-
Judyta
>Termit napisał
>>Judyta napisała:
>>>Iselor napisał
>>>A tak w ogóle to może zaczniemy gadać o polskiej
>>kulturze
>>>jako takiej i co zrobić żeby Polaków odchamić. No i
>>
>>właśnie! Jakiś savoir-vivre, nauka manier, dyskusji i
>>funkcjonowania w społeczeństwie. Nauka szacunku do
>>drugiego człowieka(kościół jakoś nie daje rady),
>>banalna pierwsza pomoc. Oduczenie ludzi obojętności
>wobec
>>innych. Tak nauka też jest potrzebna i to najbardziej.
>Moim
>>zdaniem polskie społeczeństwo jest najmniej kulturalne,
>>najbardziej porywcze. Ludzie są po prostu źle wychowani.
>
>To raczej spadek po PRL i czasach w których tylko prawdziwy
>cwaniak dawał rade. Dziś sie widzi to jako chamstwo odziwo
>;P
chamstwo to niestety polska codzienność, może ja mam pecha ale spotykam sie z nim często, codziennie w pociągu i komunikacji miejskiej np. O braku szacunku dla kobiet nie wspomnę.
-
Anonim
>Judyta napisała:
>chamstwo to niestety polska codzienność, może ja mam
>pecha ale spotykam sie z nim często, codziennie w pociągu
>i komunikacji miejskiej np. O braku szacunku dla kobiet nie
>wspomnę.
>
brak szacunku dla kobiet to wymysł feministek :) akurat w tej kwestii wydaje mi się że nasze społeczeństwo jest nader kulturalne (podobnie jak w kwestii szacunku dla osób starszych), oczywiście za wyjątkiem przygłupów którzy różnie potrafią zareagować na widok atrakcyjnej kobiety.
inna sprawa, że wielu dzisiejszym kobietom - w szczególności tym młodszym - troche się w dupach poprzewracało. naczytały się Glamoura, poszły na zakupy do Złotych Tarasów i myślą że są nie wiadomo kim. ustąpisz takiej w drzwiach, to księżniczka nawet na Ciebie nie zwróci uwagi, o "dziękuje" już wogóle nie mówiąc, a potem się dziwi dlaczego mężczyźni jej nie szanują...
co do reszty to niestety muszę się zgodzić - chamstwa u nas całkiem sporo, choć w większych miastach nie jest tak znowóż tragicznie. generalnie polskie społeczeństwo jest dość zamknięte, żeby nie powiedzieć że wręcz wrogie na wszystko, z czym nie miało wcześniej do czynienia, a jedyne czym się chlubimy to że umiemy dużo wypić i dać w mordę. brrrr
>Termit napisał
>
>To raczej spadek po PRL i czasach w których tylko prawdziwy
>cwaniak dawał rade. Dziś sie widzi to jako chamstwo odziwo
>;P
e tam PRL, polacy zawsze najchętniej za szabelkę chwytali, dopiero potem - jeśli wogóle - do rozmów.
-
Anonim
Ja bym z radością rozpierdolił, za przeproszeniem, cały kanon lektur. Za dużo patriotycznych nudnych "klasyków" nudnych jak zeszłroczny śnieg i praktycznie brak literatury współczesnej (a może by tak Eco? Murakami? Pamuk? Le Guin?). Bez ciekawej literatury współczesnej młodzież będzie miała dalej taki olewawczy stosunek do literatury - szybciej przecież dzięki współczesnym pisarzom sięgnę po ciężkiego w czytaniu klasyka niż na odwrót! -
Judyta
>Iselor napisał
>Ja bym z radością rozpierdolił, za przeproszeniem, cały
>kanon lektur. Za dużo patriotycznych nudnych "klasyków"
>nudnych jak zeszłroczny śnieg i praktycznie brak
>literatury współczesnej (a może by tak Eco? Murakami?
