Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Imaginacja

    Słyszeliście?
    Zawsze wiedziałam, że w USA roi się od głupków (gwoli ścisłości: nie uważam, by cały naród amerykański był głupi), ale żeby aż tak?!
    Dla niedoinformowanych: or-live.com to strona internetowa z transmisjami operacji na żywo...
    Dziwię się, że godzą się na to zarówno tamtejsi lekarze, jak i pacjenci (nawet, gdy nie widać ich twarzy)!
    Rozumiem - robić coś takiego w celach edukacyjnych, np. filmy dla studentów medycyny, ale w celu rozrywkowym - nowy "Big Brother" dla laików?A gdzie etyka zawodowa??
    Czego niektórzy nie robią dla kasy i rozgłosu...
  • Pe

    a co Ci to przeszkadza?
    negujesz to, przeszkadza Ci to, w jakis sposob obrzydza Cie to?
    odpowiedz jest jedna i bardzo prosta - nie ogladaj.; )
  • Anonim

    no w sumie... duzo operacji jest transmitowanych przez net, szczegolnie jesli sa w nichy uzywane jakies nowe sposoby leczenia chorob. ja w tym nie widze nic nienormalnego.
  • Imaginacja

    Nie chodzi o to, czy mi to przeszkadza. Obrzydza mnie? Z całą pewnością nie - kilka lat temu przeszłam dwie b.poważne operacje - jedną miałam możliwość oglądania własnymi oczyma (o czym nie wiedzieli lekarze).
    Możesz mi wierzyć na słowo (lub nie) - im mniej niepowołanych osób widzi coś takiego, tym lepiej. Jasne - najprościej powiedzieć - nie oglądaj. Big Brothera też nie chciałam oglądać i nie oglądałam.
    Rozchodzi się raczej o ew. szkodliwość takich pomysłów... Całe szczęście, że polscy lekarze są ponoć dalecy od takich quasi - edukacyjnych praktyk!
    To trochę tak, jakby rozprzestrzeniać testy psychologiczne (zwłaszcza projekcyjne), by ludzie mogli coś sami "pokombinować"...i zrobić krzywdę sobie lub innym.
    Poza tym, ponawiam pytanie - gdzie etyka lekarska?
  • Anonim

    A etyka lekarska = tajemnica lekarska? Gdzieś na necie widziałem jak doktorek gwałcił panienkę w narkozie; > To może było obrzydliwe.. Ale nie wydaje mi się, żeby było coś złego w oglądaniu pracy lekarzy. Można oglądać kabaret w sejmie, panienki w solarium i masę innych ludzi. Gorsze rzeczy pokazują w telewizji publicznej. Mnie to nie interesuje, oglądać nie będę. Jeśli ktoś chce się podszkolić to chyba ma okazję :P
  • agatinka

    nie porównywałabym tego do rozpowszechniania testów psychologicznych. to coś zupełnie innego. rozpowszechnianie testów prowadzi do braku ich diagnostyczności.*
    w tym wypadku nie widzę zagrożenia tego typu. za to widzę inne.

    chociażby takie: jak głosi teoria (poparta badaniami :) ), obecność widowni ma wpływ na wykonywanie zadań przez jednostkę. jeśli człowiek jest dobrze przygotowany, ma wprawę, obecność widowni wywołuje pobudznie, które poprawia poziom wykonania zadania. (to zjawisko to facylitacja). jeśli jednak człowiek robi coś, czego nie ma dobrze wyćwiczonego, jeśli jest na etapie nauki, pobudzenie wywołane obecnością widowni powoduje spadek poziomu wykonania zadania (facylitacja utrudnianie).
    w tym konkretnym przypadku: jeśli lekarz wykonujący operację (lub ktoś z personelu) nie jest dobrze wyćwiczony w tym, co robi, transmisja może wpłynąc negatywnie na skutek operacji. pozostaje nam wierzyć, że propozycje aktorskie składane sa wybitnym specjalistom :)

    innym niebezpieczeństwem jest sytuacja, kiedy np. dzieci zaczną operować swoich kolegów. a jak wiadomo, granica między fikcją, grami, telewizją a rzeczywistoscią się zaciera. operacja nie jest fikcją, ale wspomniany zanik granic może zwiększyć tu zagrożenie.

