-
Krzyyysztof
"Już piątego maja w Parlamencie Europejskim odbędzie się głosowanie które może na zawsze zmienić europejski Internet. Według nowych zasad, dostawcy internetowi będą zgodnie z prawem mogli ograniczyć dostęp do stron które można oglądać.
Wytłumaczeniem dla tego typu działań jest chęć przeciwdziałania nielegalnej wymianie plików i ograniczenie dostępu do określonych serwisów. Jednak prawdziwymi ofiarami tych przepisów staną się zwykli użytkownicy Internetu gdyż demokracja i niezależność znikną."
http://www.blackouteurope.eu/
koniec z wolnością słowa w internecie ?
-
Anonim
Jak dla mnie internet może trafić ciężki szlag, bo w takiej sytuacji żal mi będzie tylko allegro. Wkurwiam się kiedy banda błaznów ściąga nielegalne filmy, muzyke i gry, po prostu kradnie! Śmieszy mnie kiedy jestem nazywany frajerem bo mam w domu kilkaset oryginalnych płyt z grami, filmami i muzyką. Dobry film można mieć na dvd za 40 zł, często nowości nie przekraczają 60 zł, szybko tanieją, muzyka popowa jest tania (a tego w iększości słuchają Polacy), dużo kapel metalowych ma płyty po 30, 40 zł - tochyba nie jest cena zaporowa? raz w miesiącu sobie można pozowlić?
Gry? Świetnych tytułów w Kolekcji Klasyki i Nowej Exra Klasyce w cenie około 25 zł jest dużo, tytuły nowsze można mieć za 50 zł.
A ludzie kradną i jeszcze mają czelność twierdzić że im się kurwa to należy gratis!
Sorry za brzydkie słowa, ale piractwa nienawidzę bardziej niż islamu i kato-prawicy razem wziętych:-/ -
Termit
internet to ostatni przyczółek dla wolności słowa, nic dziwnego że robi sie wszystko żeby to ukrócić. Nie popieram oczywiście.
co do piractwa to iselor ma racje w 99% Ja zanim coś kupie wole to przetestować korzystając z rapida lub torrenta. Nie kazdy tak musi robić ale mi wygodnie kupować coś oryginalnego wiedząc że mi sie spodoba. No i oczywiście potem nie mam problemów z prawem bo posiadam jedynie kopię zapasową; ) -
Imperator
Nie zgadzam się z kwestią piractwa. Po pierwsze nazywanie tego kradzieżą to przegięcie, ponieważ całe to zjawisko wykracza poza ramy tradycyjnej kradziezy. W skrócie, aby nie offować za bardzo:
1. kapele zarabiają głównie na koncertach - zabierz możliwość piratowania mp3, a dochody spadną drastycznie na skutek zmniejszenia się liczby słuchających;
2. programy graficzne, techniczne, etc. - zabierz młodzieży możliwość szkolenia swoich umiejętnośći na spiraconym photoshopie czy autocadzie, a gwarantuje ci, że nagle będziemy mieć niedobór specjalistów w grafice i projektowaniu (oryginał kupują zwyklę specjaliści, a nie dzieci);
3. gdybym zakazano piractwa filmow, ilosc ludzi w kinach z pewnoscia nie zwiekszylaby sie, bo ludzie nie chcieliby wydawac kasy na cos, na co i tak by nie wydali
A wracając do tematu uważam, iż owa ustawa to zamach na wolność :) -
-
Anonim
Dla mnie człowiek który piaci jest złodziejem, nie człowiekiem kulturalnym. Ściągasz z netu tylko pliki, chędożone pliki! Ani ich nie dotkniesz ani nie powąchasz, nawet jak se nagrasz na CDR to to będzie tylko zwykła płyta zapisana markerem.
Niesamowitą frajdę mam, kiedy w łapki wpada mi nowy film i mogę go ładnie ustawić na półeczce, delektować się nim, mieć poczucie że obcuję z dziełem kultury, klasykiem (bo w sumie nie kupuje filmów co najwyżej dobrych, na jeden wieczór, zawsze to przemyślany zakup). Ciesszę się kiedy mam nową płytę ulubionego zespołu, kiedy mogę sobie powąchać płytę (one mają taki fajny zapach:D), delektować się okładką, czytać teksty utworów wewnątrz tejże okładki - niby to samo mogę przez net, ale...ALE.
