Piloci wycieczek [1292]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Emilka :)))

    co prawda egzamin jeszcze przedemną, ale zawsze często są sytuacje awaryjne. Rózne przykłady w książkach, ale nie ma opisanych możliwośći działania.
    Więc może piloci opiszą nam jakie mieli sytuacje awaryjne i jak z nich wybrnęli.
    podzielcie się swoimi dośwaidczeniami z nami amatorami:))))

    pozdro...
  • Anonim

    trzeba umiec samemu wybrnac z roznych sytuacji(patrzac na te sytuacje przez pryzmat wlasnych doswiadczen i obserwacji.)napisze przykladowa syt. kradna Twojemu turyscie bagaz. wiec co Robisz? zglaszasz na policje i spisujesz protokol (jesli ten bagaz byl ubepieczony)i to wszystko. proste i logiczne. wiadome bez ksiazek.
    a tak poza tym, to w ksiazkach sa rozwiazania tych sytuacji,tylko trzeba umiec te ksiazki czytac:P
  • Emilka :)))

    :)))
    tak tylko, że ja chciałabym posłuchać przypadków doswiadczonych pilotów. Przykład z bagażem to pestka, ale życie czsami potrafi stworzyc naprawde nieprzewidziane sytuacje. Chodzi mi o to aby opwiadac tutaj o swoich doswiadczeniach...
  • kamisia

    Dobra ja mam pytanie do takiej sytuacji. Jesteśmy w Gizie. Część grupy z pilotem wysiada a część nie zdążyła, i pojechała do stacji końcowej do Kairu?? Co robi pilot w tej sytuacji. Jest ona w kompendium w sytuacjach awaryjnych jako przykład. Nie ma rozwiązania i aj się nad nim głowię bo nie wiem w jakiej jakiejś mądrej kolejności rozwiązać ten problem :)
  • Anonim

    gdybym jechala,na taka wycieczke z grupa,to przed wyjazdem wymienilabym sie ze wszystkimi telefonami. i w razie zagubienia kontaktowalabym sie telefonicznie i takze telefonicznie kierowalabym zagubionymi. az do miejsca spotkania.:) pozdro. jak na razie cos takiego mnie nie spotkalo,na szczescie:)
  • kamisia

    Nie jestem jeszcze pilotem dopiero przygotowuję się do kursu ale ci powiem że miałam zamiar zrobić tak samo :_
    :)

    Wielkie dzięki
  • Anonim

    jutro mam exam i zastanawia mnie co zrobic gdy przyjezdzamy do hotelu i nie ma miejsca dla turystow ? to 1 a 2 ze nie ma rowniez miejsca w okolicach
  • [dorotka]

    ja miałam parę, żadną nie w pracy:
    jedną na lotnisku, jak mi lot odwołali. miał być z przesiadką: Wwa-Lyon Tunis. odwołali Wwa-Lyon. Co robić? Otóż, to oni muszązałatwić zastępcze połączenie. Jeśli jest droższe (było) pasażer nic nie dopłaca.
    druga, na wycieczce studyjnej z Triadą. Miał być obiad w Jędrzejowie i okazało się, że restauracja nie przyjęła zgłoszenia i nie ma gdzie & czego jeść. okazało się w drodze do Jędrzejowa. No cóż została improwizacja, wyszłam obronną ręką, był świetny i lepszy obiad w Chęcinach.
  • Voy

    Jak bardzo awaryjne? Czy wpadek minibusa (jadącego z wycieczki fakultatywnej) z moimi Gośćmi z dwoma ciałami w kostnicy i 5 w ciężkim stanie w szpitalach to "ciężki" wypadek? Jeden gość miał... dziurę w czaszce...:/

    Konsul, raporty, ściąganie rodziny do Egiptu, wizyty w szpitalach, negocjacje z ubezpieczycielem (bo się okazało że rodzina chce żeby ciała odtransportować do innego kraju niż Polska), negocjacje z liniami lotniczymi (wychodziło lepiej niż ubezpieczycielowi - do tej pory sie dziwię) a jednocześnie pilnowanie, żeby news sie nie rozszedł po całym turnusie i żeby się nie dowiedziały media w Polsce (nie dowiedziały się, za co dostaliśmy "uścisk szefa" w podziękowaniu i parę dni urlopu). Nie zapominajmy że cał czas trwła "normalna praca w hotelach i w biurze", czyli to co się działo było "dodatkiem". Dodam, że wypadek zdarzył się 23 grudnia o 22.00, w pracy spędziliśmy całe święta, a także Sylkwa i Nowy Rok. Ostatnich rannych wysłaliśmy do Polski gdzieś koło 5 czy 6 stycznia... byliśmy w dwie osoby na destynacji.

