-
Anonim
ostatnio plaga "namolnych babć" w autobusach i tramwajach szczególnie daje mi się we znaki..... nie wiem czemu, ale upatrzyły sobie mnie jako swój "cel"...te ich stękania, wzdychania, przepychanie się i takie tam (na pewno wszyscy wiedzą o co mi chodzi) doprowadzają mnie do szału.... "bo ta dzisiejsza młodzież taka niewychowana!!!" a mnie się zdaje, że to nie młodzież.... chociaż staram się być zawsze miła to jednak często w naszej komunikacji miejskiej wybucham.... prosty przykład... wsiadam do autobusu.... siadam.... po kilku przystankach robi się tłoczno.... wsiada młoda dziewczyna w zaawansowanej ciąży oraz "namolna babcia", której raczej żadna ciężko choroba nie dopadła (powiem więcej wygląda jak okaz zdrowia).... ponieważ było naprawdę ciasno wstałam i chciałam ustąpić miejsce dziewczynie w ciąży... i co????? oczywiście z "prędkością światła" miejsce zajęła babcia....interweniowałam, że to nie jej ustępowałam miejsce, a ona na to: "jak dziewczyna sama chciała to teraz ma... trzeba się było nie puszczać..." no wiece co!!!!...ręcę mi opadły.... znacie więcej takich historii? -
Anonim
kiedys mielismy lekki łubaw, to była 8 klasa podstawówki, jechaliśmy do ZOO, na przystanku tłok, kolega dziwny Andżej walczył z jakaś babcią co potraktowała go lekko wózkiem i torbą przed wsiąściem do autobuska, ale młodszy, sprawniejszy wsiadł szybciej i zajął miejsc (jedno z ostatnich). Ów babcia podlazła do niego i dziamga cos pod nosem, że starszym się ustepuję, co za chamstwo i blabla (wczesniej zasunęła mu z wózka i torby, zreszta nie ona jedna i nie tylko jemu, wiekszosc z nas była pomimo kulturalnego czekania poturbowana). a on przy całym autobusie i pani wychowawczyni ni z tego ni z owego: KTO PIERWSZY TEN LEPSZY! i nawet nauczycielka wybuchnęła śmiechem! a tak babciom mówimy stanowcze nie! szczególnie tym co kursuja rano miedzy kinem femina a rondem ONz (do hali mirowskiej!) -
Maciek?
Schemat działania "namolnych babci" :
1. zawsze idż na zakupy w godzinach szczytu, mimo że masz cały dzień wolny
2. załóż najwieksze futro jakie masz w szafie żeby zrobić wiekszy tłok w autobusie
3. co z tego że najpierw sie wysiada z autobusu... ty sie pchaj do środka i nie patrz na nic
4. wsiadaj zawsze ostatnimi drzwiami i przepychaj sie przez tłum w okolice kierowcy, obładowana zakupami, i przypadkiem żeby ci sie nie wymknęło magiczne słowo - przepraszam...
5. i nie zapomnij ponarzekać jaka ta dzisiejsza młodzież jest chamska i niewychowana.
Wszystkie sytuacje jakich byłem świadkie/bohaterem powstają według w/w schematu... jeżeli cos pominąłem to proszę uzupełnić... -
Pasztet
Historia z tramwaju 25 (okolice Hynka).
Trawaj lekko nabity. Stoją sobie dwie kobiety ok. 45-50 romawiąją, śmieją się, opowidają zabawne historie. Nagle jedna zauważa, że niedaleko stojący starszy dziadek strasznie się jej przygląda. No cóż zlekceważyła go i powróciła do wesołej rozmowy ze znajomą. Jednak cały czas czuła wwiercające się oczy dziadka. Nie mogą już wytrzymać odwróciła się do niego z pytającym spojrzeniem. Dziadek nadal patrzy, patrzy, przygląda się ... i wyskakuje z pytaniem:
- Zęby to Pani własne?
...
