieci obecny poziom składki dla kogoś kto ma trojkę i więcej, dwoje dzieci składka wyższa o powiedzmy 5 punktów %, jedno dziecko kolejne 5 punktów % brak dzieci kolejne 5 punktów %.
Rozwiązanie jest tanie bo państwo nie musi na nie wydawać pieniędzy kiedy system zaskoczy czyli w perspektywie powiedzmy 15 lat będzie można obniżać wysokość składki podstawowej. Próg 35 lat zapewnia wyższą dzietność w optymalnym wieku na rodzenie dzieci przy minimalnej ilości komplikacji co zarazem obniża koszty służby zdrowia w tym zakresie. Minus pomysłu to długi okres oczekiwania na efekty.
-
Piotr
http://wyborcza.biz/biznes/1,103532...
Czy tylko ja mam dziwne wrażenie że GW podchwyciło temat jakoś dziwnie w podobnym terminie jak powstał ten temat? Swoją drogą poza tytułem tekst bardzo fajny.
>MPJ 78 napisał
>Podchodząc do sprawy pragmatycznie Państwo najpierw jako
>PRL a potem jako najjaśniejsza RP kiedy tylko mogło doiło
>ZUS. Przyjmijmy że skoro w PRL za pieniądze z ZUS budowano
>zakłady itd wszystkie wpływy z prywatyzacji powinny
>trafiać do ZUS a nie być przepier**** na bieżące
>wydatki. Państwo zanim powie coś na temat reformy ZUS
>powinno te pieniądze zwrócić i to z odsetkami.
Problem z tym, że te pieniądze były zainwestowane fatalnie... Duża ich część była "inwestowana" jako dotacje do nierentownych molochów, lwia część na zbrojenia (raczej nie odzyskasz pieniędzy z kilku tysięcy rdzewiejących czołgów), tylko część została "odzyskana". Do tej pory około 100mld, szacuje się, że do sprzedania jest kolejne 100mld zł majątku. Oznacza to, że jest to ledwie ułamek góry... Dodatkowo chciałem Tobie powiedzieć, że przychody skarbu państwa z prywatyzacji były szacowane na 15 mld zł a dotacja do ZUS to było 40 mld zł - czyli 25 mld zostało dołożone...
>Wizja "łagodnego wygaszania systemu" oznacza tylko tyle,
>że mam pracować do końca życia a jak nie to zdychać pod
>płotem jeśli dzieci nie będą łaskawe. W sumie to
>powrót do XIX wieku i nie jest to opcja w najmniejszym
>stopniu atrakcyjna dla nikogo kto obecnie jest przed 40 i ma
>odrobinę wyobraźni lub wiedzy historycznej.
Odrobina wiedzy historycznej oraz statystyki pokazują, że standard życia jaki był na śląsku pod koniec XIX wieku osiągnięto ponownie w okolicy lat '60 XX wieku... Pomimo postępu technologicznego... Tak więc dla osoby mającej obecnie 20-40 lat powrót do XIX wiecznego gospodarowania + nowoczesna technologia pomimo takiego obciążenia jest moim zdaniem atrakcyjny.
>Rozsądne było by przywrócenie warunków progowych przy
>których ten system znów zaskoczy i będzie działał czyli
>robienie wszystkiego co przywróci dzietność rzędu
>trójki dzieci na małżeństwo. Ponieważ obecnie mamy
>pokolenie które rozumie wyłącznie bodźce finansowe
>można by, np uzależniać wysokość składki na ZUS po
>przekroczeniu 35 roku życia od ilości dzieci obecny poziom
>składki dla kogoś kto ma trojkę i więcej, dwoje dzieci
>składka wyższa o powiedzmy 5 punktów %, jedno dziecko
>kolejne 5 punktów % brak dzieci kolejne 5 punktów %.
>Rozwiązanie jest tanie bo państwo nie musi na nie wydawać
>pieniędzy kiedy system zaskoczy czyli w perspektywie
>powiedzmy 15 lat będzie można obniżać wysokość
>składki podstawowej. Próg 35 lat zapewnia wyższą
>dzietność w optymalnym wieku na rodzenie dzieci przy
>minimalnej ilości komplikacji co zarazem obniża koszty
>służby zdrowia w tym zakresie. Minus pomysłu to długi
>okres oczekiwania na efekty.