Jakże fajnie jest kiedy kupuję sobie Kolekcjonerską wersję jakiejś gry, dostaje wielkie pudło z napisem "Edycja Kolekcjonerska", a w środku mam np. podkładkę pod mysz, albo inną koszulkę:) To się tyczy nie tylko edycji specjalnych, ale nawet zwykłych staroci z Kolekcji Klasyki za 20 zł. Kiedy mam oryginał, szanuję taką płytę, dbam żeby się nie porysowała, delektuję nią w pewien sposób, czuję że w ten sposób podziękowałem twórcy za jego pracę.
Rozumiem że kupno płyty za 50 zł to może być problem, ale to chyba se można odłożyć po te 25 zł na miesiąc? Natomiast piracenie płyty która jest w sklepie za 20 czy 30 zł to po prostu czyste kurestwo.
Podajesz przykłady programów które kosztują często kilkaset złotych. Nie mówię że każdy ma mieć oryginalnego Windowsa, ale szlag mnie trafia, kiedy ktoś ściąga z neta grę która kosztuje w sklepie 10 - 60 ł.
Dlaczego ilość ludzi w kinach by się nie zwiększyła? Ściągają przecież to na co by - poszli do kina. Po co ściągać coś co nas nie interesuje?
Uważam że ustawa jest jest ok, a internet może szlag trafić. -
Imperator
jasne, gdyby czlowiek kupowal po jednej plycie na miesiąc lub dwa, do konca zycia nie poszedlby na zaden koncert, bo nie zdolalby poznac zadnego gatunku wystarczająco dobrze, aby się nim zachwycić. i kapele wyszlyby na tym baaaaaardzo zle, poniewaz nie mialyby sluchaczy. malo kto chodzi na koncerty w ciemno... i malo kto kupuje plyty w ciemno.
co do sciagania tanich rzeczy, to jaka jest roznica miedzy spiraceniem gry za 10 zlotych, a za 100? moze dla jednego 10 pln to tak, jak dla innego 100? kto decyduje, co już jest kurestwem, a co nie?
ilosc ludzi w kinach nie zwiekszylaby sie (w duzym stopniu) poniewaz jak ktos sciaga filmy z internetu, to zwykle robi to na wieksza skale. watpie, aby ktos latal do kina kilka razy tygodniowo. ludzie zwykle chodza do kina na dobre produkcje, a te mniej porywajace sciagaja i ogladaja na kompie.
ps. za bardzo sie tym wszystkim podniecasz. -
Anonim
>imperator napisał
>jasne, gdyby czlowiek kupowal po jednej plycie na miesiąc
>lub dwa, do konca zycia nie poszedlby na zaden koncert, bo
>nie zdolalby poznac zadnego gatunku wystarczająco dobrze,
>aby się nim zachwycić. i kapele wyszlyby na tym
>baaaaaardzo zle, poniewaz nie mialyby sluchaczy. malo kto
>chodzi na koncerty w ciemno... i malo kto kupuje plyty w
>ciemno.
>
Nie byłem w życiu na żadnym koncercie a znam dużo zespołów i mam jeszcze dużo do kupienia. A na koncerty nie chodzę bo mi się nie chce.:D
>co do sciagania tanich rzeczy, to jaka jest roznica miedzy
>spiraceniem gry za 10 zlotych, a za 100? moze dla jednego 10
>pln to tak, jak dla innego 100? kto decyduje, co już jest
>kurestwem, a co nie?
Jeżeli kogoś stać na comisięczne opłacanie internetu, często ponad 50 zł na miesiąc i ulepszanie tegoż kompa, to niech nie gada bzdur że nie stać go na kupno oryginalnej gry za 50 zł.
>
>ilosc ludzi w kinach nie zwiekszylaby sie (w duzym stopniu)
>poniewaz jak ktos sciaga filmy z internetu, to zwykle robi
>to na wieksza skale. watpie, aby ktos latal do kina kilka
>razy tygodniowo. ludzie zwykle chodza do kina na dobre
>produkcje, a te mniej porywajace sciagaja i ogladaja na
>kompie.