    i jeszcze jedna rzecz.
    coraz więcej rzeczy jest na sprzedaż. coraz bardziej gubią się wartości i normy moralne. (choć nie uważam, zeby etyka lekarska sama w sobie była tu argumentem przeciw takiej transmisji. podobnie tajemnica lekarska). ludzie coraz więcej są w stanie zrobić dla pieniędzy. i dzieki zatartym granicom coraz łatwiej im to robić. obowiązkeim lekarzy jest ratowac ludzkie życie. ale tak samo psycholog powinien pomagać, a nie molestować dzieci. zatem zdarzają się wyjątki. dołączając do tego modę na big bradery, żądzę sensacji i potrzebę wzbudzania kontrowersji, nie można wykluczyć, że kontynuowanie tego typu akcji pomoże komuś zabić, jeśli wystarczająco dużo mu zapłacą..

    wiem, że to pesymistyczna wersja :)
    ale istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że i tak się stanie. a przecież tyle jest rzeczy, o których kulisach większość ludzi nie wie.

    takie transmisje mają też pozytywne strony. nie neguje tego.
    uważam jednak, że możliwe korzysci nie są tak duże, by ryzykować. a przynajmniej ja nie widzę takich korzyści. oczywiście pomijam czyjeś korzyści materialne :) ale one mnie nie przekonują również :)

    ------------------------------ --------------------
    * (i chociażby dlatego, że stworzenie testu trwa bardzo długo, jest czaso- i materiałochłonne, warto ich nie udostępniać. ale to tylko jeden z powodów. przede wszystkim chodzi o to, ze one do czegoś mają służyć. a wiadomo, ze znane wcześniej, nie pełnią swojej funkcji. przecież gdyby nadal ją pełniły, ludziom nie zależało by tak na ich dostaniu :) )
  • Imaginacja

    pStryczek: "doktor gwałcił panienkę w narkozie" - taką hmm "nieruchawą"? Toż to zakrawa lekko na nekrofilię :P

    Agatinko: Do co facylitacji społecznej, doskonale znam to zjawisko i zgadzam się z tym, co napisałaś, ale nie sądzę, by w tym wypadku obecność innych wpływała intensyfikująco na działania tych lekarzy. To nie igrzyska sportowe, tylko walka o ludzkie zdrowie lub życie. Lekarz, tym bardziej chirurg, powinien się moim zdaniem skupić przede wszystkim na powyższym.

    Jak pisałam wcześniej, nie mam nic przeciwko takim transmisjom czy filmom w celach edukacyjnych - dla wspomnianych studentów, czy jako prezentacja nowych metod bądź narzędzi, co jest z resztą szeroko praktykowane.

    Oby dzieciom nie przyszło do głowy praktykowanie "zabaw" podobnych do tego... Gry komputerowe, filmy o pokemonach, programy typu Nieustraszeni, nowa reklama Sprite'a czy ten kretyński program (nie pamiętam nazwy) z MTV o "ludziach robiących masowo dziwne rzeczy" to juz i tak za dużo...

    Niby każdy z nas ma własne normy i wartości, ale jednak socjalizacja wpoiła nam (większości) jakiś etos i np. takie operacje to bardzo intymna sprawa.

    Zgadza się, od każdej reguły są wyjątki i w każdym zawodzie zdarzają się "odszczepieńcy" - co do molestowania, akcja z Samsonem była szokiem, także dla środowiska psychologów i psychoterapeutów. Nawet wśród księży są pedofile, ale sprawa z Samsonem została zdecydowanie za bardzo rozdmuchana przez media - zgadzam się, jest winny (sam się przyznał), ale rzutowanie tego na całe środowisko jest grubą przesadą.

    Co do testów psychologicznych - spadek diagnostyczności, czy raczej rzetelności, to mało. Co z tego, że ktoś niepowołany jakimś cudem dorwie taki test integencji Wechslera, Ravena, itp. i nawet go rozwiąże. Problem pojawia się, gdy taka niewykwalifikowana osoba chce go interpretować... Poza tym, to żadna sztuka wykonać taki test, gdy ma się pod ręką klucz odpowiedzi (w przypadku wspomnianych testów inteligencji). Oczekiwania interpersonalne osób badanych, lęk przed oceną, itd. ...
    Gdyby takie testy przedostały się "na zewnątrz", byłyby równie pseudo - skuteczne i rzetelne, jak Narodowy Test Inteligencji w TVN...
    Nawiasem mówiąc, bardzo sceptycznie podchodzę do testów, kwestionariuszy i metod typu "papier - ołowek", zwłaszcza tych samoopisowych, ale to juz inna bajka.
  • Anonim

    http://www.girlsandcorpses.com/ - tu masz nekrofilę; >

    Wg mnie zwalanie jakiejkolwiek winy na gry, filmy czy reklamy to chodzenie na łatwiznę. Najprościej powiedzieć, że winna jest gra i jej zabronić. Powinni tak samo zabraniać picia alkoholu, bo to może przyczynić się do złego. O i noży nie powinni sprzedawać. Na widelce, rowery i krawaty powinny być specjalne pozwolenia. O i paznokcie! Przecież to potencjalne narzędzia zbrodni..

