Java [1242]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Lukas

    Witam wszystkich zorientowanych w temacie wątku. Zastanawiam
    się nad zdawaniem certyfikatu java i mam kilka pytań. Czy taki certyfikat to duży plus na rynku pracy (także zagranicznym)? Zwieksza szanse na znalezienie pracy za granica? Czy też to raczej wyrzucenie pieniędzy.
    Z gory dzieki za wszystkie odpowiedzi.

    Pozdrawiam.
  • Maciek Makowski

    http://steve-yegge.blogspot.com/200... porada 6.

    Przesadzone, ale troche prawdy w tym jest. Certyfikaty robi sie glownie dla wlasnej satysfakcji, na rynku pracy raczej wiele nie pomagaja.

    Ktos ma inne doswiadczenia?
  • Anonim

    Totala bzdura, że nie zwiększa szansy, oczywiście że zwiększa, jak jest X kandydatów i wszyscy po studiach wpiszą sobie że znają Jave to defaultowo zakłada się ze mieli to na uczelni parę zajęć i tyle. Mając papier jak SCJP, albo SCEA, jesteś traktowany zupełnie inaczej. Jako pierwszy do przesłuchania. I nawet jak to nie jest miarą umiejętności to przynajmniej chęci i jakiś ambicji. A tak w ogóle jest taka sytuacja na rynku pracy że starać się o pracę nie trzeba zbytnio :)
  • Maciek Makowski

    Skąd wiesz, że ci z certyfikatami traktowani są zupełnie inaczej?
  • Anonim

    Mam się powołać na jakąś prasę dla managerów? Tego nie zrobię bo się na tym nie znam, ale pracowałem w paru firmach i ten proces rekrutacji tak oto wyglądał.
  • Marcin

    >Lukas napisał
    >Witam wszystkich zorientowanych w temacie wątku.
    >Zastanawiam
    >się nad zdawaniem certyfikatu java i mam kilka pytań. Czy
    >taki certyfikat to duży plus na rynku pracy (także
    >zagranicznym)? Zwieksza szanse na znalezienie pracy za
    >granica? Czy też to raczej wyrzucenie pieniędzy.
    >Z gory dzieki za wszystkie odpowiedzi.
    >
    >Pozdrawiam.

    hej; -)
    Z pewnoscia jakies benefity z tego tytulu sa. Z doswiadczenia nie wiem, nei pracuje jako programista java. Ale jesli jestes zainteresowany to na poczatku powinienes sie zaopatrzyc w ta pozycje http://www.amazon.com/Certified-Pro...
    Jak cos to moge Ci porzyczyc do skserowania. Potem egzamin np w altkomie 750 ziko.
    pozdro
  • Lisek

    Jedno jest pewne - nie zapytają Cię na rozmowie o pracę czy znasz Jave; )
    A tak na serio, to taki cert potwierdza Twoją wiedzę - więc warto dla samego siebie. To czy będziesz traktowany przy rekrutacji inaczej niż kandydaci bez certa zależy od firmy. No i lepiej mieć, niż nie mieć...; )
  • Ja nie istnieje (FURBY)

    wiedze potwierdzają projekty a nie certyfikaty.
  • Dzemus

    Firmy lubią certyfikowanych - klient takiej firmy zawsze się czuje spokojniej jak wie, że nad jego przyszłym systemem pracuje 10 gości Certified..., niż jacyś nie wiadomo skąd wyrwani skrobacze kodu. Tak naprawdę zazwyczaj chodzi o renomę firmy. W mojej poprzedniej firmie dostawało się podwyżkę za każdego jednego certa.
  • Adept

    zgadzam sie z dzemusem.

