-
Mariko
Faktycznie, zero korzysci skoro ichinensejce z japonistyki przepisalam kiedys z ESKK dialog o tym jak obsluzyc bankomat. XD Jak dla mnie kurs jest troche sztywny i bywa momentami strasznie nudny ale zawiera slownictwo ktore sie naprawde przydaje. Kanji faktycznie malo i czasem brak lepszego komentarza gramatycznego ale to nie jest problem w dobie internetu.
Hmmm zastanawiam sie o jakich zelaznych regulach lamanych w kursie mowisz... -
Sz.
Na przykład o tym, ze uczen powinien najpierw USŁYSZEC slowo, potem wymówić, zapamiętać i dopiero na końcu zaposać (nie od razu)
Robi się to po to, żeby nie mówili literami, tylko dżwiękami (żeby nie było błędów typu sense-i, nihon - gdzie oba n wymówione są tak samo, bo zapisane tak samo, ale dla Japończyka to dwa różne dźwięki (ni ma czubek języka tuż nad górnymi zębami, hon - tył języka zbliżony do tyłu podniebienia). I innych , o których gdzieś tam wspomnieliśmy. ESKK ma jakieś kasety, ale w ramach uzupełnienia kursu. Powinno być dokładnie odwrotnie, bo najwięcej informacji przekazywanych jest kanałem słuchowym.
Dwa. Cwiczenia powinny być oparte na sytuacjch a nie gramatyce - temat: czas przeszły - jest z gruntu błędny. Temat: wczoraj była niedziela. Było ciepło. - jest o wiele lepszy. Oznacza, że oprócz gramatyki w izolacji uczysz się konkretnej umięjętności - opowiadania o dniu wczorajszym. Niby to samo, ale zupełnie inne. Osoba, która umie opowiedzieć o wczorajzszym dniu wie na czym polega czas przeszły (bo musi być taki element lekcji dla -i & -na przymiotników, czasowników i rzeczowników). Umie również połączyć wypowiedź w sensowną całość. Ta, która miała 'czas przeszły" - umie coś tam odmienić. Może skleci ze dwa zdania. (mówię o sytuacji faktycznego kontaktu z Japończykiem)
Trzy - brak Information gap - najcenniejszego elementu lekcji, najbardziej zblizonego do naturalnej sytuacji: ja coś wiem. Ty tego nie wiesz. Chcesz, żebym ci powiedział. Nie wiesz, co to jest - fajna sytuacja, z naturalnym napięciem.
Po wykonaniu ...stu ćwiczeń z książki wydawałoby się, że już nas nic nie zaskoczy, a jednak. Ja coś wiem. Ty tego nie wiesz. Zauważyłaś, że jak chcesz zapytać o coś, czego nie znasz sypią się wszystkie reguły, nagle zapominasz najprostszych słów, wchodzi Ci głupia końcówka? no to tak działa. Dlatego dużą część nauki należałoby poświecić na pracę w warunkach kontrolowanego stresu, jakim jest information gap. Pierwsze starcie z takim ćwiczeniem to dramat, potem idzie coraz lepiej. ESKK w ogóle nie ma takich możliwości.
na razie tyle :)
Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały świat działa potajemnie by to się Tobie udało!!! -
Mariko
Co do ESKK: nigdy nie uczylam sie tak, zeby uczyc sie osobno bez kaset. Nie ma szans zebym zaczela nauke od nauki np. gramatyki. Kasety nie zawieraja jedynie informacji gramatycznych, ktore mozna sobie samemu poczytac. Juz kilka razy mi sie zdarzylo, ze musialam napisac cos w rodzaju malego wypracka: np. o tym co robie w weekend z uzyciem formy ~tari ~tari. Albo opisac o swoich rodzicach. Innym z kolei razem byla zamiana tekstu z czasu przeszlego z forma ~masu na forme prosta. Moim zdaniem kurs sam w sobie zly nie jest. Skupia sie na tematach rodem z rozmowek ale za specjalnie zle tego nie uwazam. Kurs nie jest robiony tylko i wylacznie dla maniakow ktorzy juz duzo wiedza o Japonii tylko takze dla tych, ktorych interesje stricte tylko i wylacznie jezyk. Jak w kursie dasz information gap? Cos typu Pimsleur? czemu nie, ale kurs bylby dwa razy drozszy. :) Fakt, material gramatyczny jest cienko opracowany i uwazam ze jest za malo cwiczen i wszystkie na jedno kopyto ale wbrew pozorom to tez ma swoja dobra strone. Pewne frazy wbijaja Ci sie w pamiec niemal automatycznie. :)
Dla mnie ESKK nie jest zly ale nie polegam tylko na nim. Oprocz robienia zadan sama usiluje pisac pamietnik, uzywac slowek, ktorych sie nauczylam a ze slownika wypisuje sobie przydatne zdania ktorych bede mogla uzyc wlasnie piszac sobie tam cos.
Bo kurs to dla mnie szkielet na ktorym buduje sobie system nauki a nie cos co mi da kompletna wiedze. :) -
Sz.
Jak ktoś chce i umie się uczyć, to, excuse my French, i z g...na miód wyciśnie, jak powiedziałą kiedyś jedna moja słuchaczka.
Kasety TOWARZYSZA kursowi, a powinny być częścią nadrzędną - podobnie jak prezentacja kazdego innego materialu jezykowego. Najkorzystniej z punktu widzenia uczacego sie jest, jesli wyciaga on wnioski samodzielnie i formuluje je wlasnymi slowami. Oczywiscie nie dotyczy to tych kilku promili uczacych sie, ktorzy maja brak zdolnosci myslenia analitycznego :j
Decyzja nauczyciela, czy stosowac metode indukcyjna czy dedukcyjna zalezy od predyspozycji grupy. ESKK (podobnie jak inne podreczniki KURSOWE) wali od razu definicje, nie dajac czasu na zastanowienie sie i samodzielne myslenie. (niesamodzielne=nudne) Dlatego tez uwazam, ze jest metodycznie słaba. Ale i tak da sie z niej czegos nauczyc.
