-
rez
Alez ja nie twierdzę że Kanadyjczycy zrobili dobrze.
Jednak dziwie się ze ten człowiek tak się zachowywał:
1)Siedział w jakimś pomieszczeniu 10 godzin
2)Nie próbował nawet na migi nikogo poprosić o pomoc
3)Nie próbował nawet spokojnie stamtąd wyjść
4)Jakoś tam wszedł - to czemu nie mógł wyjść tą drogą którą się tam dostał...?
Jest sporo pytań,ale nic nie usprawiedliwia działań "kanadyjskiej konnej". -
Anonim
-
Wu Pe
Widze mateusz ze humor ci sie wyostrza. Niedlugo bedziesz ostry jak brzytwa :D -
Anonim
Czlowiek nie znał języka, przez te 10 h musiał przeżywać koszmar.
Ja znalazłem się pod pewnymi względami podobnej sytuacji, jednak znam język angielski na tyle aby się dogadać, ale też było dużo strachu, więc wyobrażam sobie co on musiał przeżywać,
Gdyby sytuacja była odwrotna i to Kanadyjczyk zginąłby w takich samych okolicznościach w Polsce to wybuchła prawdziwa wojna, atak to cichosza. -
-
M
>sięgnąć po dwuznaczność napisał
>Gdyby sytuacja była odwrotna i to Kanadyjczyk zginąłby w
>takich samych okolicznościach w Polsce to wybuchła
>prawdziwa wojna, atak to cichosza.
Nie dziwie się...
Trudno, żeby nikt na lotnisku w Polsce nie znał angielskiego...

