Żółto-Biała [69]

Zapisz się
Dodaj kartkę Dodaj bana
Powód wlepienia kartki
Wybierz wątek docelowy z listy lub wpisz jego ID
  • 3 x Mgr:) Jacu :)

    Witam! Wszyskich Pielgrzymkowiczów:)
    Właśnie chciałem się choć troszkę dowiedzieć, czy ta pilegrzymka przyniosła Wam jakieś nowe doświadczenia? Czy coś się zmieniło w Waszym dotychczasowym postepowaniu?
    Jeżeli chodzi o mnie to była dla mnie jedna z trudniejszych pielgrzymek ale może to i dobrze bo dzięki temu zrozumiałem, że pielgrzymka nie jest obozem wedrownym z dodatkami w postaci modlitwy. Trzeba wiedzieć w jakiej inetncji idziemy i jak idziemy, bowiem nasze pielgrzymowanie jest również świadectwem dla mieszkańców, których mijamy po drodze, pielgrzymów którzy nie mogli z Nami w tym roku iść, jak również pielgrzymów Naszej Pielgrzymki a szczególnie Naszej Grupy Żółto-Białej.
    Dlatego Dziękuje Wszystkim za tę wspólne pielgrzymowanie, bo dzięki Wam Udało Mi Się dojść Do Sanktuarium W Częstochowie. co więcej dzięki Wam było bardzo miło...:)

  • kasia k.

    Hej:)
    w tym roku to było dla mnie duchowe szaleństwo:) mam nadzieję, że będzie trwało...
    jakiś czas temu mój kolega kleryk powiedział mi, że najpiękniejsze i najważniejsze wg niego słowa z Pisma Świętego wypowiada Jezus na jeziorze do Apostołów "Odwagi, JA JESTEM"- wtedy nie zupełnie zrozumiałam aż do tego rocznej pielgrzymki
  • Calagan

    Podejscie drugie.

    Ja mam mieszane uczucia. Wzialem udzial i doszedlem - to sa niewatpliwe plusy (jedno i drugie bylo zagrozone). Przekonalem sie tez jednak jak wazna osoba jest przewodnik grupy. To on nadaje jej ksztalt i charakter w czasie pielgrzymki. Zla osoba nawet grupe ze starzem jest wstanie zepsuc.
    Tak Jacku, nasze pielgrzymowanie jest również świadectwem dla mieszkańców, których mijamy po drodze, ale kurcze, oni nawet po lasach najwyrazniej siedza. Tak, pielgrzymka byc moze byla dla niektorych ostatnia deska ratunku przed zboczeniem z wlasciwej drogi lub szansa powrotu na nia, ale dobijanie ich fizycznie i psychicznie bynajmniej nie pomoze im. Przegadywanie pielgrzymki roznymi madrosciami tez nie jest wyjsciem. Dlatego tak wazna rzecza jest wywazenie miedzy dyskusja, spiewem, a modlitwa. Modlitwa nie moze byc dodatkiem do spiewu, ale spiew nie moze byc zagluszony gadaniem. Spiew jest zarowno forma podziekowan, czy prosb skierowanych do Boga, jak i "wzmacniaczem" sil czysto fizycznych w drodze do Czestochowy. Pielgrzymka nie polega na zarznieciu pielgrzymow fizycznie i psychicznie. Tak, ma charakter pokutny, ale skrajnie pokutna wersja idzie w tzw. "flagowcach". Nie ma nic niestosownego w spiewach, nawet jesli czasem niektore piosenki, zwlaszcza na dluzszych etapach, beda "lekko" odbiegac od glownego nurtu. Nie to jest problemem pielgrzymki i jej najwieksza bolaczka.
    Dla mnie osobiscie od strony duchowej tegoroczne pielgrzymowanie bylo zupelnie inne od poprzedniego. Wtedy czulem po pielgrzymce radosc, euforie. Teraz jest inaczej. Wiecej przemyslen, analiz, skupienia i zamyslenia. Bardziej sie zastanawiam nad soba, swoim postepowaniem i zyciem. Dostalem kolejna lekcje pokory. Doszedlem bo chialem i dlatego, ze towarzystwo sprzyjalo tej ciezkiej probie. Acz przemyslenia wlasne nie nastrajaja mnie optymistycznie na przyszlosc.
  • ...

    Korzystając z okazji i ja chciałam podziękować Wam, każdemu z osobna za to wspólne pielgrzymowanie Muszę przyznać, że jestem niesamowicie zaskoczona tą otwartością, z jaką wychodziliście dosłownie do każdego, nie wspominając już o całościowym zgraniu naszej grupy Brawo żółto-biali:D!
    Heh w tym roku jak dla mnie nawet droga nie była taka koszmarnie ciężka, daliśmy radę i dało by się nawet jeszcze więcej gdyby trzeba było...:] nie wiem skąd ta siła...czy może od Was, od Boga albo za sprawą Red Bulla;) a może opcja 3 w 1;] ? W każdym bądź razie rewelacyjna pielgrzymka, pełna i mam nadzieję, soczyście owocna dla każdego...
    Pozdrawiam :)
  • catagena

    Witajcie!
    Ciekawy temat założyłeś Jacku!