    Robienie certyfikatu dla wlasnej satysfakcji to jakas pomylka. on daje konkretne benefity. u mnie w firmie np daja za certyfikat premie. no i gdy o podwyzkach sie rozmawia tez jes zupelnie inna gadka.

    pytaniem jest czy robic cert przed pojsciem do pracy czy juz pracujac. moim zdaniem wybierz ta druga opcje. z tego co wiem to naprawde sporo firm w jakis sposob nagradza swoich pracownikow po zdobzciu cert. a tak na wlasna reke to sa calkiem spore wydadki.
  • Koziołek [brat Javowiec]

    Certyfikat SCJP jest traktowany nie tylko jako "certyfikat z javy", ale też jako potwierdzenie ogólnej wiedzy i umiejętności w zakresie tworzenia kodu. Sam egzamin, pytania, dobrze pokazuje co to oznacza. Pierwsza grupa pytań to czysta składnia, zasady pisania w javie i podstawowe pojęcia z nią związane. Jednocześnie jest kilka pytań w których trzeba wykazać się wiedzą na temat budowy i zasad działania maszyny wirtualnej (niekoniecznie javy), pisania kodu wielowątkowego (też ogólnie) czy architektury systemów. SCJP jest też uznawany za jeden z najtrudniejszych testów z zakresu tworzenia softu ponieważ dotyczy wszystkich aspektów Javy SE. Zdanie go zapewnia duży szacunek w społeczności, nie tylko javowców, i ogromną satysfakcję.
    Podobnie sprawa ma się z certyfikatami M$, lecz tu zdobycie jakiegokolwiek certyfikatu wymaga zdania kilku egzaminów. W porównaniu z SCJP są one mniejsze i można je rozłożyć w czasie przez co cały proces uzyskania certyfikatu jest znacznie łatwiejszy.

    Wracając do javy. Jeżeli uzyskasz certyfikat SCJP możesz dalej uczyć się i zdawać któryś z certyfikatów związanych z SE, EE lub ME. Osoba posiadająca "Certyfikat drugiego stopnia" na przykład SCWCD lub SCBCD (odpowiednio Web Component Dev. i Bussines Component Dev.) powoduje iż osoba go posiadająca na "dzień dobry" może żądać w sumie dowolnej kwoty (no nie tak dowolnej oczywiście, ale 10tyś mies na rekę to minimum).

    @Maciek, zgodnie z logiką przytoczonego artykułu, żeby prowadzić samochód nie trzeba mieć prawa jazdy. Certyfikaty generalnie dzielimy na istotne np. Sun, Cisco, M$, Novell, a z nie związanych z przemysłem IT, CAE, CPE czy Toefl i śmieszne. W USA wytworzył się ogromny rynek nadawania certyfikatów. Każdy może nadać każdemu certyfikat z każdej dziedziny. Powoduje to znaczne obniżenie wartości samych dokumentów. W Polsce na szczęście nie ma jeszcze mody na posiadanie papierków. Jednocześnie z przymrużeniem oka będziesz traktował certyfikat z angielskiego wydany przez szkołę w zadupiu. za to poważnie podejdziesz do CPE.
    @Furby, lubię cię za prostotę myślenia. Czy wdrożenie kilkudziesięciu serwisów polegające na podpięciu szablonu do np. darmowego CMSa czy Bloga powoduje że jesteś doświadczonym inżynierem IT? Jak tak to ja dziękuję za takie doświadczenie. Wolę człowieka z certyfikatem niż "producenta blogów'.
    @Dzemus, nie do końca jest fajnie jak przy projekcie pracują sami "certyfikowani". Po pierwsze goście przestają się rozwijać i współpraca nie przynosi korzyści dla nich. Po drugie często brakuje im już świeżego spojrzenia na nie które problemy i są wbici w szablony. W ramach metodyki XP zaleca się wręcz zróżnicowanie zespołu pod względem umiejętności.

