-
diesilla
Ze mną było różnie zanim pojechałam na pierwszą oaze(6-7 lat temu). Nie wiadomo co by ze mnie było gdyby nie pierwsze ODB. te ponad dwa tygodnie zmieniły mnie diametralnie. teraz z perspektywy czasu dostrzegam jak ważne było to 17 dni. Widuje moje dawne kolezanki z podstawówki(bo cały bunt zaczął sie u mnie w podstawówce) i zastanawiam sie co ze mną by było. Prosze napiszcie ile Oazy znaczą dle Was co w was zmieniły. Pozdrawiam:) -
Kasiek
Ja poprzez formację w oazie stałam się bardziej odpowiedzialna i dojrzała...
Wyrosłam z takiego dziecka. No i jakby nie oaza to nie wiem co by teraz ze mnie było. Przykro mi to pisać, ale możliwe, że bym się stoczyła:( -
Anonim
mnie na pewno pierwszy rok w formacji i pierwsze rekolekcje bardzo otworzyły. Przestałam być nieśmiała i z łatwością zaczęłam nawiązywać kontakty...
a potem to oaza utrzymywała mnie przy tym ze wyznawane przeze mnie wartosci są słuszne. inaczej pewnie towarzystwo klasy czy szkoły by żle na mnie wpłynęło... -
iwona.
-
-
diesilla
Założyłam ten wątek, bo chciałam dowiedziec sie jakie inni mają refleksje na ten temat. Ja niestety ukończyłam formacje nie ma juz spotkan dla mojej grupy wiekowej, ale duchem zwsze bede w Ruchu, a w dodakty "zwerbowane " zostały moje 3 siostry wiec dalej z Ruchem mam cos wspólnego. -
Doris.
u mnie historia jest bardzo długa. w tym roku juz zreszta jutro mam bierzmowanie i coś koło konca wrzesnia poszlam na spotkanie do bierzmowania. spodobalo mi sie. a potem jakos tak sie zlozylo ze moja kolezanka chodzila na spotkania od jakiegos czasu, zaprosila mnie na jedno z nich, to mnie jakos wciagnelo jak taki dziwnie magiczny wirrr...:D bylam po prostu tak zachwycona i ludzmi i atmosfera... i ogolnie zaczelam odnajdowac jakis glebszy sens mojego jak dotad pustego zecuia. bo zanim zaczelam chodzic regularnie na spotkania, nie wierzylam praktycznie w nic. Boga nie bylo w moim zyiu wcale. a do kosciola chodzilo sie tylko dlatego ze riodzice poprosili... do spowiedzi to juz w ogole, raz na rok. :P
od kad jestem w ruchu moje zycie zmienilo sie o 180* no nawet wiecej:D i jakos tak fajniej jest:) inne podejscie do wielu spraw, inne spojrzenie na swiat, Kościol i wszystko co mnie otacza. :D
no to chyba tyle. w duzym skrocie, bo i tak pewnie polowe pogubilam w czasie pisania; D -
iwona.
-
diesilla
Pierwsza Oaza zawsze głęboko zapada w pamięci i gdzies tam w środku.Zawsze jest ta nalepsiejszą:)) -
Kasiek
No nie wiem dla mnie ostatnia oaza jako uczestnika była najlepsza-III stopień...
A zobaczymy jak to będzie z "animatorskimi" oazami. W te wakacje jadę na pierwszą, na której będę podejmować posługę:) -
orszulka
moja pierwsza oaza była tą najgorszą. co nie zmienia faktu ze głęboko zapadła w pamieci;] -
Anonim
moja pierwsze rekolekcje jak dotąd były chyba najlepsze... chociaz kazde sa wyjatkowe i trudno to oceniać. W każdym razie zapadły głęboko w pamięci i za każdym razem kiedy jade w tamoto miejce wspomnienia powracają... -
Anonim
Co oaza we mnie zmieniła ? Oj dużo zmieniła... Bo dzięki oazie się otworzyłam . Przestałam tak się bać ludzi i nie ufać im ... Bo na oazie poznałam ludzi , którzy mnie akceptują i lubią taką jaka jestem :)
Oczywiście nadal nieśmiała jestem :D ale już mniej niż kiedyś... :P
Pozdrawiam; )) -
Asiek
w moim przypadku zmienilo sie duzo- poglady, znajomi. gdyby nie oaza pewnie bylabym zupelnie innym czlowiekiem. dzieki niej potrafie przyznac sie kto jest moim Panem. dla mnie Ruch Swiatlo-Zycie to tez pewien sposob realizacji siebie, tam czuje sie potrzebna. Oczywiscie nie jest tak, ze zawsze jest idealnie; pomimo mojego juz 6-letniego uczestnictwa we wspolnocie czesto zbaczam z tej dobrej drozki... ale gdyby nie oaza, pewnie nie ptrafilabym na nia wrocic...
