-
Anonim
Chce tylko powiedziec, ze kobiety powinne sie wspierac, wspierac zwajemnie w swojej wolnosci i niezaleznosci, a nie tylko rywalizowac i porownywac sie ktora piekniejsza i ktora szczuplejsza. Bardzo mnie boli i martwi to porownywanie, ktorego doswiadczylam w zyciu. Sama zreszta tez porownywalam sie do innych. I mysle, ze jest to trucizna, ktora zatruwa nas wszystkie. Podziwiajmy sie wszystkie na wzajem i wspierajmy, to bedzie dopiero cos. Pomyslcie o ile bylybysmy silniejsze i pewniejsze swojej wartosci i o ile latwiej byloby nam w zyciu i w relacjach z facetami.
Chce wiec poprosic kazda kobiete, zeby w swoim zyciu zwrocila chocby przez chwilke, chocby przez jeden dzien, zeby przestala porownywac i brac udzial w ciaglym konkursie na to ktora ladniejsza, szczuplejsz i madrzejsz, a zorientowala sie na wspieranie innych kobiet!
Prosze pomyslcie o tym! -
Anna
No właśnie, fajnie się poczuć czasem lepszym od innych... jak zdarzyło mi się czytać kiedyś forum dyskusyjne w onecie na temat zdjęć jakiejś aktorki, to po prostu żenada - co druga wypowiedź na temat jaki to ona ma krzywy nos, grube nogi i w ogóle wygląda jak potwór. A reszta to wypowiedzi, że te co się wypowiadają zazdroszczą, że gorzej wyglądają, no i głosy facetów, żeby kobiety się w końcu z kompleksów wyleczyły. I tak w kółko. Co to za sposób na poprawianie sobie humoru!?
Zamiast krytykować innych cieszmy się tym, co sami (czy może raczej same:)) mamy!! Bo to sprawia, że zyskujemy na wartości jako ludzie, jak sądzę:) -
Grono.Net
ja się wciąż uczę nie-porównywać, ponieważ widzę jakie destrukcyjne działanie ma to na moją pewność siebie,
trudną sztuką jest jednak to nieporównywanie się
a propos wspierania się - parę lat temu czytałam artykuł o tym że kobiety maja o wiele silniejszy instynkt rywalizacji, szczególnie między sobą,
i tak sobie teraz o tym myślę i widzę że faktycznie, jak już coś, to o wiele większą grupę wsparcia stanowią dla mnie znajomi płci męskiej.. -
Anonim
apsara :)
co do tego wsparcia ze strony meskiej plci, to dla mnie niestety tez jest podobnie, a zwlaszcza jeden taki meskiej plsci mnie sukcesywnie wspiera...
niemniej przykro mi jest, ze jest jak jest... mysle ze nieporownywanie jest trudne, ja zawsze jak ogladam kolorowe magazyny to patrze jak szczuple sa laski, wiec przestalam ogladac kolorowe magazyny... a jak widze kolorowe reklamy to staram sie patrzec co pod tym sie kryje i co "na" w postaci retuszu... niemniej chcialbym znalesc jakas droge do normalniejszych relacji z kobietami i zeby sama stac sie normalniejsza, a nie skazona ciagla rywalizacja i porownaniami i tym, ze ktos mnie moze tez traktowac tylko powierzchownie i przedmiotowo, ocenijac na pierwszy rzut moj wyglad.. mysle ze problem jest zlozony, niemniej pracuje nad nim, nie porownuje zywych osob, staram sie patrzec na kobiety tak jak patrze na facetow, a zwykle nie patrze faceta na dupy i wyglad.... i don't know -
-
Grono.Net
wiem że we wrocławiu na skłocie odbywają się/ lub odbywały, obecnie się nie orientuję/ zamkniete spotkania kobiet/ zamkniete dla płci przeciwnej/, tak żeby własnie sobie przyjść i z kobietami pogadać o byciu kobietą w świecie współczesnym,
jakoś dla mnie zawsze termin spotkań był wielce niepasujący i niestety nie udało mi się tam trafiać, więc chyba nic bliższego o tym powiedziec nie moge,
ale generalnie bardzo fajny pomysł to jest jesli chodzi o budowanie kobiecych relacji :) -
Grono.Net
