-
Anonim
Nie mogłem się nie powstrzymać, by nie poruszyć ostatnio tak bulwersującej kwestii. Otóż rząd postanowił prawdopodbnie wziąć się w końcu do roboty i wymyślił... "prawo klapsowe". Co było tego przyczyną?... pewnie siermiężne przypadku maltretowania dzieci przez wyrodnych "rodziców", którzy do końca życia powinni siedzieć - to na ziemi, a po śmierci - odbywać wieczne potepienie (to z mojego punktu widzenia). I tu wszyscy się zgadzamy - wykluczyć, zamknąć i odizolować. A najlepiej rozopowiedzieć w więzieniu czego się dopuścili... ale... czy przy okazji nie popadamy w obłęd beztresowych metod wychowawczych?...
Muszę powiedzieć, że rząd Tuska mnie nadzwyczaj zaskoczył. Nigdy bym nie przypuszczał, że mieniący się jako liberalne PO przeforsuje mi projekt rodem z czystego lewicyzmu... niewiarygodne. Oby pytanie w tytule wątku nigdy się nie ziściło... -
Tiwanick
Jakieś bzdury wypisujesz Łukaszu. Co niby ma bicie dzieci wspólnego z liberalizmem? Albo niebicie dzieci z lewicą (nie będę powtarzał neologizmu 'lewicyzm' bo brzmi kretyńkso; sam go wymyśliłeś?)?
Każdy człowiek ma prawo do integralności cielesnej. Dziecko również. To, że ktoś jest jego rodzicem, nie znaczy, że ma prawo stosować wobec niego kary fizyczne. Bardzo dobrze, że PO w końcu się za to zabrało. Sprawa powinna być dawno temu rozwiązana. -
Anonim
no sory, ale "klaps" a "bicie" to dwie zupełnie różne sprawy
nazywanie klapsa biciem to daleko posunięte nadużycie
dać klapsa jak psoci, czy pcha łapy gdzie nie trzeba, a bić i się znęcać to chyba jest różnica ?
chyba każdy zdrowo myślący człowiek jest przeciw biciu, ale chyba najlepszemu rodzicowi zdarzyło się dać klapsa
dobrze, że nie chce mieć dzieci, jakby mi premier miał mówic jak mam karcić swoje dziecko to chyba bym szału dostała
może szlaban na telewizor/komputer to tez tak drastyczna kara, że trzeba jej ustawowo zakazać ? -
Anonim
chodzi o to żeby:
jest sprawa przed sądem, wiadomo że dziecko było pobite tak że były ślady i to wyraźne
pobił rodzic
sąd się bawi w rozpatrywanie czy rodzic miał do tego prawo bo dziecko było niegrzeczne
teraz będzie oczywiste że nie miał prawa... -
-
Tiwanick
>para_no_oír napisała:
>no sory, ale "klaps" a "bicie" to dwie zupełnie różne
>sprawy
Wręcz przeciwnie. Granica jest płynna i trudno wytyczalna. Dlatego właśnie postanowiono zakazać bicia dzieci w ogóle.
>nazywanie klapsa biciem to daleko posunięte nadużycie
>dać klapsa jak psoci, czy pcha łapy gdzie nie trzeba, a
>bić i się znęcać to chyba jest różnica ?
Pytanie, jak taką różnicę opisać w języku prawnym. Poza tym nie widzę powodu czemu rodzic ma 'dawać klapsa po dobroci'. Ty też chciałabyś oberwać 'klapsa po dobroci' jak zrobisz coś nie tak? Więc czemu nie chcesz uchronić dziecka przed taką 'przyjemnością'?
>chyba każdy zdrowo myślący człowiek jest przeciw biciu,
>ale chyba najlepszemu rodzicowi zdarzyło się dać klapsa
Każde użycie przemocy fizycznej wobec dziecka jest niestety klęską wychowaczą rodzica. Sorry.
>dobrze, że nie chce mieć dzieci, jakby mi premier miał
>mówic jak mam karcić swoje dziecko to chyba bym szału
>dostała
Co znaczy "jak mam karcić swoje dziecko"? Dziecko nie jest Twoją własnością, byś miała wobec niego większe prawa naruszania jego integralności cielesnej niż wobec każdego innego obywatela. "Władza rodzicielska" to niestety bardzo zły i wprowadzający zamieszanie termin. Bardziej adekwatnym byłaby "opieka rodzicielska" - która kładzie nacisk na obowiązki, a nie prawa rodzica.