Z tą propozycją się zgadzam w 100% - też jest sposobem na rozwiązanie choćby częściowe problemu - ale sądzę, że jednak jesteśmy biednym krajem (na pewno biedniejszym niż np Niemcy) i powinniśmy wiek emerytalny zrównać z ich wiekiem, poza stymulacją urodzeń...
Tak na marginesie - Twoja propozycja to jest powrót do XVIII wieku - gdzie najlepszą inwestycją było nie odkładanie pieniędzy ale inwestowanie w potomstwo. Z tym, że inwestycję w potomstwo w XVIII wymuszał rynek, a teraz wymuszałoby państwo pobierając 1%~2% opłaty manipulacyjnej przy transferach pieniędzy.
Dodatkową przewagą Twojego rozwiązania jest to, że w jego wyniku stymulujemy wzrost siły i potencjału RP. -
Oprócz dotacji do ZUS państwo zaserwowało parę razy tzw oddłużanie kopalni, kolei, służby zdrowia itd polegało to na tym że spłacano długi wobec prywatnych firm a te wobec ZUS umarzano.
O tym przy dziwieniu się ile trzeba dziś dopłacać też warto pamiętać.
Przy standardzie życia umknęły ci drobiazgi winda ekspresowa w rozwoju przemysłowym za pieniądze z kontrybucji jaką Francja wypłaciła "Prusom po wojnie 1870 do tego trzy powstania, wielki kryzys, dwie wojny i wyzwolenie w czasie którego ze śląska do Rosji jechało co Rosjanom się podobało od maszyn poprzez kolejową, trakcję elektryczną, po meble. Co jakoś nie napawa optymizmem przy powrocie do rozwiązań XIX wiecznych.
Mój pomysł nie jest taki zły ale nie nazwałbym go powrotem do XVIII wieku sztuczka polega na tym że sugerowałem iż posiadanie powyżej trzeciego dziecka nie wiązałoby się z obniżaniem składki na ZUS. Przy odrobinie szczęścia wymusiło by to ucywilizowanie naszych co niektórych biznesmenów dla których pracownicy mający dzieci to zło konieczne bo dzieci chorują itd a rodzice muszą brać zwolnienia by iść do lekarza itd.
Szczerze powiedziawszy o wzroście siły nie myślałem ale o uatrakcyjnianiu kraju dla inwestorów z uwagi na posiadanie młodej i choćby jako tako wykwalifikowanej siły roboczej już tak.
Tylko mam pełną świadomość że jego wprowadzenie da pozytywne efekty za powiedzmy 20 lat a to bardzo długo. Ponadto wymagałoby to od polityków umiejętności patrzenia nieco dalej niż koniec własnego nosa. Do tego trzeba by wytłumaczyć kulturze singli uczestniczących w wyścigu szczurów że to się im opłaci tyle że za 20 lat.
Dlatego nie ma na to specjalnych szans a szkoda. -
a tu coś w temacie
http://www.dziennik.pl/gospodarka/a...
tak więc rządowi udało się coś już realnie osiągnąć. -
Anonim
madzia, a Ty te propagande rzadowi robisz za darmo czy masz z tego jakies dochody?; D -
a czy Ty nie masz nic innego do roboty niż mnie cały czas o jakieś dziwne partyjne gierki oskarżać?
kocham wolontariat, zwłaszcza jak jestem w mniejszości na tym gronie jeśli chodzi o preferencje - to aż mnie motrywuje by czasem pokazać drugą stronę medalu.
poza tym gdybym uprawiała tanią i ckliwą propagandę to wkleiłabym to: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896... -
Anonim
-
skończ już te uwagi personalne, bo Twoje posty nic nie wnoszą. jeśli więc nie masz nic na temat do napisania skończ trollować.
-
Anonim
dlaczego od razu trollowac?
po prostu odrozniam dzialania zwolennikow pewnych partii od rzeczowej polemiki
- 1
- 2

