-
Soulmates never die
co sadzicie o dotychczasowej tworczosci HIM, o plytach, singlach ?
O ile 1-sza i 2-ga plytka, byly rewelacyjne to do 3-ej i 4-ej mialbym juz zastrzezenia,
Troche wytracili chyba chlopaki klimat i pazur, bo Deep Shadows...dla mnie to troche pop-rock a Love metal poza singlami niewiele oferuje.
Him to juz troche nie to samo (chodzi o jakosc plyt) troche chyba poszli w komercje, pozatym troche niefajnie ze nas dawno nie odwiedzili.
To chyba tyle... czekam z utesknieniem na cos w stylu "I've crossed oceans of wine.." albo...poprostu cos z klimatem, bez podlizywania sie 13-sto latkom...whatever; -)
-
Neftys
Hmm.. fakt faktem.
Teraz HIM to juz nie to co dawniej (chociaż prawde mowiac, Love Metal napawa mnei nadzieją po Deep Shadows..).
Ja i tak najbardziej kocham ich za okres GLv666 i RR . To sie nie zmieni do konca :)))
Zminili sie. Ale kto sie nie zmienia? -
V69
Ze smutkiem slucham Livesongs swiadoma, iz te czasy nigdy nie powróca... a szkoda... ta melancholia, ten smutek, to oddanie, ta wrecz maniakalna milosc zawarta w slowach i w muzyce..... eh...... brak mi slów....
Razorblade... kojarzy mi sie z dopiero co rozkwitajaca miloscia, która nastepnie za szybko sie skonczyla... niegasnaca namietnosc.
Deep Shadows? Tak, to byl istotnie gleboki cien w ich twórczosci. Bardziej popowe, proste brzmienie zaklócilo mój lad swiata. Jaki klimacik? Cóz... udawana milosc ze strony tej drugiej osoby, zdrada, na koncu pozeganie... Nie powiem, by album jako caloksztalt mnie jakos zachwycil....
I wreszcie cholerny Love Metal..... W jednej piosence jest macho, w nastepnej podleglym pieskiem... jedna piosenka szybka, druga bardzo wolna, trzecia smutna, czwarta z radosna nutka... nie mozna zaczerpnac oddechu... Ale dla samych tekstów warto sluchac tej plyty.... Na koncu zdaje sie, ze autor nareszcie znalazl spokój i ukojenie, skonczyky sie burze uczuc, zrozumial wszystko i ze wszystkim sie pogodzil...
Nastepna plyta ma byc utrzymama w klimatach country... "jak ja kocham na prerii krowy pasc?"; ) -
V69
-
-
Joyce
Niech sobie grają co chcą, może być i country. Byle by byli w tym prawdziwi... W GL byli, w RR też.. DSBH.. cóż... na pewno nie w tych aranżacjach co na płycie.. W LM znowu spoks... Eh... co by nie mówić zawsze u nich znajdzie się coś... Bo np. taka close to the flame moim zdaniem jest zajebista... -
Anonim
Popieram siora!!! Tak jak czują niech grają. To ich zespół i mogą robic co chcą! Grają dla siebie a nie dla fanów konkretnej muzy... gdyby tak było to juz dawno zajęli by sie hip-hopem :o/
Jak sie nie podoba to nie słuchać... o!
Ja tam kocham wszystkie płyty, bo na każdej jest to COŚ co jest jej warte! Przede wszystkim teksty! A to do tego, że są głębokie, symboliczne i piękne, nikt nie powinien mieć żadnych wątpliwości; o/ -
Soulmates never die
nie no jasne niech graja co chca, ale chodzi o to ze kiedys tworzyli cos wyjatkowego, stwarzali niepowtarzalny klimat, melancholie, teraz tworza cos plytkiego ( mowie tylko o niektorych piosenkach ) i bezbarwnego, nie o takem Polske walczylismy ! Jak beda grali country, to oczywiscie poslucham, ale nie wyniose z tego czegos dla siebie, a w tworzeniu muzyki chyba chodzi o to by wyrazic siebie, swoje emocje, swoje mysli i dac to ludziom do "konsumpcji" Zreszta po uslyszeniu Valo spiewajacego finski folk nie jestem zszokowany czy rozczarowany, poprostu rozrywka w innym wydaniu i o zupelnie innym klimacie, a ja tesknie za Poison Girl i Right here in my arms, jak ktos woli country to kwestia gustu. Ale widzac wokaliste ktory cakly czas stylizuje sie na lidera zespolu rockowego ubranego w wiesniacki kapelusik, musze powiedziec ze bylby bezplciowy. Taki wokalista ma mi niewiele do powiedzenia. Whatever
Poprostu tesknie za HIM -
Soulmates never die
-
Anonim
Tak Maniek, masz rację... ale ja do końca nie wierzę w to jebane country... Love Metal miał być jazzowy... a nie jest (dzięki Bogu!!!). Więc nie martwmy się zawczasu, ok?
I ja was doskonale rozumiem ludziki. Ja też tęsknię za tym genialnym klimacikiem jaki tworzyli kiedyś :o(... ale rozumiem też, że czasem trzeba odskoczyć i spróbować czegoś nowego... ale nie o 360* of course; o).
No ale nie przesadzajmy znowu, że muzyka jest diametralnie różna. Na każdym krążku można znaleźć jakiś typowo HIMowski kawałek :o) -
V69
Ankha co racja to racja :)) A znacie Charona? Taki HIMowaty zespolik z Finlandii, polecam (tak, to bylo strasznie na temat hehe; ))
Jazz'wy.... brrrr nie strasz!! :P
Moze w tej plycie "country" bedzie wiecej gitarek po prostu?; ) -
Anonim
sluchajcie, nie oszukujmy sie... oni sie po prostu pedalsko skomercjalizowali i to jest fakt. od dawna nie ma juz HIMa z czasow Greatest Lovesongs, a RR to byl pierwszy krok w strone kiczu, choc jeszcze sie z nim tak nie obnosili jak na deep shadows.
przeciez pamietam jeszcze czasy, jak nikt nie wiedzial co to HIM...
no cóz... dla mnie lovesong bylo milym zaskoczeniem, bo przyznam szczerze ze nie oczekiwalam po nich wiele. moge tylko miec nadzieje, ze sie utrzymaja na tym poziomie, bo po nich to sie wszystkiego mozna spodziewac...
tylko nie probujcie ich tlumaczyc. sa doskonalych przykladem komercjalizacji.
no ale jako ze mam do nich sentyment... :) -
V69
-
Anonim
-
Anonim
-
V69
-
Joyce
-
Neftys
-
Anonim
jak dla mnie narazie sa ok.
przynajmniej przyjeżdzaja do Polski choc zdaja sobie sprawe, ze w wiekszym miejscu niz proxima nie oplaca im sie grac; P -
Anonim
O tak, tak, tak! Whimsical ma rację :o)! Ja ją popieram w 169% =) Dla mnie to oni są nawet bardzo OK!
POZA TYM THE 69 EYES CHOCIAŻ WYGLADAJĄ JAK ROCKOWY ZESPÓŁ; o))) -
Anonim
tak, ankha, to prawda - wygladaja jak rockowy zespol, co wiecej, bardzo im w tym imagu do twarzy...
...ale prosze Cie, nie mow mi, ze HIM nie wyglada jak rockowy zespoł... wieźmy chocby pod uwage takiego Burtona... przeciez on sie tak bardzo stara... nosi kowbojskie kapelusze na przyklad... on to dopiero jest rockman!
;P

