Jonasz Kofta [153]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • De la Hella

    pozostała twórczość Jonasza
  • De la Hella

    NIEOMÓWIENIE

    Pani mi jawi się sekretem
    Zwierzenia niesłyszalnym szeptem
    Kiedy z szelestu słów pojmuję
    To, co oddechu pani ciepłem
    Jak skok płomyka, gdy rozjaśnia
    albo pomniejsza światła okrąg
    Tak ty się stajesz - to zalotną
    To niemo prosisz o samotność

    Niedomówienie
    Niedomówienie
    Jest właśnie tym
    Co mi pozwala na istnienie
    W cienistej okolicy pani rzęs
    Niedomówienie
    Niedomówienie
    Jest właśnie tym
    Co najboleśniej w tobie cenię
    Gdy bardzo chcę
    Usłyszeć tak
    A boję się
    Usłyszeć
    Nie
  • Rudzik

    Jej portret
    Kofta Jonasz




    Naprawdę jaka jesteś

    Nie wie nikt

    Bo tego nie wiesz

    Nawet sama ty

    W tańczących wokół

    Ciemnych lustrach dni

    Rozbłyska twój

    Złoty śmiech

    Przerwany wpół

    Czuły gest

    W pamięci składam wciąż

    Pasjans z samych serc



    Naprawdę jaka jesteś

    Nie wie nikt

    To prawda nie potrzebna

    Wcale mi

    Gdy nie po drodze

    Będzie razem iść

    Uniosę twój

    Zapach snu

    Rysunek ust

    Barwę słów

    Nie dokończony

    Jasny portret twój



    Uniosę go

    Ocalę wszędzie Czy będziesz przy mnie

    Czy nie będziesz

    Talizman mój

    Z zamyśleń nagłych twych

    I rzęs

    Obdarowany

    Tobą miła

    Gdy powiesz do mnie kiedyś

    - Wybacz

    Przez życie pójdę

    Spoglądając wciąż wstecz
  • Anonim

    "Gdzie jesteś"

    Gdybym mógł to przeżyć jeszcze raz, od nowa
    Nie mogłam zostać, to zbyt szybko przyszło
    Nie powiedziała ani słowa
    Tak mało było czasu do namysłu
    Miała rację, ale tak się nie odchodzi
    Nie mogłam, nie mogłam inaczej
    Widać nigdy mnie naprawdę nie kochała
    Nic nie zrobił, żebym mogła wybaczyć

    Gdzie jesteś?
    Gdzie jesteś?
    Czy spotkam cię kiedyś?
    Czy droga ma przetnie się z twoją?
    Idziemy ku sobie
    Idziemy od siebie
    Tęsknoty się dwoją i troją
    Gdzie jesteś?
    Gdzie jesteś?
    Daleko odeszłaś
    Daleko odszedłeś ode mnie
    Idziemy ku sobie
    Idziemy od siebie
    Nie wiemy, czy nie nadaremnie

    Powinienem pobiec za nią w dół po schodach
    Dlaczego nie zostałam mimo wszystko
    Jak mogła odejść tak bez słowa
    Tak mało było czasu do namysłu
    Przecież wie, że jest jedyną, którą kocham
    Czy mogłam, czy mogłam inaczej
    Gdyby można zacząć jeszcze raz, od nowa
    Gdyby można było wszystko wytłumaczyć
  • Anonim

    "Nie wierzę w powroty"

    Nie mówmy więcej o tym.
    Nie wierzę już w powroty
    Że słowa, uśmiech, dotyk
    Odzyskają smak
    To już zagrany dramat
    Ja jestem nie ta sama
    Nie mogę dłużej kłamać
    Na nic to się zda

    Zbyt wiele dotąd nas łączyło
    By został tylko popiół, sól
    Ale to dawno nie jest miłość
    Wyzwólmy się z fałszywych ról
    Wyzwólmy się z fałszywych ról

    Nie mówmy więcej o tym
    Nie wierzę już w powroty
    Że słowa, uśmiech, dotyk
    Odzyskają smak
    To tylko słowa, słowa
    Że można znów od nowa,
    Że można znów próbować
    Z sobą razem być

    Jak ty beze mnie, ja bez ciebie
    Dziś o tym nie wie żadne z nas
    Dziś najważniejsze znaleźć siebie
    Każde do swoich pójdzie gwiazd,
    Każde do swoich pójdzie gwiazd
  • Cysia

    "Czułość"

