Freestyle [1218]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • Anonim

    >Bośniak napisał
    >>odnosnie wznowienia dyskusji na temat flow i punchline'ow
    >to
    >>upraszczanie fristajlu do tych dwoch kwestii pokazuje jak
    >>mala jest wiedza polskich fristajlowcow(nie mam tu na
    >mysli
    >>Ostrego) na temat zakresu umiejetnosci i czynnikow jakie
    >sa
    >>potrzebne do dobrego fristajlowania, wygrywania bitew itd.
    >
    >a proppos wygrywania bitew, moim zdaniem w polsce jest
    >tendencja wyższości punchlinea nad flow jako wytycznych
    >przy sędziowaniu jak i w opinii publiki. Niestety owe
    >uproszczenie o którym napisał muflon istnieje nie ze
    >względu na brak wiedzy freestylowców, lecz ze względu na
    >faktyczne podziały wśród mc`s na tych co tylko potrafią
    >składać punche i na tych co potrafią wszystko inne prócz
    >tego. pzdr

    tak naprawde to wszystko nie lezy po stronie samych fristajlowcow tylko konflikt punch-flow zostal zrodzony przez osoby postronne tj. ludzi nie fristajlujacych, ale w pewnym stopniu ksztaltujacych w Polsce powszechna opinie o fristajlu. swego rodzaju nagonka publiki, ktorzy po prostu chca konfliktu i kazda okazja czy kwestia sporna jest dla nich odpowiednia zeby takowy rozpoczac. wiem ze na taki konflikt najmniejsze cisnienie maja osoby zainteresowane tj. fristajlowcy, a to chyba dobrze.
  • Murzyn

    Wydaję mi się, że na bitwach problem z flow jest taki ze jeżeli mamy na scenie dwóch MC's którzy zajebiście jada ze swoim flo to trudno jury ocenić czyje flo jest lepsze, więc oceniają po punchach, albo reakcji publiki (która w 90% ocenia tylko punche), albo po jeszcze innych znanym tylku jury kwestaich.
    Jeżeli natomiast staje na scenie 2 MC's jeden z flo drugi z zajebistymi punchami to tez trudno ocenić kto jest lepszy. Bo ten pierwszy miał słabe riposty.
    Podkreślam, że nigdy nie byłem w jury:) tak mi sie tylko wydaje po czym sędziowie oceniają free.

    Ja osobiście na bitwach uwielbiam technikę (Tetris 2004 temat: gra półsłowek- mistrzostwo!) i umiejętność podbicia publiki i ośmieszenia, niekoniecznie zmieszania z błotem przeciwnika
  • Muflon

    >Niestety owe uproszczenie o którym napisał muflon istnieje nie ze
    >względu na brak wiedzy freestylowców, lecz ze względu na
    >faktyczne podziały wśród mc`s na tych co tylko potrafią
    >składać punche i na tych co potrafią wszystko inne prócz
    >tego. pzdr

    bede sie jednak trzymal mojej wersji...
    a podzial na tych 'co potrafia TYLKO rzucac punche' i na tych co 'potrafia WSZYSTKO POZA rzucaniem punchy' to chyba lekko tendencyjne przedstawienie sprawy. W istocie malo znam mc's, ktorzy potrafia TYLKO rzucac punche czy tez takich ktorzy potrafia wszystko poza rzucaniem punchy(o ile w ogole takich znam...).

    >Jakbyś mógł zatem powiększyć moją wiedzę ziomek, bo jak >wiadomo trzeba się rozwijać.

