- 1
- 2
-
Szymon
Podobały mi się wszystkie książki P.C. jakie przeczytałem tzn. "Piąta Góra", "Alchemik" i "Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam...". Podobał mi się sposób pisania autora - łatwy i prosty, można powiedzieć, że poczułem, że czytam wartościowe książki... że stałem się nie jako filozofem. Do tej pory książki mi się podobają w sensie sposobu pisania i ich "inności", ale zrozumiałem, że treści zawarte w książkach P.C. są banalne, a życiowe prawdy upraszczane, żeby dostosować je do każdego rodzaju czytelnika. Natomiast życie pokazało mi, że nie ma prawd uniwersalnych.
Po przeczytaniu książki "Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam..." zaczęły się budzić pewne obawy religijne, gdyż jestem katolikiem, a książka zaprzeczała mojej wierze i moralności jaką znam.
http://www.psychomanipulacja.pl/art...
Mam pytanie czy wiele z Was trwa/ło w nieświadomości, że jeśli się jest katolikiem czy chrześcijaninem to książki Coelho zaprzeczają Waszej Wierze? I że Paulo Coelho zaprzecza sobie i temu co mówi (jest na to brzydkie określenie - hipokryzja), ponieważ deklaruje się katolikiem, który uznaje naukę Kościoła i dogmaty, a tym samym zaprzecza temu w swoich książkach... -
"Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam..." daje do myslenia. własciwie to szkoda ze cos takiego sie nie stanie. kosciół katolicki miałby szanse... a tak... no cóz...
coelho z tego co czytałem mówił ze jest ktolikiem a nie ze uznaje dognaty. sadze ze to troche prowokacja z jego strony. ale czy znowu tak bardzo zaprzeczaja wierze katolickiej? gdzie konkretne?
to ciekawy temat, dobrze ze kolega szymon załozył ten watek. ja sadze ze to co robi coelho w tej materii jest potrzebne. tak mi sie marzy zeby ludzie zeczeli bardziej dostrzegac to co juz sie konczy i otworzyli sie na to co nowe.
ave new age
-
a i ten link co szymon nam zapodał... prymitywna krytyka. nie polecam.
-
Szymon
> a i ten link co szymon nam zapodał... prymitywna krytyka. nie polecam.
Pod jakim względem prymitywna? Znaczy... mi się wydaje, że tam dużooo czystej krytyki samego autora nie ma, tylko stanowisko Kościoła. Poza tym są tam argumenty do których można się ustosunkować jeśli chce ktoś skrytykować tę krytykę :P
Więc polecam http://www.psychomanipulacja.pl/art... jeśli chcecie się ustosunkować do stanowiska Kościoła -
-
LiNkA
>Gajowy de Saint-Clair napisał
>coelho z tego co czytałem mówił ze jest ktolikiem a nie
>ze uznaje dognaty. sadze ze to troche prowokacja z jego
>strony.
Jeśli nie uznaje dogmatów to nie jest katolikiem, bo nie spełnia wymogów formalnych. To tak jak z popularnym "katolikiem niepraktykującym" - coś takiego nie istnieje, bo jeśli ktoś nie uczestniczy we wspólnocie Kościoła poprzez praktykę to katolikiem nie jest. -
Bella Cirilla Arwen Black
Cóż...Według mnie zdanie Coelho na tematy religii nie do końca zgadza się z dogmatami Kościoła katolickiego,ale uważam,że nie umniejsza to jego wiary.Mimo tego,że nie ze wszystkim się zgadza, nie można zaprzeczyć,że jego wiara jest dużo głębsza niż niejednego księdza. Poza tym sądzę,że w ,,Na brzegu rzeki Piedry..." jedyne,co ukazuje to to,że każdy człowiek może się modlić na swój sposób i tak naprawdę do każdego bóstwa,do jakiego tylko zapragnie,ważne,by robił to całym sobą. -
>Jeśli nie uznaje dogmatów to nie jest katolikiem, bo nie spełnia wymogów formalnych. To tak jak z popularnym "katolikiem niepraktykującym" - coś takiego nie istnieje, bo jeśli ktoś nie uczestniczy we wspólnocie Kościoła poprzez praktykę to katolikiem nie jest.
swiete słowa. zgadzam sie. ale mam pytanko jesli ktos np wierzy w jezusa syna bozego a nie podoba mu sie nieuczciwość, obłuda, kłamliwość, nietolerancja i wogole tradycja koscioła to jak go nazwiecie?