>
Po co zawracać sobie głowę mnie porywającym chłamem?
>ps. za bardzo sie tym wszystkim podniecasz.
Bo uważam że to jest złodziejstwo i brak szacunku dla twórców. Gdybym ja nagrał płytę i sprzedawał ją za 20 zł na granicy opłacalności to też bym się wnerwił gdyby ona w dniu premiery była w necie za darmo do ściągnięcia.
-
Imperator
>Iselor napisał
>Nie byłem w życiu na żadnym koncercie a znam dużo
>zespołów i mam jeszcze dużo do kupienia. A na koncerty
>nie chodzę bo mi się nie chce.:D
przykro mi.
>Jeżeli kogoś stać na comisięczne opłacanie internetu,
>często ponad 50 zł na miesiąc i ulepszanie tegoż kompa,
>to niech nie gada bzdur że nie stać go na kupno
>oryginalnej gry za 50 zł.
pieprzenie. rownie dobrze moge powiedziec, ze jak kogos stac na kupienie mieszkania w warszawie za 400k, to stac go bedzie na kupienie lexusa za 400k. nie ma zwiazku jedno z drugim.
>Po co zawracać sobie głowę mnie porywającym chłamem?
bo zycie nie polega tylko na kontemplowaniu piękna jakiegoś dzieła sztuki. powiem więcej, ludzie większosc swojego czasu spędzają na rozrywkowaniu się rzeczami, które są przeciętne. dlaczego? bo tak.
>Bo uważam że to jest złodziejstwo i brak szacunku dla
>twórców. Gdybym ja nagrał płytę i sprzedawał ją za 20
>zł na granicy opłacalności to też bym się wnerwił
>gdyby ona w dniu premiery była w necie za darmo do
>ściągnięcia.
nie sluchasz. kapele zarabiają na koncertach, a jesli graja chujową muzykę, to nie zarabiają ani na plytach, ani na koncertach. poczytaj sobie trocha o tym ile z plyty zabiera wytwórnia muzyczna, a ile dostaje kapela i przekonasz sie, ze dobrze prosperujące kapele to te, które robia kase na show. taki Feel to myslisz, ze skad ma tyle kasy? z koncertów. wez sobie obczaj ile taki Kupicha robi tras koncertowych rocznie i ile z tego ma. to, ze tobie sie to nie podoba nie znaczy, ze masz slusznosc. jak bedziesz miec swoja kapele to pogadamy.
ps. nie mowie, ze Feel to dobra kapela. -
Tiwanick
Nie bądźmy dogmatykami.
Utrudnienia w ściąganiu muzyki z sieci wcale nie jest w interesie twórców, tylko wielkich koncernów fonograficznych. Co więcej, istnieją dowody na to, że darmowa dystrybucja muzyki w sieci działa na korzyść mniej znanych twórców - bo rozpropagowuje ich muzykę i powoduje wzrost sprzedaży ich płyt i frekwencję na koncertach.
Co do filmów , to często osoby ściągające i widzowie kina to te same osoby - jeśli ktoś ogląda na kompie setki filmów rocznie , to często chodzi na dziesiątki do kina (czyli jakieś 10 razy częściej niż średnia polska). Filmy w internecie to dodatkowa możliwość promocji. Zresztą, w Polsce od lat upowszechnia się a) ściąganie filmów z internetu b) chodzenie do kin. Czyżby nie było odwrotnej korelacji między tymi dwoma zjawiskami?
Co do programów - ciekawe, kto nauczyłby się obsługi Corel Draw czy różnych photoshopów, gdyby na wstępie musiał zakupić program za kilkaset zł...
-
jhghjgjhg
>Tiwanick napisał
>Nie bądźmy dogmatykami.
>
>Utrudnienia w ściąganiu muzyki z sieci wcale nie jest w
>interesie twórców, tylko wielkich koncernów
>fonograficznych. Co więcej, istnieją dowody na to, że
>darmowa dystrybucja muzyki w sieci działa na korzyść
>mniej znanych twórców - bo rozpropagowuje ich muzykę i
>powoduje wzrost sprzedaży ich płyt i frekwencję na
>koncertach.