Cieszę się, że powstało grono tematyczne o kobiecie i jej pozycji we współczesnym świecie:) I że znalazły się w nim wypowiedzi takich fajnych dziewczyn, jak Wy! No bo moim zdaniem jest teraz jakoś tak, że same sobie psujemy swój obraz w społeczeństwie. A raczej psują go licznie występujące przedstawicielki naszej płci. Im chudsza, im bardziej "spalona" na solarium, im bardziej wydepilowana, im bardziej wymalowana i porozbierana- tym lepsza... Same sobie podwyższamy wciąż idiotyczną poprzeczkę dochodzenia do ideału, a w tej drodze najważniejsze staje się rozeznanie w kosmetykach, modzie i dietach. Jakoś pomijamy rozwój własnej osobowości, budowanie pozytywnej samooceny i zdrowe relacje międzyludzkie... Wcześniej kobiece piersi służyły odżywianiu noworodka, teraz karmią producentów filmowych, a kobieta staje się towarem. Obrzydliwe! Dobrze, że są wyjątki (i jest ich całkiem sporo), z którymi można się wspólnie "powspierać":) -
Lillian
No tak, ale trzeba wziąć poprawkę na to, w jakich czasach przyszło nam żyć... Liczy się ciało, to, jak wyglądasz, jakie ciuchy nosisz, ile masz w portfelu... Płakać się chce, ale ja, kiedy rozglądam się wokół siebie, widzę tylko materialistki (-ów), dla których wygląd to podstawa. Szukam pracy od jakiegoś czasu i niekiedy - co jest bardzo przykre - dyskwalifikuje mnie wzrost (niecałe 160 cm) i to, że nie noszę szpilek i krótkich spódniczek. Nie mam sobie nic do zarzucenia i jedyne, co mnie cieszy, to to, że są jeszcze na świecie mężczyźni, którzy niekoniecznie gustują w wysokich tlenionych blondynkach z opalenizną z solarium, sztucznymi paznokciami, w dziesięciocentymetrowych szpilkach i ultrakrótkich sukienkach. -
Grono.Net
oj tam, wydaje mi sie że te opowieści o mężczyznach lubujących sie w tlenionych blondynkach w solarium to takie miejskie legendy jak pobudki w wannie bez watroby czy coś..
ale co do wyglądu to dzis w 'kobiecej' gazecie trafiłam na fajny artykuł o permarektyczkach, kobietach uzależnionych od diet/ juz abstrahując od faktu że mam 9/10 cech permarektyczki typowej, co mnie lekko przestaszyło/, i w sumie to jest smutny trend - uzależnienia od diet, fanatyzm zdrowego żywienia, kult sportów, ajurweda, tajskie masaże itp. - to wszystko jest bardzo przyjemne i mogłoby dawać prawdziwa przyjemność, ale traktuje sie to bardzo po macoszemu - ma nam dac to to i tamto po przeczytaniu dwóch stron w gazecie i zastosowaniu sie do paru pigułkowych rad..
zadziwiająca umiejętnośc spaczania dobrych rad na zycie -
Anonim
czesc kobietki. tydzen dobiegl konca, wiec mam odrobine czasu poczytac co napisalyscie. niestety - ten watek nie za bardzo mi sie spodobal i musze bardzo zaprotestowac. mam 163, nosze szpilki, robie paznokcie [umiem sama], kocham opalenizne, uwielbiam makijaz, mam ekstrawagancki gust, perfumuje sie coco.... czy to zle o mnie swadczy?
praca - o dziwo, wcale jej nie szukalam, sama mnie dopadla. zadzwonili z biuram posredictwa, gdzie mialam zlozone CV. zlozone tylko dlatego, poniewaz ta wlasnie firma prowadzila na naszej uczelni zajecia przygotowujace nas do poszukiwania pracy, min. pisania cv i listu motywacyjnego, ktore potem zbierala. zeby bylo fajnie - pracuje w biurze i powinnam wygladac jak nalezy i wygladam... ale do pracy jezdze rowerem! przebieram sie, kiedy jestem na miejscu.
odpowiada mi garsonka i szpilki, jak i dres. wszystko ma swoje miejsce. tak samo wszystko to co opisujecie. kazdy wybiera dla siebie sposrod szerokiego spektrum alternatyw. ja, kiedy mam ochte wygladam szalowo na co dzien. jak zwyklysmy mowic "po pelnym servisie". czasami sa takie tygodnie, ze czuje sie zbyt zmeczona chuchaniem na siebie i dmuchaniem, mam gleboko w powazaniu jak wygladam i wkladam najgorszy sweter, najstarsze dzinsy i trampki. nie wiem czy kazdy tak moze - ja moge. jestem daleka od konformizmu i uleganiu trendom. bzdura jest ze trzeba znac diety, mode itd. chyba w towarzystwie skonczonych snobek, raczej zastanowilabym sie wsrod kogo przebywamy. jestem tez zdania ze mozeby lansowac wlasny styl. zawsze tak robilam :) i tego nalezy sie trzymac! -
Anonim
a propos mezczyzn i naszych skrajnych wysilkow wkladanych w wyglad - traktujcie czasem wdziek, sexapil, "laleczkowatosc" jakkolwiek to okreslic jako bron, sposob na osagniecie celu lub wlasnie metode odstraszania - tak naprawde faceci boja sie babek z klasa, pieknych, zadbanych.