>może szlaban na telewizor/komputer to tez tak drastyczna
>kara, że trzeba jej ustawowo zakazać ?
No właśnie to są kary, które można stosować bez gwałcenia nietykalności cielesnej dziecka.
-
moim zdaniem to jest przesada... czy nie lepiej sie zajac PRAWDZIWYM maltretowaniem dzieci niz karaniem za... klapsa? w Polsce mamy problem z prawem dotyczacym pomocy spolecznej, wiec moze Donek tym sie zajmie, a nie dorabia do martwego prawa kolejny jeszcze bardziej martwy przepis...
klaps nikomu jeszcze nie zaszkodzil... patrzac na dzisiejsza mlodziez doskonale widac co przynosi tzw. beztstresowe wychowanie... trzeba uczyc szacunku do starsznych czy do innych ludzi, poczucia obowiazku, odpowiedzialnosci za swoje czyny i tego, ze w zyciu nie ma bezstresowosci, no i poczucia pokory... -
>Tiwanick napisał
>Każde użycie przemocy fizycznej wobec dziecka jest
>niestety klęską wychowaczą rodzica. Sorry.
to miej Ty kiedys dzieci i zobaczymy...:P czasem taki klaps jest niestety otrzezwieniem wobec rozwydrzonych dzieci... nie pochwalam kar cielesnych, ale naprawde jak widze to jak zachowuje sie moja siostra czy jej rowiesnicy to bym sie przydalo troche lekcji pokory...
>Co znaczy "jak mam karcić swoje dziecko"? Dziecko nie jest
>Twoją własnością, byś miała wobec niego większe prawa
>naruszania jego integralności cielesnej niż wobec każdego
>innego obywatela. "Władza rodzicielska" to niestety bardzo
>zły i wprowadzający zamieszanie termin. Bardziej
>adekwatnym byłaby "opieka rodzicielska" - która kładzie
>nacisk na obowiązki, a nie prawa rodzica.
owszem, dziecko nie jest wlasnoscia nikogo, ale jednak chyba przyznasz, ze za wychowanie przede wszystkim sa odpowiedzialni rodzice? rodzice w dobrych intencjach chca wychowac dziecko tak by mu pokazac, ze za zle czyny trzeba odpowiadac, a czasem skarcic - ukarac - nie mowie tutaj o zamykaniu i znecaniu... w mojej rodzinie nie ma raczej kar cielesnych, ale od czasu do czasu bywaly klapsy i wiesz co, wydaje mi sie, ze z perspektywy czasu m.in one nauczyly mnie i pokory i szacunku do drugiego czlowieka, mojej siostry juz tak nie wychowywano i widze jaka niestety potrafi byc...
-
Tiwanick
>madzia napisała:
>moim zdaniem to jest przesada... czy nie lepiej sie zajac
>PRAWDZIWYM maltretowaniem dzieci niz karaniem za... klapsa?
>w Polsce mamy problem z prawem dotyczacym pomocy spolecznej,
>wiec moze Donek tym sie zajmie, a nie dorabia do martwego
>prawa kolejny jeszcze bardziej martwy przepis...
Ten przepis raczej ułatwi sądom ocenę sytuacji. Nie będzie już dylematów "mocny klaps czy bicie" - dylematów, których tak naprawdę nie sposób rozstrzygnąć na gruncie prawa.
>klaps nikomu jeszcze nie zaszkodzil... patrzac na dzisiejsza
>mlodziez doskonale widac co przynosi tzw. beztstresowe
>wychowanie...
A te 'stresowo wychowywane' pokolenia były lepsze? Zdaję się, że to właśnie autorytarny model wychowania dał światu całe pokolenia SS-manów, czy NKWD-zistów. Psychologowie do dziś zastanawiają się, jaki wpływ na ukształtowanie psychiki takich ludzi jak Hitler czy Stalin mieli katujący ich fizycznie ojcowie. Można powiedzieć - oto co przynosi stresowe wychowanie.
>trzeba uczyc szacunku do starsznych czy do
>innych ludzi,
Na ten szacunek starsi powinni sobie zasłużyć, a nie wymuszać go biciem. Przemocą jeszcze nikt szacunku sobie nie zyskał... za to nienawiść bardzo często.
