Socjologia na Karowej [1461]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Anonim

    zapraszma do dyskusji:] chyba, źe tylko ja zostałam tam potraktowana jak śmieć niższej kategorii ( czyt.niezadrukowany:)
  • somewhere else

    ja od 4 lat jest pod silnym wrazeniem, ze pracownikom naszej biblioteki (przynajmniej niektorym) wykonano zabieg lobotomii :P

    te powolne, slamazarne ruchy, ten wysilek intelektualny i pot wstepujacy na czolo przy kazdej czynnosci tak skomplikowanej jak wstukanie jednym palcem z klawiatury numeru karty (oczywiscie nie na numerycznej, bo to by zajelo duuuzo mniej czasu)...

    ale na serio - oni potrafia byc mili, zwlaszcza z rana, jak jeszcze nie ma dzikiej kolejki podenerwowanych ludzi z pretensjami, oraz wieczorem, gdy ta kolejka juz sobie poszla :)
    wystarczy tylko wykrzesac w sobie odrobine zyczliwosci, i to naprawde dziala! sprawdzilam - 100% skutecznosci :)
  • Anonim

    walczyłam, ale najwyrżniej mam za małą głowę źeby odpowiedziano mi "dzień dobry" . MIMO WSZYTSKO GRATULUJĘ SUKCESU:)
  • Anonim

    Najlepszy jest widok poplochu i bezradnosci w ich oczach, gdy zauwazaja, ze kolejka do okienka sie wydluza. Ale coz oni bedni moga zrobic, przeciez drugiego okienka nie otworza i nie sciagna dodatkowego pracownika z zasluzonej kawusi.

    Choc mimo wszystkich narzekan na nich, to musze przyznac, ze czasem potrafia byc mili (o ile sobie jeszcze przypominam).
  • Anonim

    moją ulubienicą jest starsza pani, ktora warczy, a gdyby mogła i przez okulary przebiłby się laser, zabiłaby wzrokiem...

    a na słowo dziękuję najchętniej odpowiedziałaby 'i tak cie nie lubie';)
  • bywam królową śniegu...

    hm... jedna rzecz to obsługa biblioteki vel wypozyczalni, która jest co najmniej znośna, a bywa całkiem przyjemna, a druga - czytelni, gdzie jest jedna pani zwana przeze mnie Małą Mi, której do uprzejmości daleko...:| choć dla mnie ostanio była miła, bo mam dobre zdjęcie w legitymacji (pani z zadowoleniem stwierdziła, że na zdjęciu wyglądam lepiej niż w rzeczywistości...). no cóż, dobre i to :)
  • Anonim

    Hehe chyba mowicie o mojej faworytce:) Niska, w okularkach, pomarszczona, z ochryplym glosem... Ona jest super:P Zawsze mowie dzien dobry, dziekuje, a ona nic niewzruszona - twarda jak ruska stal.
    Raz nawet widzialem jak "zafikala" do Jelonka:) Ale mialem zlewki...
    Mi sie wydaje, ze praca w naszej bibiotece to tzw. (bez urazy:) ciepla posadka. Pensyjka co miesiac jest, za bardzo sie wysilac nie trzeba. Zmiany to chyba sa po 6 godzin, wiec zawsze znajdzie sie czas na intesywna i tworcza prace naukowa; ))))
  • Little Tortilla Boy

    He he, mój znajomy z INP skomentował ich dosadniej ("stwory z Czarnobyla"), ale ja wolę być bardziej rzeczowy. Ci ludzie mnie rozbijają. Bawi mnie ilekroć dziwią się, że ja się dziwię. Freud opisałby te przypadki jako "osobowości analno-tezauryzatorskie", nie znoszące pytań, nie znoszące nieporządku, warczące ilekroć ktoś wchodzi w ich malutki świat by zburzyć święty spokój.

    Przestałem już nawet łazić skrypty czytać, bo laserowy wzrok gościa (ciemny blondasek w okularkach) z czytelni ilekroć przychodziłem prosić o skrypt skutecznie mnie zniechęcał. Uwielbiam to spojrzenie i ten ton w stylu "to chyba oczywiste, że nie".