    pewne rzeczy sa trudne do wyrazenia na zasadzie prostych kategorii typu 'flow' i 'punchline', zeby kazdy mogl wybrac swoja strone sporu i popsioczyc na druga. Generalnie chodzi o to, ze mc's i gronowi czy forumowi analitycy zapominaja ze to wszystko jest DLA LUDZI. Ze mc ma umiec dotrzec do publiki i to jest sedno. Srodki sa rozne. Ogolnie rozumiana charyzma i scenicznosc, umiejetnosc sprzedania punchline'u, pewien rodzaj empatii, ktory pomaga ci wyczuc nastroj/nastawienie/oczekiwani a/wiedze/gust ludzi do ktorych rymujesz, drapieznosc(jakokolwiek smiesznie by to nie brzmialo:) ) itd itp. Nie wspominajac juz tak obiektywnych kategoriach jak technika czy emisja glosu. Tych malych elementow jest mnostwo, ale wszystkie skladaja sie na bardzo prosta kategorie rozumienia istoty zjawiska jakim jest fristajl - niezaleznie czy bitewny czy jamowy.
    Jezeli np. mlody utalentowany mc gdzies na jakims forum pisze, ze 'muflon to nie jest fristajlowiec tylko kabareciarz', a nastepnie tlumaczy to argumentem: 'ej no nie mow ze twoje ruchy scenicnze nie dają ci +5 do hałąsu', to znaczy ze tej istoty zjawiska nie rozumie.
  • Albi...!

    No jak dla mnie w sumie na tym polega bitwa żeby wywołać reakcje publiki rzucając puncha no ale sam punch nie wystarczy więc dlatego się gestykuluje skacze po scenie itd itp. (np TheSaurus jak nawija to też skacze krzyczy itp więc nie jest freestylowcem tylko kabareciarzem;])

    A co do pancze/flow no to niestety ale bitwy są dla publiki a ona wiadomo najbardziej reaguje na pancze, więc logiczne jest to że ci co mają lepsze pancze częściej wygrywają bitwy, no bo na tym to polega. No a znawcy forumowi jarają się tym i przez to przestają szanować tych MC którzy mają gorsze pancze a lepsze flow no i przez to jest ten "konflikt", ale jak dla mnie to normalne że ci co mają lepsze flow będą się lepiej spisywać na Jemach itd a ci z lepszymi panczami na bitwach, tak samo jak np Iverson jest lepszy 1na1 a Nash lepiej podaje.. obaj są zajebiści ale nie można łatwo powiedzieć kto jest lepszym zawodnikiem; ]
  • Tymi

    >O.S.T.R napisał
    >"Chodzi o to, że w pewnym momencie ludzie
    >zrozumieją, że dobry DJ to ten, co robi scratche i cuty. A
    >dobry freestyle'owiec to ten łączący punche i flow."

    Myśle, że wszyscy dawno zrozumieli tylko teraz takich znajdź. z mega flow i mega punchami.

  • Bośniak

    >Muflon napisał
    >bede sie jednak trzymal mojej wersji...
    >a podzial na tych 'co potrafia TYLKO rzucac punche' i na
    >tych co 'potrafia WSZYSTKO POZA rzucaniem punchy' to chyba
    >lekko tendencyjne przedstawienie sprawy. W istocie malo znam
    >mc's, ktorzy potrafia TYLKO rzucac punche czy tez takich
    >ktorzy potrafia wszystko poza rzucaniem punchy(o ile w ogole
    >takich znam...).

    fakt, jeśli jakiś typowo punchowy freestylowiec jedzie enty raz punchlinea, to przy milionowym razie wreszcie uda mu się trafić w bit, więc gdy taki freestylowiec WRESZCIE zaakcentuje wers na werblu to można powiedzieć że potrafi coś więcej, niż TYLKO rzucać punche. Także zwracam honor.
  • Anonim

    sa kozaccy freestylowcy niewypadajacy z bitu, a jednoczesnie nie trafiajacy w werbel, ha
    I CO TY NA TO
  • Blant

    Muflon napisał:
    >Ogolnie rozumiana charyzma i scenicznosc, umiejetnosc sprzedania punchline'u, pewien rodzaj empatii, ktory pomaga ci wyczuc nastroj/nastawienie/oczekiwani a/wiedze/gust ludzi do ktorych rymujesz, drapieznosc(jakokolwiek smiesznie by to nie brzmialo:) ) itd itp. Nie wspominajac juz tak obiektywnych kategoriach jak technika czy emisja glosu. Tych malych elementow jest mnostwo, ale wszystkie skladaja sie na bardzo prosta kategorie rozumienia istoty zjawiska jakim jest fristajl - niezaleznie czy bitewny czy jamowy.