    Moje wrażenia są bardzo odmienne ze względu na służbę jaką pełniłam w tym roku (kwatermistrz). Powiem Wam szczerze, że bardzo doceniam to,że w ten sposób mogłam się włączyć w pielgrzymowanie, ale brakowało mi tego co chyba naistotniejsze w pielgrzymowaniu -modlitwy.
    Wiem,że często pielgrzymi uważają, że dla nas ta droga do Częstochowy to tylko jeżdżenie samochodami i witanie zmęczonych pielgrzymów w miejscach noclegu. Rzeczywistość jest trochę inna.. Faktycznie, fizycznie nie byliśmy tak wyczerpani jak Wy, ale roboty nam nie brakowało. Ze względu na małą ilość czasu na przygotowanie noclegów, nie zawsze mogliśmy uczestniczyć w Mszach, chociaż chcieliśmy.. Naszym często niespełnionym marzeniem było przejście z Wami choć kilku etapów..
    No, ale cóż.. Do czego zmierzam? Do zachęcenia Was w miarę możliwości do włączanie się w służby pielgrzymkowe. Większa ilość ludzi pozwoliłaby na "zmienny czas pracy" i włączanie się w dosłowne pielgrzymowanie.

    Jednak i tak cieszę się,że mogłam z Wami przejść całe 2 etapy; )



  • 3 x Mgr:) Jacu :)

    >Calagan napisał
    > Podejscie drugie.
    >
    > Ja mam mieszane uczucia. Wzialem udzial i doszedlem - to sa
    >niewatpliwe plusy (jedno i drugie bylo zagrozone).
    >Przekonalem sie tez jednak jak wazna osoba jest przewodnik
    >grupy. To on nadaje jej ksztalt i charakter w czasie
    >pielgrzymki. Zla osoba nawet grupe ze starzem jest wstanie
    >zepsuc.
    Masz rację Piotrku, ale chciałem zaznaczyć, że każda kolejna pielgrzymka jest inna i najczęściej mniej atrakcyjna od porzedniej, chyba że zmieniasz pielgrzymkę lub grupę bo wtedy jest coś nowego.

    > Dla mnie osobiscie od strony duchowej tegoroczne
    >pielgrzymowanie bylo zupelnie inne od poprzedniego. Wtedy
    >czulem po pielgrzymce radosc, euforie. Teraz jest inaczej.
    >Wiecej przemyslen, analiz, skupienia i zamyslenia. Bardziej
    >sie zastanawiam nad soba, swoim postepowaniem i zyciem.
    >Dostalem kolejna lekcje pokory. Doszedlem bo chialem i
    >dlatego, ze towarzystwo sprzyjalo tej ciezkiej probie. Acz
    >przemyslenia wlasne nie nastrajaja mnie optymistycznie na
    >przyszlosc.
    Zgadzam się z Tobą w 100% dzięki sympatycznym Siostrom i fantastycznym Braciom udało sie Nam dojśc do Częstochowy.
    Ale faktycznie pilegrzymka w tym roku była również dla mnie lekcja pokory a w dodatku trzeba było dostosować się do hasła którejś pielgrzymki, które wypowiedziała nasza siostra Julita ,,Słucham i jestem posłuszny" I my tacy byliśmy:).
  • www.zoltobiala.info

    Jacus niestety idac kolejny raz w tych samych grupach moze i dla nas staje sie to dosc malo atrakcyjne zwlaszcza ze jak na Ciebie spada ciezar organizacji wszystkiego przy niewielkiej pomocny z naszej strony(..).Natomiast dla tych co ida pierwszy raz lub drugi staje sie wielkim przezyciem i dziekujmy tym co znami szli ten pierwszy raz jak i tez kolejny.Jezeli chodzi o strone duchowa wracam z bagazem nowych madrosci, przemyslen nad sensem naszego postepowania.
    Dziekuje wszystkim z ktorymi mialem przyjemnosc wspolnie pielgrzymowac i w glebi ducha licze ze bedziemy mielo okazje sie spotkac za rok na pielgrzymim szlaku.Hasło naszej kochanej siostry Julity ,,Słucham i jestem posłuszny" nieraz bedzie nam towarzyszylo nie tylko na pielgrzymce ale rowniez w zyciu codziennym
  • Anitka>:)

    Witam Wszystkich!
    Chociaż szłam w tym roku z Wami tylko 3 dni to musze przyznać że mi także w tym roku się ciężko szło.. Jeśli chodzi o bardziej szczegółową opinię to popieram zdanie Piotrka o tym,że trzeba się nie tylko modlić ale i śpiewać(!)...(cierpieliśmy wspólnie przez ten sam etap)
    Rzeczywiście był taki odcinek w trakcie któego miałam ochotę przysiąść na skraju drogi i powiedzieć basta! Jednak przez to że szłam z Wami codziennie dochodziłam do wyznaczonego celu jakim niewątpliwie był ukochany nocleg :D
    Dziękuję Wszystkim ! ... i postuluję zeby porozmawiać wspólnie o konkretnych założeniach kolejnej pielgrzymki (najpierw między sobą a później z przewodnikiem)
    A tak już zupełnie na marginesie to podobała mi się otwartość nowego przewodnika na tzw"cięzkie tematy", umiejętność wytłumaczenia dlaczego tak a nie inaczej i jego ochota do debaty.
  • Anonim

    To była moja pierwsza pielgrzymka. Bardzo, bardzo, bardzo ciężka. Nie spodziewałam się nawet, że będzie aż tak ciężko. Podczas drogi miałam mieszane uczucia... Ale jakoś doszłam :) I powiem wam szczerze, że nie żałuję. Podziękowania należą się Jackowi, który zawsze wspierał psychicznie i na którego zawsze można było liczyć. Wielkie dzięki :)

    W tym roku mam zamiar 'zatrudnić się' w medyku (o ile mi się uda załatwić :)).
| |

Grono osób które pielgrzymują, pielgrzymowały, będą pielgrzymowały (lub jeszcze nawet nie wie...



Fotki

Miejsca grona (0)