-
Nie przychodź przed izbę nabitą tłuszczami,
nie skomlej w oparcia nabrzmiałych foteli.
Gdy czas wewnątrz zasusz kryształem zapłonie
to nie według zasług rozdadzą gołębie.
Tymczasem masz prezent - zapałki z teflonem
I sens opalony na plaży w Mąbasan
Zapragnij na nowo otworzyć węzonnie
I kakrzycz mi na łeb opatrzność roztoczy.
Lub ramię w me ramię maszeruj!
-
A w Katmandu odkryto skrawek Austro-węgier, jeszcze z takich czasów kiedy było łatwo.
Tam wyskoczyć próbował jakiś prawie człowiek nad przepaścią dzielącą Katmandu od sraki. Później, długo później, jeszcze później długo, leczyć musiał umysł blaszaną kołatką, a i tak to krótko, jeśli przyjąć że to, było właśnie wtedy kiedy było łatwo...
Potem... potem długo spokój przerywany piekłem nie kapiącej z kranu wody
-
Kakido meumuru!
Stoimy tak bez wytrysku na przystanku długo. Kakido meumuru!
-
Anonim
Cokolwiek to znaczy!
Wsiadzmy wiec do tramwaju numer 2. Cokolwiek to znaczy!
;) -
-
Michael22
O Tygonie bezkształtny !
Tyś mi wymiękł opasaną troską.
I wylatam, bo iść w kiść nie wyplata.
Jak co miła nie kosi mym workiem.
Nie i ja tu szczęśliwion będąc.
Bo takich wymoczków barłogiem ponętnych.
Niegdyś pod niedostatkiem, dziś filofując
przyjmuję.
-
Potencjał powrócił do wrót przedistnienia. Krodłodyt z kufajki narzucił ketafil. Ojczyzno, gdzieniegdzie i starań pod ramię. Opuścił potencjał na szalę psich wymion.
-
Antena
Wlazła na butelke kremu do palenia.Poczmychała pod koziorożca gwiezdne marki.Opasana migneła gdzieś w drzewa skorowidzu .
I mlasnęła,
szklanka sie rozpłynęła.....Bluszcz skopniał w gadzinie nieorgitanistopalistomarastycz kalistorembacznej. -
veex
obiegiem czasu zająwszy świadomość maluczkich płyn stubarwnych kądzieli w gnuśności skąpany..
był..
a dobro poważnym ogarnąwszy uśmiechem odskok szeroki prowadził furgałem
omijając świadectwo teraźniejszości hybrydami innych obiektywności się osnuwszy
rzygał..
przelewając przez gorące palce jutrzejszych ewentualności rytuał pokrętny wietrzony kakofonicznym oddechem stwórcy
pachniał..
trącając opryszczkę schowanymi kołdrami dźwięk roztropny zasłonił budulcem smacznym
tożsamością ksztusząc sie gwarantowaną
przymknął oczyska..
zjadł oczywistą możliwość na krzyczącym śniadaniu zapewnień nieokreślonych władców
a papierosów garść zapalił rozsiadłszy swą rozchwianą personę w arcywygodnym siedzisku wiekowego fotela i..
pierdolnął w cały ten jebany swiat!
mnóstwem znaczków otoczywszy
urywane rozlecenia dygoczących zastanowień
gwarną jutrznią nawiedzony znikąd
trwa!
-
Antena
-
Trekatornokl i masmartyzm. Ene dreum Jurne chłopy. Żygi zjadł nachorpszyn worek... synku synku w fiolce stoje!
-
Michael22
Ech... mamił ość,
A się nie przyznał,
że wzorem na nieskończoność
pociągnął za spust.
I tego nie dojrzał
Do wyziewów smutku
Mamże iść siedzieć w otchłani przydarzeń?
Toć to tocim panie preludium pantałyków
I zgroza wysmukłych rurek...
Mimowalnięty środem owładam niewładem.
Warkot tulipanów przyciętych mam zamiast.
A tego podwalił niejeden bukłanek.
Ech... weź się i przyłącz. -
Bellabuda!
Bnajpierh salllalam, ale to nie wyszło i skin opatrzności na rynek drabiną... że gość - przecież przyjaźć i mózg spowił mglica.
przystanek na czekać i jedzie oliwić...
Gdy wtem tutturyku! O skało ty moja - żartowniś twój struktur!
O ja cie! O ja cie!
Nie pewny wciąż czekam i klamka zlękniona
i zimny próg bólu w ramionach oniemiał
skąd przyszłas gwiazdorośl i narość optyka
odechciej mnie z zewnątrz i wewnątrz spokrowiej. Labuda! -
secunda
dwunastowspaniała godzina wybija,
poduszu we zgiełku spowija nim zgnija.
strumnie wszystkie dzienne akcje przerozmienia
w polaktacje i stwarzanie wieistnienia.
po zgodzinie daj duszumnie pokarmiwa,
przeubędzie powiewszyście wieszczęśliwa! -
- Czy jest coś lepszego niż szpandel na hralbie?
- Niech za to zaperzon, że nie ma w nundacie
- Czy jest krztą ważniejsza niż lebiedź w prałciungugugutum?
- Ah gaci bez nienóg – gdzie, ażby ah nie ma!
-
-
secunda
-
propciu kociu, kuks na stronie
słysz knowaniech alex wojna
wierz w kopromis styx i woda
rozcieńczona słona ona. -
Antena
krikiet fikiet mera łaszki
bujda granda zamieć wasz
szarpień zmorą nakopcony
usmiechowsko miło aż :) -
Anonim
kiszka zbyszka ślepo łypie
ni to kino ni patefon
pustka stępa gna przez przestwór
łapie zbyszek za kieliszek.
(uff. debiucik;)) -