W przypadku podrecznika uzupelniajacego - np. poznanskiego zbioru cwczen gramatycznych - jest to najzupełniej ok.
> Innym z kolei razem byla zamiana tekstu z czasu przeszlego z forma ~masu na forme prosta
W czasie przeszłym mamy formę -mashita :) -
-
Mariko
Oj, przeciez wiem. Poprawie: z formy -mashita na forme prosta czasu przeszlego.
Ureshii da?:P
Czy chodzi Ci moze o ten fioletowo rozowy "Podrecznik do gramatyki japonskiej z cwiczeniami"? Bo zastanawiam sie czy jeszcze w nia tutaj zainwestowac czy raczej skupic sie juz na wydaniach anglojezycznych (planuje wyjazd).
A jesli chodzi Ci o zastanawianie sie to Pimsleur jest dobry ale kompletnie nie uczy Cie pisania ani czytania. A dobrych podrecznikow do samodzielnej nauki japonskiego jeszcze nie widzialam. Znaczy sie w Polsce:) -
Sz.
:)
Tak, ten fioletowo-rozowy. Jest sweitny i nie znam drugiej tak obszernej ksiazki. To, ze jest polskojezyczny niech cie nie myli, to nie jakas sroka, co nie wiadomo komu spod ogona wypadla, tylko zbior cwiczen klasy X :)
Nie jestem pewna tego ureshii w polaczeniu z da. Z desu się spotyka, ale z da???? -
Mariko
Hmmm, a 'da' to przypadkowo nie jest informal form of desu?:)
Ale dobra, zrobimy ksiazkowo: Ureshii desu ka?:)
Co do podrecznika to dla mnie nie jest wazne czy jest po ang czy po pol kwestia tylko tego ze na rynku anglojezycznym tych publikacji jest po prostu wiecej, sama przyznasz chyba, ze to perelka wsrod polskiej literatury dotyczacej nauczania jezyka japonskiego^^
No, to zdaje sie, ze ja tez zakupie;) Dzieki za ocene;) -
Sz.
Na logike wyglada, ze poprawne, bo 'da' faktycznie jest informal od 'desu'. ale moim zdaniem informal od ureshii desu jest ureshii. -Na przymiotniki mają formę z da:
fukuzatsu-desu => fukuzatsu-da
ale -i przymiotniki rządzą się trochę innymi zasadami:
ureshii-desu => ureshii
Jesli ktos ma lepsze wyjasnienie, to chetnie posłucham.
Anglojęzycznych jest więcej, fakt, ale lepszego od PKNJJ nie znam :) -
Sz.
Rozumiem, ze chcialas sie zwrocic do mnie jak do swojej kolezanki, moze nawet troche ironicznie, wtedy lepiej byloby: ureshii? ewentualnie ureshii-ka? może nawet ureshii-kai?, ale wszystkie one są kalkami z polskiego 'zadowolona?'/ ew. angielskiego 'happy?' i brzmią jakoś sztucznie. Nawet jeśli poprawne, Japończyk by tak nie powiedział.
:) -
Cassius
Mowilyście o tym http://wysylkowa.pl/ks714773.html ? -
Sz.
Nie. To jest gramatyka opisowa i ona jest dla mnie (dla nauczyciela), żebym mogla sprawdzic poprawne formy i nie uczyła bzdur. I mogła rozstrzygnąć wątpliwości, jeśli są. Dla uczących się jest Praktyczny kurs gramatyki języka japońskiego (chyba) -
Sz.
-
Cassius
-
Sz.
wystarczy na 2-3 lata nauki w tempie 4h tygodniowo. Uwaga, nie nadaje się na podręcznik podstawowy, na uzupelniajacy jest rewelacyjna. -
Anonim
Ja ukończyłem kurs japońskiego w ESKK w całości.Zdałem też ich egzamin.Uważam,że było warto.ESKK zapewniło mi całkiem niezły start.Teraz kontynuuje naukę już w konwencjonalnej szkole językowej i nie mam większych problemów (na początku ciężko mi było się przyzwyczaić do pracy w grupie).Jedyne co mi się nie podobało to,to że egzamin był o 9.00 rano i dojazd był dosyć kłopotliwy.Mimo to kurs mogę polecić (dobra,wiem,że brzmi to trochę jak reklama,ale naprawdę jestem zadowolony z tego kursu).Szkoda tylko,że nie ma dalszego poziomu.Kiedy pytałem,dowiedziałem się ,że nie ma takich planów.Szkoda... -
Ad Wisznu
Uwaga! ESKK to oszuści! Pisali na przykład, że"opłata za kurs" jest 53,30 zł a chodziło tylko o cenę za jeden miesiąc. Nękali mnie przez kilka miesięcy. W końcu napisałem doniesienie do biura ochrony konsumenta. Nie nauczyłem się języka ale przynajmniej nauczyłem się bardzo ważnej rzeczy. Otóż, mało kto wie, że odebranie listu poleconego na poczcie to wg. prawa jest zaakceptowanie umowy. W przypadku ESKK, nadziali mnie na widelec bo przyjąłem ich umowę w której było, że 53,30 powinienem pomnożyć przez 16, tj. ilość miesięcy. A koszt 852,80 zł za taki kurs to było dla mnie stanowczo za dużo.