    Dodam jeszcze (bo takich rzeczy się nie zapomina) że 11-letni chłopiec zmarł przy mnie.

    Gdy otrzymałem wiadomość o wypadku - wsiadłem w samochód i pojechałem do szpitala łapiąc po drodze konsula i biuro główne (jak jesteście tacy mądrzy spróbujcie to zrobić w przeddzień wigilii wieczorem!). W szpitalu byłem przed karetkami. Jakieś 2, może 3 minuty. Lekarze kazali mi "dla mojego dobra" przeczekać gdzieś pierwsze przyjęcie. Nie zdążyli mnie przekonać - tyle krwi nie widziałem nigdy w życiu. Dostaje się kupę adrenaliny. Przeliczyłem rannych i zwłoki. Brakowało mi dwóch osób z busa - znalazłem ich może z godzinę czy dwie godziny później w szpitalu na drugim końcu miasta (facet z dziurą w głowie i jego żona, której nie stało sie nic poza kilkoma siniakami). Żeby było ciekawiej, dwie osoby nie mogły pojechać na wycieczkę więc wysłały swoich znajomych (więc mi sie nie zgadzały nazwiska). Dzieciaki które przeżyły miały, żeby było ciekawiej inne imiona w paszportach a innych używały na codzień, nie były jednak w stanie powiedzieć JAK mają w paszporcie... przez chwilę zrobił sie taki chaos, że nie wiedziałem kto jest w kostnicy.

    No a później? Kupa roboty papierkowej i kontakt na linii pacjenci - szpitale - biuro główne - biuro agenta - rodziny na miejscu - tłumacze - policja - ubezpieczyciel. Szczerze mówiąc miałbym duże trudności w odtworzeniu całości krok po kroku. Chyba nie ma podręcznika, który by tego uczył.

    No to sie rozpisałem:)

    PS. A gubienie się ludzi, zwlaszcza w Kairze - pełna normalka:)
  • Voy

    Heh:) Mam niejasne wrazenie że przypadkiem "zamknąłem" cały wątek:) A szkoda, bo chętnie poczytam o różnych wypadkach losowych....:)
  • Skylar

    tyle tego jest ze az nie wiadomo od czego by można zacząć :)

    overbooki - codzienność (swoją drogą w moim prywatnym rankingu to chyba najgorsze sytuacje, bo takie, które nie są nigdy z mojej-pilota-winy, a jednocześnie trzeba się z nich wykaraskać, udobruchać ludzi i jeszcze obronić biuro)

    do tego pijani turyści, awanturnicy, narzekacze, absurdalnie wymagający.

    problemowi kierowcy z którymi cięzko się porozumieć (złośliwi, upierdliwi)

    problemy w hotelach, problemy na wycieczkach, pogoda, ktora psuje szyki, no nie wiem, sporo tego...

    jakichś maksymalnie ekstremalnych sytuacji na szczęscie nie miałam, albo po prostu przywykłam. a te sytuacje, kiedy musiałam kark za biuro pochylać i się korzyć przed turystami żeby mnie nie zabili, to wole zapomnieć :)
  • Voy

    >skylar napisała:
    >tyle tego jest ze az nie wiadomo od czego by można
    >zacząć :)
    >
    >overbooki - codzienność (swoją drogą w
    >moim prywatnym rankingu to chyba najgorsze sytuacje, bo
    >takie, które nie są nigdy z mojej-pilota-winy, a
    >jednocześnie trzeba się z nich wykaraskać,
    >udobruchać ludzi i jeszcze obronić biuro)
    >
    >do tego pijani turyści, awanturnicy, narzekacze,
    >absurdalnie wymagający.
    >
    >problemowi kierowcy z którymi cięzko się
    >porozumieć (złośliwi, upierdliwi)
    >
    >problemy w hotelach, problemy na wycieczkach, pogoda, ktora
    >psuje szyki, no nie wiem, sporo tego...
    >
    >jakichś maksymalnie ekstremalnych sytuacji na
    >szczęscie nie miałam, albo po prostu
    >przywykłam. a te sytuacje, kiedy musiałam kark za
    >biuro pochylać i się korzyć przed turystami
    >żeby mnie nie zabili, to wole zapomnieć :)
    >