    Jasne, rzeczy o których napisałeś są w sumie oczywiste (przynajmniej dla mnie) jeżeli chodzi o freestyle bitewny. Ogólnie moja poprzednia "wypowiedź" była trochę ironiczna, byłem ciekaw jak dalej rozwiniesz temat "braku wiedzy polskich fristajlowców" (nie zebym wziął coś do siebie; ]).
    Napisałeś "wygrywania bitew, dobrego fristajlowania itd." a moim zdaniem powinieneś to jednak rozgraniczyć, bo dobry fristajlowiec niekoniecznie jest w stanie wygrać bitwe, jeżeli nie nastawi się, że będzie jechał tak żeby innym się podobało. Jasne, wszystko jest dla ludzi, jednak wydaje mi się, iż na jamach ludzie bardziej doceniają inne elementy prócz panczy, bo się na tym znają. Na bitwach z kolei coś takiego nie musi mieć miejsca, a dużo dają np. ruchy sceniczne o których wspomniałeś.
    Generalnie, moim zdaniem na dobry freestyle składa się to wszystko co napisałeś, jednakże zawsze na bitwach ludzie będą bardziej doceniać pewne z wymienionych elementów (nazwijcie sobie to panczlajnami), które na jamach są mało istotne, bo, jakby to nie brzmiało, na bitwach rymuje się pod publikę (i wcale nie w pejoratywnym tego słowa znaczeniu). Ken aj get a łitnes ?
  • Muflon

    >Bośniak napisał
    >fakt, jeśli jakiś typowo punchowy freestylowiec jedzie
    >enty raz punchlinea, to przy milionowym razie wreszcie uda
    >mu się trafić w bit, więc gdy taki freestylowiec WRESZCIE
    >zaakcentuje wers na werblu to można powiedzieć że potrafi
    >coś więcej, niż TYLKO rzucać punche. Także zwracam
    >honor.

    no, dokladnie tak jak piszesz...
    a honoru mi nigdy nie zabrales, wiec nie musisz zwracac:)

    >Blant napisał
    >Jasne, rzeczy o których napisałeś są w sumie oczywiste
    >(przynajmniej dla mnie) jeżeli chodzi o freestyle bitewny.
    >Ogólnie moja poprzednia "wypowiedź" była trochę
    >ironiczna, byłem ciekaw jak dalej rozwiniesz temat "braku
    >wiedzy polskich fristajlowców" (nie zebym wziął coś do
    >siebie; ]).

    musze uwazac - ten temat az kipi od ironii :)
    rzeczy o ktorych napisalem sa oczywiste, ale jednak sa pomijane i dyskusja caly czas toczy sie do okola dwoch elementow, z zupelnym pominieciem innych. Z tej dyskusji wynika, ze jezeli ktos ma dobre punchline'y i slabe flow(lub odwrotnie) to ma 50% dobrego fristajlowca. A to gowno prawda bo moze miec i 70,576% i 20,364% czy jak tam to sobie przelozycie na liczby...

    >Napisałeś "wygrywania bitew, dobrego fristajlowania itd."
    >a moim zdaniem powinieneś to jednak rozgraniczyć, bo dobry
    >fristajlowiec niekoniecznie jest w stanie wygrać bitwe,
    >jeżeli nie nastawi się, że będzie jechał tak żeby
    >innym się podobało.

    ale ja przeciez uzylem przecinka...to chyba wystarczajace rozgraniczenie. Chyba jestes przewrazliwiony jezeli potrzebujesz zebym specjalnie zaznaczal tak oczywista rzecz jak to, ze nie trzeba wygrywac bitew zeby byc dobrym fristajlowcem.
    aa, no i na jamach tez 'jedzie sie tak zeby innym sie podobalo' :)