>
>Co do filmów , to często osoby ściągające i widzowie
>kina to te same osoby - jeśli ktoś ogląda na kompie setki
>filmów rocznie , to często chodzi na dziesiątki do kina
>(czyli jakieś 10 razy częściej niż średnia polska).
>Filmy w internecie to dodatkowa możliwość promocji.
>Zresztą, w Polsce od lat upowszechnia się a) ściąganie
>filmów z internetu b) chodzenie do kin. Czyżby nie było
>odwrotnej korelacji między tymi dwoma zjawiskami?
>
>Co do programów - ciekawe, kto nauczyłby się obsługi
>Corel Draw czy różnych photoshopów, gdyby na wstępie
>musiał zakupić program za kilkaset zł...
>
>
podpisuje się -
Łukasz.G
>Tiwanick napisał
>Nie bądźmy dogmatykami.
>
>Utrudnienia w ściąganiu muzyki z sieci wcale nie jest w
>interesie twórców, tylko wielkich koncernów
>fonograficznych. Co więcej, istnieją dowody na to, że
>darmowa dystrybucja muzyki w sieci działa na korzyść
>mniej znanych twórców - bo rozpropagowuje ich muzykę i
>powoduje wzrost sprzedaży ich płyt i frekwencję na
>koncertach.
>
rzeczywiście koncerny tracą ale czy to jest inna strata niż twórców
>Co do filmów , to często osoby ściągające i widzowie
>kina to te same osoby - jeśli ktoś ogląda na kompie setki
>filmów rocznie , to często chodzi na dziesiątki do kina
>(czyli jakieś 10 razy częściej niż średnia polska).
>Filmy w internecie to dodatkowa możliwość promocji.
>Zresztą, w Polsce od lat upowszechnia się a) ściąganie
>filmów z internetu b) chodzenie do kin. Czyżby nie było
>odwrotnej korelacji między tymi dwoma zjawiskami?
>
filmy jak filmy ale z tego co mi wiadomo to seriale mają swoją (zupełnie inną) popularność w sieci
niż w tv
>Co do programów - ciekawe, kto nauczyłby się obsługi
>Corel Draw czy różnych photoshopów, gdyby na wstępie
>musiał zakupić program za kilkaset zł...
>
i tu wychodzi spryt wydawców programów np. autocada. -
Adam
>Tiwanick napisał
>Nie bądźmy dogmatykami.
>
>Utrudnienia w ściąganiu muzyki z sieci wcale nie jest w
>interesie twórców, tylko wielkich koncernów
>fonograficznych. Co więcej, istnieją dowody na to, że
>darmowa dystrybucja muzyki w sieci działa na korzyść
>mniej znanych twórców - bo rozpropagowuje ich muzykę i
>powoduje wzrost sprzedaży ich płyt i frekwencję na
>koncertach.
Na jakiej podstawie twierdzisz co będzie lepsze dla twórców? Jeśli twórca chce aby ludzie mieli darmowy dostęp do jego muzyki bo uważa że może mu to służyć to sam umieszcza muzykę i zezwola na jej korzystanie (cały ruch CC się na tym opiera). Jeśli tego nie robi, co więcej jeśli jak np Kazik wyraźnie protestuje przeciwko piraceniu jego muzyki to znaczy, że nie życzy sobie pewnych działań i Tobie uzytkowniku wara od tego. Twórca sam ocenia co jest dla niego lepsze i na jakiej zasadzie będzie rozpowszechniał muzykę.
>Filmy w internecie to dodatkowa możliwość promocji.
Jeśli producent zechce się w ten sposób promować to uwierz mi zrobi to. Jeśli tego nie robi to ma swoje powody i zapewne przeprowadził rachunek zysków i strat
>
>Co do programów - ciekawe, kto nauczyłby się obsługi
>Corel Draw czy różnych photoshopów, gdyby na wstępie
>musiał zakupić program za kilkaset zł...