    Wg mnie wcale nie powinni zabraniać grania dzieciom w gry, gdzie się zabija. Wystarczy większą wagę przyłożyć do nauczenia tych dzieci jak odróżniać rzeczywistość od tego, co widzą w pudle.

    I nie piszcie kurde o testach jakiegoś Wechslera czy innych, bo to, że Wy macie pojęcie nie znaczy wcale, że ja mam/chce mieć :P
  • agatinka

    ja nie uzyłam nazwy żadnego testu :)
    właśnie z tego powodu :)
    gdyby Was to interesowało, to zapytalibyście albo zapisalibyscie sie na jakies grono o psychologii lub testach :)
  • Anonim

    Facylitacja utrudnianie :)

    To będzie moje ulubione słowo, tzn. dwa; >
  • Imaginacja

    Agatinko to Ty zaczęłaś się "rozrzewniać" o testach.; P

    Napisałam nazwy dwóch testów tylko dla przykładu. :)

    Marcin, dobrze wiesz, że to, co napisałam o grach nie jest tożsame z Twoim "są wszystkiemu winne". Jasne - to głównie kwestia nauczenia dzieciaczków, co jest fikcją, a co rzeczywistością i że np. urwanie chomikowi nóżki na żywo nie spwoduje, że ona mu niebawem odrośnie. (Wielbicieli chomików przepraszam za przykład:P)
    Niestety często nie ma kto im tego wyjaśnić - i tu lezy główny problem...choć nie jedyny.

    P.S. Coś Ty nagle wyskoczył z paznokciami? Niedawno lubiłeś długie (u kobiet).; P

    Dobranoc wszystkim, ide schlafen machen (jeśli w tych dwóch wyrazach zrobiłam więcej niż jeden błąd, proszę o wybaczenie wielbicieli j. niemieckiego, gdyż było to nieumyślne -
    ja niżej podpisana, nie lubiąca dojcz languidż, za to lubiąca Niemców :D).
  • Imaginacja

    aaa Stryczuś! To, że przemoc w grach czy TV wpływa na poziom agresji u dzieci jest naukowo udowodnione. :P
    I niestety nie zawsze możemy kontrolować, co oglądają/w co grają nasze pociechy...

    Wiadomość z ostatniej chwili - przed nową reklamą Sprite'a miły męski głos mówi, że przedstawiona sytuacja jest tylko fikcją i nie należy jej samodzielnie praktykować (czy jakoś tak).
    Coś a'la: "Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania lub skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą". LOL; )

    P.S. Wykastrować Giertycha!!! c.d.n.
  • agatinka

    Imaginacja: domyślam się, że znasz zjawisko facylitacji :) wyjaśniałam to raczej pozostałym niż Tobie :) Tobie jedynie zwróciłam uwagę na ten aspekt :)
    do tego wątku chciałam dodać, że nie sądzę by facylitacja zalezała od tego, na czym ktos się powinien skupić :)
    myślisz, że karaluchy się skupiają na tym czy powinna wystąpić facylitacja czy nie? a przecież wykazano, ze występuje w ich wypadku :)

    co do Samsona - zawsze generalicują, zawsze rozdmuchują. to samo dotyczy przecieć Kościoła i księży. tylko że zauważają to po prostu ci po drugiej stronie :) ci oosbiście zaintersowani i tą opinią poszkodowani; )
  • agatinka

    Imaginacja: uważam, ze to Ty się bardziej o tych testach "rozrzewniałaś". również ilościowo :) i że ja pisałam o nich bardziej na temat :) zaczynając od tego, że w ogóle nie poruszałabym ich przy tym wątku, bo jak wspomniałam, nie widzę związku :)

    ale to tylko moje zdanie :)
    Ty i reszta możecie uważać, że zupełnie bez związku z tematem, ni to z gruszki ni z pietruszki, zaczęłam wątek testów. i "rozrzewniałam" się na ich temat, żeby się popisać jakaż to jestem mądra. a żadnej nazwy nie użyłam tylko dlatego, że ich nie znam :) oczywiście; )
    aaa.. i to ja zaczęłam pisać o testach projekcyjnych. też żeby się popisać. cóż. wydało się..
  • agatinka