    W ogole wydaje mi sie z calego twojego dalszego wywodu plynie podprogowa tresc, ze fristajl jamowy jest bardziej wartosciowy i wymaga wiekszych umiejetnosci. A to kolejna dyskusja, ktora nie ma sensu,... Na pewno nieprawda jest, ze fristajl bitewny jest bardziej pod publike niz jamowy. Na bitwie rymujesz takze do przeciwnika i to na nim masz sie skupic, na jamie twoim jedynym i bezposrednim odbiorca jest wlasnie publicznosc. Obie te kwestie wymagaja troche innego przestawienia akcentow, ale faktem jest ze najlepsi bitewni mc's sa tez na ogol dobrzy na jamowych akcjach(np.Duze Pe, Tetris...), bo po prostu fristajl niezaleznie od swojej odmiany, okolicznosci itd. polega na tym zeby umiec dotrzec do ludzi.

    *aha, tam gdzies napisales, ze na jamach ludzie sie lepiej znaja na fristajlu/muzyce. Rozumiem, ze przez jamy masz na mysli spendy muzyczne gdzie muzycy graja dla siebie itd. Ja tutaj pojecie 'fristajlu jamowego' traktuje szerzej - czyli jakikolwiek fristajl niebitewny typu koncertowy, na imprezie w roli 'wodzireja' itd. To tak tylko zeby nie bylo nieporozumien semantycznych.
  • eMATeI

    Wlasnie, kwestia co jest lepsze/gorsze. Jak dla mnie free bitewny i jamowy to troche cos jak, nie wiem, łyzwiarstwo szybkie i figurowe. Niby to samo, ale co innego a wartosciowac porownujac ciezko bo nacisk stawia sie na inne elementy i inne umiejętności odgrywają rolę (choc w lyzwiarstwie rzadziej sie zdarza zeby ktos sprawdzal sie w obu dziedzinach wiec porownanie na wyrost ale niech bedzie :P). Reszta jest już kwestią gustu :)
  • Klasiik

    Pierwsza dyskusje związana z tematem grona od dawna ; ]
  • kuba

    jeżeli akceptujemy zasady gry w hokeja to koncentrujemy się na strzelaniu bramek, a jak jeździmy figurowo to napierdalamy piruety. do obu tych rzeczy trzeba zajebiście jeździć na łyżwach i to jest podobna zależność, jak z fristajlowaniem na bitwach/ jamach - z tą różnicą, że w naturze polskiego odbiorcy fristajlu leży to, że łatwiej wyłapuje i docenia bramki (bo tu chodzi o merytorykę/rozumienie słowa), a ciężej mu idzie z piruetami (bo tutaj trzeba mieć jakiś zmysł muzyczny, czuć rytm, mieć świadomość jakiejś formy). fristajlu w polsce nie oglądają tylko rapowe głowy, ale też ludzie zupełnie z rapem nie związani - dla nich forma, którą operujemy nie ma większego znaczenia, natomiast mają znaczenie treść/humor/punchliny - czyli elementy, które łatwiej jest zinterpretować, wyłapać i poza znajomością języka jako odbiorca nie trzeba mieć żadnych innych umiejętności.

    oczywiście do punchy i flow dochodzi mnóstwo innych elementów, ale już nam się utarł taki podział że ci co nie potrafią składać sensownych tekstów, mówią że to pierdolą bo oni mają 'flow' (co w większości przypadków jest mocno naciągane). nie zauważyłem podobnej tendencji, jeśli chodzi o punchowców, bo jednak umiejętność składania puncha jest dużo łatwiej zweryfikować niż fakt posiadania 'flow', które dla 70% odbiorców jest nadal terminem abstrakcyjnym, zawieszonym gdzieś pomiędzy rytmiką/emisją głosu/podśpiewywaniem.