>
patrzysz jednostronnie. stworzenie programu typu Corel to kilka lat ciężkiej pracy zespołu. Te kilkaset zł to własnie ich wynagrodzenie za tą pracę. Równie dobrze mógłbyś powiedzieć "to jak mam sie nauczyć pilotować samolot...musiałbym go kupić za xxxx, lepiej ukraść i się podszkolić a później może kupię".
Jeśli ktoś nie chce wydać tych kilkuset zł na Corel to niech w google wpisze program graficzny + freeware lub na stronie producenta pobierze legalnie wersję trial i przetestuje podstawowe funkcje
-
Imperator
>Adam napisał
"to jak mam sie nauczyć pilotować
>samolot...musiałbym go kupić za xxxx, lepiej ukraść i
>się podszkolić a później może kupię".
kiepska analogia. jak spirace corela, autor nic nie straci. jak kupie go pozniej dzieki spiraceniu, autor zyska. z samolotem jest zupelnie inaczej, poniewaz po kradziezy urządzenia, wlasciciel bedzie stratny o jeden samolot. to, ze go pozniej kupisz za wiele nie zmieni, poniewaz wlasciciel poniesie realne straty z powodu niemoznosci korzystania z owego samolotu (np. nie bedzie mogl przewozic pasazerow). -
Anonim
Jeżeli ściągasz pirata, podoba ci sie i kupujesz oryginał tegoż samego dzieła to ok. Ale większość ludzi poprzestaje na pirackiej wersji. To już nie jest ok. -
Imperator
sluchanie muzyki na taką skalę to fenomen XX wieku. to wlasnie mass media sprawily, ze granie zaczelo sie oplacac. a wiesz czemu? bo w mediach sluchalo sie muzyki za darmo (nie liczac abonamentu za radio i tv, jesli kiedys cos takiego w ogole instnialo). ludzie nie poszliby nigdy na koncert artysty, o ktorym nigdy nie slyszeli, dlatego kilka dekad temu puszczenie kawałka w radiu było czyms, o czym marzyl kazdy artysta, poniewaz dawalo to ROZGŁOS i pozwalało na zebranie rzeszy fanów, którzy przybywaliby na koncerty. piractwo jest przedłużeniem tego zjawiska i gdyby zostalo zlikwidowane, artysci zostaliby zmuszeni do udostepniania swojej muzyki za darmo, bo straciliby duza czesc dochodow wraz z nowym, niepirackim pokoleniem. jak tego nie rozumiecie, to przykro mi. taki swięty idealizm do niczego nie prowadzi... -
Iselor zauważ że
Oryginalne gry można mieć nawe za dużo mniejsze pieniądze niż piszesz i to w pełni legalnie. Po roku góra dwóch od premiery, większość tytułów trafia jako dodatek do gazet pn nowy "Prince of Persja" to był wydatek pod 100 zł po mniej więcej roku z "Playem" i jeszcze dwoma gierkami kosztował 10zł. To samo z filmami jako dodatek do gazety można je spoko kupić nawet za 7zł choć przeciętna to około 10 - 15 zeta.
Zostaje problem gier mających ponad 10 lat, powstałych w nieistniejących już studiach trudno trafić na nie legalnie, a czasem człowiek pograłby w Lotusa III (większość z was i tak nie ma pojęcia ile swego czasu joysticków na nie zakatowano) a dyskietki już dawno padły.
Co do Photoshopów itp i tak używam Gimpa, Open Office, FastStona (tak więc ograniczenie lewizny w tym zakresie jest dla mnie bez znaczenia)
Natomiast rozwiązania polegające na cenzurowaniu sieci uważam za szkodliwe, ponieważ polityków niepotrzebnie mogą one kusić -
Tiwanick
>Łukasz.G napisał
>rzeczywiście koncerny tracą ale czy to jest inna strata
>niż twórców
Może mam trochę skrzywione przez socjaldemokrację podejście, ale zawsze bardziej cenię zysk twórców niż zysk tych, którzy na twórcach żerują. Ile % zysku ma muzyk ze sprzedanej płyty? 10%?
>filmy jak filmy ale z tego co mi wiadomo to seriale mają
>swoją (zupełnie inną) popularność w sieci
>niż w tv
To już wina naszych stacji telewizyjnych. Niech sprowadzają z zagranicy filmy trochę szybciej. Czemu mamy czekać 2-3 lata na sezon Rzymu, Tudorów, Californication albo innego Prison Breaka? Jak nie, to ludzie będa je oglądać na kompie.