pozdrawiam cieplo -
Seb
Cieszę się, że jestem tak blisko Pana... jeśli chodzi o moje drogi :D:D:D to jestem jak pies który gania gdzieś po łące szukając swego właściciela... i wtedy zjawia się On i czuję jego dłoń na moim pyszczku... nieraz pogłaszcze, nieraz da klapsa w grzbiet i pokarze co jest nie tak w tym moim szalonym żywocie... (tyle z porównań) a teraz serio
We wspólnocie poznałem prawdziwych przyjaciół takich do tańca i do różańca... nie chcę porównywać jak było kiedyś, a jak jest teraz :D:D:D jestem szczęśliwy, że Panu spodobało się zawrócić takiego nicponia jakim jestem za to mu dziękuję xD
Czy zmieniam się... ???
Różnie bywa z tą moją przemianą, bo jest to strasznie żmudny sposób nieraz okupiony ogromnym wysiłkiem, ale warto go ofiarować w ten sposób uczę się bycia bliższym Bogu ale także drugiej osobie... być może przez to, że jestem we wspólnocie jestem osobą bardziej komunikatywną aniżeli osoby z mojego środowiska w którym się wychowuję :D:D:D
Bóg dał mi życie... ogromny dar więc nie można go zmarnować na dodatek jego Syn przelał Swoją krew za mój grzech czy to nie jest piękne (Pan jest kapitalny) obdarzył mnie prawdziwą miłością do Siebie , bliźniego... CHWAŁA PANU za to co czyni xDxD
I to na tyle chyba xD
Pozdro for all -
byłam dwa lata temu na rekolekcjach z Oazy. Poznałam tam wiele wspaniałych ludzi, a przede wszystkim zblizyłam sie do Boga. Choć nie za bardzo teraz się udzielam w Ruchu, ale wiem że w każdej chwili załamiania mogę pójść na spotkanie i wysłuchać słów które Pan kieruje do nas wszystkich i każdego z osobna zarazem. i za to wszystko chwała Panu!
-
Let Me Hold You
Eeh to ja wam powiem..że pierwszy raz byłam rok temu na OND2*...i tak do końca nie wiedziałam po co jadę... żeby poznać nowych ludzi itp...i tylko trochę do mnie dotarło z tych całych rekolekcji...ii ta moja wiara szybko przygasła po powrocie...:P...Wpadłam w tą szarą codzienność...A żee poszłam do nowej szkoły, zmieniłam częściowo towarzystwo i środowisko...i baardzo się od Boga odsunęłam..;//...Schodziłam cooraz bardziej..miałam dziwne poglądy i system wartości... nie chciałam tearz jechać na oazę, wolałam kolonie..ale że moja mama na kolonie się nie zgodziła co mi innego zostało...przynajmniej w góry sobie pojadę..:]]...no i pojechałam z niechęcią..:P...Myslałam ze nie będę słuchac tego co mówią, nie będę tego przyjmować do siebie bo to mi niepotrzebne .....No ale już po drugim dniu zobaczyłam jak bardzo się przeliczyłam..:p..Z każdym dniem coś się we mnie zmieniało.. Zrozumiałam, że nie można wszystkiemu ulegać...i wogle dużo rzeczy...Teraz mam większy szacunek do rodziców, nie czytam gazet, nie wstydzę się mówić ze chodze co niedziela do kościoła czy że byłam na oazie...Bo w moim środowisku to rzadkość heh...No i mam jeszcze parę postanowień..mam nadzieję że tej energii starczy mi na cały rok..;))...Aby nie stało się tak jak rok temu...Ale wierzęę że teraz mi się uda..:) Pozdraawiam OND2* Biały Dunajec 2oo7:*:*:*:* -
eklime
