-
Anonim
Należę do mniejszości, która nie czuje smaku fenylotiomocznika- słyszałam, że jest bardzo gorzki, a poza tym widziałam miny moich znajomych, którzy odczuwali jego smak:D -
To nie dużego znaczenia- zależy tylko i wyłącznie od genów, tak jak zwijanie języka w rurkę:)
Załóżmy, że za odczuwanie smaku fenylotiomocznika odpowiedzialny jest allel A (A- dominujący, a- recesywny), to jeśli się ma AA, to jest to tak obrzydliwy smak, że na wymioty się zbiera, jeśli Aa, to czuć zniesmak, ale idzie to wytrzymać, jeśli aa, to nie czuć nic. Kiedyś nawet dawano to studentom medycyny do spróbowania na zajęciach z genetyki, ale ostatnio odeszło się od tego, bo to ponoć nieetyczne czy whatever... -
Anonim
Takie podstawy to ja znam:D, a dowiedziałam sie o tym właśnie na zajęciach z genetyki, słyszałam tylko, ze musze przez to uwazac na nadczynność tarczycy... tylko co ma piernik do wiatraka?:D -
To o tym nie słyszałam. Jestem dopiero na III roku i nie miałam jeszcze endokrynologii. Może ktoś ze starszych lat coś Ci więcej powie:)
-
-
Justka
A to jest tak, że dwa allele dominujące AA sprawiają, że dana cecha się ujawnia bardziej niż w przypadku Aa?? Np z nieprzyrośniętymi uszami ktoś z AA ma bardziej nieprzyrośnięte niż ktoś z Aa?; D -
-
Queriida
To jest tak że jeśli nie odczuwa się gorzkiego smaku czyli PTU( fenylotiomocznik ) chętniej jada się jarzyny krzyżowe( kapusta, kalafior, brukselka )i dlatego najczęściej choruje się na niedoczynność tarczycy. Dzieje się tak pnieważ gorzkie sybstancje zawarte w PTU hamują syntezę hormonów tarczycy. Odwrotnie też to dziła czyli jeśli odczuwa się PTU nie jada się tyle jardzyn i większa sznasa z kolei na nadczynność.

