Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Anonim

    Skoro już wyszedł ten temat... To o czym my tu właściwie mówimy? Co to jest według Was miłość, tak mniej więcej?

    Tylko proszę o coś co przypomina próbę definicji, a nie poetyckie opisy wzniosłych uczuć. Pisanie "miłość to zbieranie kwiatów o poranku" albo "miłość to bicie serca" nie zbliża nijak do porozumienia. :)
  • matty

    bialy, czytasz mi w myslach.
    to bardzo potrzebny watek.
    Zdefiniujmy wreszcie milosc.
    Swiat czekal na nasz glos!
    :)
  • matty

    no i wyszedl mi wiersz (,) bialy.
    przepraszam za te probke poezji. Nie dorasta do piet probom Kominka...
  • matty

    No dobra. Moja definicja milosci:

    milosc jest uczuciem, ktore rodzi sie pomiedzy ludzmi. To dosc wazne, ze pomiedzy. To oznacza, ze nie mozna kogos kochac jednostronnie, bez wzajemnosci. Mozna byc w nim najwyzej zakochanym (dla mnie to to samo, co zaduzonym czy zauroczonym).

    Milosc jest polaczeniem przyjazni i seksu.

    Przez przyjazn rozumiem:
    - Znajomosc partnera, jego przyzwyczajen, wad, zalet, ambicji...
    - akceptacje i swiadomosc bycia akceptowanym
    - Troske o jego dobro
    - poczucie bezpieczenstwa poprzez pewnosc uzyskania wsparcia w razie problemow.

    Przez seks rozumiem dobre porozumienie w lozku a poza tym:
    - brak ochoty na zaspokajanie sie z innymi partnerami
    - chec poznawania i bycia poznawanym (seksualnie).
    - tesknote za partnerem.


    Moglam cos pominac.
    Oczywiscie byla to definicja uogolniajaca. Od wszystkiego istnieja wyjatki. :)
  • ..::Lucy::..

    milosc to wg mnie jednoczesnie przyjazn i pociag seksualny. Tzn. miedzy osobami kochajacymi sie musi byc cos w rodzaju romantycznej "komunii dusz" (Werter :P) tzn . pelne porozumienie nawet bez slow, poczucie silnej bliskosci psychicznej. Ale aby milosc byla pelna powinna wiazac sie z bliskoscia fizyczna czyli seksem. =)
  • Anonim

    Miłość to pragnienie dobra dla drugiej osoby i takie też postępowanie.

    Powiedział mi to kiedyś bardzo mądry, doświadczony, już starszy człowiek, który wiele widział i dużo przeżył.

    Ograniczanie pojęcia miłości do przyjaźni i seksu jest WG MNIE płytkie. Kocha się przecież nie tylko swojego partnera, ale również swoje dzieci, rodziców, przyjaciół. Z nimi nie uprawiamy seksu, a przecież ich kochamy i z czego ta milość wynika?? właśnie z tego, że chcemy dla nich dobrze, chcemy aby byli szczęśliwi i sami postepujemy tak, żeby tak czuli. Ludzie, którzy nas kochają i też myślą w takich kategoriach będą nas uszczęśliwiać i dawać do zrozumienia, że jesteśmy dla nich kimś ważnym.

    Miłość to też jest poświęcenie.
  • Anonim

    Nie ma czegoś takiego jak "komunia dusz", oczekiwanie, że partner będzie nas romantycznie rozumiał bez słów, prowadzi prostą ścieżką do katastrofy.

    Ja tam jestem umysł ścisły, więc szukam uogólnień. Spodobało mi się swego czasu ujęcie, które ktoś wyraził w jakiejś książce: "miłość to wola i działanie dla wspólnego dobra". Nie jest to do końca to, o co chodzi, ale na pewno jest bliżej, niż wszelkie romantyczne uniesienia.

    Sam natomiast jestem ostatnio pod pewnym wrażeniem wschodnich filozofii, dlatego miłość upatrywałbym w rozszerzeniu swojej jaźni na drugą osobę. Miłość polegałaby więc na rezygnacji z jednostkowego "ja" na rzecz parzystego "my", z którym się zaczynamy identyfikować.

    Po polsku: miłość zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy myśleć "my" zamiast "ja".

    A więc w zasadzie teoretycznie jest możliwa miłość jednostronna, choć zapewne trudno jest identyfikować się z kimś, kto uparcie odmawia identyfikacji się z nami.