Cały tramwaj buchnął śmiechem... :)
-
-
╒
Schemat działania "namolnych babci" jest stuprocentowo udany :) Obśmiałam się :D -
Marlboro man
Babcie rządzą ! :D
Ale nie zapominajcie o dziadkach!
kiedyś siedze sobie w tramwaju i nagle widze jak jaksi dziadzis zmierza w moim kierunku wymachujac blizej nieokreslonym papierkiem. pomyslalam sobie ze pewnie na cos zbiera. odwrocilam sie wiec twarza do okna wyrazajac swoj stostunek do tego typu akcji. pare sekund pozniej z zaskoczeniem zauwazylam na wysokosci swojego wzroku pomarszczona lape z ww swistkiem. sila rzeczy wczytalam sie w to co zostalo tam napisane....ksiazeczka kombatancka...o co chodzi?! oslupiala odwrocilam sie do dziadka... a on niczm nie zrazony. gestem kazal mi wstawac...nawet slowem sie nie odezwal!!!!!
byla w takim szoku ze podnioslam... a on jak gdyby nigdy nic zajal moje miejsce...
do dzis jak sobie przypomne rece mi opadaja; ) -
Anonim
oj tak dziadki tez potrafia niezle dac w kość; ).... przypomina mi się taka historia..... jadę autobusem w stronę centrum..... wsiada dziadek i grzecznie się pyta czy tym autobusem dojedzie do dw centralnego.... odpowiadam rownie grzecznie, ze tak dojedzie.... a na jakim przystanku ma wysiasc??? wiec grzecznie odpowiadam, ze na przystanku dw centralny..... aha, dobrze....a ktory to przystanek jest??? licze wychodzi jakis 5...wiec grzecznie odpowiadam, ze na 5..... na to dziadek....a na pewno na 5?? ja(juz troszke mniej grzecznie): tak na pewno na 5..... on: ale jest Pani pewna?? ja: tak jestem!!! on: a czy bedzie Pani tam wysiadala?? ja: NIE!!! on: a gdzie Pani wysiada?? ja: a co to Pana obchodzi?? on: ALE TA DZISIEJSZA MŁODZIEŻ NIEWYCHOWANA!!! no comment; ) -
╒
Na pętlę podjechał autobus. Wszyscy ludzie z niego wysiedli z wyjątkiem jednego dziadka, który nadal siedział w środku. Ludzie doszli do wniosku, że najwyraźniej nie zamierza wysiąść i zaczęli wchodzić do środka. Byłam akurat na schodkach, gdy zerwał się z siedzenia, jak burza przebrnął przez autobus i na schodkach przygwoździł mnie do drzwi jakimś leżakiem, który wiózł. Bezczelnie rzucił do mnie "najpierw się wysiada". Ripostę miałam na końcu języka, ale w porę się opamiętałam. Gotów jeszcze leżak rozłożyć...; )
sic! -
Anonim
autob linii E2 chyba, przystanek, ja siedze z kolezanka, wsiada jakas pani o gabarytach dosc imponujacych i tak mn w od drzwi przez polowe autobusu(oczywiscie z siatami) zaczyna biec niczym tornaro, obijajac sie o rurki i kolyszac na zakretach.
ja, nie spodziewajac sie rychlego zwalenia mojego tylka z siedzenia(wokol mnostwo miejsca), gadam sobie ze znajoma. a tu nalge owa pani zwiesza sie nade mna, belkoczac cos, ja probuje zrozumiec, o co jej chodzi, ale jakos mi nie idzie.. na te sytuacje kolezanka:"ale tam ma pani wolne miejsce"(wskazujac na rajski brazowy fotelik na przeciwko mnie).
baba obruszona kieruje sie w jego strone z komentarzem "trzeba starszemu czlowiekowi powiedziec, gdzie ma usiasc.."..czy jakos tak
-
moni_k
mi sie jeszcze nie przydarzylo nic przykrego z dziadkiem w roli glownej:)
ale babcie to wymiataja - chyba codziennie jakas smieszna lub niesmieszna akcje wywijaja...:/
strasznie nie lubie jak mi stoja nad glowa i sapia/wciagaja smarki, udajac zmeczonych i schorowanych... to bardzo niesmaczny sposob wymuszania pierwszenstwa:/ zwlaszcza, ze udaja... (no bo tym zmeczonym i schorowanym - ich to widac golym okiem - to jednak nalezy sie odrobinka miesca siedzacego, wiec sama ustepuje;))
poza tym nie rozkminiam babć, ktore robia zakupy przekraczajace gabarytami je same... to szalone... ale kiedy robia takie zakupy w porze zatloczenia komunikacji... to chore i abstrakcyjne juz, zakrawa na sado-maso... poprostu no comments -
Maciek?
