-
Anonim
http://4lomza.pl/index.php?wiad=123...
W piątek pracownicy zieleni miejskiej w Łomży zniszczyli znajdującego się pod ścisłą ochroną grzyba purchawicę olbrzymią. Ten unikatowy grzyb od kilkunastu lat rośnie na działce przy ulicy Mickiewicza. Dotychczas grzyb był bezpieczny, bo chronił go właściciel działki, teraz jednak władze miasta przez jego stanowisko wytyczyły ulicę. Pracownik, który zniszczył grzyba karczował drzewa i krzaki, które na drodze ulicy Pana Tadeusza stanęły.
Właściciel działki dokumentujący zniszczenie purchawicy olbrzymiej
Właściciel działki dokumentujący zniszczenie purchawicy olbrzymiej
Ten grzyb się uchował. Po proteście właściciela pracownicy Zieleni Miejskiej przerwali prace zaledwie kilkadziesiąt centymetrów dalej.
Ten grzyb się uchował. Po proteście właściciela pracownicy Zieleni Miejskiej przerwali prace zaledwie kilkadziesiąt centymetrów dalej.
Tak wyglądała purchawica olbrzymia w ubiegłym roku. fot. archiwum
Tak wyglądała purchawica olbrzymia w ubiegłym roku. fot. archiwum
Purchawki olbrzymie są pod ochroną ścisłą. Obowiązuje całkowity zakaz ich zrywania, niszczenia i uszkadzania, niszczenia ich siedlisk i ostoi, a także oferowania do sprzedaży i wywożenia poza granicę Polski zarówno grzybów żywych jak i martwych, a nawet ich części.
[...] -
Anonim
No tak, grzybek ważniejszy od drogi. Niedługo nie będzie można ulic tworzyć, bo trzeba by było trawę niszczyć. Jeszcze nie daj Boże drogowcy zabiliby jakąś dżdżownicę i śiat mógłby się zwalić! Nie rozumiem takich śmiesznych problemów. Niech przyjedzie po tę Purchawicę, czy jak to tam się zwie, koparka i niech grzyba sobie do lasu przeniosą. Chociaż zapewne z wielu tu obecnych geniuszy optowało będzie za tym, ażeby zmienić plany budowy drogi dla jednego grzybka. A później się dziwią ludzi, co tak mało dróg się w Polsce buduje co roku, jak ekolodzy wszystko blokują. Dziwię się, że jeszcze nie zatrzymujecie budowy Stadionu Narodowego... będzie trzeba pewnie kilka drzew wyciąć, trawkę zniszczyć... tolerujecie taką demolkę przyrody, środowiska naturalnego?! -
Anonim
A widzisz. Najlepsze jest to, że to środek miasta w kwadracie między ulicami. Planowana droga wcale nie ułatwi przejechania przez ten teren, ma być dojazdem do działek wewnątrz obszaru.
Najlepsze jest to że tych działek jeszcze nie ma! Jak?
Po prostu - cały kwartał był własnością prywatnych osób. Paski ziemi od jednej ulicy do drugiej, ew. do połowy szerokości. Wszystkie działki miały dostep do drogi.
Architekt miejski wpadł na pomysł (sam - bez inicjatywy właścicieli), że scali ich działki, wytyczy drogi do środka i działki przy nich, a właściciele będą je sprzedawać. Połowa nie zgodzila się na scalanie, to byli zastraszani ekonomicznie, że jak wejdzie kataster to będą płacili olbrzymie podatki, że będą karani (za co??!!!) i część się zgodziła, ale pozostało kilku niepokornych, którzy nie zgadzali się na podział ich działek - bo niby czemu? Okazało się, że na działce jednego z nich rośnie chroniony grzyb - to też nic nie znaczyło dla rozpędzonych urzędników miejskich. (Przecież fajnie jest kupic tanie działki od wystraszonych/podzielonych właścicieli, a potem na tym zarobić)
Była zielona oaza blisko centrum miasta - ludzie mieli tam ogrody! Ale nie!! Wszędzie musi być beton, szkło, postep, postęp, postęp. Ja już nie wiem - albo ludzie są opętani, szaleni, albo to ze mną jest coś nie tak! -
-
Anonim
Ogródki działkowe w centrum miasta to nonsens i tragedia. Wiem, bo mieszkam nieopodal Centrum Warszawy i koło mnie znajduje się kilkadziesiąt szpetnych rozlatujących się bud, do okoła rosną przesiąknięte metalami ciężkimi warzywka i owoce, a wszystko otoczone jest pordzewiałą siatką. To obrzydliwy i szpetny widok; nie pasuje to ABSOLUTNIE do takiego miasta jak Warszawa. Ogródki w miastach trzeba polikwidować bąźprzenieść je daleko na obrzeża. W centrum mogą być co najwyżej parki i skwery. -
Anonim
>-=(DðÐ)=> napisał
>Ogródki działkowe w centrum miasta to nonsens i tragedia.