-
Magda
Ja powiem tak: do Kościoła nie chodzę dla księdza czy dla kolegi. chodzę tam dla siebie i dla Pana Boga.
Kościół tworzymy my wszyscy-katolicy, a to ludzie są nieuczciwi, zakłamani, obłudni. To my tworzymy kościół...nie tylko księża, biskupi i zakonnice. My wszyscy...Dlatego może warto byłoby brać czynny udział w życiu wspólnoty..Budować tę cywilizację, tak aby już nikt nigdy nie powiedział, że kościół jest obłudny czy zakłamany.. Jeżeli coś się ludziom nie podoba, niech mówią o tym głośno, a nie zdarzyło się jakieś wydarzenie, które mi nie pasowało to zwijam manatki i ruszam szukać dalej. Nie. To chyba nie o to chodzi. powiedzmy głośno, a może coś się zmieni.. -
Szymon
>Gajowy de Saint-Clair: swiete słowa. zgadzam sie. ale mam pytanko jesli ktos np wierzy w jezusa syna bozego a nie podoba mu sie nieuczciwość, obłuda, kłamliwość, nietolerancja i wogole tradycja koscioła to jak go nazwiecie?
Po pierwsze Jezusa Syna Bożego z wielkiej litery.
Po drugie widzę, że mam do czynienia z szufladkowaniem księży i w ogóle całego Kościoła. A pytanie jest z deczka bez sensu: bo Kościół zabrania nieuczciwości przecież, obłudy, kłamliwości, nietolerancji. Co do tradycji... Zróbmy małą analogię: Kto założył Kościół? - Jezus; na dodatek dodał, że poza nim nie ma zbawienia. Więc idąc tym tropem: jeśli ktoś wierzy w Chrystusa jako Syna Bożego (defacto Boga), to wierzy, że wiedział co robi zakładając Kościół. Odrzucając Kościół, a wierząc w Chrystusa tworzy się własną religię, tworzy się odłam, tworzy się sektę. Poza tym to nie dorzeczne, żeby wierzyć w kogoś, a nie wierzyć że to co robi ma jakiś sens. Niestety wizerunek Kościoła i jego autorytet został poważnie osłabiony przed to, że nieodpowiedzialni ludzie stawali się księżmi. Szufladkujecie ludzi... Kościół stał się dla was symbolem nie tolerancji i hipokryzji, ale to Kościół walczył o wolności i miedzy innymi dzięki niemu i postawie papieża Jana Pawła II, Polska uwolniła się z pod jarzma komunizmu. Więc ja jestem w Kościele jako osoba wierząca i mogę powiedzieć, że ksiądz to tylko człowiek, a człowiek może się trafić jeden zły i już psuje cały autorytet wspólnoty, ale to nie dotyczy Kościoła tylko, tak jest w codziennym życiu... przecież dobrze to znacie, a ludzie wolą się uczepić tych złych rzeczy niż dobrych. Wydaję mi się, że tu nie chodzi o Kościół, tylko o przykazania, które są dla nich nie wygodne. Dzisiaj świat jest oparty na materializmie, dlatego przyjmuje się "darmową" miłość Chrystusa, a odrzuca przykazania - ale to jest czysty hedonizm. -
>Ja powiem tak: do Kościoła nie chodzę dla księdza czy dla kolegi. chodzę tam dla siebie i dla Pana Boga.
ja nie chodze do koscioła bo sa tam głoszone hasło z którymi sie nie zgadzam.
>Kościół tworzymy my wszyscy-katolicy, a to ludzie są nieuczciwi, zakłamani, obłudni. To my tworzymy kościół...nie tylko księża, biskupi i zakonnice.