    Spostrzeżenia co do ludzi z czytelni: babunia bardziej znosi facetów, a blondasek panienki (jest w stanie się do nich nawet uśmiechać). Jest jeszcze babka z czarnymi włosami, która jest w sumie spoko, ale ona chyba bardziej z rana jest. Chciałbym znać ich grafik, żeby wiedzieć kiedy nie przychodzić :) Najlepsze są sceny kiedy dokładnie sylabizuje się im o który skrypt chodzi, oni dają zły, prosi się uprzejmie o wymienienie, a oni warczą "niech się pan zdecyduje"; )

    W sumie z wypożyczalnią jest mniej problemów (30 minut i ma się książkę), aczkolwiek raz gość zwracał mi rewers mówiąc tonem "oczywiste", że jest w ksero. Rozumiem, że ktoś wziął i sobie kseruje czy coś, ewentualnie, że postanowili pomnożyć egzemplarze ale, kurde, to było w tym ksero już z dobre 2 tygodnie :\

  • Dostępny tylko na facebooku!!!

    Ja zapamiętałem jedną sytuacje, bo strasznie się wku..zdenerwowałem. To było na samym początku mojej przygody z IS.
    Pszyszedłem z rewersem, wrzuciłem, odczekałem, przychodze po jakimś czasie. W okienku kulawy, wysoki z czarną brodą (KWzCB), mówi że nie ma.
    O: Jak nie ma skoro jest napisane w komputerze że są dwie?
    (KWzCB): Nie ma!
    O: A może mi pan powiedzieć dlaczego?
    (KWzCB): Nie, bo nie ma!
    O: No, ale..
    (KWzCB) (uniesionym tonem): Następny prosze!!!
    O:(Zdziwony)Pszepraszam, ale...
    (KWzCB) Już obsługuje następnego i olewa mnie.
    Tak się wkurwiłem, że autentycznie myślałem, że rozjebie im tą budke z lodami...
    Fajny system mają i komputerowy i obsługi.
    Od tam tej pory nie wypożyczam u nas książek:)
  • Dostępny tylko na facebooku!!!

    Co tam biblioteka, najlepsze są pani z szatni. Nic nie przebije tekstu : "I znów ten Żyd przyjechał"...
  • Anonim

    są jeszcze dwie panie w czytelni: obie troszkę pulchne, jedna niższa, a druga wyższa. Kiedyś próbowałam najpierw jednej, a potem drugiej wytłumaczyć, ze skrypt jest źle skserowany... nawet im to rozpisałam wzorem- trwało to najpierw 15 minut jednej, po czym stwierdziłą, że ma przerwę i kazala mi tłumaczyć tej drugiej... ubaw miałam później, ale w trakcie tłumaczenia poszukiwałam w sobie jakichś zapasów cierpliwości:)
  • somewhere else

    haha! katalog komputerowy to czarna magia jest - niby coś jest, ale tego nie ma, albo jest wypożyczone, albo siedzi w czytelni. a czasem to im sie po prostu nie chce schodzić do piwnicy :P

    natomiast czytelnia jest tajemniczą czarną dziurą - nie zliczę ile to już razy teksty zanoszone "do włożenia do teczki" znikały w tajemniczych okolicznościach... Romaniuk w zeszłym roku zanosiła jeden tekst 3 razy, a potem i tak go nie włożono do teczki

    natomiast podziwiam elastyczność pani "Małej Mi" (dobre, podoba mi się :D) - Świstak i Sułek dołożyli w tym roku do swoich teczek książki - całe piękne grube i kolorowe. I już po kilku interwencjach, awanturach i błaganiach udało się wyperswadować, żeby móc te książki wynosić z czytelni!
    Wyobrażacie sobie?! to musiał być dla nich szok! Ale jakoś z tym żyją... :)
  • Little Tortilla Boy

    He he, ten tekst o kolorowych książkach przypomniał mi o tym, jak próbowałem pożyczyć książkę z czytelni (wiem wiem, nie wolno nie dotykaj, nie bierz, napisane...) bo wydawało mi się, że jak coś jest w katalogu komputerowym nawet jak ma napisane "w czytelni" to znaczy, że można się chociaż spytać.
    Blondasek: "A jak pan sobie wyobraża, że ja panu to pożyczę do skserowania?!" eeee... na tej samej zasadzie na jakiej rok temu pożyczyłem Ulricha Becka nie będąc studentem WFIS, po prostu na legitymację?

    Evil... Najbardziej mnie wkurza ta niejasność przepisów. Z jednej strony można kserować skrypty, a z drugiej jak pożyczam to mają minę jakbym zabił im matkę; ]
  • Pan Antoni

    katalog komputerowy...taaaak..."Dostęp na" na to zamawiam. Tup tup, przychodzę po godzinie. Jest ksiązka? Nie ma. Jak to nie ma? przecież miała być dostępna! ale nie jest. czyli coś jest z katalogiem. no, ja nie wiem....