tak kilercia... i nie zapominaj że jak już sie dopchają do upatrzonego miejsca to "sadzają" na nim swoje zakupy a same nad nimi stoją... biedne schorowane babcie... -
diaboliQue
Rodzaje babć w transporcie publicznym
Łowcy krzeseł - gdy autobus się zatrzyma i otworzy drzwi, Ty nawet nie zdążysz sobie tego uświadomić, a ona już siedzi.
Babcie-akrobatki - widząc wolne krzesło po drugiej stronie autobusu, w cudowny sposób odzyskuje mobilność, wrzuca laskę pod pachę i biegnie do krzesła, co sił w nogach.
Są jeszcze babcie alpinistki, które wspinają się po stopniach autobusu, lub tramwaju. Najbardziej śmieszne są, gdy wspinają się w pierwszych drzwiach U-boota, po czym idą kawałek, pokonują następne schodki i siadają na niskim poziomie :-). Inne ambitne muszą
wleźć do Mana albo odkurzacza tylnimi drzwiami i z wielkim trudem wspiąć się na siedzenia na końcu busa, mimo że z przodu mają niską podłogę.
-
diaboliQue
CD..
Borostwory - ogromne babcie w futrzanych płaszczach zajmujące z reguły 1,5 - 2 miejsc siedzących. A niejako przeciwieństwem borostworów zajmujących dwa miejsca są babcie towarzyskie, które koniecznie muszą zmieścić się koło osoby siedzącej w Manie, na tzw. "półtoraku". Bardzo ciekawa jest obserwacja jak one próbują tam usiąść; -). Najpierw siadają bokiem na samym brzegu, potem powoli wykonują obrót o 90° i wtedy dociskają drugą osobę do okna. W przypadku siedzenia na podeście cały czas trwa walka o utrzymanie dupy na miejscu podczas zakrętów; -).
Babcie-wilki - atakują wataha, ich szczekanie rozlega się na cały autobus i wygryzają każdego z ich siedzeń.
Babcie LOKOMOTYWY - jak siedzisz w autobusie, staja nad Tobą i zaczynają sapać. Niektóre sapią tak intensywnie, że czujesz, co jadła kilka godzin temu...
Szczególną odmianą jest babcia Lord Vader. Sapie w szczególnie niemiły, metaliczny sposób. Człowiek tylko czeka na moment, kiedy zadupi go posługując się ciemną stroną mocy; -).
Babcie ankieterki - na kilka przystanków przed ich docelowym przepytują ludzi, kto kiedy wysiada i starają się odpowiednio ustawić wszystkich w przejściu.
Są jeszcze babcie, które jak im się miejsca ustąpi, to sadzają na nim wnusięta.
Babcia "Last Minute": nie wstanie przed swoim przystankiem, ale siedzi twardo do samego końca i podrywa dupsko i przebija się do wyjścia jak kula armatnia dopiero wtedy, gdy ludzie zaczynają (na jej przystanku) wsiadać do transportera.
-
diaboliQue
Babcia "Dromader": widywane niegdyś w dużych ilościach koło HIT'a (obecne TESCO). W busie najpierw ląduje ciężko jedna pełna siata, potem druga, na końcu tarabani się staruszka wciągając za sobą wyładowany wózeczek. Potem przewala się z tym wszystkim jak walec przez zatłoczony autobus. Zawartość siat stanowi zazwyczaj jakieś 20 kilogramów cukru lub tyle samo mąki, woda w pięciolitrowych butlach (szczyt zidiocenia!) i inna masówka, zakupiona zapewne dla całej kamienicy. Mi by się nie chciało tachać tych kilogramów, więc uważam, że tym babciom nie należy ustępować miejsca.