ładne hasło. ale powiedz jaki masz wpływ na kształy liturgii czy na to kto jest biskupem?
>Jeżeli coś się ludziom nie podoba, niech mówią o tym głośno
był taki ktos kto mówił głosno nazywał sie marcin luter... i co sie z nim stało wszyscu wiemy. a on chciał tylko uzdrowic kosciół. chciał go budowac i zmienic. w kociele nie ma demokracij ani wolnosci słowa. wielkim krokiem i szansa, moim zdaniem był sobór watykański drugi. ale po ostatnich decyzjach papieza widze ze idee tego wydarzenia nie sa mu bliskie. -
>Po pierwsze Jezusa Syna Bożego z wielkiej litery.
bede pisał jak zechce. szacunki nie manifestuje sie duza czy mała litera.
>Zróbmy małą analogię: Kto założył Kościół? - Jezus; na dodatek dodał, że poza nim nie ma zbawienia. Więc idąc tym tropem: jeśli ktoś wierzy w Chrystusa jako Syna Bożego (defacto Boga), to wierzy, że wiedział co robi zakładając Kościół.
to ze jezus załozył kosciół nic ma znaczenia. szymonie chyba nie chcesz mnie przekonac ze jezus pochwala np przesladowanie innych wyznan? nie bede tu wymnienał przykładów bo wszyscy je znamy. ale np zamachy terrorystyczne organizowane przez katolickich fundamentalistów w usa? to akurat skrajny przypadek ale takie rzeczy miały miejsce. bardzo mi przykro (naprawde) ale kosciół sprzeniewiezył sie nauce swojego mistrza. znajdz fragment w pismie swietym w którym jezus mówi o stosach z płonacymi czarownicami.
>Kościół walczył o wolności i miedzy innymi dzięki niemu i postawie papieża Jana Pawła II, Polska uwolniła się z pod jarzma komunizmu.
to prawda. przyznaje racje. ja nie twierdze ze kosciół jest reka szatana. misje w afryce, domy opieki, hospicja, domy dziecka itp to swpaniałe dzieła. to jak ksieza pomagali ludza w słusznie minionych czasach jest godne pochwały.
>Wydaję mi się, że tu nie chodzi o Kościół, tylko o przykazania, które są dla nich nie wygodne.
cos w tym jest. ale jesli chodzi o mnie to mimo ze czecia koscioła nie jestem to dekalogu przestrzegam.
-
LiNkA
>swiete słowa. zgadzam sie. ale mam pytanko jesli ktos np wierzy w jezusa syna bozego a nie podoba mu sie nieuczciwość, obłuda, kłamliwość, nietolerancja i wogole tradycja koscioła to jak go nazwiecie?
Tak się składa, że Kościół Katolicki ani żaden inny nie ma monopolu na Jezusa Chrystusa. Jest wiele odłamów wiary chrześcijańskiej. Szukajcie, a znajdziecie. Poza tym możesz sobie wierzyć, w co chcesz i nadać sobie własne miano.
-
Szymon
>bede pisał jak zechce. szacunki nie manifestuje sie duza czy mała litera.
Spoko, będziesz pisał jak zechcesz... ale nie chodziło mi o szacunek, tylko, że jest niepoprawnie z małej, tak jeśli chodzi o j. polski.
>to ze jezus załozył kosciół nic ma znaczenia. szymonie chyba nie chcesz mnie przekonac ze jezus pochwala np przesladowanie innych wyznan? nie bede tu wymnienał przykładów bo wszyscy je znamy.
Karolu, ale nie chcesz mi powiedzieć, że On o tym po prostu nie wiedział... bo to by znaczyło, że nie był Bogiem, a my rozważamy przypadek >"ale mam pytanko jesli ktos np wierzy w jezusa syna bozego"
>ale np zamachy terrorystyczne organizowane przez katolickich fundamentalistów w usa? to akurat skrajny przypadek ale takie rzeczy miały miejsce.