>poczucia obowiazku, odpowiedzialnosci za swoje
>czyny i tego, ze w zyciu nie ma bezstresowosci, no i
>poczucia pokory...
Pewnie, twórzmy kolejne pokolenia ludzi z osobowością autorytarną - wychowanych w kulcie pokory, posłuszeństwa, hierarchiczności. A potem te pokolenia ludzi bitych w dzieciństwie by 'nabrali pokory' sami będą bić swoje dzieci, by przekazać im te wartościowe nauki...
Trudno mi uwierzyć Madziu, że możesz pisać takie bzdury. Zdawało mi się, że w ciągu ostatnich 50-60 lat psychologia poczyniła na tyle duże postępy (choćby identyfikując zespół niepożądanych społecznie cech składających się na 'osobowość autorytarną'), że tego typu wypowiedzi powinny być na marginesie, a nie w głównym nurcie dyskusji... -
Tiwanick
>madzia napisała:
>to miej Ty kiedys dzieci i zobaczymy...:P
Powiedziała ta, co ma dzieci. Jakoś mnie rodzice nigdy nie uderzyli, a mimo to nie wyrosłem na młodocianego przestępcę. Jak się chce, to można.
>nie pochwalam kar cielesnych, ale naprawde jak widze to jak
>zachowuje sie moja siostra czy jej rowiesnicy to bym sie
>przydalo troche lekcji pokory...
Pewnie, Ty jej dasz lekcję pokory a potem ona 'przekaże' ją swoim dzieciom. Być może bardziej 'dobitnie' niż Ty. A spiralla przemocy będzie się nakręcać.
>owszem, dziecko nie jest wlasnoscia nikogo, ale jednak chyba
>przyznasz, ze za wychowanie przede wszystkim sa
>odpowiedzialni rodzice?
Niestety tak - choć są do tego straszliwie wręcz nieprzygotowani i niekompetentni. Skoro jednak nie można zmienić tego stanu rzeczy, to trzeba chociaż otoczyć rodzica nakazami (rzetelnej opieki) i zakazami (stosowania przemocy), by wykonywał swe obowiązki należycie.
>rodzice w dobrych intencjach chca
>wychowac dziecko tak by mu pokazac, ze za zle czyny trzeba
>odpowiadac, a czasem skarcic - ukarac - nie mowie tutaj o
>zamykaniu i znecaniu...
Dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane. Ciekaw jestem, ile dzieci na przestrzeni ostatnich 20 lat trafiło do szpitala po tym, jak rodzice postanowili coś im 'pokazać'...
>w mojej rodzinie nie ma raczej kar
>cielesnych, ale od czasu do czasu bywaly klapsy i wiesz co,
>wydaje mi sie, ze z perspektywy czasu m.in one nauczyly mnie
>i pokory i szacunku do drugiego czlowieka,
Jeśli uważasz, że stosowaniem przemocy fizycznej można nauczyć szacunku do drugiego człowieka - to współczuję.
Co do pokory - w pełni się zgadzam, nauczyć można. Tyle, że mi to przywodzi na myśl praktyki z XIX-wiecznego amerykańskiego Południa, a nie z XXI-wiecznej Europy.
>mojej siostry juz
>tak nie wychowywano i widze jaka niestety potrafi byc...
Ludzie są różni. Wyciąganie wniosków z jednostkowych przypadków jest raczej mało roztropne, zwłaszcza w tak ważnej sprawie.
-
Anonim
nie każdą sprawę ze stosunków międzyludzkich da się uregulowac ustawą
granice są płynne w wielu przypadkach, nie tylko tym
nie da się wprowadzić totalnej kontroli nad każdym aspektem naszego życia i całe szczęście
ale widzę, że niektórzy bardzo by chcieli
ok, dzieci może nie są własnością rodziców, ale nie są też własnością państwa
może Tiwanick chciałby jeszcze mówić rodzicom jakie mają bajki czytać swoim dzieciom ?
może sprawdzać, czy aby na pewno dobrze karmią ? może ustawowo zapisać ile słodyczy dziennie może zjeść 7latek ?
-
Tiwanick
>para_no_oír napisała:
>ok, dzieci może nie są własnością rodziców, ale nie
>są też własnością państwa
>może Tiwanick chciałby jeszcze mówić rodzicom jakie
>mają bajki czytać swoim dzieciom ?