OAZA..to już 8 lat minęło od moich pierwszych rekolekcji..potem co roku na kolejne stopnie aż do ONŻ II, potem 2 lata Szkoły Animatora..niestety wyjazd do Szwecji nie pozwolił na ONŻ III. Rok temu udało mi się załapać jako animiator na OSL..było wspaniale..w tym roku kolejny wyjazd za morze i znów brak oazy..Dla mnie OAZA była czymś oczywistym w wakacje.Zaraziłem się jeszcze chyba w 4 klasie podstawówki gdy w mojej miejscowości odbywały się rekolekcje. Oaza była czymś w rodzaju ucieczki od rzeczywistości..2 tyg wyjęte z życia, czas wolny spędzany z dziewczynami :) , a wieczory w obecności Boga. Nowe znajomości..do dziś nawet co poniektóre pielęgnowane..Czy Oaza zmieniła coś w mojej duszy..?? Nie wiem, dla mnie, jak już napisałem wcześniej, było to oczywiste. Na pewno mój zasób wiedzy na temat niektórych zagadnień, poznanie Biblii, i wartości ważnych w życiu zostały pogłębione..
Teraz niestety..studia..Oaza się oddala..ale zawsze w trudnych chwilach wspominam sobie dobre czasy wakacyjnych rekolekcji i nocnych szaleństw na szkole animator..i jakoś tak od razu lepiej się robi na duszy..
Pozdrawiam!! -
Anonim
Kiedy jechałam na rekolekcje byłam nastawiona pesymistycznie. Nie wiedziałam właściwie po co tam jadę, chciałam spędzić tydzień z przyjaciółmi czy coś w tym stylu... już po dwóch dniach zrozumiałam, że na rekolekcje nie jeździ się dla kolegów tylko zupełnia dla Kogoś Innego... :) i nie żałuję, bo oaza zmieniła sporo w moim życiu... na lepsze :)) -
Anonim
Ja na początku, przed wyjazdem jak wiele osób byłam raczej nastawiona na nie, wiele się nasłuchałam, chociażby od znajomych: "msza św. dwa razy, modlitwa, Kościół, mało czasu wolnego". Więc wiele obaw we mnie było, po co ja tam jadę... ale teraz, jak już jestem po czwartej oazie widzę, że jednak nie wyobrażam sobie, abym mogła nie jechać... Na pewno zaczęłam całkiem inaczej patrzeć na wiarę, na Boga, zmieniło się moje nastawienie do tych spraw... moje poglądy i system wartości też się ukształtowały raczej na plus.. :) Poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy są Bożymi Szaleńcami:), nie wstydzą się tego, imponowali mi swoimi kontaktami z Bogiem i to właśnie z nich chcę brać przykład.. Na pewno też zrozumiałam, jak ważna w życiu jest wiara, nadzieja i miłość... -
Zbuntowana Zakonnica.
ja na wyjezdzie oazowym nie bylam ale juz sporo czasu jestem w oazie mojej parafialnej; ] hmm..czego sie nauczylam? wspolpracy... kulturalnej dyskusji... wyrazania wlasnego zdania... przede wszystkim dowiedzialam sie sporo wiecej niz wiedzialam na tematy zwiazane z religia...z Bogiem... no i nauczylam sie patrzec na swiat w miare normalnie... poza tym jeszcze uksztaltowalam swoje sumienie... jak mi cos jeszcze przyjdzie do glowy to dopisze; p Pozdrawiam :*
Podobne Tematy
http://www.formacja.net Członkowie i sympatycy Ruchu Światło-Życie http://www.wruchu.oaza.pl - wizyt...
Miejsca grona (5)
-
Schronisko Młodzieżowe undefined, Bóbrka
-
Taizé Community , Taizé
-
DR SS. Benedyktynek 22 Stycznia, Przemyśl
-
Gospodarstwo Agroturystyczne , Stara Morawa
(0 69) 358 58 67
-
Szkoła Podstawowa im. I Armii Wojska Polskiego Młyńczyska, Łukowica
- Dodaj miejsce