To tak jak z terrorystami islamskimi myślącymi, że walczą w swojej Świętej Wojnie, a tak naprawdę łamiącymi zasady Dżihadu :P Wszędzie się znajdą jakieś, delikatnie mówiąc barany np. ci katoliccy fundamentaliści w USA, którzy przeinaczą religię i sprywatyzują ją - dostosują do swoich potrzeb. Cel nie uświęca środków.
>bardzo mi przykro (naprawde) ale kosciół sprzeniewiezył sie nauce swojego mistrza. znajdz fragment w pismie swietym w którym jezus mówi o stosach z płonacymi czarownicami.
A i owszem sprzeniewierzył się... Teraz to bardzo nadrabia... ale zostanie ten haniebny czas na zawsze w jego historii. Kościół tworzą ludzie, którzy czasem coś spieprzą... ja też nie jedną rzecz w życiu zrobiłem źle i żałuję, też kilku, ale zawsze staram się uczyć na błędach i wyciągać z nich wnioski. Kościół nadrabia tamte błędy walką o życie ludzkie, gdzie tylko się da.
>cos w tym jest. ale jesli chodzi o mnie to mimo ze czecia koscioła nie jestem to dekalogu przestrzegam.
Rzeczywiście coś w dekalogu jest... taki jakby zbiór zasad podstawowych praw moralnych, naturalnie wpisanych w serce człowieka.
>LiNkA:Tak się składa, że Kościół Katolicki ani żaden inny nie ma monopolu na Jezusa Chrystusa. Jest wiele odłamów wiary chrześcijańskiej.
Jako zbawiciela to ma monopol :P (Chrześcijaństwo) a jako postaci historycznej, no to rzeczywiście nie ma. A katolicyzm jest odłamem przepraszam od czego? Chrystus raczej nie założył Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, ani Kościoła Anglikańskiego, ani Cerkwi. Żebyście nie zrozumieli mnie źle, nie odrzucam tych Kościołów, jak najbardziej jestem za ekumenizmem. I tak jak mi kiedyś pewien ksiądz powiedział:" że być może to my jesteśmy w błędzie i to inne Kościoły są bliżej zbawienia, ale musimy głęboko wierzyć, że nasza wiara jest słuszna, tak jak oni wierzą, że ich wiara jest słuszna".
>Poza tym możesz sobie wierzyć, w co chcesz i nadać sobie własne miano.
Z tym się absolutnie nie zgodzę. Bo jeśli Bóg jest wszystkim to znaczy, że jest niczym... Mogę sobie wierzyć w co zechce, ale czy ta wiara ma jakieś oparcie na objawienia tak jak w przypadku Chrześcijaństwa, Judaizmu czy Islamu? Ważne jest czy ta "wiara" nie wynika z naszego ignoranctwa dla istniejących religii i wygodnictwa i egoizmu - chęci posiadania własnego bóstwa i bycia nie zależnym, bycia wolnym od zasad których nie narzucę sobie samemu. -
>Karolu, ale nie chcesz mi powiedzieć, że On o tym po prostu nie wiedział... bo to by znaczyło, że nie był Bogiem, a my rozważamy przypadek
ja wierze ze nie wiedział... skłaniam sie ku temu ze jezus z nazaretu bogiem nie był. zydzi pomysł syna bozego traktuja jak bluznierstwo.
>A i owszem sprzeniewierzył się... Teraz to bardzo nadrabia...
tak jak pisałem sobór watykanski drugi był takim nadrobieniem ale jego idee sa teraz marnotrawione. tak ze ja tego nadrabiania nie widze... teraz juz nie da sie stawiac stosów ale sa inne sposoby.