    Heh, to mi się przypomniało, jak mi Goście zbili basen w Grecji:) Wrzucili do niego takie "stołki" z kamienia. 15.000 USD strat...
  • Skylar

    mam nadzieje że goście płacili a nie biuro?; )
  • Voy

    Wylądowali w areszcie a rodzina za nich zapłaciła. Mieli szczęście, że jeszcze miejsca w samolocie były dla nich. Tylko za przebukowanie zapłacili.
  • Anonim

    przeraża mnie to, a ja się właśnie zapisałam na kurs pilota...nie twierdzę, że wybierając się na kurs myślałam o ciepłych krajach, wręcz przeciwnie, mam świadomość dużej odpowiedzialności, ale teraz mam wątpliwości...czy sobie poradzę...a jak wyglądała wasza praca na początku? nie mieliście chwili załamania? przecież zawód pilota to chyba nie same problemy...jak ktoś jest dobry i wie czego chce to chyba sobie poradzi? co o tym sądzicie?
  • Skylar

    poradzi sobie, ja na poczatku strasznie sie balam, tym bardziej ze zostalam rzucona do tej pracy nagle, bez absolutnie zadnego przygotowania, i nie wiedzac tak naprawde jak to wyglada (nie pytajcie jakie biuro taka taktyke stosuje; ))

    strach, stres i trema jest. i rozne dziwne sytuacje. jedni radza sobie lepiej, jedni gorzej, ale na pewno nie przerazaj sie tymi awaryjnymi sytuacjami stad, bo jest oprocz tego pelno innych - normalnych i bardzo milych.

    wszystko zalezy od ciebie - jak Ci ta praca "podejdzie", jesli bedziesz mimo tych trudnosci czuc sie dobrze w kontakcie z turystami, to sie uda :)

    warto sobie pomyslec czy sie np. generalnie z zyciu lubi kontakty z ludzmi, czy sie do tego ciagnie, czy jest sie "obrotnym", przebojowym - czy wprost przeciwnie. poza tym na kursie tez sa zajecia z psychologii i mozna sobie mocno przemyslec, czy tak naprawde nam chodzilo o pilotaz czy o "bezplatne" podrozowanie po swiecie.

  • Anonim

    dziękuję za info, mi zdecycydowanie chodzi o pilotaż, pozdrawiam:)
  • domka

    Ja miałam przyjemnośc pracować jako pilot przewozów liniowych.
    Może nie jest to praca aż tak "ciężka" jak pilota jeżdzącego na wycieczki, ale mimo wszystko sporo stresu jest.
    Najgorsi są pijani pasażerowie, bo choćby nie wiem jak pilnować - NIE UPILNUJESZ! Kiedyś miałam parę z dzieckiem. Wsiedli do autokaru w Bradford a już przystanek dalej okazało się że facet nadaje się jedynie do wysadzenia. Kierowcy przekonali mnie żeby dać mu jeszcze trochę czasu, bo z dzieckiem, bo może dojdzie do siebie...Patrząc na tą słodką 4-ro letnią dziewczynkę, ulitowałam się, ale całą drogę potem się z nim męczyłam. Gdzieś w Niemczech w nocy na postoju mała do mnie mówi przy tym ojcu - "a tata sobie piwo kupił na stacji benzynowej" - no normalnie porażka! Myślałam że szlag mnie trafi, ale co? Będę wzywać policję, żeby dziecko widziało??
    Jeszcze się odgrażał, jak mu zwracałam uwagę...eh

    Mimo wielu różnych rytuacji, typu opóźnienia, problemy na granicy, kontrola szczegółowa przez zoll'e czy ITD, które cholernie opóźniają, awantury robione przez pasażerów i wiele innych -uwielbiałam tą pracę.
    Miałam okazję pracować ze świetnymi kierowcami, którzy są prawdziwą "kopalnią wiedzy" dla nowego pilota.

    Jeżeli ktoś kocha warkot silnika i ciekawą pracę ( ja na pewno ) to polecam!
  • Michał Lubtak

    Apropo "pijani turyści, awanturnicy, narzekacze, absurdalnie wymagający."

    To dla mnie najtrudniejsza sytuacja jest wtedy gdy muszę się wstydzić za nich. Sytuacja gdy cały basen jest zarzygany a ja przyjeżdżam po 15 minutach i widzę jak pół hotelu(głównie Duńczycy) już jest przygotowane do odjazdu, to wtedy dla mnie jest prawdziwy hardcore i to głupie przekonywanie że to już się nie powtórzy mimo że nie masz absolutnie pewności że sytuacja na następny dzień sie nie powtórzy; /
  • stara dupa

    W Cancun już się podobno taka sytuacja nie powtórzyła, bo właściciel hotelu nie przyjmuje już grup polskich:) tylko nie pamiętam co to był za hotel...
| |

Kto jest po kursie w trakcie albo zamierza pójść w przyszłości?? A może ktoś pracuje lub pra...



Fotki

Miejsca grona (0)