To samo tyczy się filmów: skoro "Vicky Cristina Barcelona" miała na zachodzie premierę w pierwszej połowie 2008, a do nas dociera w kwietniu 2009, to niech nikt się nie dziwi, że oglądalność będzie mniejsza od oczekiwanej. Nieudolność naszych dystrybutorów nie powinna być nagradzana.
>i tu wychodzi spryt wydawców programów np. autocada.
? -
Tiwanick
>Adam napisał
>Na jakiej podstawie twierdzisz co będzie lepsze dla
>twórców?
Na podstawie badań, które kiedyś czytałem do mojej pracy o nielegalnym obrocie plikami w internecie. Twórcy mniej znani, nie mający na swe usługi gigantycznej machiny promocyjno-marketingnowej zyskują na darmowej nawet dystrybucji ich utworów przez sieć. Tracą natomiast wielkie gwiazdy, które naprawdę nie muszą zarabiać aż tyle.
Nie lubię Ricky'ego Martina , ale swego czasu powiedział bardzo dobrze: "Ja już swoje zarobiłem i mogę dalej zarabiać dalej na koncertach. Niech każdy kto chce, ściąga sobie moje kawałki z sieci". I to jest właściwe podejście, a nie to, co odpieprza Metallica.
>>Filmy w internecie to dodatkowa możliwość promocji.
>
>Jeśli producent zechce się w ten sposób promować to
>uwierz mi zrobi to. Jeśli tego nie robi to ma swoje powody
>i zapewne przeprowadził rachunek zysków i strat
Jeśli prowadzi rachunek zysków i strat, to powinien wiedzieć, by nie sprowadzać filmów rok czy dwa po ich światowej premierze, bo każdy już obejrzy je na necie. Ja chodzę do kina kilkadziesiąt razy do roku (co najmniej 1 w tygodniu, często więcej), ale "Vicky Cristina Barcelona" obejrzałem 4 razy na domowych pokazach, bo do kin film wszedł rok po światowej premierze. Ja już na niego do kina nie pójdę. Nie dlatego, że nie chcę go obejrzeć po raz 5-ty, ale dlatego, że uważam takie postępowanie dystrybutora za brak szacunku dla polskich konsumentów, którzy chcą uczestniczyć w światowej kulturze na równych prawach z brytyjczykami, francuzami czy amerykanami.
>patrzysz jednostronnie. stworzenie programu typu Corel to
>kilka lat ciężkiej pracy zespołu. Te kilkaset zł to
>własnie ich wynagrodzenie za tą pracę.
No i płacą im - firmy, które używają tego programu do zarabiania. Uważam, że każdy indywidualny user, który używa Corela w swojej działalności zawodowej też powinien mieć oryginał - tak jak firma (w dodatku oddzielny zainstalowany na każdym kompie). Natomiast jeśli ktoś używa go non profit, w celu zwiększenia swych kompetencji, wystarczy pirat. Przecież producent i tak nie zyska na kliencie, który nie kupi jego programu, bo go nie będzie stać. Zyska natomiast na kliencie, który na piracie nauczy się obsługi, dzięki czemu znajdzie pracę , a za zarobione pieniądze przejdzie na 'legal'.
>Równie dobrze
>mógłbyś powiedzieć "to jak mam sie nauczyć pilotować
>samolot...musiałbym go kupić za xxxx, lepiej ukraść i
>się podszkolić a później może kupię".
W wypadku kradzieży samolotu jego utrata przez właściciela jest rzeczywista. W wypadku nielegalnego skopiowania programu przez użytkownika, którego nie stać na jego kupno strata właściciela jest pozorna.