    poza tym jeśli już chodzi o bitwy to wiadomo że każdy mc powinien dążyć do osiągnięcia optymalnej równowagi pomiędzy treścią a formą pozwalającej dotrzeć mu do ludzi. nie ma co kręcić nosem że 'ja mam flow a punche są złe' bo co to za kretynizm, żeby startujący w bitwie mc utrzymujący że ma flow, hejtował typów którzy go miażdżą inteligencją i błyskotliwością. nie wiesz co mówić to się nie odzywaj, a jak masz już co mówić to dopiero pomyśl w jakiej formie chcesz to przekazać. ale to polska - absurdy uważane są za awangardę, więc nie ma co się dziwić.

    inna rzecz, że też trochę rozumiem mc's, którzy narzekają, że większy nacisk jest teraz kładziony na treść, a forma jest ograniczona do minimum, ale to nie powód do takich uogólnień, czy podziałów jak punche vs. flow. dla jednych freestyle wypływa z rapu, melanżu, cypherów i jest to naturalne - inni zaczęli fristajlować nie mając wcześniej żadnej styczności z tworzeniem rapu i rapem jako środkiem/formą wyrazu, więc siłą rzeczy fristajl jest dla nich głównie merytoryką.

    ja z tego tytułu nie mam żadnych kompleksów, więc jeśli startuję w bitwie, to liczę się z faktem, że spotkam świeżych mc's z tej drugiej grupy na swojej drodze, ale jeżeli faktycznie prezentuję dobry poziom, to chyba nie ma się czym martwić? czy może lepiej powiedzieć "o nie, z nimi to ja się nie bawię, bo mi się nie podoba co oni robią"... chyba żeby tak twierdzić wypadałoby najpierw udowodnić słuszność swoich poglądów na scenie, bo jeśli faktycznie jesteś tym, za kogo się uważasz, to taki świeżak, co nie umie wejść w bit, duka i sylabizuje, chyba nie jest jakimś wielkim wyzwaniem?:)

    1. musisz mieć, co powiedzieć (merytoryka)
    2. ubierasz to w formę (styl/flow/sceniczność itd.)
    3. prezentujesz to.

    Jeżeli nie spełniasz 1. punktu, to w ogóle nie ma sensu się bawić we fristajl bitewny, który siłą rzeczy oparty jest głównie na merytoryce (patrz: akapit 1).

    Natomiast takie bośniakowe gadanie wygląda, jakby łyżwiarka figurowa wbiła na mecz hokeja, pultała się pod nogami i płakała, że hokeiści nie robią piruetów, tylko twardo rywalizują. chyba ktoś tu nie grał w nhl'a:)
  • Czy szejść

    noi znow sie zaczelo :D
  • Mesto

    >Flint napisał

    można się pod tym podpisać rękami i nogami, ale nie skończą się podziały flow vs pancze, dopóki większość nie zrozumie, że tego wcale nie trzeba rozgraniczać, a wręcz samo flow uważam, za pewne minimum, o wiele lepiej mi się słucha łakowego flow bez panczy, niż na odwrót, kiedy ktoś się śpieszy, bo mu się "tak to strzelę" nie mieści w wersie... punchlines bez flow mają dla mnie mniejszą wartość OT Co; ]
  • Czy szejść

    no tu sie Mesto nie zgodze, bo akurat zabawa szybkoscia nie swiadczy bron Boze o tym, ze nie ma sie flow...

    pomijajac juz cala dawke jadu przekazana w tym watku zastanawiam sie hipotetycznie, czy mozliwy bylby raper, ktory miazdzylby bitwy sensu stricte bez jakies poteznej merytoryki, a za pomoca roznych sztuczek wlasnie przez przyspieszanie, zabawe akcentem, modulacja itp. Niby w USA taki Adeem samym flow wygral dwa Scribble Jams. Co o tym sadzicie?
  • Anonim