    Natomiast seks... Raczej nie nazywałbym go składnikiem miłości, prędzej istotnym składnikiem udanego związku. Choć z drugiej strony: prawdopodobnie trudno o powstanie miłości u osób, które, nie będąc związanymi rodzinnie, nie dzielą tak osobistej, zbliżającej i jednoczącej sfery, jaką jest sfera seksu.
  • matty

    widze, ze musimy uscislic CO definiujemy. Milosc do rodziny czy przyjaciol - czy raczej milosc do partnera. Ja mialam na mysli to drugie. I to sa dwa rozne rozne pojecia.
  • Anonim

    Katarzyno - w Twoim wywodzie coś jest wyraźnie nie tak. Piszesz, że:

    1. Przyjaźń to też jest miłość.
    2. Miłość to coś głębszego niż przyjaźń plus seks.

    Jeśli dotąd wyciągnąłem błędne wnioski z Twojej wypowiedzi, to popraw.

    Bo z powyższego jak nic wychodzi, że seks spłyca. :)


    Matty - nie uściśliłaś, do kogo się odnosisz, więc dla bezpieczeństwa - ja również mam na myśli miłość erotyczną.
  • Anonim

    główna teza brzmi: Miłość to pragnienie dobra dla drugiej osoby.

    Ja kocham wiele osób i w każdym przypadku ta teza jest prawdziwa.
    Twoje wnioski (biały) natomiast wyciągane są chyba dość pochopnie.

    Sama przyjaźń to nie jest miłość, oczywiście ze nie jest! Miłością jest relacja z przyjacielem, np. kocham swoją prawdziwą przyjaciółkę, chcę dla niej jak najlepiej, troszczę się o nią, jest dla mnie ważna, szanuję ją, jestem wobec niej szczera itp. Tzn. pragnę dla niej tego co jest dla niej najlepsze, szanuję jej wybory.
    Przyjaciółka nie jest moim partnerem życiowym, z nią nie będę mieć dzieci, nie będę ślubować wierności do śmierci, mimo to ją kocham.

    Natomiast relacja z mężczyzną wygląda podobnie, z tymże jak napisałeś (z czym się w 100 % zgadzam), pojawia się seks, który sam w sobie miłości nie stanowi, lecz służy związkowi! a nie miłości!
    Oczywiście że istenieje miłość (wg mojej tezy) pomiędzy kobietą i mężczyzną bez seksu. Weźmy chociażby sytuację np. pary z 10-letnim stażem, kiedy to mąż zachoruje (lub cokolwiek innego sie stanie złego) i nie będzie zdolny do uprawiania seksu z żoną. Czy ona powinna wówczas odejść od niego twierdząc ze nie ma miedzy nimi milosci bo nie ma seksu ?! (to dopiero jest max płytkie) Jesli go kocha (pragnie dla niego dobra) to na pewno nie odejdzie.

    Nikt nie mówił, że w miłości dwojga wszystko jest lekkie, łatwe i przyjemne. Miłość to też droga przez ciernie.
  • Anonim

    Hm... No mnie to się wydawało dotąd, że przyjaźń to, z definicji niejako, nic innego, jak relacja z przyjacielem właśnie. Nie mogę więc nie postawić pytania: czym jest w tej sytuacji przyjaźń, skoro nie jest miłością, i nie zawiera w sobie chęci czynienia drugiej osobie dobrze?

    Natomiast moje wnioski staram się wyciągać na podstawie mojego rozumienia Twoich zdań, które oczywiście może być błędne. Dlatego też proszę o korygowanie.

    Oczywiście wszystko jest kwestią nazwy, ale tego typu definicja - wymagająca od miłości tylko chcenia i czynienia tak, by danej osobie było jak najlepiej - sprawia, że:
    - kocham swoją byłą,
    - kocham pewnego znajomego homoseksualistę,
    - kocham Kominka,
    - kocham faceta, z którym mieszkam.

    I w zasadzie można by uznać, że to całkiem normalne. Ale co byś pomyślała, gdyby Twój facet oznajmił Ci pewnego dnia, że kocha inną? Nie czujesz potrzeby rozróżnienia?
  • Anonim

    poniekąd się z Tobą zgodzę
    To sie nazywa miłość do bliźniego, a wszyscy wiedzą kim są bliźni.
    I tak, jest rozróżnienie o jakim piszesz, bowiem nie ma dwóch takich samych miłości, ale zawsze opierają się one na pragnieniu dobra.