    Nie chcę cię dotknąć
    Boję się
    Boję się Twego bólu
    Chcę ci zostawić twą samotność
    A swą obecność zamienić w czułość
    Jesteśmy inni
    Każde z nas
    Ma swoje tajemnice ciemne
    Kolczasty
    Dziki
    Suchy chwast
    Nadzieje nadaremne
    Spotkali się
    Ktoryś tam raz
    Śpiąca królewna ze ślepym królem
    Chcę dać ci to
    Co mogę dać
    Czule
    Czulej
    Najczulej
  • Cysia

    "Ździebełko - Ciepełko"

    Wiem, że miłość jest udręką
    Bo się wszystkiego od niej chce
    Ja pragnę malo, malusieńko
    A właściwie jeszcze mniej

    Ździebełko ciepełka
    W codziennych piekiełkach
    W wyblakłym na szaro obłędzie
    Różowa perełka, ździebełko ciepełka
    Znów wiem, że jakoś to będzie

    Gdy serce ukłuje przykrości igiełka
    I biedne się czuje, niczyje
    Ciepełka żdziebełko
    Ździebełko ciepełka
    Wystarczy i wszystko przemija

    Żdziebełko ciepełka
    Diamencik ze szkiełka
    Czułości kropelka na listku
    Ciepełka ździebełko
    Tkliwości światełko
    W Twych oczach wystarczy za wszystko

    Nie chcę wichrów, burz, nawałnic
    Uczuć w których spalę się
    Jesteśmy przecież łatwopalni
    Dla mnie najważniejsze jest:

    Ździebełko ciepełka...
  • Anonim


    Dzień dobry :) niestety nie pamiętam tytułu

    Tak jak jest szczere
    Szczere pole
    Niewypłacalny prawdy dłużnik
    Chcę
    By mnie nie przestało boleć
    To
    Że jesteśmy ludźmi


    Nim krzywdy głodnych
    Ciężka chmura
    Runie na sytych
    Krwawym deszczem
    Ty mnie nadziejo nie znieczulaj
    Starczy mi to
    Że jesteś


    Czy koniec świata ktoś przyspieszy
    Czy koniec świata coś opóźni
    Chcę
    By mnie nie przestało cieszyć
    To
    Że jesteśmy różni



    Tak jak jest szczere
    Szczere pole
    Jest jeszcze przeciw czemu bluźnić
    Gdy chcemy przetrwać
    Musi boleć
    To
    Że jesteśmy ludźmi
  • pilarz

    >OTB znaczy wszystko; ) napisała:
    >
    >Dzień dobry :) niestety nie pamiętam tytułu
    >
    >Tak jak jest szczere
    >Szczere pole...

    tytuł VOLO


    Nie wiem z którego to tomiku ale to jeden z moich ulubionych J.Kofty:

    TAKĄ CIĘ WYMYŚLIŁEM

    Jesteś tu przy mnie
    Noc się chyli
    Nad ranem bywa nieprawdziwie
    Jesteś tu przy mnie
    Trochę cię dziwi,
    Ze ja niczemu się nie dziwię
    A znamy się od godzin pięciu
    Nieprawda!
    Czy się nie domyślasz,
    Ze zagarnąłem cię pamięcią
    Na długo przed tym zanim przyszłaś?

    Taką cię wymyśliłem
    Gdy okno bielało nad ranem
    Wszystkie w tobie zmieściłem
    Wiersze nie napisane
    Najlepiej jak umiałem
    Z każdym uśmiechem, gestem
    Tylko nie przewidziałem
    Że jesteś

    Taką cię wymyśliłem
    Nad stołem zalanym winem
    Gdy twoje zdrowie piłem
    W niejedną szarą godzinę
    Za chwilę noc upadnie
    Spojrzyj kochanie - dnieje
    To chwila gdy najładniej
    Istniejesz

    Taką cię wymyśliłem
    Wśród tylu słów bezimienną
    Kiedy ciszy motywem
    Niebo szarzało nade mną
    Kiedy za dużo chciałem
    W swoim łagodnym obłędzie
    Wtedy nie przewidziałem,
    Że będziesz
    Los dobrze się ze mną obszedł
    Przy tobie wszystkiemu sprostam
    Tylko o jedno cię proszę -
    POZOSTAŃ!
  • Anonim

    Mój ulubiony!!!!!!!!!!!!!!!!!