Obywatele też nie są własnością państwa, a jednocześnie państwo zapewnia im ochronę życia, zdrowia i nietykalności cielesnej. Tak samo w przypadku małych obywateli, czyli dzieci.
To nie jest kwestia kontroli państwowej, tylko kwestia praw obywateli, które są także prawami najmłodszych. Jakoś nie kwestionujesz faktu, że nikt nie ma prawa Cię uderzyć - czemu więc zgadzasz się na to, by prawo takie mieli rodzice względem swoich dzieci?
>może sprawdzać, czy aby na pewno dobrze karmią ?
Gdybyś nie wiedziała, rodzice którzy zaniedbują swoje dzieci (np. głodząc je) tracą nad nimi opiekę. I bardzo dobrze.
>może
>ustawowo zapisać ile słodyczy dziennie może zjeść
>7latek ?
A może tak zacząć myśleć, zamiast w kółko powtarzać mantrę "państwo jest złe we wszystkim co robi"?
-
>Tiwanick napisał
>Ten przepis raczej ułatwi sądom ocenę sytuacji. Nie
>będzie już dylematów "mocny klaps czy bicie" -
>dylematów, których tak naprawdę nie sposób
>rozstrzygnąć na gruncie prawa.
taaa jasne... skoro nawet nie potrafia karac za faktyczne maltretowanie...a ten przepis bedzie prowadzil do absurdow i naduzyc w interpretacji, gdzie dojdzie do tego, ze sie bedzie odbierac dzieci rodzicom, bo dali mu pare malych klapsow...
>A te 'stresowo wychowywane' pokolenia były lepsze? Zdaję
>się, że to właśnie autorytarny model wychowania dał
>światu całe pokolenia SS-manów, czy NKWD-zistów.
>Psychologowie do dziś zastanawiają się, jaki wpływ na
>ukształtowanie psychiki takich ludzi jak Hitler czy Stalin
>mieli katujący ich fizycznie ojcowie. Można powiedzieć -
>oto co przynosi stresowe wychowanie.
oj, oj czy Ty nie uprawiasz teraz demagogii? dlaczego laczysz stresowe wychowanie z pojawieniem sie autoratyzmow? przeciez nigdzie nie napisalam, ze kary cielesne sa jedyna wlasiwa metoda, ale to, ze zakazywanie klapsow to nadmierne wchodzenie panstwa w relacje rodzic - dziecko...
>Na ten szacunek starsi powinni sobie zasłużyć, a nie
>wymuszać go biciem. Przemocą jeszcze nikt szacunku sobie
>nie zyskał... za to nienawiść bardzo często.
ale jest chyba roznica miedzy klapsem a rzeczywista przemoca? no juz nie wpadajmy w paranoje... a po drugie w swiecie, gdzie mam deficyt szacunku gadanie, ze na szacunek sobie trzeba zasluzyc mnie smieszy... mnie wychowano, ze kazdemu na wejsciu nalezy sie szacunek, a dpopiero jesli ktos to zaprzepasci to moj szacunek znika...
>Pewnie, twórzmy kolejne pokolenia ludzi z osobowością
>autorytarną - wychowanych w kulcie pokory, posłuszeństwa,
>hierarchiczności. A potem te pokolenia ludzi bitych w
>dzieciństwie by 'nabrali pokory' sami będą bić swoje
>dzieci, by przekazać im te wartościowe nauki...
co? a wiec poczucie obowiazku, odpowiedzialnosc za swoje czyny i przekonanie, ze zycie to nie tylko beztroska i bezstresowa sprawa, a pokora to cnota to osobowosc autorytarna? a moze mi jeszcze powiesz, ze dzieci same sie umieja wychowac i nie potrzebuja rodzicow, bo ci za duzo od nich wymagaja i chca tylko by byli dobrymi ludzmi w przyszlosci dla siebie i dla innych...?
>Trudno mi uwierzyć Madziu, że możesz pisać takie bzdury.
>Zdawało mi się, że w ciągu ostatnich 50-60 lat
>psychologia poczyniła na tyle duże postępy (choćby
>identyfikując zespół niepożądanych społecznie cech
>składających się na 'osobowość autorytarną'), że tego
>typu wypowiedzi powinny być na marginesie, a nie w
>głównym nurcie dyskusji...
poczynila postepy... ale nie rozumiem gdzie maly klaps powoduje wychowanie osobowosci autoryatrnych i ze dzis takie cechy jak pokora, szacunek, poczucie obowiazku i odpowiedzialnosci za wlasne czyny to nie cnota?