>Pamuk? Le Guin?). Bez ciekawej literatury współczesnej
>młodzież będzie miała dalej taki olewawczy stosunek do
>literatury - szybciej przecież dzięki współczesnym
>pisarzom sięgnę po ciężkiego w czytaniu klasyka niż na
>odwrót!
uważasz, że młodzież, która zachwyca się sagą Zmierzch przebrnie przez Eco, dajmy na to 'Imię róży", ciężkie to jak na 17-19 latków. Chociaż ja właśnie w tym wieku czytałam.
Ludzie mają problemy ze zrozumieniem Dekameronu, czy Trenów a co dopiero mówić o literaturze tego kalibru.
Moim zdaniem powinna być ostra selekcja wg poziomu wiedzy, inteligentni sie nudzą na lekcjach a Ci niezdolni nie nadażają - nawet w slimaczym tempie. -
-
Anonim
selekcja z kolei doprowadziłaby do podziału na tych lepszych i gorszych, co nie wpłynęłoby pozytywnie na ich rozwój pod kątem stosunków społecznych. poza tym, zdolnego ucznia zawsze można zapisać do bardziej renomowanego liceum.
-
Judyta
>Tajfun napisał
>selekcja z kolei doprowadziłaby do podziału na tych
>lepszych i gorszych, co nie wpłynęłoby pozytywnie na ich
>rozwój pod kątem stosunków społecznych. poza tym,
>zdolnego ucznia zawsze można zapisać do bardziej
>renomowanego liceum.
>
>
We wsiach i w mniejszych miasteczkach nie ma aż tak dużego wyboru jezeli chodzi o szkoły. Wiem coś o tym...osoby z ponadprzeciętnym intelektem nie mają szans na rozwinięcie skrzydeł. Dojazd do dużego miasta czy zamieszkanie w nim, z tym idą koszty, nie każdego stać. Potem na studiach co innego bo można iść do konkretnej pracy ale liceum...z tym gorzej. -
Rozwalisz kanon i co ci zostanie wielkie nic. Kanon lektur jest jak savoir vivre albo się go zna albo nie i wtedy jest się wykształciuchem. Co do proponowanych przez ciebie autorów Eco czemu nie nawet nieźle się go czyta. Z Murakamiego czytałem "Na południe od granicy...." (reszty tytułu nie pamiętam w każdym razie jakoś tak) i o ile japońszczyznę lubię (co prawda w wersjach anime np "Ghost in the shell" czy filmową w reżyserii Akiro Korosawy) to tego aurora nie polubię. Te "Na południe od granicy..." to było takie pod kobiet pisane i dla kobiet nieco lepiej niż kioskowe romansidła ale jakoś tak mi tymi klimatami podchodziło. Pamuk pisze ale w sposób jaki dyskwalifikuje go jako zachętę do czytania i w zasadzie o problemach Tureckich i z tego powodu ma w kraju regularnie problemy. Le Guin owszem może być ale nie zamiast a raczej dodatkowo oprócz tego co jest.
-
Anonim
http://www.bn.org.pl/aktualnosci/23...
Niby z czego to wynika? W Czechach czyta 80% ludzi, u nas ledwo ponad 40%:-/ Polacy jacyś chyba upośledzeni są:-/ -
Eli
>Iselor napisał
>Za dużo patriotycznych nudnych "klasyków"
>nudnych jak zeszłroczny śnieg i praktycznie brak
>literatury współczesnej (a może by tak Eco? Murakami?
>Pamuk? Le Guin?).
bo Polska Jest Najważniejsza, nie kolego?
Czasem mnie zadziwiasz w swoim polakożerczym fanatyzmie.