    Na koniec kilka luźnych porad zasłyszanych od "certyfikowanych":
    - pisz dużo "głupiego" softu, własnych przeglądarek plików czy narzędzi. Musisz poznać wszelkie sztuczki związane ze składnią języka. Nie bez zasady posiadaczy SCJP nazywa się czasami "żywymi kompilatorami javy".
    - Kup lub wypożycz książki. Jak zdasz to inwestycja ta zwróci się w przeciągu tygodnia pracy.
    - Warto poszukać i przerobić jak najwięcej "Java mock exams". Mają podobny poziom trudności co prawdziwy egzamin. Często też zawierają pytania z egzaminu. Mój ulubiony to http://www.whizlabs.com/scjp/scjp-5...

    na zakończenie wspomnienia z egzaminu:
    http://jlaskowski.blogspot.com/2006...
  • Maciek Makowski

    Jak widac z powyzszych wypowiedzi nie mialem racji. O znaczenie rynkowe certyfikatow nie bede sie wiec klocil, ale:

    >@Maciek, zgodnie z logiką przytoczonego artykułu,
    >żeby prowadzić samochód nie trzeba mieć prawa jazdy.

    To zupelnie nietrafiona analogia. Moze niewlasciwie dobralem artykul, ale w swoim wpisie Stevey nie odnosil sie do szeregowych "klepaczy", ktorych wynajmuje sie na setki w Indiach i ktorzy rzeczywiscie musza sie legitymowac jakims papierem zeby ich zachodni pracodawca zaakceptowal. Tu chodzi o ludzi, ktorzy aplikuja do Google, Amazon czy EBay -- firm, ktorych dzialalnosc opiera sie na innowacji i ktore wiekszy nacisk klada na umiejetnosc myslenia niz na znajomosc szczegolow jezyka programowania czy standardowych metod tworzenia aplikacji. Certyfikaty z reguly potwierdzaja to drugie, nie to pierwsze.

    >SCJP jest też uznawany za jeden z najtrudniejszych testów
    >z zakresu tworzenia softu [...]
    >"Certyfikat drugiego stopnia" na przykład SCWCD lub SCBCD
    >(odpowiednio Web Component Dev. i Bussines Component Dev.)
    >powoduje iż osoba go posiadająca na "dzień dobry" może żądać w
    >sumie dowolnej kwoty

    Ja moze na innym swiecie zyje, ale powyzsze stwierdzenia wprawily mnie w niejakie zdumienie. SCJP jest _banalny_, znalem Jave wylacznie z paru projektow na studiach i po dwoch tygodniach niezbyt intensywnych przygotowan z ksiazka i mock exams (rowniez polecam) uzyskalem 98%. Gdyby wyzsze certyfikaty mialy w mojej sytuacji jakiekolwiek przelozenie na pieniadze to bym je zrobil. Ale ze nie maja, troche szkoda mi czasu.

    Skoro jednak nie mialem racji co do roli certyfikatu przy poszukiwaniu pracy to pewnie i powyzsze doswiadczenia okaza sie stac w sprzecznosci z powszechna opinia. Moze to kwestia tego, ze branza, w ktorej pracuje, nie zajmuje sie produkcja software'u.
  • Dzemus

    >Koziołek [brat Javowiec] napisał
    >@Dzemus, nie do końca jest fajnie jak przy projekcie
    >pracują sami "certyfikowani".

    Wiem, ale z drugiej strony, przy większości poważnych projektów informatycznych pracują zespoły 20-50 ludzi, więc jeżeli 1/3 z nich jest certyfikowana, to klient może oczekiwać "solidnego" wykonania.

    A co do jakości SCJP, to się muszę zgodzić z Maćkiem - nie jest to trudny egzamin - można się do niego przygotować w tydzień. Ja zrobiłem 3 przykładowe egzaminy (i to z 1.4 a zdawałem 1.5) i muszę przyznać, że część API zdałem na 20 %, ale resztę spokojnie na ponad 90%. "Poważne" certy mają na końcu "Developer"...
  • Koziołek [brat Javowiec]

    >Maciek napisał:
    Tu chodzi o ludzi, ktorzy aplikuja do Google, Amazon czy EBay -- firm, ktorych dzialalnosc opiera sie na innowacji i ktore wiekszy nacisk klada na umiejetnosc myslenia niz na znajomosc szczegolow jezyka >programowania czy standardowych metod tworzenia aplikacji.

    tu się nie zgodzę ponieważ przez bardzo długi czas podstawą rozpatrywania aplikacji w googlu było wykazanie się doktoratem. Czyli w praktyce posiadaniem wiedzy czysto teoretycznej, bo na uczelniach, w okresie studiów, raczej ciężko o super innowacyjne projekty. Studenci zazwyczaj "klepią kod", na którego klepanie nie mają czasu naukowcy.