  • bywam królową śniegu...

    miałam parę "przygód" z katalogiem przez te 4 lata... generalnie jest tak, że oni nie bardzo wiedzą co mają dokładnie na stanie, szczególnie, że często sie zdarza, że ktos im książkę ukradnie vel pożyczy na zawsze... wypisywanie rewersow codziennie przez miesiąc na to nie pomoga... choć muszę przyznać, że raz pewna pani (która zwykle nie obsluguje nas studencin, widocznie ma wyższą rangę i dzięki temu jest sympatyczna przez sam brak zniechęcenia do studentów...) zaczęła nawet wysyłać pewnego pana (niższego widocznie w hierarchii...) do magazynów i w różne miejsca, szukając pewnej książki Milla dostępnej, jak się domyślacie, w katalogu jak byk, w liczbie sztuk - 1. Efekt - niezrozumiały brak książki troszkę miłą panią zaskoczył, choć oczywiście w katalogu nadal ją znajdziecie (książkę oczywiście... :D).

    Wracając do czytelni - pan "ciemny blondyn w okularkach", jak go Mikołaj chyba opisał, zasadniczo jest dla mniemiły, z wyjątkiem 2 sytuacji: prosiłam go kolejno o 4 części skrtyptu z wts (w odstępach minutowych), a po ostatnim razie zapytałam, czy mogę wziąc do domu. Druga sytuacja, jakoś się zagalopowałam i zapomiałam, że to akurat jest "ON" i śmiałam poprosić o książkę, podając tytuł i jej pozycję.... wrrr usłyszałam oburzone "Proszę pani, ja wiem, gdzie to jest!!!". Więc pamiętajcie - pan wie i tak najlepiej, ale jak komuś innemu nie powiecie miejsca "półkowego" - biada wam ... :)

    Miałam ostatnio taką refleksję - może by książkę skarg i zażaleń gdzieś w pobliżu biblioteki zawiesić? Robota jest prosta - zeszyt (gruby!), długopis i sznurek...

    (aaa.... właśnie, taktyki grzecznościowej połączonej z uśmiechami w stosunku do w/w pracowników w/w miejsca próbuję od paru lat, efekty mizerne... tu naprawdę nie wystarczy być grzecznym... trzeba mieć lepsze zdjęcie niż sie wygląda w rzeczywistości :D)
  • Pan Antoni

    sznurek to chyba po to, żeby mogli dusić tych, którzy by się ośmielili chociaż zbliżyć do tej księgi...

    nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że całym tym interesem zawiaduje jakiś orangutan....jak u wiadomo kogo...
  • Rybstein

    To ja też opiszę kilka przygód:
    1. To chyba spotkało każdego studenta I roku: musisz coś przeczytać na WDS albo KTS, wszyscy mówią, że tekst jest w czytelni, z pewnym niepokojem kierujesz się w stronę okienka (bo przecież na szkoleniu nie uważałeś, bo byłeś przejęty nowymi znajomymi i opowiadaniem nt. liceum do którego chodziłeś i super-śmiesznymi akcjami z ostatnich wakacji). No więc kierujesz sie do okienka, odstajesz swoje w kolejce, dochodzisz a tu brodacz
    'Słucham?'.
    "Ja chciałbym 'Państwo' Platona...".
    Brodacz:"Rewers był?"
    "nieeee",
    Brodacz:"Won do czytelni!".
    Idziesz do czytelni, odstajesz swoje w kolejce, dochodzisz do baby z wrednym wzrokiem, ona: 'Słucham?',
    "No mi powiedziano, że 'Państwo' Platona to tu można..."
    Baba: 'Na listę się Pan wpisał?'
    'Jaką listę? (myslisz sobie: są zapisy po tą książkę???)',
    Baba: "No listę osób korzystających z czytelni!!! Jak to jaką listę? Przecież wszyscy wiedzą, że trzeba się wpisać na listę! Won! Jak sie wpiszesz to pogadamy"
    (...) już się wpisałeś, odstałeś znowu swoje, bo minęło cię w tym czasie 5 osób.
    "To znowu ja w sprawie tej książki..."
    Baba: "Rewers na książkę był?"
    (oczywiście nie wiedziałeś o rewersie, baba tłumaczy, że trzeba poszukać , wypisać, wrzucić do skrzynki...)
    mija godzina: "to znowu ja...Zamawiałem książkę...
    Baba: "No to proszę sobie poszukać wśród tych, co tu leżą!!!Co za baran? Jak on może nie wiedzieć!!!???
    'Ale tu nie ma..."
    Baba: "A co to za książka?"
    "No 'Pańtwo' Platona..."
    Baba: "No to przecież ono jest w podręcznym...Co za baran. Trzeba było powiedzieć, że chodzi o tą książkę..."
  • Rybstein