    Gdyby mój facet oświadczył mi, że kocha inną, to bym pomyślała OK, skoro z nią Tobie lepiej to idź. Pewnie, że sama bym cierpiała i się zastanawiała dlaczego? Na dłuższą metę jednak lepiej teraz niż później tego doświadczył (np. po ślubie). Oznacza to tylko tyle, że to nie był TEN WŁAŚCIWY.
  • m@ja - [*]

    nie jestem w stanie jednoznacznie udzielic pelnej odpowiedzi na to pytanie... milosc to dla niektorych abstrakcja, milosc to codziennosc... trudno jest tak do konca to okreslic jak konczy sie kawalek Endefisu - Milosć "milosc to milosc poprostu" jest bazcennym uczuciem, ale bardzo trudno jest je osiągnac
  • -=Katka =-

    "Miłość jest zjednoczeniem uwarunkowanym zachowaniem intergralności człowieka..., jest aktywną siłą w człowieku. W miłości urzeczywistnia się paradoks, że dwie istoty stają się jedną, pozostając mimo to dwiema istotami. Miłość to działanie, a nie bierne doznawanie. Kochać to przede wszystkim dawać, a nie brać. Zawsze występują w niej pewne podstawowe składniki, są to: troska, poczucie odpowiedzialności, poszanowanie i poznanie. Kochanie kogoś to nie tylko sprawa silnego uczucia - to również decyzja, osąd, obietnica".

  • matty

    ale nudzicie.
    dostaliscie jasne wytyczne a i tak kazdy musi wcisnac swoje romantyczne 3 grosze. Na wymioty sie zbiera.
    Moze wreszcie ktos zdefiniuje te milosc, jak nalezy?
    Powtorze sie, ale milosc do matki, przyjaciela i partnera to trzy ROZNE pojecia. A ze maja taka sama nazwe, to juz sami musicie sobie poradzic z ich oddzieleniem.
    Tu definiujemy milosc do partnera.
    Katarzyno, zakladam, ze jestes monogamistka. Zakladam tez, ze potrzebujesz seksu w zyciu. I Ty uwazasz, ze seks nie ma wplywu na milosc? Bylabys z partnerem, ktory pomimo wszystkich tak sobie zalet jest nieatrakcyjnym impotentem, z ktorym seks przypomina gre w bierki z rogotowanego spaghetti?
    Podalas przyklad starej pary. Nie, ona nie powinna od niego odchodzic, jesli ma 8 dych na karku, nie ma ochoty na seks i prawdopodobnie innego partnera nie znajdzie. W przeciwnym wypadku niech znajdzie sobie partnera, a z tym chorym exem niech sie przyjazni. Bo niby czym sie rozni przyjazn od relacji, jakie miedzy nimi beda zachodzic?

    Bialy, mozesz odjac sie od adresatow. Choc z ta definicja "miłość to wola i działanie dla wspólnego dobra" to tez pojechales... Pod milosc mozesz podstawic "Oriflame" i masz sliczne haslo reklamowe.; )
  • ..::Lucy::..

    proponuje wziac slownik jezyka polskiego :P
  • -=Katka =-

    a czy milosc da sie tak naprawde zdefiniowac??tak naprawde, tzn ze kazdy pod tym bedzie mogl sie podpisac, nie wcisnie swoich romantycznych 3 groszy i nikomu na wymioty nie bedzie sie zbierac....
    nie sadze...milosc, uczucie to sprawa indywidualna...
    Romantyczna, szalona... Miłość niejedno ma imię. Dla fizjologa jest grą substancji chemicznych, które niczym narkotyki najpierw wyzwalając euforię, a potem uzależniają.
    Dla romantyka to: miłość to zbieranie kwiatów o poranku" albo "miłość to bicie serca".
    I pewnie wszyscy maja racje...
    wiec jaki sens jest definiowac cos wzglednego?
  • matty

    Katka, Tys sie z bambusa urawal. Przeciez po to jest ten watek, zeby kazdy wpisal tu SWOJA definicje milosci. Zeby kazdy napisal, kiedy o swoim zwiazku z partnerem bedzie mogl powiedziec, ze jest zwiazkiem, w ktorym jest milosc. Zeby kazdy sie przyznal, kiedy moze powiedzic, ze kocha dana osobe, a nie tylko jest nia zauroczony.
    Oczywiste jest, ze wszyscy sie pod jedna definicja nie podpisza.
  • matty

    przepraszam, Katka. "Urwala" mialo byc; )
  • -=Katka =-

    tak tak, urwal zem sie z bambusa, bo bananow tam szukalam;)
    wlasnie do tego zmierzam- kazdy ma swoja def milosci...i tutaj jak widac sie zgadzamy:)
    tylko, ze za chwilke piszesz :"Moze wreszcie ktos zdefiniuje te milosc, jak nalezy?"
    jak nalezy, czyli jak???
    sorry, nie lubie czepiac sie slowek, sformuowan, itd... ale mala tu niekonsekwencja...
    pozdrawiam:)
| |

Rozmowy o milosci. Zwierzenia, zlamane serca, itp... Wszelkie uwagi zgłaszajcie mi na priv a te ni...



Fotki

Miejsca grona (0)