    O roli certyfikatu już pisałem. W pewnych kręgach jest on mile widziany w innych wymagany, a w jeszcze innych bez znaczenia. To tak samo jaz z angielskim. Zdarzają się ogłoszenia w których wymagane jest poświadczenie wiedzy za pomocą FCE.

    @Dzemus, trudność w SCJP polega właśnie na API. Reszta to miły dodatek. Jak by nie patrzeć certyfikat ma przede wszystkim sprawdzać znajomość języka.

    Co zaś się tyczy "banalności" SCJP to powiem, że na etapie studiów ma się wprawę w nauce i na każdym kierunku związanym z IT znajdzie się kilka przedmiotów które są trudniejsze od SCJP. Po prostu jest się silnie nastawionym na naukę i nauczenie się czego ś przychodzi znacznie łatwiej. Z drugiej strony jak masz 35-40 lat to zasiąść do wkuwania jest ciężko.
  • Dzemus

    >Koziołek [brat Javowiec] napisał
    >@Dzemus, trudność w SCJP polega właśnie na API. Reszta
    >to miły dodatek. Jak by nie patrzeć certyfikat ma przede
    >wszystkim sprawdzać znajomość języka.

    No właśnie nie zgodzę się, że znajomość języka to znajomość API... Certyfikat sprawdza przede wszystkim konstrukcje językowe, umiejętność radzenia sobie w środowisku obiektowym, wielowątkowym, a nie znajomość metod i wymaganych przez nie typów argumentów - takie rzeczy sprawdza na bieżąco IDE... Jak już powiedziałem, mimo 20% z części API udało mi się zgdać SCJP całkiem nieźle
  • Koziołek [brat Javowiec]

    tu wtrącę mały offtopic pod tytułem:
    "Lament Kozła nad ogłupiającym wpływem IDE"

    Moim zdaniem znajomość języka to po za znajomością składni, doskonała znajomość podstawowych klas, metod i bibliotek. Środowiska IDE ogłupiają i pozbawiają programistów umiejętności korzystania z dokumentacji. W wyniku takiego działania rodzi sie dość duża grupa osób, które potrafią programować w danym języku (nie tylko w javie) jedynie za pomocą ulubionego środowiska. Już przesiadka na inny soft jest dla nich bardzo bolesna. W dodatku osoby te nie potrafią posługiwać się dokumentacją, bo zazwyczaj opisy dołączało IDE, odpowiedni spis metod dołączało IDE, podpowiadanie składni miało IDE. Sam jestem żywym przykładem że IDE, w tym przypadku Visual Studio .NET, ogłupiło. Nie wstydzę się powiedzieć, że z dokumentacji do C# korzystanie jest dla mnie udręką, a napisanie najprostszego HelloWorld w notatniku przerasta moje umiejętności. Jednocześnie jak mam w łapkach VS.net życie jest bardzo proste.
  • Maciek Makowski

    Kontynuująć OT:

    >Moim zdaniem znajomość języka to po za znajomością
    >składni, doskonała znajomość podstawowych klas, metod i
    >bibliotek.

    Powiedzmy, że zgoda, choć przed biblioteką klas należy dodać semantykę.

    >Środowiska IDE ogłupiają i pozbawiają
    >programistów umiejętności korzystania z dokumentacji.

    Nie ogłupiają, tylko ukrywają przed programistą nieistotne detale (jak wywołać kompilator z linii komend np.) i przyspieszają pisanie kodu -- tak, żeby mógł się skupić na tym, co jest jego zadaniem, czyli wymyślaniem jak coś zaimplementować, zamiast pracowicie wklepywać nazwy metod, nawiasy i klamerki czy formatować kod.

