-
Anonim
Powaznie trzeba traktować kryzys, który rzeczywiście w jest, ale poza granicami Polski. W Polsce go nie ma. Jeszcze. I miejmy nadzieje że długo albo wcale nie będzie.
-
● Sam ●
Gwoli ścisłości,pozwolę sobie powtórzyć:
nie w takiej skali,ale kryzys już w Polsce występuję. Jak nie wierzysz postaraj się zainteresować obecnym stanem finansów w Polsce. Te dane naprawdę nie gryzą:) -
Anonim
Zainteresowałem się. A jakże, dlatego piszę. Z ostatnich informacji, Warszawa twierdzi, że bedzie mniej kasy na przyszły rok w związku z kryzysem na swiecie. Ale dalej to nie jest kryzys w Polsce a jedynie pogorszenie koniunktury. Kryzys to czas bakructw, upadłości, bezrobocia i biedy. Tego nadal nie ma. I oby nie było. -
● Sam ●
No ok,możemy się teraz spierać o definicję słowa "kryzys" i przyznaje w znaczeniu tego słowa,które Ty uznajesz to owszem takiego kryzysu ni ma.
Co jest realnym problemem w Polsce teraz,to już napisałem parę postów wyżej i teraz oczywiście możemy się spierać czy taką sytuację nazwać kryzysem,czy może chwilową czkawką. Ja nazywam to kryzysem podkreślając jego skalę,ale nadal sądząc iż jest to kryzys,ponieważ dla mnie by nazwać coś "kryzysem" nie trzeba czekać na głodujące sieroty umierające na chodnikach.
Proste -
-
Anonim
proste
Zatem w ramach eksperymentu sprawdźmy, jak radzą sobie panstwa wchodzące do strefy euro. Czy lepiej czy gorzej od nas.
Jeśli lepiej, to mamy odpowiedź czy warto wchodzić do niej, czy nie. Pamiętając również, że małym druczkiem było w referendum akcesyjnym napisane:
"...i do euro strefy na zasadach nie gorszych niz UK i Irlandia zgadzamy sie wejść..."
a jeśli gorzej, to musimy sie zastanowić, kiedy UK wchodzi i dlaczego musimy wtedy i my. -
● Sam ●
Temat euro mnie nie kręci i szczerze za bardzo się w tym temacie nie orientuje,aczkolwiek wiem o krajach,którym euro bardzo się nie spodobało i to wcale nie z powodów że tak to nazwę "przywiązania do tradycyjnej waluty". Mówię np.o Portugalii gdzie syt.bardzo się po wprowadzeniu wspólnej waluty pogorszyła.
Swoją drogą,to dla mnie sprawa "przywiązania do tradycyjnej waluty" w kontekście Polski nie istnieje. Walut mieliśmy już tysiące,a pieniądz to tylko pieniądz i nikt za niego krwi nie przelewał,więc że tak powiem złotówka mnie całkowicie nic nie obchodzi. Liczą się dla mnie tylko wymierne korzyści,bądź straty i wydaje się ich właśnie jest więcej.
Denerwuje mnie tylko europaranoja która u nas segreguje sceptyków do grupy "oszołomów" -
Anonim
proszę o Portugalii
http://www.psz.pl/tekst-5341/Jagoda...
Czy tam jakoś znacząco sie pogorszylo, czy tylko obywatele zauważyli jak mało zarabiaja w stosunku do Niemców czy Francuzów (co i nas czeka) to pytanie otwarte, na które prezes Jarosław K. nie raczył skierować swej wszechwiedzacej uwagi. -
Anonim
Tutaj mamy ciekawy artykulik na temat wchodzenia do strefy euro.
http://www.economist.com/world/euro... -
● Sam ●
Łata fak?
Co to za denny artykulik?
W google wpisałeś "portugalia ue" i Ci wyskoczyło?
