-
Anonim
Witam,
zauważyłam ostatnio, że bardzo mało jest dokumentów, reportaży na temat koni wywożonych na rzeź. Dlaczego ludzie boją się podejmować ten temat? Dlaczego większość chce pomóc...a jakoś im to nie wychodzi. Zbierają się, szukają kogoś kto z nim by wspierał jakąś akcje. Dlaczego sami z siebie nie postaramy się zorganizować jakąś kampanie i przezwyciężyć to cierpienie.
wypowiadajcie się -
.:Aga:.
-
Anonim
ale co to za podejście? oczywiście długa droga do przezwyciężenia.ale właśnie dlatego trzeba próbować... trzeba pokazać, że my ludzie widzimy to i chcemy i musimy jakoś reagować! jeden koń, dwa , trzy.... czy ich życie nie jest ważne? czy nie może byc chociaż o kilka końskich łez mniej? -
.:Aga:.
Widzę że ambitna jesteś. Dobrze, chwali Ci się, chwali. Ale to nie jest tak ot już. To nie jest takie proste jak się wydaje. Jeżeli bardzo chcesz pomagać idź na wolontariat albo do stajni, które sobie nie radzą (np Trybułowo) albo do fundacji. Wydaje mi się że lepiej mieć kilka fundacji działających bardzo dobrze i NAPRAWDę niosących pomoc, aniżeli mieć ich bardzo wiele lecz o niewielkich predyspozycjach. Ale to tylko moje zdanie. -
-
Anonim
dzięki za to dobre słowo na początku... no ok dobrze jest mieć kilka fundacji prężnie działających,ale można je wspierać poprzez nasze małe kampanie... -
napewnosiedomysli
Według mnie zdecydowanie trzeba coś z tym zrobić. I nie kto inny jak właśnie my, miłośnicy koni powinniśmy się tym zająć.