ja osobiscie stawiam na piekno, inteligencje i niezaleznosc. w to warto wkladac wysilek. -
Anonim
Mysle, za cala sztuka polega na odroznieniu tego, ze dbamy o siebie i pielegnujemy, od tego kiedy gonimy za dopasowanie sie w pewne kanony wagi, wygladu itd
To ze niektore kobiety sa na diecie i nie przynosi im to uszczerbku na zdrowiu fizycznym ani psychicznym to bardzo fajnie i pozytywnie, niemniej u wiekszosci konczy sie to obsesywno kompulsyno psychosomatycznymi sprawami, deprecha itp:)
I nie chodzi bynajmniej o to zeby o siebie nie dbac, nie jesc zdrowo, czy nie stroic sie i malowac i wsmarowywac w siebie pachnace balsamy. Jak najbardziej, ale trzeba byc uwaznym moim zdaniem. Ja staram sie byc uwazna i staram sie kreslic ta granice pomiedzy normalnoscia a szalenstwem i obsesja, ale uwazam, ze trudno jest to robic, trudno jest byc normalna ludzka istota w swiecie ktory kocha produkty, plastik i retuszowane reklamy z bilbordow. Rowniez smutne jest gdy dziewczyna inwestuje caly swoj czas i energie zyciowa w "dobre opakowanie" , jakby to miala byc jej jedyny sposob na zycie, jedyna warta inwestycja. Takich dziewczyn jest duzo w polsce, wystarczy sie przejsc do pierwszej lepszej dyskoteki, lub po prostu na rynek, wroclawski na przyklad.
Apsara :)
Jesli chodzi o te symptomy jakiejstam-reksji ktore u siebie odkrywasz:) Wiesz jak ja czytam o anoreksji i bulimi i jakistam reksjach i innych skrajnych granicznych nie granicznych i kompulsywnych i nie kompulsywanych zaburzeniach i depresji, to mysle ze znajduje u siebie symptomy tego wszystkiego, a przynajmniej na pewnych etapach zycia znajdowalam i przeraza mnie to z jednej strony. Z drugiej strony podobno kazdy czlowiek przez chwile przejawia typowo "nienormalne " zachowania. Niemniej tez nie jest komplementem byciem dostosowanym i normalnym w tak dziwnym i nienormalnym swiecie w jakim zyjemy. Takze juz nie wiem, co gorsze;)
Nie chce wykorzystywac swojego wygladu, zeby cos osiagnac, w szpilkach nie chodze wogole, bo mozna sie zabic na chodnikach, niemniej posiadam w szafie jakies fikusne desiny szpilki, ktore kupilam dla siebie, moze kiedys gdzies je ubiore. Jednak takie proste chwyty jakie stosuja dziewczyny na prostych facetow, to mnie wrecz bola juz niemal. No bo co to za frajda sprawiac w tak tani sposob, zeby sie jacys prosci, oblesni kolesie slinili i mieli twardo w majtkach, nie mowiac juz o obslizglych komentarzach.
A jesli chodzi o desiny ciuchy, to coz niektore sa fajne, ale niektore to po prostu rzyg, dla prostego przykladu chociazby takie torby i galanteria louis vitoun, albo wiekszosc ciuchow versace. Tez niektore perfumy smierdza, mimo, ze kosztuja bardzo duzo i ich wyprodukowanie to grosze.
A kobet boja sie faceci, ale tez tylko ci z wlasnymi problemami :) Zdrowie ludzie wchodza w zdrowe reakcje, bez strachu, bez uprzedzen, bez oceniania i szufladkowania, rowni sobie jak kazdy czlowiek kazdemu czlowiekowi. -
Grono.Net
"Mysle, za cala sztuka polega na odroznieniu tego, ze dbamy o siebie i pielegnujemy, od tego kiedy gonimy za dopasowanie sie w pewne kanony wagi, wygladu itd."
Popieram mocno i gorąco!!! Nie mam nic przeciwko dbaniu o siebie i wyglądaniu niczym gwiazda filmowa wycięta wprost z katalogu, ale w tym wypadku największą rolę grają intencje a nie skutki. Czy chcę się dopasować do foremki, czy też ową foremkę samej sobie wyznaczam! Ja jestem zwolenniczką drugiego modelu. Jeśli już tak gadamy o własnym wyglądzie, to nie licytujcie się z tym wzrostem, bo i tak Was przebijam;) Mam 155. Chodzę zawsze w butach na koturnie, obcasy posiadam na specjalne okazje, bo na codzień nie czuję się w nich dobrze. Nie posiadam w swojej garderobie spodni- same krótkie spódniczki i czuję się świetnie we własnej skórze:) Co do diet... Heh, nie martw się koleżanko wyżej, ja zapewne również miałabym szczytową ilość objawów tego, co się tak fikuśnie nazywa.