Lektury to sprawa dęta po prostu. Dlatego szkolnictwo powinno być prywatne i każdy by posłał dzieci tam gdzie by "kanon lektur" zadowalał rodziców. Jedni by chodzili do postępowej szkoły inni do konserwatywnej. Tyle w temacie kanonu. A obecnych lektur i tych które je zamienią i tak większość uczniów po prostu nie przeczyta. Nie da się w czasach gnuśnego postmodernizmu i istnienia konsol zaciągnąć większość do książek. Z resztą po co to politykom skoro lepiej się rządzi bandą idiotów. -
Eli
>Iselor napisał
> http://www.bn.org.pl/aktualnosci/23...
>Niby z czego to wynika? W Czechach czyta 80% ludzi, u nas
>ledwo ponad 40%:-/ Polacy jacyś chyba upośledzeni są:-/
Hehe, a w PRL 100% badanych było wdzięcznych władzy za elektryfikację wsi. Człowieku:) nie kompromituj się. Takie badania są funta kłaków warte. Jak wszystko co zlecane przez państwowego komisarza. Do tego ja byłem wielokroć w Republice Czeskiej i spotkałem się tam z idiotami w ilości przewyższającej polską średnią statystyczną. Jak mniemam i tam również ludzie są omamieni telewizją a książkami się podcierają. To ogólnoświatowe zjawisko, bo taki jest po prosty efekt naszej skretyniałej ery. Polacy są upośledzeni i tak w mniejszym stopniu niż Zachód Europy (Wschód już nie wspomnę). Przypominam, że pewien Niemiec oznajmił mi, że między Niemcami i Rosją jest Morze Bałtyckie, więc co ja mu kity wciskam, że leżą jakieś państwa. Oczywiście ani Polska mu nic nie mówiła, a już o Ukrainie czy Białorusi nie wspomnę. A we Francji - hooooo! Tam to są dopiero nieoczytane barany. No ale i u nas będzie taki poziom jak na Zachodzie niedługo, dzieci będą miały po dwóch tatusiów, będzie politpoprawnie, a więc ciemnogród spod znaku Onufrego Zagłoby pójdzie do lamusa. Będziesz miał swojego Eco, co akurat wpisze się w kolejną nagonkę na Kościół jak znalazł. Oczywiście będzie to wersja Imienia Róży w formie gry na X-boxa w której główny bohater lata z mieczem i wycina księży-pedofilów, no bo przecież po książkę nikt nie sięgnie, jeszcze by się nauczył słów których nie życzy sobie władza... -
willow nick nack
To jak nazwać ten stan ? (artykuł Warzechy)
"Instytut Homo Homini przeprowadził sondaż na temat największych politycznych porażek 2010 roku. Na pierwszym miejscu znalazło się wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej – wskazało na nie aż 39 proc. pytanych. To naprawdę bardzo dużo. Na kolejnym miejscu jest zarządzanie PKP: 20 proc.
Na okoliczność sondażu przepytano m.in. szefa klubu PO Krzysztofa Tomczykiewicza, który odpowiedział w sposób mętny i pokrętny, bo co miał zrobić. Stwierdził mianowicie, że rezultat sondażu to właściwie ocena samej katastrofy, a nie sposobu, w jaki prowadzi się dochodzenie, dotyczące jej przyczyn. Gdyby nawet uznać to niedorzeczne stwierdzenie za w jakimś stopniu uzasadnione, oznacza to właściwie to samo: że Polacy źle oceniają sytuację, w której do katastrofy mogło w ogóle dojść, a za to przecież odpowiadają politycy, a nie krasnoludki. Poseł Tomczykiewicz nie skomentował niestety kwestii zarządzania PKP.