niestety patrzac na kosciół teraz i na jego historie ztwierdzam ze ma on wiecej negatywnych stron niz pozytywnych. wiem ze jest potrzebny ludza. dlatego jestem zwolennikiem powolnego zaniku. ten zanik juz sie zaczoł. kosciół trwa dwa tysiace lat... ludzkosc sie zmnieniła przez ten czas i coraz mniej jest jej potrzebny kosciół powszechny w takiej formie. co nie oznacza za swiat nie potrzebuje duchowosci. porzebuje berdziej niz kiedykolwiek. to ze ruch new age tak sie rozprzestrzenia swiadczy o tym ze ludzie duchowosci potrzebuja a kosciół nie spełnia ich potrzeb. -
Szymon
-
-
Mała Mi
Powiem wam, tak... Coelho jest pisarzem i ma prawo wpisać wszystko co chce, w końcu to fikcja literacka i nikt nie mówi, ze musimy przyjmować to jak coś realnego!? Czy chcecie mi powiedzieć, ze nie będziecie czytali książek o sektach czy satanistach, ponieważ będą o czymś czego religa katolicka nie toleruje!? A żeby było zabawniej nasz papież Jan Pawel II nauczał tolerancji dla odmienności zdań, upodobań, wierzeń itp. To zabrzmialo jak zdanie zagorzałej słuchaczki radja maryja... Wybaczcie bezpośredniość ale ja tak to widzę...
Mnie osobiście zaciekawił punkt widzenia P.Coelho,ale żeby było zabawniej on też jest zagorzałym katolikiem a to o czym pisze to są jego zainteresowania... Myślę, że nie jedni z nas chcieliby znać tak dobrze pismo święte tak jak on... -
Dorociak!
Ja bym powiedziała,że Coelho bardzo różnie odnosi sie do katolizcyzmu.Zależy od książki.
,,Pielgrzym" tu znalazłam z jednej strony odniesienia do katolicyzmu(chociażby gdy pisze o trzech rodzajach miłości;agape ,eros i fileo) a z drugiej te wszystkie ćwiczenia,medytacje i inne mistyczne elementy.
Myślę,że coelho wyrobił sobie coś na kształt własnej wizji religii.Z drugiej jednak strony można to uznac za pewną prowokacje.
Jedno uwazam za pewne: jeżeli ktoś jest naprawde mocny w swojej wierze to i tak znajdzie w książkach Coelha wiele wskazówek,nawet dotyczących własnie wiary. -
LiNkA
>New (Beautiful) Life With... napisała:
>To zabrzmialo jak zdanie zagorzałej słuchaczki radja maryja...
Co tak zabrzmiało? Pytam, bo nie słucham Radia Maryja xD
>Myślę, że nie jedni z nas chcieliby znać tak dobrze pismo święte
>tak jak on...
Wystarczy wziąć i przeczytać...
-
Mała Mi
> >New (Beautiful) Life With... napisała:
>To zabrzmialo jak zdanie zagorzałej słuchaczki radja maryja...
Co tak zabrzmiało? Pytam, bo nie słucham Radia Maryja xD
>Myślę, że nie jedni z nas chcieliby znać tak dobrze pismo święte
>tak jak on...
Wystarczy wziąć i przeczytać...
Mi tego nie tłumacz, bo od czasu do czasu wezmę Pismo Święte i je sobie czytam, choć generalnie wolę Stary Testament...
Wiedzę, że niewiele miałaś do powiedzenia, a właściwie to nic...
Jednak zgadzam się z "przedmówczynią" "Linki", że to kwestia tego co kto chce odnaleźć w książkach P. Coelho...
Przyznam szczerze, że ja widziałam jego kontakt z Bogiem i próby poznania innych wierzeń, niewątpliwe każdy dojrzy to co chce zobaczyć. Jednak uważam że wiara nie powinna nas ograniczać, wręcz odwrotnie.
Bo to jest tak jakbyś chciał zjeść lody cytrynowe bo ich nie jadłeś, ale wszyscy Ci mówią, że nie warto bo totalnie są niesmaczne i zapewne są robione chemiczne,a w ogóle to mogą Ci zaszkodzić na kubki smakowe, więc ich nie jesz-bo de facto większość ludzi to potwierdza, ze obrzydziły im np smak cytryny...
Nie mówię że jestem nieomylna, ale wyrażam swoje zdanie i nie uznaje takich głupawych pytań jak od Linki, są poniżej mojego poziomu, bo uważam że WSZYSTKO JEST DLA LUDZI,ALE W ODPOWIEDNICH ILOŚCIACH...
Serdecznie pozdrawiam
- 1
- 2