Miło jest, kiedy praca sama przychodzi do nas, acz i tu trzeba umieć skorzystać z okazji. Ja póki co jestem pozytywnie nastawiona i pełna entuzjazmu:)
Czy mężczyźni boją się zadbanych i inteligentnych kobiet?... Ja powiedziałabym raczej- biorąc pod uwagę włsne doświadczenia- że takie kobiety onieśmielają mężczyzn, gdyż nie brakuje im uzasadnionej pewności siebie. Jednak nie o facetach miałyśmy tu gadać lecz o samych sobie. Serdecznie pozdrawiam;) -
Grono.Net
hi, ja tylko w temacie szpilek chciałam bo mnie to bawi strasznie - ja tam lubie i nigdy nie miałam problemu z poruszaniem się w nich ale chodzic i tak nie chodzę - bo przeważnie wszelkie trasy w mieście pokonuję rowerem/ a na nim na szpilkach trudno/ a jak przychodzi zima i przesiadam sie na komunikacje miejska to hm, no po prostu w zimowych warunkach obcasów bym nie zaryzykowała :)
a jak już wychodzę na impreze to też nie wyobrażam sobie bym tańczyc w szpilkach miała,
no i jak nawet czasem ochota mnie na takie buty nachodzi to po prostu nie mam możliwości skorzystania z nich :)
a co do pewności siebie zadbanych kobiet - no nie wiem, z dwa trzy lata temu nie wyobrazałam sobie że moge wyjśc między ludzi nieumalowana, później nastawienie udało mi sie zmienic, a od roku to saute i w okularach wyjście jest dla mnie normalne/ a od czasów wczesnego liceum to tylko szkła kontaktowe wchodziły w gre, troche smieszne mi sie to teraz wydaje :)/. nie żebym sie w ogóle nie malowała itepe, ale po prostu brak nie jest dla mnie problemem, kosmetyki wszelkie staja sie miłym dodatkiem a nie obowiązkiem
a jednoczesnie z wiekiem widze że jestem coraz bardziej pewna siebie i silna, to tak jakbym w coraz mniejszym stopniu potrzebowała wsparcia wyglądu w dobrym mnienaniu o sobie :) -
Anonim
no mialo byc "bez porownywania", a skonczylo sie na tym, ze sie licytujemy ze wzrostem drogie panie i moze nawet nie tylko i moze dzieli nas juz tylko magiczny krok!
I niech to grono bedzie zadedykowane w pelni dla kobiet, wiec moze faktycznie niepotrzebnie sie rozwodzic nad tym co faceci.
A co do licytacji to jeszcze brakuje nam wagi i wymiarow i bedzie komplet, tem magiczny komplet liczb, ktory zamienia kobiety w chodzadze, pograzone w depresji cienie egzystencji.
Pozdrawiam serdecznie! -
Anonim
apsara:)
no mi sie tez wydaje ze z wiekiem nabieram pewnosci i oglady, ale tez duzo mnie to kosztowalo, jako wrazliwa bardzo dziewczyne, przejscie i zrozumienie pewnych schematow i nabranie pewnosci w poruszaniu sie po tym grzaskim gruncie
i tez chodze zdarza mi sie chodzic bez makijarzu, chociaz coraz rzadziej zdarza mi sie nie zmycie makijarzu oprzed snem i nie wklepanie w siebie jakis rozluzniajacych skore kremow :)
i tez nie mam gdzie i jak chodzic w szpilkach
pozdrawiam! -
Grono.Net
Hehehe! Nie no chyba na biusty nie będziemy się biły:) To tam wyżej to tylko takie gadanie sobie a muzom, choć tak się uśmiałam z robienia problemu ze wzrostu, że aż postanowiłam pocieszyć "negatywnie", ale zawsze Drogie Koleżanki:) Co do szpilek- stwierdzam, że są niewygodne, bo przeznaczone wyłącznie na określone i nieliczne okazje. A z tym "zadbaniem" to możemy odpuścić, bo zrobi się groźnie, a ów temat i tak jest wałkowany w każdej kobiecej kolorowance. To może byśmy sobie teraz powiedziały, co sądzimy na temat feminizmu, bo póki co ocieramy się zgrabnie o ten temat, pomijając go mimochodem. -
Anonim