-
a ja na to jedynie powiem: uwierz w ludzi ich wartości i racjonalizm:) homoseksualizm był,jest i będzie mniejszością,więc samodestrukcja nam nie grozi:) wszystko powtarzam znormalnieje,bo prędzej czy później homoseksualizm nie będzie wzbudzał takich kontrowersji:)
-
Anonim
owszem będzie to uznawane za normalne bo będzie wpajane od małego ze "homoseksualiści są tacy sami jak heteroseksualiści", jest też i czarna wizja przyszłości w niemczech 40% społeczności uważa ze nazizm miał również dobre rzeczy w sobie! jak myślisz z skąd to się bierze? może dojść do tego ze "tolerancyjny" świat w pewnym momencie przegnie i ludzie zaczną popierać nacjonalistów skończy się to tak jak to już kiedyś było. -
jestem jednak optymistką,że ludzie będą umieli odpowiednio zareagować:)
-
Anonim
>Łukasz napisał
>Na gronie :), w pracy, na uczelni, na ulicy, w sklepie...
>wszyscy narzekaja i biadola, jak to im jest zle, jak to nikt
>ich nie rozumie i w ogole jak ten swiat zly jest, a przede
>wszystkim jakakolwiek dyskusja nt polityczne konczy sie
>slowami "Pani, dja pan spokoj". To ja sie pytam - gdzie jest
>te 30% popierajacych obecnyc uklad?, dlaczego nie mozna
>znalezc kogos, kto publicznie by sie przyznal do takich
>preferencji wyborczych?
Troszkę ten wątek już przewałkowany, ale byłem kilka dni w szpitalu i po powrocie naszła mnie taka sama myśl. Unikałem dyskusji politycznych tymczasem, wszędzie począwszy od pacjentów, przez pielęgniarki a skończywszy na lekarzach można było usłyszeć krytykę lub żarty (szpitalne kaczki), których obiektem była obecna władza. Dostało się nawet tak lubianemu przez ogół Ziobrze.
Sam znam kilka osób popierających PiS i widzę jak coraz bardziej dyskusje na tematy polityczne są dla nich wstydliwe, jak starają się unikać tych tematów, a jeśli już w te dyskusje wejdą to reagują histerycznie. Ciekawe ile przy kolejnych wyborach osób przyzna się do swego poprzedniego wyboru. Ostatnio do głosowania w 2001 roku na SLD przyznało się ok. 10 % a głosowało
ponad 41,04% (5 342 519) [dla porównania zwycięstwo PiSu 2005 roku to 27% 3 185 714, a cztery lata wcześniej AWS 4 427 373]
-
-
Maciek Лапський
Kaczyńscy za bardzo wierzą w sprawczą siłę państwa, a za mało w obywateli. Poza tym Polska to nie tylko służby specjalne, prokuratura, policja i CBA. Oni po prostu nie mają pomysłu na Polskę, tylko na marną IV RP... Ciągłe wywoływanie i rozwiązywanie konfliktów nie jest dobrym pomysłem na rządzenie. Coraz mniej ludzi ma ochotę to oglądać i coraz więcej wyborców PiS-u zaczyna po prostu wstydzić się dokonanego przez siebie wyboru.. -
Anonim
sory ale jeżeli dyrektorka jednego z warszawskich liceów śmieje się z dowcipu "czym się różni żaba od kaczki? żaba czasem kuma" i mówi że jej tez się ten dowcip podoba to co myśli sobie uczeń który głosował na PiS? czy przyzna się do tego? -
Harley Devil'sSon
Jeśli ją to śmieszy, to czemu ma się nie śmiać?
A "przyznanie się" wywoła dyskusję. Boisz się dyskutować? -
Anonim
ja nie boje się dyskutować, usłyszałem o tym od kolegi.
czemu ma się nie śmiać? bo wyśmiewanie kogoś nie jest elementem dyskusji raczej więcej wspólnego z poniżeniem aniżeli dyskusją na co nie powinna pozwalać sobie dyrektorka liceum. taka osoba zostanie wyśmiana przez klasę.
-
Anonim
http://biznes.onet.pl/0,1492473,wia...
Polska gospodarka z turbodoładowaniem
Polska dołącza do najszybciej rozwijających się gospodarek europejskich. Tylko kilka krajów Unii może pochwalić się lepszymi wynikami - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
Na Łotwie i w Estonii w zeszłym roku PKB wzrosło aż o 11 proc. (u nas - o 5,8 proc). Ale te rekordy wynikały głównie ze wzrostu konsumpcji. I wiązały się ze zwiększeniem inflacji. Oba kraje mają też kłopoty z deficytem na rachunku bieżącym. Wzrost polskiej gospodarki, mimo że wolniejszy niż na Łotwie i w Estonii, jest znacznie bardziej zrównoważony. Napędzają go trzy motory. Poza konsumpcją są to inwestycje i silny eksport.
