-
Amazonka K
Umiem galopowac w półsiadzie i troche w pełnym ale jeszcze mnie wybija. Jak mam sie rozluznic, przeciez ani sie nie stresuje ani nie boje, co mam jeszcze zrobic zeby płynnie isc z koniem? -
Anonim
Wczuć się w rytm konia i dopasować swoje ciało. Poproś, żeby ktoś wziął cię na lonżę i wtedy poćwicz. Osobiście proponuję bez trzymanki z zamkniętymi oczami (serio), żeby móc się "wsłuchać" w ruch konia, w swoje własne ciało i dopasować jedno do drugiego. -
-
banshee
>Peri Noid napisał
>Wczuć się w rytm konia i dopasować swoje ciało. Poproś,
>żeby ktoś wziął cię na lonżę i wtedy poćwicz.
>Osobiście proponuję bez trzymanki z zamkniętymi oczami
>(serio), żeby móc się "wsłuchać" w ruch konia, w swoje
>własne ciało i dopasować jedno do drugiego.
No i jeszcze dodam do tego: dużo jeździć. Na to potrzeba czasu... U mnie to tak jest, że jak pojeżdżę dwie godziny z rzędu (choćby i 3/4 jazdy to był stęp - z tym, że w stępie też pracuję, a nie się wożę), to im dłużej jeżdżę, tym lepiej siedzę i czuję się na koniu, i myślę bardziej o tym, co robię w danej chwili, a nie o tym, co mam poprawić w dosiadzie. No i jak jeżdżę bez mała codziennie i długo, to też widzę różnicę.
Mnie dużo dały galopy na luźnej wodzy bez strzemion (tzn. zagalopowanie normalnie i po przejściu do galopu wodzę wydłużamy) i potem to samo, tylko z zagalopowaniem też już na luźnej wodzy. Z tym, że robiłam to na koniu-profesorze, któremu ufam i który jest bardzo dobrze ujeżdżony (czyt. dużo umie). Ogólnie jazda bez wodzy miała pomóc bardziej uelastycznić rękę, ale na dosiad też wpłynęła korzystnie - nie mogłam łapać równowagi na wodzach, więc musiałam głębiej usiąść, żeby utrzymać ten galop (i się w siodle; )). I oczywiście pomaga osoba z boku, która non stop kontroluje nasz dosiad. Oczywiście można to zamienić na jazdę na lonży, ale jazda bez sznurka jest przyjemniejsza.; )
Plus jeszcze dorzuciłabym rozciąganie - głównie mięśnie po wewnętrznej stronie ud, ale też łydkę i ścięgna pod kolanem (czyli krawężnik czy schodek i ćwiczenie "pięta-palce"). Tylko że przed rozciąganiem czegokolwiek trzeba się obowiązkowo rozgrzać, inaczej można się uszkodzić. No i dobrze jest rozciągać się też po jeździe - wtedy jesteśmy już rozgrzani, więc można to wykorzystać, to raz, a dwa - rozciąganie pozwala wrócić włóknom mięśniowym do właściwego kształtu i uniknąć czegoś, co odczuwa się na drugi dzień i potocznie nazywa "zakwasami". A co też powoduje, że się spinamy, jeśli znów wsiadamy na konia (tzn. jak wsiadamy na tyle szybko po poprzedniej jeździe, że ciągle boli). -
Podobne Tematy
|
|
Gronowa społeczność koniarzy. Konie, jeździectwo, sport, hodowla, rekreacja i wszystko inne zwi..
Miejsca grona (2)
-
Polandpark Nowoursynowska, Warszawa
-
Klub Jeździecki "Poster" ul. Słoneczna 115, Nowa Wola
- Dodaj miejsce