    Stryker: znam fajniejsze słowa :) jeśli chcesz; )
  • Imaginacja

    Agatinko widzę, że poczułaś się bardzo urażona. Napisałam słowo "rozrzewniałaś" w cudzysłowie nie bez powodu - właśnie po to, byś nie uznała tego za kąśliwą uwagę.
    Ponadto "rozrzewniałaś się" nie jest tożsame z "bez związku z tematem" czy z "popisać się, jakaż to jestem mądra". Nie usiłuj wpierać mi czegoś, czego nie powiedziałam.
    Mimo wszystko, jeśli Cie to uraziło - przepraszam! :)

    "aaa.. i to ja zaczęłam pisać o testach projekcyjnych. też żeby się popisać. cóż. wydało się...":
    Nie twierdzę, że pisałaś cokolwiek, by się popisać (nie tylko o testach). Nawet gdyby tak było, nie uważam, by popisywanie się wiedzą (co ważne: zgodną ze stanem faktycznym) było czymś złym - przeciwnie. Tymbardziej, gdy ktoś wie coś ponad "swoją dziedzinę", a psychologia chyba nie jest Twoją domeną, o ile się dobrze orientuję?
    Moim celem także nie było popisywanie się, więc Twoje aluzje są całkowicie zbyteczne.

    Nie porównywałabym facylitacji u ludzi do tej u karaluchów...
  • agatinka

    Imaginacja: nie, nie poczułam się bardzo urażona :) zresztą w ogóle "urażona" to tu złe słowo. zirytowała mnie Twoja wypowiedź.
    miło, że przepraszasz :)
    nie usiłuję Ci niczego wpierać. liczę na wzajemność :)

    faktycznie wyglada na to, że zrozumiałam "rozrzewniałaś" inaczej niż autor miał na myśli :) cóż.. taki już urok słowa pisanego; ) i warto o tym pamietać..

    mi nie podoba się popisywanie się wiedzą. wiąże się to dla mnie z manifestowaniem swej wyższości. co jest nieuzasadnione, bo wynika z tego, że wie się coś, czego akurat nie wiedzą inni. a przecież ci inni wiedzą jakieś rzeczy, których nie wiemy my.
    popisywanie się wiedzą mi się nie podoba i dlatego sama staram się tego nie robić.
    co innego gdy ktoś pyta, lub temat go interesuje. bo bardzo chętnie podzielę się tym, co wiem.
    popisywanie się (np. wiedzą) ma dla mnie zabarwienie negatywne. co innego np. dzielenie się wiedzą lub zabieranie głosu w dyskusji. takie tam słownictwowe niuanse :)
    myślę, że to jeden z powodów, które wywołały naszą różnicę zdań :)

    co do karaluchów. też nie uważam, że facylitacja u nas i u nich jest tożsama :)
    myślę jednak, że zbyt dużą nadzieję wiążesz z racjonalnością ulegania facylitacji. z tego co wiem, ona nie polega na tym, że skupiamy się na tym, że inni na nas patrzą i dlatego się pobudzamy, żeby lepiej zadanie wykonać. nie jest taka świadoma. dlatego powołałam się na karaluchy :)

    chciałam jeszcze coś na ten temat napisać, ale to chyba nie jest dobre miejsce :) pozostali nie wydają się zainteresowani tym tematem..
    choć z drugiej strony.. to jest Twój wątek.. i jak sie komuś nie podoba to może nie czytać i tyle :)

    co znaczy, że coś jest czyjąś domeną? co o tym decyduje? zainteresowania? wykształcenie? oczytanie? wiedza?
    i, tak z ciekawości, przypuszczasz, że co jest moja domeną? choć tak mniej więcej, w jakim kierunku ogólnie.

    i, jak zwykle, nie chciałam się kłócić :)
    [i nie klóciłam się]
    po prostu tak mam, że jak coś mi nie odpowiada, jak czuję się niekomfortowo, to nie siedzę cicho. i tyle :)
  • Anonim

    Nie będę owijał w nic: NIE CHCE MI SIĘ CZYTAĆ TAKICH DŁUGICH POSTÓW, SZCZEGÓLNIE JEŚLI NIE SĄ NA TEMAT! :P
  • agatinka

    to nie czytaj.
    czyż życie nie jest piękne?; )
  • Anonim

    O widzisz. Od razu lepiej :>
| |

No co tu duzo mowic. Opolanie laczcie sie; )



Fotki

Miejsca grona (0)