    Poza tym pamięć ludzka nie jest bez dna, więc zamiast zaśmiecać ją sobie wszystkimi wariantami jakiejś metody lepiej poświęcić ją np. na zagadnienia z zakresu algortymów i struktur danych -- to znacznie ważniejsze niż API konkretnej platformy.

    >W wyniku takiego działania rodzi sie dość duża grupa
    >osób, które potrafią programować w danym języku (nie
    >tylko w javie) jedynie za pomocą ulubionego środowiska.

    Nie wydaje mi się to być problemem -- to tylko ekstremalny przypadek powszechnego zjawiska: każdy ma jakieś ulubione środowisko programistyczne. W rozsądnie prowadzonych zespołach pozwala się na heterogeniczność w kwestii IDE, bo programiści mają produkować kod, a jakiego edytora do tego używają to ich sprawa.
  • Koziołek [brat Javowiec]

    >Maciek Makowski napisał
    >Kontynuująć OT:
    >
    >>Moim zdaniem znajomość języka to po za znajomością
    >>składni, doskonała znajomość podstawowych klas, metod
    >i
    >>bibliotek.
    >
    >Powiedzmy, że zgoda, choć przed biblioteką klas należy
    >dodać semantykę.
    >
    >>Środowiska IDE ogłupiają i pozbawiają
    >>programistów umiejętności korzystania z dokumentacji.
    >
    >Nie ogłupiają, tylko ukrywają przed programistą
    >nieistotne detale (jak wywołać kompilator z linii komend
    >np.) i przyspieszają pisanie kodu -- tak, żeby mógł się
    >skupić na tym, co jest jego zadaniem, czyli wymyślaniem
    >jak coś zaimplementować, zamiast pracowicie wklepywać
    >nazwy metod, nawiasy i klamerki czy formatować kod.
    >
    a potem przychodzi vim, albo notatnik, bo na słabym kompie uruchomienie najprostszego IDE wymaga 20 minut, albo trzeba wprowadzić zmiany na szybko przed zajęciami i na terminalu nie ma IDE. No i siedzisz i kombinujesz, ponieważ zabrakło wiedzy i umiejętności szukania w API.

    >Poza tym pamięć ludzka nie jest bez dna, więc zamiast
    >zaśmiecać ją sobie wszystkimi wariantami jakiejś metody
    >lepiej poświęcić ją np. na zagadnienia z zakresu
    >algortymów i struktur danych -- to znacznie ważniejsze
    >niż API konkretnej platformy.
    >

    Nie jest bez dna, ale pewne minimum musisz przyswoić choćby po to by wiedzieć gdzie szukać. Inna sprawa że znaczną część API nie zakuwa się na pamięć, ale poznaje w trakcie pracy w warunkach ograniczonego dostępu do IDE np. analizy błędów czy debugowania.


  • Koziołek [brat Javowiec]

    A dziś trafiłem na prawdziwe cacko:
    http://www.javablackbelt.com/
    wszystko to co powinien wiedzieć prawdziwy posiadacz "czarnego pasa" w javie
  • Anonim

    >Koziołek [brat Javowiec] napisał

    >a potem przychodzi vim, albo notatnik, bo na słabym kompie
    [...]

    >Nie jest bez dna, ale pewne minimum musisz przyswoić
    [...]
    >do IDE np. analizy błędów czy debugowania.


    Idac ta droga rozumowania mozna dojsc do wniosku, ze kazdy programista powinien znac pewne minimum nt jezyka maszynowego (bo np na terminalu nie bedzie kompilatora tylko prosty edytor hex). Nie tedy droga. Inzynieria oprogramowania dazy w kierunku budowy niezaleznych komponentow, ktorych bedzie mozna jak z klockow budowac kompletne aplikacje bez potrzeby wnikania w szczegoly implementacji tych klockow. Na ten proces skladaja sie tez srodowiska IDE. Tworzenie oprogramowania juz przeciez od dawna chyba nie polega wylacznie na klepaniu kodu.