    Popołudnie

    Dobry wieczór, pewnie dziwisz się, kochanie
    Że mnie widzisz tu samego w takim stanie
    Co ma znaczyć ten jarzębiak
    Ten popiół na dywanie?
    Usiłuję się pogłębiać
    A w ten sposób jest najtaniej
    Nie jesteśmy przecież tacy
    Jacy w lustrze się widzimy
    Ja wyszedłem wcześniej z pracy
    I zabrakło mi rutyny
    Bo spotkało mnie zdarzenie
    Bardzo niecodzienne i
    To był fatalny dzień
    To był fatalny dzień
    Nie chcę więcej takich dni

    Więc wyszedłem wcześnie z biura - jak mówiłem
    Od lat tylu miałem pierwszą pustą chwilę
    Tej dzielnicy, gdzie pracuję
    Prawie nie znam - zabłądziłem
    Zwykle to się denerwuję
    A to było nawet miłe
    I ulicą pierwszą z brzegu
    Szedłem w przypadkowy spacer
    Ten brak czasu tak dolega
    Chciałem chociaż raz inaczej
    Nie zdawałem sobie sprawy
    (Nie, kochanie nie chce kawy)
    Nie zdawałem sobie sprawy
    Że to jest ryzyko i
    To był fatalny dzień
    To był fatalny dzień
    Nie chce więcej takich dni

    Tą ulica szedłem aż do baru
    Było pusto poza jedna ładną parą
    On coś mówił głupawego
    Niewidzialny siadłem obok
    Ona tak wpatrzona w niego
    Że już być przestała sobą
    I poczułem żal do losu
    Że ta miłość niezawiła
    Żal niemądry, że w ten sposób
    Nigdy na mnie nie patrzyłaś
    By im nie przeszkadzać, cicho
    Zamykałem baru drzwi
    To był fatalny dzień
    To był fatalny dzień
    Tą kobietą byłaś ty!

  • Jagoda

    Już tylko się znamy
    Tomik- Wołanie Euredyki

    To może przypadek
    Że znów się widzimy
    Patrzymy na siebie
    W spokojnej udręce
    Spojrzenia spłowiały
    Przez lata i zimy
    Juz tylko się znamy
    Nic więcej

    Uśmiechasz się dziwnie
    Inaczej niż wtedy
    Gdy było do siebie
    Nam bliżej niz blisko
    To było niedawno
    A mówi się kiedyś
    Dziś tylko się znamy
    To wszystko

    Dzielimy złą ciszę
    Obcymi słowami
    Ty serce masz chłodne
    I chłodne masz ręce
    Za chwilę pójdziemy
    Innymi drogami
    Bo tylko się znamy,
    Nic więcej
  • Staczać się trzeba powoli

    mam wielką proźbę
    może ma ktoś tekst wiersza: Sposób na czekanie??
    jeśli tak to byłabym wdzieczna gdyby ktoś go tu umieścił.
    pozdrawiam:)
  • Anonim

    "Zmieńmy temat"

    Nie ma co zwalać na klimat
    Na deszcze, szarugi, słoty
    To nas przy sobie nie zatrzyma
    Wiesz o tym
    Wiem o tym

    To minie, to chwila, moment
    Na wielkie słowa zła pora
    Miłość - to święto ruchome
    Pojutrze
    Przedwczoraj
    Nie mówmy o tym, czego nie ma
    Namiętność opuściła nas
    W potrzebie
    Zmieńmy temat Kochanie
    Zmieńmy temat
    Skoro nie umiemy zmienić siebie
    Nie mówmy o tym, czego nie ma
    Co niknie pośród sprzecznych
    Przepowiedni
    Zmieńmy temat Kochanie
    Zmieńmy temat
    Na bliższy prawdzie
    Bardziej średni

    Nie ma co zwalać na klimat
    Na deszcze, szarugi, słoty
    Co nas przy sobie ma zatrzymać
    Jesli nie słowa
    Pełne smutnej prostoty

    Nie mówmy o tym, czego nie ma
    Może być tak, a może inaczej
    Kochanie
    Zmieńmy temat
    Albo po prostu
    Chodźmy na spacer
    Albo przynajmniej
    Chodźmy na spacer
  • Anonim

    Co to jest miłość?
    Nie wiem. Ale to miłe, że chcę Go mieć przy sobie na nie wiem ile.
    Gdzie mieszka miłość?
    Nie wiem. Może w uśmiechu? Czasem ją słychać w śpiewie, a czasem w echu.
    Co to jest miłość, powiedz!
    Albo nie mów.
    Ja chcę Cie mieć przy sobie... i nie wiem czemu.