Dotychczas ten kraj jest najbardziej niezadowolony z nowej waluty i tyle. Twój artykuł jest nie na temat:) -
Anonim
Dobrze, to pokaż dowód na słowa, które piszesz, jakis artykuł, cokolwiek. Samo wyznanie byłego premiera to za mało. -
Anonim
Poza tym co nie na temat. Portugalia weszła do unii w 1999 roku, a wspolna walute przyjęli w 2002. Artykuł pisze o latach 2004-2007. Jak najbardziej na temat. -
Deus ex machina
>krist044 wrote:
> Artykuł pisze o
>latach 2004-2007. Jak najbardziej na temat.
tak. artykuł pisze. -
● Sam ●
Co?
Stary pisz na trzeźwo te posty. Co mają jakieś tam słowa Tuska do niezadowolenia Portugalczyków ze wspólnej waluty???
Artykuł pieprzy nie na temat,bo nie mówimy o korzyściach z bycia w Unijnym Związku najbardziej na Zachód wysuniętego kraju Europy,a o niezadowoleniu jego mieszkańców z monety zwanej euro.
Pajoł? -
Anonim
Widać słabo interesujesz się polityką. Nie Tuska a Jarusia. To jego argument przeciwko euro w Polsce. I nie najbardzie na zachód, bo jest jeszcze Irlandia i Islandia. No i oczywiście to niezadowolenie, o którym tylko mówisz nie podpierając się czymkolwiek. Artykuł jakiś.
Raz dwa ...
-
● Sam ●
Znowu przed pisaniem posta za alkohol się bierzesz. Jaki artykuł? Wszyscy Portugalczycy jednym piórem opisali swoje niezadowolenie? O czym Ty piszesz? Takie rzeczy ustala się w sondażach,lub w referendum. Jako że referendum się nie robi z pytaniem:
"czy zadowolony jesteś z euro",to zapewne możesz się domyśleć,iż mówię o badaniu sondażowym.
Co do pomyłki,to wybacz,ale jesteś z deka w tyle,skoro dalej masz Starszego Kaczora za premiera.
Przypomnę Ci,iż na obecną chwilę pierwszym ministrem,premierem Rzeczpospolitej jest Donald Tusk.
Przykro mi,iż muszę Cię uświadamiać o tym. Czuję się niczym wnuczek chorej babci z "goodbye lenin":) -
Anonim
Nawciągałes sie fety że z uporem maniaka pijaństwo mi wmawiasz? Odłóż to gówno, mówie ci. Spalisz sobie mózg i jak bohater "Wojny Polsko-Ruskiej" skończysz. I przestan bełkotać.
No i podaj chociaz to badanie sondażowe, o którym wciąż piszesz. Tłumoku zafajdany.
Oj, cofam te slowa. Dziś dzień życzliwości.
hehehe
-
● Sam ●
Nie trzeba fety żadnej żeby podejrzewać o lekkie uchybienia kogoś,kto dalej ma Starszego Kaczora za premiera. No chyba że mamy do czynienia z TokFm gdzie Pis nadal jest partią rządzącą,bo tylko o niej się mówi.
Fakty są inne,aczkolwiek ich nieznajomość może owszem być związana z innym problemem niż nadmierne alkoholu spożycie.
Co do meritum,to Ci synu nie będę materiałów podsuwał pod nos. Aczkolwiek by sondaży i opinii Portugalczyków w ich ojczystym języku nie szukać,to poczytaj sobie ekonomiczne wyliczenia strat i zysków jeśli chodzi o wprowadzenie euro w tymże kraju,bo przeż o wiedzę z samych źródeł,czy zwykłych odczuć obywateli,którzy w tym kraju zarabiają i wydają Ciebie wcale nie podejrzewam.
Co do obrażania mnie i nazwania mnie tłumokiem(zwykłym,czy zafajdanym),to nie będę tego tematu rozwijał by Ci zbytniej radości nie przysporzyć.
panie "hehehe" -
Polityczni
-
Anonim