-
Anonim
>Tiwanick napisał
>>para_no_oír napisała:
>Obywatele też nie są własnością państwa, a
>jednocześnie państwo zapewnia im ochronę życia, zdrowia
>i nietykalności cielesnej. Tak samo w przypadku małych
>obywateli, czyli dzieci.
>To nie jest kwestia kontroli państwowej, tylko kwestia praw
>obywateli, które są także prawami najmłodszych. Jakoś
>nie kwestionujesz faktu, że nikt nie ma prawa Cię uderzyć
>- czemu więc zgadzasz się na to, by prawo takie mieli
>rodzice względem swoich dzieci?
zwróć uwagę że dzieci nie posiadają pełni praw, nie ponoszą także - do pewnego wieku - odpowiedzialności za swoje czyny
jak dzieciak coś zmajstruje odpowiada rodzic, więc rodzic ma większe prawo do tego dziecka niż ktokolwiek inny
>
>>może sprawdzać, czy aby na pewno dobrze karmią ?
>
>Gdybyś nie wiedziała, rodzice którzy zaniedbują swoje
>dzieci (np. głodząc je) tracą nad nimi opiekę. I bardzo
>dobrze.
nie mówiłam o głodzeniu, mam na myśli to, że są różne sposoby odżywiania; i co będzie jeśli jakis premier uzna ze tylko jeden jest słuszny ?
>>może
>>ustawowo zapisać ile słodyczy dziennie może zjeść
>>7latek ?
>
>A może tak zacząć myśleć, zamiast w kółko powtarzać
>mantrę "państwo jest złe we wszystkim co robi"?
a może tak zacząć myśleć, a nie sprowadzac wszystko do patologii ?
my mówimy o klapsach - Ty to sprowadzasz do maltretowania
mówie o odżywianiu - Ty od razu o głodzeniu
Tiwanick może masz zadatki na demagoga, ale jeszcze musisz się wiele nauczyć, bo póki co na takie argumenty nikt się chyba nie nabierze -
>Tiwanick napisał
>Powiedziała ta, co ma dzieci. Jakoś mnie rodzice nigdy nie
>uderzyli, a mimo to nie wyrosłem na młodocianego
>przestępcę. Jak się chce, to można.
nie mam dzieci, ale obserwuje moich rodzicow wychowujacych mlodsza siostre i kuzynow wychowujacych moich chrzesniakow i widze dokad prowadzi calkowite bezstresowe wychowanie...
>Pewnie, Ty jej dasz lekcję pokory a potem ona 'przekaże'
>ją swoim dzieciom. Być może bardziej 'dobitnie' niż Ty.
>A spiralla przemocy będzie się nakręcać.
o_O
matko! Tomek mowimy o malych klapsach! gdzie Ty tu masz przemoc i bicie dzieci?
>Niestety tak - choć są do tego straszliwie wręcz
>nieprzygotowani i niekompetentni. Skoro jednak nie można
>zmienić tego stanu rzeczy, to trzeba chociaż otoczyć
>rodzica nakazami (rzetelnej opieki) i zakazami (stosowania
>przemocy), by wykonywał swe obowiązki należycie.
nie, trzeba zmienic prawo o pomocy spolecznej, by ta mogla rzeczywiscie pojawiac sie tam gdzie jest potrzebna, a nie wtracac sie w relacje rodzic - dziecko.
>Dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane. Ciekaw jestem,
>ile dzieci na przestrzeni ostatnich 20 lat trafiło do
>szpitala po tym, jak rodzice postanowili coś im
>'pokazać'...
jesli pieklem nazywasz klapsa to czym w takim razie jest prawdziwe zycie w doroslosci?
>Jeśli uważasz, że stosowaniem przemocy fizycznej można
>nauczyć szacunku do drugiego człowieka - to
>współczuję.
klaps moze czasem otrzezwic, ale tak to przeciez straszna przemoc fizyczna...
>Co do pokory - w pełni się zgadzam, nauczyć można. Tyle,
>że mi to przywodzi na myśl praktyki z XIX-wiecznego
>amerykańskiego Południa, a nie z XXI-wiecznej Europy.
pokora nie zawsze jest trafna, ale na pewno jest lepsza od pychy i nadmiernej dumy, no ale moze lepiej zostawic dzieci samym sobie i by sie wychowywaly same, a niech poczuja zycie dobitniej w przyszlosci... super porada!