    Cała dyskusja jest niemądra.
    Każdy ma swój sposób żeby zbratać ze sobą publikę.
    Ostatnie bitwy pokazały co się ludziom bardziej podoba więc po co ta dyskusja?
  • Mesto

    no grunt to wyczucie rytmu, ale MUSISZ się ze mna zgodzić; ], bo nie miałem na myśli celowych przyśpieszeń tylko nie umiejętne rapowanie wypełniaczami, bo raczej osoba, której 1 wers ogranicza się do strzelania, rozkminiania, spoko, sprawdź itp. bardziej zastanawia który wypełniacz będzie się rymował z punchem z 2 wersu niż nad zabawami formą... a to jest puste i ZŁE!!! bo to taki slam z dodatkiem bitu, a nie wiem jak dla was ale ja wolę posłuchać/ponawijać coś sensownego a nie złote myśli lub inne aforyzmy z pizdy; ]
  • Blant

    >ale ja przeciez uzylem przecinka...to chyba wystarczajace rozgraniczenie. Chyba jestes przewrazliwiony jezeli potrzebujesz zebym specjalnie zaznaczal tak oczywista rzecz jak to, ze nie trzeba wygrywac bitew zeby byc dobrym fristajlowcem.
    aa, no i na jamach tez 'jedzie sie tak zeby innym sie podobalo' :)

    E, przewrażliwiony, po prostu źle cie zrozumiałem co wynika z formy w jakiej dyskutujemy, bez zadnej wczuwki ziomek.

    >W ogole wydaje mi sie z calego twojego dalszego wywodu plynie podprogowa tresc, ze fristajl jamowy jest bardziej wartosciowy i wymaga wiekszych umiejetnosci.

    Dobrze zatem że jesteś raperem a nie psychoanalitykiem; ] nie przyznaje wyższości żadnej z form, po prostu mówię, że kładzie się w nich nacisk na inne rzeczy i inne ludzie bardziej doceniają, dobrze to ujął Flint w pierwszym akapicie. Owszem, ja bardziej lubię freestyle jamowy (i mniej wiecej mowie tu o takich jamach jakich napisałeś), ale biorę też udział w bitwach, bo uważam, że a) to zajebista zabawa b) jęczenie, że tam liczą się tylko panczlajny czy w ogole liczy się tylko cokolwiek jest dla pizdeczek - jak uważasz, że jesteś mc na poziomie to dasz rade to pokazać/udowodnić wszędzie.

    Ja kończę moje wywody, a wszystkim tym którzy chcą się wczuwać polecam odpalić blanta nucąc refren kawałka Fu-Dystans. Pozdro
  • nekk

    >Dwie cyfry. napisał
    >pomijajac juz cala dawke jadu przekazana w tym watku
    >zastanawiam sie hipotetycznie, czy mozliwy bylby raper,
    >ktory miazdzylby bitwy sensu stricte bez jakies poteznej
    >merytoryki, a za pomoca roznych sztuczek wlasnie przez
    >przyspieszanie, zabawe akcentem, modulacja itp. Niby w USA
    >taki Adeem samym flow wygral dwa Scribble Jams. Co o tym
    >sadzicie?

    Do jego zwyciestwa w 98 roku sie nie przyczepie, bo nie wnikalem i domyslam sie ze wtedy byly troche czasy, pod wzgledem upodoban jury, publiki etc.

    Ale jego zwyciestwa w 2001 roku z Sage Francisem, nie bardzo kumam, Adeem go nie zmiazdzyl flow, zreszta SF tego dnia "odtwarzal" flow prawie kazdego mc z jakim sa nagrania na YT [moze procz Brothera Ali], no i najwazniejsze Adeemowi, czesto sie nie rymowaly slowa, juz nie wymagam nawet standardu zza oceanu, zeby byly podwojne, ale jednak podstawa fristajlu sa rymy. Dlatego uwazam, ze Adeem w 2001 roku mial po prostu sporo szczescia.

    W Polsce bez rymow, by sie nie obeszlo, to przede wszystkim, samym flow... bez panczy, bez delivery, bez charyzmy...to bylo by to przede wszystkim nudne.
  • Klasiik

    Byście jakieś prawdziwe walki obejrzeli

    http://www.streetfighting-core.com/...