-
Zombi
>Iselor napisał
>A ludzie kradną i jeszcze mają czelność twierdzić że
>im się kurwa to należy gratis!
iselorze, kopiowanie nie jest kradzieżą - to, co artysta lub koncern dla którego on pracuje wyprodukował, wciąż ma, wciąż może swobodnie tym, co wyprodukował, swobodnie rozporządzać. kopiowanie w najgorszym razie pozbawia właściciela kopiowanej rzeczy lub dzieła zysku.
ludzie, którzy ściągają pliki (a w każdym razie na pewno nie wszyscy) nie uważają, ze "im się to należy": jeżeli jakiś twórca wyda płytę zabezpieczoną tak, że z żadnego jej egzemplarza nie da się skopiować jego zawartości, trudno: rozpaczał będę z tego powodu tak długo jak z tego, że nie potafię szybko łatwo i przyjemnie skopiować sobie dodatkowej pary krzeseł.
-
Adam
>Tiwanick napisał
>>Adam napisał
>
>>Na jakiej podstawie twierdzisz co będzie lepsze dla
>>twórców?
>
>Na podstawie badań, które kiedyś czytałem do mojej pracy
>o nielegalnym obrocie plikami w internecie. Twórcy mniej
>znani, nie mający na swe usługi gigantycznej machiny
>promocyjno-marketingnowej zyskują na darmowej nawet
>dystrybucji ich utworów przez sieć. Tracą natomiast
>wielkie gwiazdy, które naprawdę nie muszą zarabiać aż
>tyle.
>
powtórzę jeszcze raz Jeśli twórca chce aby ludzie mieli darmowy dostęp do jego muzyki bo uważa że może mu to służyć to sam umieszcza muzykę i zezwola na jej korzystanie (cały ruch CC się na tym opiera). Jeśli tego nie robi, co więcej jeśli jak np Kazik wyraźnie protestuje przeciwko piraceniu jego muzyki to znaczy, że nie życzy sobie pewnych działań i Tobie uzytkowniku wara od tego. Twórca sam ocenia co jest dla niego lepsze i na jakiej zasadzie będzie rozpowszechniał muzykę.
>>>Filmy w internecie to dodatkowa możliwość promocji.
>>
>>Jeśli producent zechce się w ten sposób promować to
>>uwierz mi zrobi to. Jeśli tego nie robi to ma swoje
>powody
>>i zapewne przeprowadził rachunek zysków i strat
>
>Jeśli prowadzi rachunek zysków i strat, to powinien
>wiedzieć, by nie sprowadzać filmów rok czy dwa po ich
>światowej premierze, bo każdy już obejrzy je na necie.
Zrozum, że to podmiot praw decyduje czy chce produkt wprowadzić na rynek czy nie. Nie twoje prawa więc nie decyduj za producenta.
> Natomiast jeśli
>ktoś używa go non profit, w celu zwiększenia swych
>kompetencji, wystarczy pirat. Przecież producent i tak nie
>zyska na kliencie, który nie kupi jego programu, bo go nie
>będzie stać. Zyska natomiast na kliencie, który na
>piracie nauczy się obsługi, dzięki czemu znajdzie pracę
>, a za zarobione pieniądze przejdzie na 'legal'.
niech używa wersji trial albo programów dostępnych darmowo.
>
>W wypadku kradzieży samolotu jego utrata przez
>właściciela jest rzeczywista. W wypadku nielegalnego
>skopiowania programu przez użytkownika, którego nie stać
>na jego kupno strata właściciela jest pozorna.
>
to nie jest kwestia czy kogoś stać czy nie tylko czy może. Obrazowo:D gdzieś w moim profilu jest rysunek tygrysa mojego autorstwa. Jeśli Ci się podoba mogę się zgodzić żebyś z niego korzystał za 10 zł (warunki uzgodnimy), jeśli nie chcesz tyle zapłacić to z niego nie korzystaj - proste, masz wolny wybór bez znaczenia jest czy nie chcesz zapłacić bo Cię nie stać czy uważasz że nie jest tyle wart bo jest tandetny. Sam go stworzyłem i to ja decyduję czy chcę wynagrodzenie czy go puszczę w obieg na licencji CC i wyobraź sobie że nie zyczę sobie abyś za mnie stwierdzał że dla mnie korzystniejsze będzie jeśli rozpowszechnisz się ten rysunek przez eMule`a bo jesli będę chciał to sam to zrobię.; >. Podobnie byłoby gdybym zamiast rysunku stworzył piosenkę