>Wiem, bo mieszkam nieopodal Centrum Warszawy i koło mnie
>znajduje się kilkadziesiąt szpetnych rozlatujących się
>bud, do okoła rosną przesiąknięte metalami ciężkimi
>warzywka i owoce, a wszystko otoczone jest pordzewiałą
>siatką. To obrzydliwy i szpetny widok; nie pasuje to
>ABSOLUTNIE do takiego miasta jak Warszawa. Ogródki w
>miastach trzeba polikwidować bąźprzenieść je daleko na
>obrzeża. W centrum mogą być co najwyżej parki i skwery.
i tu znów sie mylisz... :)
to stare działki wytyczone jeszcze przed wojną albo tuż po.... przy ulicy ludzie mają domy, lub kamienice a za nimi pas ziemi z sadami, ogródkami.... oaza spokoju... zagospodarowane i zadbane... :)
Uważasz, że administracja ma prawo wpie.... wchodzić z butami w interesu mieszkańców... jeszcze żeby to chociaż mieszkańcy chcieli scalenia, to rozumiem.... ale tak na siłę!!!? Ta droga nie jest wogóle ważna dla życia miasta czy kogokolwiek, a co najwyżej do nabicia kasy koleżkom!!!! I tak jest wszędzie!
Kawałek między Mickiewicza, Legionów i Sikorskiego... (kawałek, który jest ledwie widoczny na Zumi i praktycznie wogóle na maps.google :) )
http://www.zumi.pl/namapie.html?qt=...
http://maps.google.com/maps?f=q&...
-
Anonim
"to stare działki wytyczone jeszcze przed wojną albo tuż po.... przy ulicy ludzie mają domy, lub kamienice a za nimi pas ziemi z sadami, ogródkami.... oaza spokoju... zagospodarowane i zadbane... :)"
Przed wojną polskie miasta były zupełnie inne, czasy się zmieniają i takie 'oazy' mogą sobie być. NA OBRZEŻACH. Miasto powinno zaproponować przeniesienie tych ogródków, działek poza centrum i dać odszkodowanie. Jeżeli tego nie zrobiło, no to oczywiście jest to zaniedbanie administracji i wielki minus dla niej. W śródmieściu takich miejscowości mogą być parki, skwery, ale na miłość Boską, nie jakieś działki prywatne! To miasto, a nie wiocha! Na ogódki jest miesce albo na obrzeżach, albo poza miastem. Gdyby jakiś człowiek zza granicy przyjehał i zobaczył coś takiego jak działki w CENTRUM to chyba padłby ze śmiechu... Nie ma innej opcji, trzeba je przenieść. W zamian za nie proponuję centrum handlowe, obiekt kulturalny, parki, skwery. To się przysłuży WSZYSTKIM mieszkańcom, a nie tylko pojedyńczym, prywatnym właścicielom. Chronione grzyby w środku miasta... farsa. -
Anonim
A ja nie rozumiem.... Dlaczego?!!! Dlaczego ma być tak, a nie tak?!
Ty mówisz, że administracja ma decydować o tym jak ma wyglądać miasto, a ja mówię o tym, że ludzie samodzielnie powinni decydować o tym co się dzieje z ich majątkiem! ...i nikt nie może tego robić za nich, a tym bardziej wbrew im!! -
Anonim
>Kefas (tak wiem...) napisał
>A ja nie rozumiem.... Dlaczego?!!! Dlaczego ma być tak, a
>nie tak?!
>
>Ty mówisz, że administracja ma decydować o tym jak ma
>wyglądać miasto, a ja mówię o tym, że ludzie
>samodzielnie powinni decydować o tym co się dzieje z ich
>majątkiem! ...i nikt nie może tego robić za nich, a tym
>bardziej wbrew im!!
Z tego co wiem to ludzie wybierają władze, która administruje państwem; ] Gdyby każdy człowiek uważał się za jednostkę niezależną i decydującą niezależnie o swoim gospodarstwie to w ogóle nie byłoby dróg, bo zawsze byłby ktoś, kto miałby 'coś' przeciwko.
-
Jerry
jadłem ostatnio purchawicę, całkiem dobra,
z chronionych grzybów lepsze walory smakowe mają jednak smardze i szmaciaki gałęziste. -
Łunio z Międzyla
-
Anonim
Podobne Tematy
|
|
Nic dodać nic ująć. Organizacja pozarządowa zajmująca się ochroną środowiska. http://www.greenpea...