    2. Studiuję równolegle i na drugim kierunku było szkolenie biblioteczne, a w indeksie trzeba mieć wpisane, że takowe przeszedłeś. Studenci równolegli, którzy przeszli takie szkolenie już kiedyś wcześniej na swoich macierzystych wydziałach nie muszą robić tego drugi raz w zamian za potwierdzenie, że już odbyli. Nieważne, głupota to straszna, ale trzeba.
    Idę do naszej ukochanej czytelni, dr Sieka nie ma, pytam brodacza kto go zastępuje, kto jest kierownikiem, ewentualnie kto może mi coś takiego podpisać. Brodacz woła babę z zaplecza, ta trzesącymi sie rękoma odstawia szklankę z kawą, o której myślałem, że jest integralną częścią jej organizmu. "Słucham?"
    "No ja chciałbym potwierdzenie (i tłumaczę grzecznie o co chodzi, oczywiście myślę sobie, że to tylko śmieszna formalność, nawet jakieś takie uwagi na temat biurokracji na drugim wydziale czynię)..."
    Baba:" Nie! Nie dam!" Odwraca się na pięcie i znika w czeluściach magazynu.
  • Rybstein

    3. Pożyczam ksiązki u brodacza. Po trzech latach wiem jak znaleźć tytuł w komputerze, wypisać rewers, wiem, że trzeba poczekać godzinę itp. Pierwszy bodaj raz zdarzyło się, że wszystkie zamówione książki są.
    Brodacz stoi przed swoim komputerkiem, odhacza książki promieniami czytnika, wszystko super, po czym....rzuca we mnie ksiązkami! Jedną przerzucił przez blat (ladę) i dostałem w brzuch, druga poleciała od razu na podłogę, trzecia zahaczyła o szybę i zatrzymała się na blacie (ladzie), ale i tak za chwilę spadła, bo w tym czasie podnosiłem drugą z ziemii. Zebrałem wszystkie, stoję wmurowany, patrzę na brodacza, który wygląda na bardzo zadowolonego, chcę spytać "Ale za co...?". Brodacz bardzo uprzejmie: "Ksiązki może Pan trzymać do XX.XX, potem może Pan oczywiście przedłużyć." Podaje mi kartę biblioteczną do ręki, ja nadal jestem w szoku, mówię "Dziękuję", Brodacz "Ja również.Słucham? (do następnej osoby)
  • Anonim

    Ta a wiecie czemu tak jest? Bo oni sa bezkarni. W normalnej instytucji czy firmie obowiazuje stara dobra zasada: "klient nasz pan". Robi sie wszystko zeby zadowolic klienta, bo dzieki niemu dana instytucja ma racje bytu. A tutaj wszystko i wszystkich maja w dupie. Bo nawet jesli zlozyloby sie jakas skarge (ta tylko ciekawe do kogo:) to i tak nikt by nie poniosl zadnych konsekwencji.
    No i chyba logiczne jest ze raz na rok powinno sie sprawdzac jak katalog w komputerze ma sie do rzeczywistosci magazynowej i weryfikowac zawarte w nim dane (usuwac te pozycje ktorych nie ma na stanie).
    Ale coz to sa ludzie innej epoki, oni zyja w innym, swoim kolorowym swiecie:) i nie nalezy im przeszkadzac w przezywaniu tego upojnego stanu blogosci i radosci.
    Tym optymistycznym akcentem koncze, pozdrawiam i ide spac.... :]
| |

Dla absolwentów i aktualnych studentów najlepszej socjologii w Polsce... w Europie... na świecie ...



Uniwersytet Warszawski, Instytut Socjologii


Zapisz się do klasy


Strona 1/42

nameless

Acirus

MartaAnna

T e o

Juzi0

Meander

Grona tematyczne:

Dołącz grono

Fotki

Miejsca grona (2)