- Rośnie liczba zatrudnionych, zwiększają się płace, a to oznacza zwiększanie konsumpcji i oszczędności - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.
Wszystkie trzy motory naszej gospodarki powodują, że pędzi ona coraz szybciej. W zeszłym roku PKB zwiększył się od dziewięciu lat. Z kwartału na kwartał gospodarka przyspiesza. W piątek Janusz Witkowski, wiceprezes Głównego Urzędu Statystycznego, ocenił, że w ostatnim kwartale zeszłego roku tempo wzrostu PKB "znacząco przekroczyło" 6 proc. Wicepremier Zyta Gilowska nie wykluczyła, że przy sprzyjających warunkach PKB w I kwartale tego roku mógłby wzrosnąć nawet o 7 proc.!
ps. i niech nikt nie protestuje przeciw przyznaniu 40 mln na budowę Świątyni Opatrzności Bożej;) -
Anonim
Polska gospdarka rozwija sie glownie swietnej koniunkturze na rynkach swiatowych (Azja Polud.-Wsch. i Ameryka PN i PD i lepszym wskaznikom takich krajow jak Irlandia, GB, Hiszpania czy Skandynawia (to oczywiscie nie kraj; ) )... ja bym jednak optymizmu niektorych ekonomistow nie podzielal. Uwazam, ze brak liberalizacji i reform wolnorynkowych (bo obecnie mamy pseudosocjlaizm w wydaniu niemiecko-francuskim, tylko taki dostosowany do polskich realiow - obecnie przeliczajac kwoty wydawane z budzetu na szeroko rozumiana pomoc spoleczna i wydatki prospoleczne, a wiec nie inwestycyjne to ok. 60% ogolu wydatkow!, poza tym ok. 70% realizuje tzw. cele krotkookresowe (a wiec nie np. edukacje), ktore nabijaja koniunkture tylko "na moment" zwiekszajac sile popytu wewn.) nie da nam dlugookresowego wzrostu i gdy tylko fala koniunktury opadnie, nasz "zawodnik na desce surfingowej :)" pojdzie razem z nia, do poziomu niskiego PKB. Poza tym, juz dzis inflacja wynosi ok. 2,7%, a wiec zbliz sie niebezpiecznie do celu inflacyjnego na poziomie 3,2%. Jest wiec tylko kwestia czasu, kiedy NBP zdecyduje sie na restrykcyjna polityke pieniezna. Jednym z motorow naszej gospodarki jest takze czlonkostwo w UE i fundusze strukturalne oraz kohezji, ktore za lata 2004 - 2006 zakontraktowalismy, wedlug MRR, na poziomie ok... 30%. Kwestia sporna jest czy to duzo czy malo. Same fundusze jednak "wiosny nie czynia". Do tego niesamowite obciazenia kosztow pracy, socjalistyczny kodeks pracy, karanie de facto panstwa za przedsiebiorczosc swych obywateli itp itd...
PS. Dzis firma osiagajaca dochod na poziomie drugiego progu podatkowego, po odliczeniu wszystkich podatkow posrednich (ktorym dla mnie jest tez np. ZUS) czy bezposrednich, kosztow amortyzacji itp... oddaje panstwu z zysku brutto... srednio 45%!!!!... reszta to jej zysk netto, ktorym musi wyzywic siebie... komu sie to oplaca, albo inaczej: komu nie oplaca sie "kombinowac"?...
Natomiast wzrost pensji w statysytkach GUSu zawdzieczamy kolosom z budzetowki i zwiazkom zawodowym, ktore ciagna i doja ile sie da z panstwa (np. ostatnie podwyzki w KGHM Polska Miedz SA albo PGNiG...)... (w takich kolosach pracuje ok. 10% wszystkich zatrudnionych w Polsce) oraz kadrom menedzerskim sredniego i wysokiego szczebla (ok. 15%), a na samym koncu (mniej niz 5% chyba) administracji panstwowej. Przecietny pracownik nie odczuje bezposredniego przelozenia na wzrost zarobkow, nie przy tych kosztach pracy i socjalistycznej gospdarce. Polityki gospodarczej w Polsce nie ma de facto. Liczy sie WSI :/
Ale jak tu cos reformowac, skoro wiekszosc w Sejmie to poslowie, ktorzy tam uciekli przed bezrobociem, a nie bedac poslami pewnie zostaliby bezrobotnymi? wiec jak maja rozumiec sens proprzedsiebiorczych reform gospodarczych? -
nic dodać nic ująć:) ale co z tego jak duża część Polaków jest zaślepiona propagandą sukcesu w wykonaniu PiS...czysta inwigilacja:)