Babcia "Predator": najbardziej obrzydliwy, wredny typ. Pokonuje nieraz spore dystanse do przystanku, ale już w busie czy tramwaju nie jest w stanie przejść tych 6 metrów do wolnego miejsca, tylko staje nad kimś młodszym i terroryzuje go. Biedni młodzi ludzie kierując się kindersztubą ustępują grzecznie i przenoszą się gdzie indziej. A to jest błąd! Takiej babci trzeba wymownym wzrokiem pokazać wolne miejsce. Jak nie zareaguje, to z łokcia i opluć; -))).
Babcie - siatomioty:
Wsiada sobie taka jedna do autobusu (ew. tramwaju), czujnym zwinnym okiem namierzając pozycję wolnego krzesła oraz najbliższego kasownika. Po przekalkulowaniu i zrobieniu symulacji (chodzi o trójwymiarową symulację ruchu współpasażerów w najbliższych 10 sekundach nałożoną na plan przestrzenny krzesło-kasownik-własna pozycja) rzuca siatą w stronę wolnego krzesła a sama kasuje bilet. Po czym z godnością zdejmuje siaty z siedzenia, żeby rozgościć się na wcześniej zarezerwowanym miejscu. Dotychczasowy rekord dzierży babcia, która po wtoczeniu się do starego Jelcza (a profilaktycznie zrobiła to dość głośno) miotnęła przed moim nosem solidnie wyglądającą siatą z co najmniej 5 kilogramami cukru/mąki/innego popakowanego badziewia na dobre trzy metry. Jestem pod wrażeniem, szczególnie, że nie potrzebowała do tego zbyt wielkiego zamachu.
To chyba wszystko na temat babć w transporcie publicznym:) Przyjemnej lekturki -
Anonim
Ja mam historię niby śmieszną, ale tak naprawdę raczej smutną w swej wymowie. Osobiście jej nie widziałem, ale czytałem w jakiejś raczej prawdomównej gazecie.
Cała akcja wyglądała w ten sposób: autobus raczej luźny, z siedem miejsc wolnych. Wsiada baba i z miejsca najeżdża na chłopaka, który siedział koło miejsca jej pojawienia się: 'ty taki owaki, starsza kobieta wsiadła, ustąp miejsca, ta dzisiejsza młodzież, itp' - wiadomo, standardowy zestaw. Na co chłopak wstaje i uprzejmie ustępując miejsca, dodaje, że oczywiście, proszę usiąść. I nagle zupełna cisza w autobusie - koleś był o kulach, nie miał jednej nogi. Babcia podobno i tak zachowała minę w stylu: 'mi się należy'. I jak tu nie kląć? -
Anonim
Metro.
Siedzimy z kolegą na wygodnych siedzonkach w metrze, zaśmiewamy sie w niebogłosy aż tu nagle podchodzi do kolegi babcina i coś mamrocze cichutko..Kolega długo nie myśląc,w dobrym humorze ustępuje miejsca lecz starsza pani nie siada (?) tylko mówi;
- Przepraszam, bileciki do kontroli :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD DDDDDDDDDDDDDDDDD -
Anonim
-
moni_k
ano, ano hermoso, niesamowity gatunek..
a ta historia z babcia kontrolerem niezla, usmialam sie:D -
Sylwester
srodek zimy, ikarus, wsiada babcia i oczywiscie 'wiesza' sie nad kolesiem, on w mgnieniu oka wstaje, klania sie babci i wskazujac na siedzenie mowi: 'prosze, prosze...nagrzane' :D -
Anja...
ja miałam akcję z namolnym dziadkiem:
...siedzę sobie spokojnie w busiku, i nagle słyszę jak za moimi plecami ktoś chrząka, chrumka... w końcu zaczyna po kimś jechać (standard: "...niewychowana młodzież.." etc).
Po paru minutach gdy sytuacja (no i hałas) osiągnął apogeum, postanowiłam zaspokoić ciekawość... odwróciłam się... i to był błąd - dziadek mówił o mnie i do mnie :-)
rany! normalnie "niewychowani" (czyli my), powinniśmy mieć obracaną głowę o 360 stopni, z funkcją szperania i wyszukiwania babć i dziadków co 5 sek....