Niektórzy mogliby dojść do wniosku – taką też interpretację przedstawiał szef instytutu HH – że wyniki sondażu oznaczają, iż Polacy stają bardziej krytyczni wobec PO. To wniosek całkowicie błędny. Sondaż w zestawieniu z badaniami poparcia dla partii i dla polityków – ze szczególnym uwzględnieniem Donalda Tuska – pokazuje coś całkiem innego: całkowitą niezdolność znacznej części polskich wyborców do tworzenia ciągów przyczynowo-skutkowych i do uświadomienia sobie, kto ponosi ostateczną odpowiedzialność za rozmaite przejawy dysfunkcjonalności polskiego państwa. Gdyby HH postanowiło pytać dalej o to, kto odpowiada za taki, a nie inny kształt dochodzenia przyczyn smoleńskiej katastrofy lub kto jest winny chaosowi na kolei, najprawdopodobniej pytani by się pogubili. A gdyby nawet ostatecznie wskazali jako odpowiedzialny obecny rząd, to i tak nie miałoby to najmniejszego wpływu na deklarowane przez nich poparcie dla Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska.
Można się zastanawiać, jak i komu udało się do tego stopnia zmanipulować znaczną część Polaków, że przestali dostrzegać oczywiste kwestie odpowiedzialności kierowniczej i politycznej za sytuację w kraju. W jutrzejszym „Fakcie" stawiam tezę, że ludzie zasłużyli na to, co się dzisiaj z Polską dzieje. Piarowskie zabiegi Igora Ostachowicza to nie żadne cudotwórstwo, ale dość prymitywne działania, które dają pożądany skutek tylko dlatego, że Ostachowicz ma do czynienia z wyjątkowo łatwą materią. Innymi słowy – wyborcy to w ogromnej części jełopy, którym można wmówić największe bzdury, w tym tę, że rządzi nimi obecnie najlepszy premier na świecie, który odpowiada tylko za sukcesy (o ile jakieś w ogóle są), a nie za jakiekolwiek porażki. Ostachowicz nie musi się specjalnie wysilać. Podobnie jak nie muszą się wysilać wspierające ten rząd media, które uciekają się często do wyjątkowo prymitywnych manipulacji, łykanych ochoczo przez znaczną część odbiorców.
Gdyby Polacy byli w stanie ujrzeć jakikolwiek związek pomiędzy katastrofą smoleńską i sposobem jej wyjaśniania a działaniami, postawą, stanowiskiem rządu PO, poparcie dla tego ugrupowania i jego lidera już dawno oscylowałoby w granicach 20 proc., a nie 50."
Stan permanetnego jełopstwa ?
-
Anonim
>Eli napisał
>
>bo Polska Jest Najważniejsza, nie kolego?
Nie jestem twoim kolegą.
>
>Czasem mnie zadziwiasz w swoim polakożerczym fanatyzmie.
Kto tu jest fanatykiem?
.Tyle w temacie
>kanonu. A obecnych lektur i tych które je zamienią i tak
>większość uczniów po prostu nie przeczyta. Nie da się w
>czasach gnuśnego postmodernizmu i istnienia konsol
>zaciągnąć większość do książek.
Da się. Jestem w stanie (jak i wielu moich przyjaciół) połączyć pasję czytania książek i grania. Jeśli w domu rodzice nie czytali to i dziecko czytac nie będzie, a jeśli ksiażka jest w domu obecna to choćby było 10 konsol dziecko też czytać będzie.
-
Eli
-
Anonim
Nie oszukujmy się w Polsce po prostu książek się nie czyta i do tego nie potrzebuję żadnych badań - wystarczy porozmawiać z ludźmi poniżej 40-ki/zajrzeć na jakiekolwiek fora subkultur żeby zobaczyć jak mocno się to wszystko uwstecznia.
Nie wiem czy tutaj można pisać cokolwiek o antypolskości bo to jest po prostu fakt - spora część społeczeństwa zmieniła się w tępą masę - nawet sporo osób czytających jak wspomniano wertuje tylko kryminały i horrory (nie pamiętam już czy poza 2-3 osobami mogłem w ciągu ostatniego roku znaleźć kogoś do rozmowy na tematy bardziej wyszukane niż prosta obyczajówka - a chyba tylko jedna osoba była na tyle elokwentna że mogłem czuć do niej szacunek).