>Ludzie są różni. Wyciąganie wniosków z jednostkowych
>przypadków jest raczej mało roztropne, zwłaszcza w tak
>ważnej sprawie.
Aha i dlatego lepiej by to panstwo decydowalo jak rodzic ma wychowywac swoje dzieci?
-
Anonim
Podam Ci przykład Tiwanick - od dawna jestem wegetarianką, co prawda nie chce miec dzieci, ale jeśli bym miała, to nie wyobrażam sobie ze miałabym je karmić mięchem
wiele lekarzy uważa, że dieta wegetarianska nie jest dobra dla dzieci;
zgodnie z Twoimi postulatami, że państwo może zaglądać nam wszędzie, może zaglądac mi również do garnka i nakazać dawać mięcho dziecku ?
-
Heleno, a to niestety jak dla mnie nie jest ok, bo co powiesz o takich przepraszam, ze to powiem nawiedzonych ludzi prowadzacych dziwne diety wpajalo w dzieci to samo, a potem to dziecko choruje i jest krzywdzone przez wlasnych rodzicow?
-
Anonim
Klaps jest wlasciwy i tyle. w wychowaniu dzieci "demokracje" mozna schowac, powinien to byc raczej łagodny autorytaryzm, tj. dziecko ma wiedziec kto jest jego rodzicem i co znaczy slowo tego rodzica, albo jak odpowie za brak podporzadkowania rodzicowi. Lanie wody typu ojciec-przyjaciel czy matka-kolezanka to Tiwanick zostaw sobie na posiedzenia lewicowych stowarzyszen...
I pozniej to wszystko sie rozlewa na przedszkola, szkoly (np. samorzady, ktore maja prawo przy walnym zgromadzeniu uwalac decyzje dyrektora liceum?... co to w ogole jest?) itp., itd...
PS.
A jezeli chodzi o takich ludzi jak Hitler... to problem szerszy. Wg doktyny katolickiej uznanej przez Ratzingera, takie osoby byly opetane... no ale oczywiscie dzisiejszy swiat uwaza takie przypadki "za nie pasujace do postepowosci" i probuje wszystko tlumaczyc psychiatria... -
Anonim
>madzia napisała:
>Heleno, a to niestety jak dla mnie nie jest ok, bo co
>powiesz o takich przepraszam, ze to powiem nawiedzonych
>ludzi prowadzacych dziwne diety wpajalo w dzieci to samo, a
>potem to dziecko choruje i jest krzywdzone przez wlasnych
>rodzicow?
ale Ty znowu mówisz o patologii
kontrola i interwencja państwa może zaczynać się tam gdzie dzieje się krzywda, a nie gdzie - według czyjegoś widzimisię - może się dziać
całe szczęście nie planuję bachora, ale co - przysłałabyś mi kuratora żeby mi mówił co mam dawac dziecku na obiad ? -
no wiesz, bo dieta nie bedace zlem dla doroslego rodzica moze byc szkodliwa dla dziecka... dziecko chyba powinno miec w swoim menu bialko miesne... niestety czasem ludzie calkowicie bezmyslni zostaja rodzicami... to juz jest niestety inny problem.
-
Anonim
>madzia napisała:
>no wiesz, bo dieta nie bedace zlem dla doroslego rodzica
>moze byc szkodliwa dla dziecka... dziecko chyba powinno miec
>w swoim menu bialko miesne... niestety czasem ludzie
>calkowicie bezmyslni zostaja rodzicami... to juz jest
>niestety inny problem.
a widzisz, bo to jest kwestia tego czy ktos wierzy w obiegowe opinie, albo kwestia którym lekarzom uwierzysz
to nie jest kwestia zadnej obiektywnej prawdy, tylko tego jaki punt widzenia przyjmiesz
to jest podobny problem, bo chodzi o to na ile osoby postronne mogą włazic mi do domu
naturalnie nie jest łatwo wyznaczyć granicę i pewnie każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie
w tym momencie Madzia stajesz na pozycji, że jednak państwo może się wpieprzac w wychowanie
bo dlaczego ja nie mogłabym wychowywać dziecka zgodnie ze swoimi przekonaniami ? wegetarianizm jest częscią składową tych przekonań;
jak sobie wyobrażasz taką kontrolę ?