    Jonasz Kofta
  • kokejn

    wyrwane


    A ból to przecież czwarty wymiar
    Nieśmiertelników nieśmiertelność
    Jak rozmazuje, jak rozpłynnia
    Sekundę kwiatu niepodzielną
    Czekać u zbiegu równoległych
    Patrzeć przez szary deszcz ukośny
    W alejach topól rzęs bezsennych
    Liczyć umierające wiosny
    Wszystkich miłości niespełnionych
    Niewładni zdrowi są podziwiać
    A ból jest przecież nieskończony
    A ból to przecież czwarty wymiar

    J K
  • Joanna

    Jest godzina w wielkim mieście
    Nocy zmięta bibułka
    Wala się po ulicach
    W zapyziałych zaułkach
    jest godzina w wielkim mieście
    Rozcieńczona swiatłem
    Kiedy żyje się niechętnie
    Gdy umiera się najłatwiej
    Mój stary upiór o tej porze
    Szczecinę ma na pysku siną
    Nikotynowy żółty bożek
    Schowany w fiolce z antygrypiną
    Miła, zabrano nam horyzont
    I wyleczono nas z błękitu
    Pójdziemy skąd powiało bryzą
    Po wąskim szarym moście świtu
    Na drugi brzeg gdzie serce stanie
    Gdzie nie ma przedrzeźniania znaczeń
    Miła nie pytaj mnie, jak żyć
    Bo tylko świt
    Bo tylko spacer
  • mała

    „Cztery ściany świata”

    Przed ścianą dźwięku stoją głusi
    Modlą się do muzyki
    Kiedy nie pragniesz, kiedy musisz
    Lepiej być nikim

    Przed ścianą płaczu stoją błazny
    Śmieszą ich cieni własnych podrygi
    A śmiech ich pusty, śmiech ich straszny
    Lepiej być nikim

    Przed ścianą światła stoją ślepi
    I patrzą bez zmrużenia powiek
    O tym co świeci wiedzą lepiej
    Niż zwykły człowiek

    Pod ścianą straceń stoi heros
    Patrzy oprawcom w oczy
    Pali ostatni swój papieros
    Na skraju nocy

    Jest świat ze ścian
    Rosnących w górę
    W nim traci wartość słowo
    Ja stoję przed zwyczajnym murem
    I walę w niego głową
  • Anonim

    'Już tylko sie znamy" moj ulubiony; *
  • How To Disappear Completely

    Nie umiem być sam... (moze i tak...)
    Kofta Jonasz

    Nie umiem być sam
    Silniejsza ode mnie
    Jest cisza
    W niej jedno życie
    Czy nie jest czasem
    Dziwnie wam
    Gdy własne serca słyszycie
    Gdy puste niebo, ustał wiatr
    Kwiat boi się, że zwiędnie
    Nie umiem być sam
    Nie umiem być sam
    W tej ciszy silniejszej ode mnie

    I muszę wstać
    I muszę iść
    Gdzie grają
    Grają mocno
    Już wiem
    Nareszcie, jak trzeba żyć
    Mam sposób na samotność
    Ten mocny dźwięk
    Ten mocny rytm
    Uśmiechy wielu ust
    Bo wtedy się
    Nie liczy nic
    Jest tylko
    Rhytm and blues

    Nie umiem być sam
    Nikt mnie nie oswoił
    Z widokiem
    Mej własnej twarzy
    Czy nie jest czasem
    Znany wam
    Ten strach wobec własnych marzeń
    Samego siebie słabo znam
    To ja? Czy jakiś ktoś tam
    Nie umiem być sam
    Nie umiem być sam
    Ta cisza jest dla mnie za głośna

    I muszę wstać...
  • Anonim

    "Samba na rozstanie"

    Nie, nie możesz teraz odejsć
    Kiedy cała jestem głodem
    Twoich oczu, dłoni Twych
    Mów, powiedz, że zostaniesz jeszcze
    Nim odbierzesz mi powietrze
    Zanim wejdę w weilkie nic

    Nie, nie możesz teraz odejść
    Jestem rozpalonym lodem
    Zrobię wszystko, tylko bądź
    Bądź, zostań jeszcze chwilę, moment
    Płonę, płonę, płonę, płonę...
    Zimnym ogniem czarnych słońc

    Nie, nie możesz teraz odejść
    Popatrz listki takie młode
    Nim jesieni rdza i śmierć
    Bądź - proszę cię, na rozstań moście
    Nie zabijaj tej miłości
    Daj spokojnie umrzeć jej
| |

Wpisz swój ulubiony wiersz Jonasza Kofty...



Miejsca grona (0)